ziemia
Autor: Raj Patel | dodano: 2021-11-24
Nadchodzi agroekologia

Rolnicy na całym świecie zaczynają uprawiać rośliny jadalne metodami, dzięki którym podnosi się jakość produkowanej żywności, zwiększa bioróżnorodność i rośnie poziom życia.

 

Chociaż tu, gdzie jesteśmy, każdego dnia toczy się ciężka bitwa o pokonanie głodu, obserwator z zewnętrz mógłby pomyśleć, że właśnie znalazł się na planie jakiegoś nowego kuchennego programu typu reality show. U podnóża niewysokich gór Bwabwa w Malawi, w wiosce położonej nad jednym z dopływów rzeki Rukuru, około 100 ludzi zgromadziło się wokół naczyń kuchennych i kuchenek. Dzieci tłoczą się przy wielkim moździerzu, przyglądając się, jak ich ojcowie, wujkowie i sąsiedzi starają się wycisnąć z nasion soi jak najwięcej sojowego mleczka. W innym miejscu starsi mieszkańcy wioski są instruowani przez mężczyznę młodszego od nich o połowę, jak smażyć smakowite pączki z batatów. Na kolejnym stanowisku jedna kobieta tłumaczy drugiej, w jaki sposób można otrzymać pożywne płatki z sorgo. Nad całością czuwa lokalna organizatorka wydarzenia Anita Chitaya, która łączy w sobie harmonijnie umiejętności szefa kuchni, energię opiekunki do dzieci oraz stanowczość sierżanta. Jednym pomaga w pieczeniu gąbczastego chleba z prosa, innym przekazuje wskazówki, jak z rozgniecionej soi i czerwonej fasoli przygotować paszteciki – z pomocą dzieci, które generalnie samej fasoli jeść nie lubią.

Wydarzenie odbywa się w atmosferze radosnej rywalizacji. Prawdziwej rywalizacji. Pod koniec dnia rodziny dzielą się ze sobą jedzeniem, które tak pracowicie przygotowały, a następnie wspólnie przyznają nagrody zarówno potrawom najlepiej smakującym (pączki nie miały konkurencji), jak i takim, które powinny na stałe wejść do domowego jadłospisu (wygrały płatki, ponieważ pączki, choć smaczne, są pracochłonne, a olej do ich smażenia jest bardzo drogi).

Impreza, której jesteśmy świadkami, nosi nazwę Dzień Przepisu, a odbywa się w liczącej około 800 mieszkańców wiosce Bwabwa w północnym Malawi. Wydarzenie zorganizowano w ramach społecznej inicjatywy, która ma na celu zmniejszenie nierówności w dostępie do żywności oraz rozpropagowanie agroekologii – metody uprawy, która ma pomóc w rozprawieniu się z głodem. Agroekologia wspiera się na trzech filarach – nauce, praktyce i społecznym zaangażowaniu. Wykorzystuje zdobycze ekologii i nauk społecznych do stworzenia zrównoważonych systemów żywnościowych, a jej fundamentem jest około dziesięciu powiązanych ze sobą zasad działania, poczynając od dbałości o jakość gleby i bioróżnorodność po wspieranie równości płci i solidarności międzypokoleniowej. Ponad 8 mln grup rolników na całym świecie eksperymentuje z agroekologią, odkrywając, że w porównaniu z konwencjonalnym rolnictwem zatrzymuje ona więcej węgla w glebie, efektywniej wykorzystuje wodę oraz zmniejsza uzależnienie od zewnętrznych rynków i głównych graczy na tych rynkach dzięki stosowaniu recyklingu azotu i fosforu oraz wspieraniu, zamiast jej niszczenia, bioróżnorodności na polach uprawnych i w obejściach gospodarczych. Obserwacje z wszystkich kontynentów pokazują, że rolnicy, którzy praktykują agroekologię, uzyskują wyższe dochody, są zdrowsi i mniej zadłużeni; słowem, zwiększyli swoje bezpieczeństwo żywnościowe, ekonomiczne i zdrowotne.

Chitaya mówiła mi, że „na początku tego stulecia, gdy rolnicy z Bwabwy wciąż stosowali głównie konwencjonalne techniki rolnicze, zdarzało się, że nie było co jeść przez całe dnie. „Moje pierwsze dziecko było niedożywione”. Dziś jej najstarszy syn France jest zdrowym, dobrze rozwiniętym nastolatkiem doradzającym swoim kolegom w gotowaniu posiłków. Szpital dla niedożywionych dzieci działający kiedyś w pobliżu wioski został zamknięty z braku pacjentów – mimo że w całym Malawi ponad jedna trzecia maluchów w wieku do pięciu lat wciąż ma zahamowany wzrost z powodu niedożywienia. Tymczasem mieszkańcy Bwabwy dzięki agroekologii nie boją się głodu, nawet teraz, w czasach pandemii COVID-19, której jedną z konsekwencji jest pogłębienie się problemu niedożywienia na świecie.

 Mimo tych wszystkich atutów agroekologii liderzy konferencji United Nations Food Systems Summit, zorganizowanej jesienią 2021 roku pod auspicjami ONZ, nie uwzględnili jej jako wartościowej metody w walce z głodem. Wśród sponsorów tego szczytu znajdowała się Gates Foundation, która preferuje rozwiązania oparte na metodach wzorowanych na Zielonej Rewolucji. Chociaż wiele faktów dowodzi, że Alliance for a Green Revolution in Africa, który powstał z inicjatywy Gatesa, praktycznie nie działa, to pochodzący z Rwandy jeden z głównych zwolenników tej idei przewodniczył oenzetowskiej konferencji. Organizacje wspierające agroekologię, takie jak sojusz Alliance for Food Sovereignty in Africa reprezentujący około 200 mln producentów i konsumentów żywności, miały zbyt małą siłę przebicia, aby wpłynąć na decyzje szczytu, i ostatecznie zostały wyciszone.

Aby pokonać głód, nie wystarczy tylko produkować więcej żywności; potrzebna jest również zmiana silnie zakorzenionej hierarchii władzy. W ciągu ostatniej dekady podaż żywności na świecie generalnie przewyższała popyt – nigdy wcześniej nie produkowaliśmy tylu produktów spożywczych w przeliczeniu na osobę. Zarazem z powodu nierówności globalnych i regionalnych, pogłębionych przez pandemię, głód jest dziś większy niż w 2010 roku. Sytuacja jest paradoksalna: większej produkcji żywności towarzyszy ekspansja głodu. Ludzie zostają pozbawieni wartościowego jedzenia nie dlatego, że jest go za mało na świecie, ale dlatego, że nie mają żadnej siły politycznej.

Globalny system żywnościowy został ustanowiony w czasach kolonialnych, gdy rolnictwo i własność ziemi w krajach strefy tropikalnej zostały fundamentalnie zmienione, a dziesiątki milionów zniewolonych ludzi wożono po świecie, by Europejczycy mogli sobie umilać życie konsumowaniem cukru z trzciny cukrowej oraz spożywaniem wielu innych tropikalnych produktów, których smak pokochali. Ten system wcale nie przestał istnieć wraz z końcem ery kolonialnej, ale przeciwnie – wzmocnił się za sprawą pożyczek udzielanych na konkretnych warunkach przez międzynarodowe instytucje finansowe takie jak Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Aby spełnić te warunki i spłacić zaciągnięte długi, Afryka eksportuje dziś wszystko – od róż po bulion.

Agroekologia uwalnia najbiedniejszych rolników spod presji takich międzynarodowych instytucji, a około miliardowi ludzi takich, jak Chitaya, egzystujących na dole piramidy społeczno-ekonomicznej, daje więcej władzy i samodzielności w globalnym systemie żywnościowym. Z powyższego powodu niespecjalnie mnie dziwi, że agroekologia nie budzi sympatii konwencjonalnego biznesu rolniczego, rządów Globalnej Północy i organizatorów konferencji oenzetowskiej. Traktują oni agroekologię jak zagrożenie, ponieważ zakłada ona, że systemowe problemy wymagają systemowych rozwiązań, które proponuje.

Zdjęcie Thoko Chikondi

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 12/2021 »
Drukuj »
Aktualne numery
12/2021
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Grudzień
4
W 1959 r. odbył się start statku Mercury-Little Joe 2, w 1965 r. - Gemini 7, a w 1996 r. - start sondy Mars Pathfinder.
Warto przeczytać
Czy wiesz, że wszyscy mężczyźni zaczynają życie jako kobiety? A może fakt, że skóra chroni nas przed wyparowaniem, to dla ciebie żadna nowość? Nawet jeśli tak jest, książka "100 rzeczy, których nie wiesz o swoim ciele" i tak będzie cię nieustannie zaskakiwać.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Raj Patel | dodano: 2021-11-24
Nadchodzi agroekologia

Rolnicy na całym świecie zaczynają uprawiać rośliny jadalne metodami, dzięki którym podnosi się jakość produkowanej żywności, zwiększa bioróżnorodność i rośnie poziom życia.

 

Chociaż tu, gdzie jesteśmy, każdego dnia toczy się ciężka bitwa o pokonanie głodu, obserwator z zewnętrz mógłby pomyśleć, że właśnie znalazł się na planie jakiegoś nowego kuchennego programu typu reality show. U podnóża niewysokich gór Bwabwa w Malawi, w wiosce położonej nad jednym z dopływów rzeki Rukuru, około 100 ludzi zgromadziło się wokół naczyń kuchennych i kuchenek. Dzieci tłoczą się przy wielkim moździerzu, przyglądając się, jak ich ojcowie, wujkowie i sąsiedzi starają się wycisnąć z nasion soi jak najwięcej sojowego mleczka. W innym miejscu starsi mieszkańcy wioski są instruowani przez mężczyznę młodszego od nich o połowę, jak smażyć smakowite pączki z batatów. Na kolejnym stanowisku jedna kobieta tłumaczy drugiej, w jaki sposób można otrzymać pożywne płatki z sorgo. Nad całością czuwa lokalna organizatorka wydarzenia Anita Chitaya, która łączy w sobie harmonijnie umiejętności szefa kuchni, energię opiekunki do dzieci oraz stanowczość sierżanta. Jednym pomaga w pieczeniu gąbczastego chleba z prosa, innym przekazuje wskazówki, jak z rozgniecionej soi i czerwonej fasoli przygotować paszteciki – z pomocą dzieci, które generalnie samej fasoli jeść nie lubią.

Wydarzenie odbywa się w atmosferze radosnej rywalizacji. Prawdziwej rywalizacji. Pod koniec dnia rodziny dzielą się ze sobą jedzeniem, które tak pracowicie przygotowały, a następnie wspólnie przyznają nagrody zarówno potrawom najlepiej smakującym (pączki nie miały konkurencji), jak i takim, które powinny na stałe wejść do domowego jadłospisu (wygrały płatki, ponieważ pączki, choć smaczne, są pracochłonne, a olej do ich smażenia jest bardzo drogi).

Impreza, której jesteśmy świadkami, nosi nazwę Dzień Przepisu, a odbywa się w liczącej około 800 mieszkańców wiosce Bwabwa w północnym Malawi. Wydarzenie zorganizowano w ramach społecznej inicjatywy, która ma na celu zmniejszenie nierówności w dostępie do żywności oraz rozpropagowanie agroekologii – metody uprawy, która ma pomóc w rozprawieniu się z głodem. Agroekologia wspiera się na trzech filarach – nauce, praktyce i społecznym zaangażowaniu. Wykorzystuje zdobycze ekologii i nauk społecznych do stworzenia zrównoważonych systemów żywnościowych, a jej fundamentem jest około dziesięciu powiązanych ze sobą zasad działania, poczynając od dbałości o jakość gleby i bioróżnorodność po wspieranie równości płci i solidarności międzypokoleniowej. Ponad 8 mln grup rolników na całym świecie eksperymentuje z agroekologią, odkrywając, że w porównaniu z konwencjonalnym rolnictwem zatrzymuje ona więcej węgla w glebie, efektywniej wykorzystuje wodę oraz zmniejsza uzależnienie od zewnętrznych rynków i głównych graczy na tych rynkach dzięki stosowaniu recyklingu azotu i fosforu oraz wspieraniu, zamiast jej niszczenia, bioróżnorodności na polach uprawnych i w obejściach gospodarczych. Obserwacje z wszystkich kontynentów pokazują, że rolnicy, którzy praktykują agroekologię, uzyskują wyższe dochody, są zdrowsi i mniej zadłużeni; słowem, zwiększyli swoje bezpieczeństwo żywnościowe, ekonomiczne i zdrowotne.

Chitaya mówiła mi, że „na początku tego stulecia, gdy rolnicy z Bwabwy wciąż stosowali głównie konwencjonalne techniki rolnicze, zdarzało się, że nie było co jeść przez całe dnie. „Moje pierwsze dziecko było niedożywione”. Dziś jej najstarszy syn France jest zdrowym, dobrze rozwiniętym nastolatkiem doradzającym swoim kolegom w gotowaniu posiłków. Szpital dla niedożywionych dzieci działający kiedyś w pobliżu wioski został zamknięty z braku pacjentów – mimo że w całym Malawi ponad jedna trzecia maluchów w wieku do pięciu lat wciąż ma zahamowany wzrost z powodu niedożywienia. Tymczasem mieszkańcy Bwabwy dzięki agroekologii nie boją się głodu, nawet teraz, w czasach pandemii COVID-19, której jedną z konsekwencji jest pogłębienie się problemu niedożywienia na świecie.

 Mimo tych wszystkich atutów agroekologii liderzy konferencji United Nations Food Systems Summit, zorganizowanej jesienią 2021 roku pod auspicjami ONZ, nie uwzględnili jej jako wartościowej metody w walce z głodem. Wśród sponsorów tego szczytu znajdowała się Gates Foundation, która preferuje rozwiązania oparte na metodach wzorowanych na Zielonej Rewolucji. Chociaż wiele faktów dowodzi, że Alliance for a Green Revolution in Africa, który powstał z inicjatywy Gatesa, praktycznie nie działa, to pochodzący z Rwandy jeden z głównych zwolenników tej idei przewodniczył oenzetowskiej konferencji. Organizacje wspierające agroekologię, takie jak sojusz Alliance for Food Sovereignty in Africa reprezentujący około 200 mln producentów i konsumentów żywności, miały zbyt małą siłę przebicia, aby wpłynąć na decyzje szczytu, i ostatecznie zostały wyciszone.

Aby pokonać głód, nie wystarczy tylko produkować więcej żywności; potrzebna jest również zmiana silnie zakorzenionej hierarchii władzy. W ciągu ostatniej dekady podaż żywności na świecie generalnie przewyższała popyt – nigdy wcześniej nie produkowaliśmy tylu produktów spożywczych w przeliczeniu na osobę. Zarazem z powodu nierówności globalnych i regionalnych, pogłębionych przez pandemię, głód jest dziś większy niż w 2010 roku. Sytuacja jest paradoksalna: większej produkcji żywności towarzyszy ekspansja głodu. Ludzie zostają pozbawieni wartościowego jedzenia nie dlatego, że jest go za mało na świecie, ale dlatego, że nie mają żadnej siły politycznej.

Globalny system żywnościowy został ustanowiony w czasach kolonialnych, gdy rolnictwo i własność ziemi w krajach strefy tropikalnej zostały fundamentalnie zmienione, a dziesiątki milionów zniewolonych ludzi wożono po świecie, by Europejczycy mogli sobie umilać życie konsumowaniem cukru z trzciny cukrowej oraz spożywaniem wielu innych tropikalnych produktów, których smak pokochali. Ten system wcale nie przestał istnieć wraz z końcem ery kolonialnej, ale przeciwnie – wzmocnił się za sprawą pożyczek udzielanych na konkretnych warunkach przez międzynarodowe instytucje finansowe takie jak Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Aby spełnić te warunki i spłacić zaciągnięte długi, Afryka eksportuje dziś wszystko – od róż po bulion.

Agroekologia uwalnia najbiedniejszych rolników spod presji takich międzynarodowych instytucji, a około miliardowi ludzi takich, jak Chitaya, egzystujących na dole piramidy społeczno-ekonomicznej, daje więcej władzy i samodzielności w globalnym systemie żywnościowym. Z powyższego powodu niespecjalnie mnie dziwi, że agroekologia nie budzi sympatii konwencjonalnego biznesu rolniczego, rządów Globalnej Północy i organizatorów konferencji oenzetowskiej. Traktują oni agroekologię jak zagrożenie, ponieważ zakłada ona, że systemowe problemy wymagają systemowych rozwiązań, które proponuje.

Zdjęcie Thoko Chikondi