człowiek
Autor: Lech Trzeciak | dodano: 2012-10-18
Czy gorączka jest pożyteczna?

Odpowiada dr n. med. Lech Trzeciak, redaktor Świata Nauki: Gorączka, czyli wzrost temperatury ciała powyżej 37.5°C (mierzonej pod pachą), jest najczęściej skutkiem infekcji. Gdy komórki układu odpornościowego wykryją zagrożenie, wydzielają substancje zwane pirogenami, które z krwią docierają do podwzgórza, znajdującego się u podstawy mózgu, i pobudzają ośrodek termoregulacji.

Podobnie działają pewne substancje pochodzenia bakteryjnego i wirusowego. Pod ich wpływem podwzgórze rozsyła sygnały nakazujące organizmowi przyśpieszenie tempa metabolizmu, by wytworzyć więcej ciepła, oraz obkurczenie obwodowych naczyń krwionośnych, by zmniejszyć jego utratę przez skórę. Jeśli to nie wystarcza, dodatkową ilość ciepła generują drżenia mięśniowe, które odczuwamy jako dreszcze. Tak podniesiona ciepłota ciała najprawdopodobniej wspomaga zwalczanie infekcji, ale mamy na to tylko pośrednie dowody.

Niektóre drobnoustroje, na przykład rinowirusy wywołujące pospolite przeziębienie, wirusy polio czy pneumokoki giną w wyższej temperaturze. Kiłę ośrodkowego układu nerwowego leczono niegdyś gorączką wywołaną zakażeniem zarodźcami malarii – za opracowanie tej metody Julius Wagner-Jauregg otrzymał w 1927 roku Nagrodę Nobla. Gorączka mobilizuje także siły obronne organizmu: zwiększa zdolności migracyjne neutrofili i makrofagów, nasila proliferację pomocniczych limfocytów T, zwiększa produkcję cytokin.

W wielu badaniach zaobserwowano większą śmiertelność wśród osób, których organizm na ciężką chorobę infekcyjną nie zdołał odpowiedzieć gorączką. Niemniej wysoka temperatura jest przyczyną złego samopoczucia, a w skrajnych przypadkach może wywołać zaburzenia świadomości, drgawki gorączkowe, niewydolność krążenia i oddychania. Dlatego dość powszechne jest przekonanie, że gorączkę należy zwalczać. Brak jednak na to dobrych dowodów. Przeciwnie, wykazano, że wpływ leków przeciwgorączkowych na samopoczucie jest niewielki i polega głównie na efekcie placebo.

Wiadomo także, że ich podawanie wydłuża okres rozsiewania rinowirusów przez chorych na katar, opóźnia gojenie się zmian skórnych w przebiegu ospy wietrznej u dzieci, a w doświadczeniach na zwierzętach – zaostrza przebieg ciężkich chorób infekcyjnych i zwiększa śmiertelność. Pod wpływem tych danych WHO odstąpiła od wcześniejszych zaleceń, by zwalczać gorączkę przekraczającą 38°C. Decyzję w tej sprawie należy podejmować indywidualnie, biorąc pod uwagę subiektywne odczucia chorego i rodziny. Większość lekarzy, w obawie przed powikłaniami, rozpoczyna jednak terapię, gdy gorączka osiąga 39.5–40°C. Jeśli nie pomaga podanie leków, zaleca się stosowanie fizycznych metod chłodzenia, czyli okładania mokrymi prześcieradłami lub kąpieli w chłodnej wodzie. Wysoka gorączka utrzymująca się dłużej niż dwa–trzy dni powinna skłonić do zmiany sposobu leczenia, a nawet hospitalizacji.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 02/2006 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
07/2018
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Lipiec
18
W 1898 r. Maria Skłodowska-Curie i Piotr Curie poinformowali o odkryciu polonu.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Lech Trzeciak | dodano: 2012-10-18
Czy gorączka jest pożyteczna?

Odpowiada dr n. med. Lech Trzeciak, redaktor Świata Nauki: Gorączka, czyli wzrost temperatury ciała powyżej 37.5°C (mierzonej pod pachą), jest najczęściej skutkiem infekcji. Gdy komórki układu odpornościowego wykryją zagrożenie, wydzielają substancje zwane pirogenami, które z krwią docierają do podwzgórza, znajdującego się u podstawy mózgu, i pobudzają ośrodek termoregulacji.

Podobnie działają pewne substancje pochodzenia bakteryjnego i wirusowego. Pod ich wpływem podwzgórze rozsyła sygnały nakazujące organizmowi przyśpieszenie tempa metabolizmu, by wytworzyć więcej ciepła, oraz obkurczenie obwodowych naczyń krwionośnych, by zmniejszyć jego utratę przez skórę. Jeśli to nie wystarcza, dodatkową ilość ciepła generują drżenia mięśniowe, które odczuwamy jako dreszcze. Tak podniesiona ciepłota ciała najprawdopodobniej wspomaga zwalczanie infekcji, ale mamy na to tylko pośrednie dowody.

Niektóre drobnoustroje, na przykład rinowirusy wywołujące pospolite przeziębienie, wirusy polio czy pneumokoki giną w wyższej temperaturze. Kiłę ośrodkowego układu nerwowego leczono niegdyś gorączką wywołaną zakażeniem zarodźcami malarii – za opracowanie tej metody Julius Wagner-Jauregg otrzymał w 1927 roku Nagrodę Nobla. Gorączka mobilizuje także siły obronne organizmu: zwiększa zdolności migracyjne neutrofili i makrofagów, nasila proliferację pomocniczych limfocytów T, zwiększa produkcję cytokin.

W wielu badaniach zaobserwowano większą śmiertelność wśród osób, których organizm na ciężką chorobę infekcyjną nie zdołał odpowiedzieć gorączką. Niemniej wysoka temperatura jest przyczyną złego samopoczucia, a w skrajnych przypadkach może wywołać zaburzenia świadomości, drgawki gorączkowe, niewydolność krążenia i oddychania. Dlatego dość powszechne jest przekonanie, że gorączkę należy zwalczać. Brak jednak na to dobrych dowodów. Przeciwnie, wykazano, że wpływ leków przeciwgorączkowych na samopoczucie jest niewielki i polega głównie na efekcie placebo.

Wiadomo także, że ich podawanie wydłuża okres rozsiewania rinowirusów przez chorych na katar, opóźnia gojenie się zmian skórnych w przebiegu ospy wietrznej u dzieci, a w doświadczeniach na zwierzętach – zaostrza przebieg ciężkich chorób infekcyjnych i zwiększa śmiertelność. Pod wpływem tych danych WHO odstąpiła od wcześniejszych zaleceń, by zwalczać gorączkę przekraczającą 38°C. Decyzję w tej sprawie należy podejmować indywidualnie, biorąc pod uwagę subiektywne odczucia chorego i rodziny. Większość lekarzy, w obawie przed powikłaniami, rozpoczyna jednak terapię, gdy gorączka osiąga 39.5–40°C. Jeśli nie pomaga podanie leków, zaleca się stosowanie fizycznych metod chłodzenia, czyli okładania mokrymi prześcieradłami lub kąpieli w chłodnej wodzie. Wysoka gorączka utrzymująca się dłużej niż dwa–trzy dni powinna skłonić do zmiany sposobu leczenia, a nawet hospitalizacji.