wszechświat
Autor: Robin George Andrews | dodano: 2021-09-29
Zdjąć klątwę z Wenus

Trzy nowe misje kosmiczne mają ożywić badania dawno zaniedbywanego sąsiada Ziemi. Być może pozwolą wyjaśnić, w jaki sposób Wenus stała się złym bliźniakiem naszej planety

 

Jak wiele innych dzieci, Sue Smrekar marzyła, że pewnego dnia wyruszy w kosmos. Nie została jednak astronautką, ale geofizyczką planetarną w należącym do NASA Jet Propulsion Laboratory, gdzie zajmuje się robotami badającymi inne niż Ziemia globy. Być może było to przeznaczenie: jej ojciec pochodzi ze wsi w Pensylwanii noszącej nazwę Venus.

I, jak najbardziej odpowiednio, pierwszą misją, nad którą pracowała Smrekar, był wysłany przez NASA orbiter Wenus Magellan. Wystrzelony w 1989 roku został wyposażony w system radarowy, który zaglądał pod gęste chmury planety, aby po raz pierwszy opracować mapę całej powierzchni. Smrekar pamięta, jak oglądała pierwsze obrazy radarowe, ukazujące dziwaczny świat pokryty kraterami, licznymi wulkanami i falującymi równinami zestalonej lawy. Dane z Magellana jeszcze bardziej zwróciły uwagę na jeden z największych nierozwiązanych problemów planetologii: co spowodowało, że Wenus – druga planeta od Słońca, pod względem wielkości i składu chemicznego bardzo zbliżona do Ziemi – stała się tak niepodobna do naszego globu, tak apokaliptyczna? Dlaczego te dwie sąsiednie planety mają zdumiewająco odmienne historie?

Działalność Magellana dobiegła końca w 1994 roku. Była to ostatnia misja NASA badająca Wenus. Kiedy Smrekar i jej koledzy zaczynali zmagać się ze świeżo odkrytymi tajemnicami tego ciała niebieskiego, publiczną wyobraźnią zawładnęły sensacyjne twierdzenia o życiu na Marsie. Dziś, ćwierć wieku później, znaczną część światowej społeczności planetologów wciąż zajmują bezowocne na razie poszukiwania marsjańskiego życia. Przez cały ten czas Wenus – kwaśne, bardzo gorące, suche i prawdopodobnie pozbawione życia pustkowie – pozostawało w cieniu.

Punkt zwrotny nastąpił w czerwcu tego roku, kiedy NASA ogłosiła swój wybór nowych misji międzyplanetarnych w ramach programu badawczego Discovery (Odkrycie). Agencja rozważała cztery sondy: jedną, która miała odwiedzić księżyc Neptuna, drugą, skierowaną na księżyc Jowisza, oraz dwie, nazwane DAVINCI+ i VERITAS – niezależne projekty mające na celu powrót na Wenus.

Smrekar, która kieruje programem naukowym VERITAS, przed ogłoszeniem wyników mówiła, że „wszyscy pragną, aby klątwa z Wenus została zdjęta”. Wraz ze swymi kolegami miała nadzieję, że NASA zapali zielone światło dla jednej misji na Wenus. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu, agencja kosmiczna zaakceptowała zarówno VERITAS, jak i DAVINCI+. Dwie uzupełniające się misje mają na celu zbadanie przeszłych możliwości rozwoju życia na planecie. Po raz pierwszy od trzech dekad NASA zdecydowała się na powrót na Wenus – i to nie raz, ale dwa razy.

To nie koniec dobrych wiadomości. Zaledwie w tydzień po niecierpliwie wyczekiwanej decyzji NASA, Europejska Agencja Kosmiczna ogłosiła, że do amerykańskich sond EnVision dołączy orbiter, który ma prowadzić naukowe badania wybranych obszarów planety. Rozpoczął się wenusjański renesans.

Zdjęcie: NASA and JPL

 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 10/2021 »
Drukuj »
Aktualne numery
10/2021
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Październik
19
W 1967 r. amerykańska sonda Mariner 5 przeleciała 3990 km nad powierzchnią Wenus.
Warto przeczytać
Co wspólnego mają suknia ślubna i kombinezon sapera?    
Dlaczego dla marynarzy bardziej niebezpieczne od rekinów są krewetki?
Kiedy kurczak najlepiej sprawdza się jako broń artyleryjska?

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Robin George Andrews | dodano: 2021-09-29
Zdjąć klątwę z Wenus

Trzy nowe misje kosmiczne mają ożywić badania dawno zaniedbywanego sąsiada Ziemi. Być może pozwolą wyjaśnić, w jaki sposób Wenus stała się złym bliźniakiem naszej planety

 

Jak wiele innych dzieci, Sue Smrekar marzyła, że pewnego dnia wyruszy w kosmos. Nie została jednak astronautką, ale geofizyczką planetarną w należącym do NASA Jet Propulsion Laboratory, gdzie zajmuje się robotami badającymi inne niż Ziemia globy. Być może było to przeznaczenie: jej ojciec pochodzi ze wsi w Pensylwanii noszącej nazwę Venus.

I, jak najbardziej odpowiednio, pierwszą misją, nad którą pracowała Smrekar, był wysłany przez NASA orbiter Wenus Magellan. Wystrzelony w 1989 roku został wyposażony w system radarowy, który zaglądał pod gęste chmury planety, aby po raz pierwszy opracować mapę całej powierzchni. Smrekar pamięta, jak oglądała pierwsze obrazy radarowe, ukazujące dziwaczny świat pokryty kraterami, licznymi wulkanami i falującymi równinami zestalonej lawy. Dane z Magellana jeszcze bardziej zwróciły uwagę na jeden z największych nierozwiązanych problemów planetologii: co spowodowało, że Wenus – druga planeta od Słońca, pod względem wielkości i składu chemicznego bardzo zbliżona do Ziemi – stała się tak niepodobna do naszego globu, tak apokaliptyczna? Dlaczego te dwie sąsiednie planety mają zdumiewająco odmienne historie?

Działalność Magellana dobiegła końca w 1994 roku. Była to ostatnia misja NASA badająca Wenus. Kiedy Smrekar i jej koledzy zaczynali zmagać się ze świeżo odkrytymi tajemnicami tego ciała niebieskiego, publiczną wyobraźnią zawładnęły sensacyjne twierdzenia o życiu na Marsie. Dziś, ćwierć wieku później, znaczną część światowej społeczności planetologów wciąż zajmują bezowocne na razie poszukiwania marsjańskiego życia. Przez cały ten czas Wenus – kwaśne, bardzo gorące, suche i prawdopodobnie pozbawione życia pustkowie – pozostawało w cieniu.

Punkt zwrotny nastąpił w czerwcu tego roku, kiedy NASA ogłosiła swój wybór nowych misji międzyplanetarnych w ramach programu badawczego Discovery (Odkrycie). Agencja rozważała cztery sondy: jedną, która miała odwiedzić księżyc Neptuna, drugą, skierowaną na księżyc Jowisza, oraz dwie, nazwane DAVINCI+ i VERITAS – niezależne projekty mające na celu powrót na Wenus.

Smrekar, która kieruje programem naukowym VERITAS, przed ogłoszeniem wyników mówiła, że „wszyscy pragną, aby klątwa z Wenus została zdjęta”. Wraz ze swymi kolegami miała nadzieję, że NASA zapali zielone światło dla jednej misji na Wenus. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu, agencja kosmiczna zaakceptowała zarówno VERITAS, jak i DAVINCI+. Dwie uzupełniające się misje mają na celu zbadanie przeszłych możliwości rozwoju życia na planecie. Po raz pierwszy od trzech dekad NASA zdecydowała się na powrót na Wenus – i to nie raz, ale dwa razy.

To nie koniec dobrych wiadomości. Zaledwie w tydzień po niecierpliwie wyczekiwanej decyzji NASA, Europejska Agencja Kosmiczna ogłosiła, że do amerykańskich sond EnVision dołączy orbiter, który ma prowadzić naukowe badania wybranych obszarów planety. Rozpoczął się wenusjański renesans.

Zdjęcie: NASA and JPL