ziemia
Autor: Rebecca Dzombak | dodano: 2021-11-24
Morska stołówka

Miliony ptaków spotykają się co roku na małym kawałku północnego Atlantyku, żeby się najeść.

W połowie drogi pomiędzy Szkocją i Bermudami znajduje się fragment oceanu, do którego zlatują się co roku miliony ptaków morskich. Nowe badania opublikowane w „Conservation Letters”, oparte na analizie danych z monitoringu z ostatnich dekad, pokazują, że co najmniej 5 mln wędrownych ptaków, należących do ponad 20 gatunków z obu półkul, zjawia się na akwenie o powierzchni około 600 tys. km2, aby się tam posilać.

Ekolodzy od dłuższego czasu podejrzewali, że północny Atlantyk jest dla migrujących ptaków morskich ważnym przystankiem i jadłodajnią, ale nie mieli zbyt wielu danych na temat ich przelotów na wodach międzynarodowych. „Migrujące ptaki morskie należą do najbardziej zagrożonych” – mówi Tammy Davies, biolożka konserwacyjna z organizacji BirdLife International, główna autorka badań. Spośród 21 monitorowanych gatunków liczebność 17 spada, w tym maskonura zwyczajnego, rybitwy popielatej i petrela bermudzkiego. Ptakom zagraża zanieczyszczenie, przełowienie oraz przemysłowe połowy, podczas których wpadają one w sieci wraz ze swoją zdobyczą. Podczas gdy tereny lęgowe ptaków morskich znajdujące się na lądach są coraz lepiej chronione, ich miejsca polowań na otwartym morzu znajdują się poza jurysdykcją państw i nie mają żadnej ochrony.

Badacze, którzy analizowali trasy ptasich przelotów monitorowanych za pośrednictwem satelitów, byli zaskoczeni liczbą osobników, ich bogactwem gatunkowym, a także tym, że konsekwentnie wybierały one wciąż ten sam kawałek Atlantyku. „Byliśmy zdziwieni, że pojawia się tu tak wiele gatunków, oraz dystansem pokonywanym przez ptaki, by dotrzeć w to miejsce – mówi Davies. – Niektóre osobniki przelatywały 13 tys. km z odległych akwenów południowego Atlantyku. Najwyraźniej to miejsce musi im oferować coś fantastycznego”.

Tym „czymś fantastycznym” jest zapewne obfitość pokarmu, którą zapewniają zbiegające się tu prądy morskie – sugerują autorzy uzupełniających badań opisanych w „Progress in Oceanography”. Wykorzystali oni dane satelitarne, modele komputerowe oraz wyniki tradycyjnych obserwacji prowadzonych w 2017 roku z pokładu statku, który przepłynął północny Atlantyk. „Wciąż wiele się można w ten sposób dowiedzieć” – mówi główny autor publikacji Ewan Wakefield, ekolog z University of Glasgow.

Ptaki, które przylatują do tej jadłodajni, polegają na pokarmie dostarczonym przez prądy morskie, tłumaczy Wakefield. Naukowcy zauważyli nawet, że różne gatunki preferują różne prądy, co zapewne jest związane z ich upodobaniami pokarmowymi oraz metodami łowieckimi. „To niesamowite, że istnieje takie miejsce, które wszystkie łączy. Przylatują tu zarówno te najmniejsze gatunki, jak i prawdziwe olbrzymy” – mówi Autumn-Lynn Harrison, ekolożka ze Smithsonian, która nie była uczestniczką badań.

Naukowcy mają nadzieję, że wyniki nowych badań zachęcą państwa sygnatariuszy Konwencji o ochronie środowiska morskiego północno-wschodniego Atlantyku (OSPAR) do stworzenia w tej części północnego Atlantyku morskiego obszaru ochronnego. Taka inicjatywa mogłaby utorować drogę kolejnym dotyczącym innych cennych akwenów na wodach otwartych.           

Ilustracja Thomas Fuchs

 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 12/2021 »
Drukuj »
Aktualne numery
12/2021
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Grudzień
4
W 1959 r. odbył się start statku Mercury-Little Joe 2, w 1965 r. - Gemini 7, a w 1996 r. - start sondy Mars Pathfinder.
Warto przeczytać
Fizyka kwantowa jest dziwna. Reguły świata kwantowego, według których działa świat na poziomie atomów i cząstek subatomowych, nie są tymi samymi regułami, które obowiązują w dobrze znanym nam świecie codziennych doświadczeń - regułami, które kojarzymy ze zdrowym rozsądkiem.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Rebecca Dzombak | dodano: 2021-11-24
Morska stołówka

Miliony ptaków spotykają się co roku na małym kawałku północnego Atlantyku, żeby się najeść.

W połowie drogi pomiędzy Szkocją i Bermudami znajduje się fragment oceanu, do którego zlatują się co roku miliony ptaków morskich. Nowe badania opublikowane w „Conservation Letters”, oparte na analizie danych z monitoringu z ostatnich dekad, pokazują, że co najmniej 5 mln wędrownych ptaków, należących do ponad 20 gatunków z obu półkul, zjawia się na akwenie o powierzchni około 600 tys. km2, aby się tam posilać.

Ekolodzy od dłuższego czasu podejrzewali, że północny Atlantyk jest dla migrujących ptaków morskich ważnym przystankiem i jadłodajnią, ale nie mieli zbyt wielu danych na temat ich przelotów na wodach międzynarodowych. „Migrujące ptaki morskie należą do najbardziej zagrożonych” – mówi Tammy Davies, biolożka konserwacyjna z organizacji BirdLife International, główna autorka badań. Spośród 21 monitorowanych gatunków liczebność 17 spada, w tym maskonura zwyczajnego, rybitwy popielatej i petrela bermudzkiego. Ptakom zagraża zanieczyszczenie, przełowienie oraz przemysłowe połowy, podczas których wpadają one w sieci wraz ze swoją zdobyczą. Podczas gdy tereny lęgowe ptaków morskich znajdujące się na lądach są coraz lepiej chronione, ich miejsca polowań na otwartym morzu znajdują się poza jurysdykcją państw i nie mają żadnej ochrony.

Badacze, którzy analizowali trasy ptasich przelotów monitorowanych za pośrednictwem satelitów, byli zaskoczeni liczbą osobników, ich bogactwem gatunkowym, a także tym, że konsekwentnie wybierały one wciąż ten sam kawałek Atlantyku. „Byliśmy zdziwieni, że pojawia się tu tak wiele gatunków, oraz dystansem pokonywanym przez ptaki, by dotrzeć w to miejsce – mówi Davies. – Niektóre osobniki przelatywały 13 tys. km z odległych akwenów południowego Atlantyku. Najwyraźniej to miejsce musi im oferować coś fantastycznego”.

Tym „czymś fantastycznym” jest zapewne obfitość pokarmu, którą zapewniają zbiegające się tu prądy morskie – sugerują autorzy uzupełniających badań opisanych w „Progress in Oceanography”. Wykorzystali oni dane satelitarne, modele komputerowe oraz wyniki tradycyjnych obserwacji prowadzonych w 2017 roku z pokładu statku, który przepłynął północny Atlantyk. „Wciąż wiele się można w ten sposób dowiedzieć” – mówi główny autor publikacji Ewan Wakefield, ekolog z University of Glasgow.

Ptaki, które przylatują do tej jadłodajni, polegają na pokarmie dostarczonym przez prądy morskie, tłumaczy Wakefield. Naukowcy zauważyli nawet, że różne gatunki preferują różne prądy, co zapewne jest związane z ich upodobaniami pokarmowymi oraz metodami łowieckimi. „To niesamowite, że istnieje takie miejsce, które wszystkie łączy. Przylatują tu zarówno te najmniejsze gatunki, jak i prawdziwe olbrzymy” – mówi Autumn-Lynn Harrison, ekolożka ze Smithsonian, która nie była uczestniczką badań.

Naukowcy mają nadzieję, że wyniki nowych badań zachęcą państwa sygnatariuszy Konwencji o ochronie środowiska morskiego północno-wschodniego Atlantyku (OSPAR) do stworzenia w tej części północnego Atlantyku morskiego obszaru ochronnego. Taka inicjatywa mogłaby utorować drogę kolejnym dotyczącym innych cennych akwenów na wodach otwartych.           

Ilustracja Thomas Fuchs