ziemia
Autor: Jonathan O’Callaghan | dodano: 2021-04-06
Chondry intrygująca zagadka

Ilustracja: JEFF HODGES

Dzięki dostarczonemu na Ziemię dziewiczemu materiałowi z planetoidy Ryugu być może poznamy wreszcie tajemnicze pochodzenie tych drobniutkich inkluzji.

Kapsuła wielkości tostera uderzyła w naszą atmosferę z prędkością 12 km/s. Podczas opadania jej temperatura wynosiła 3000°C. Po chwili otworzył się spadochron, który zmniejszył jej prędkość. Kapsuła opadała nadal, aż w końcu osiadła na stałym lądzie na australijskim pustkowiu. W ciągu kilku godzin czekający na nią naukowcy zlokalizowali za pomocą radaru miejsce jej lądowania i polecieli na nie helikopterem. W kapsule znajdowały się fragmenty planetoidy – największy w historii połów tego typu, pozyskany miliony kilometrów od Ziemi i bezpiecznie przetransportowany na naszą planetę.

Wydarzenie to, będące punktem kulminacyjnym misji Hayabusa2 wysłanej przez japońską agencję kosmiczną JAXA na planetoidę Ryugu, miało miejsce w niedzielę 6 grudnia 2020 roku czasu lokalnego. To dopiero drugi przypadek (pierwszym była misja Haya­busa z 2010 roku) dostarczenia przez statek kosmiczny kawałków planetoidy na Ziemię. Dzięki zebranym próbkom naukowcy mają nadzieję odpowiedzieć na trudne pytania dotyczące historii naszego Układu Słonecznego oraz naszej planety. Ile lat mają planetoidy podobne do Ryugu? Jak wiele wody i materiału organicznego się w nich znajduje? I czy planetoidy mogły miliardy lat temu przenieść na Ziemię składniki umożliwiające powstanie życia?

Podczas gdy większość zespołów badających Ryugu ma zamiar zmagać się z tymi podstawowymi problemami, mniejsza grupa naukowców będzie zajmować się innym, pozornie mniej ważnym pytaniem: czy próbki dostarczone przez Hayabusa2 zawierają intrygujący składnik prawie wszystkich znanych meteorytów. Na razie nikt nie był w stanie wyjaśnić pochodzenia tego składnika, ale gdy to się uda, konsekwencje będą znaczące – poznamy nie tylko mgławicową historię Układu Słonecznego, ale także nierozwikłane jeszcze szczegóły procesu, w którego wyniku uformował się nasz słoneczny orszak planet. Być może dla zrozumienia tego, jak powstała Ziemia – a właściwie wszystkie planety w kosmosie – nie ma nic ważniejszego niż rozwiązanie tajemnicy chondr.

Chondry to małe, przypominające nasiona kamyczki o średnicy zaledwie kilku milimetrów, które prawdopodobnie powstały około 4,5 mld lat temu, wkrótce po narodzinach naszego Układu Słonecznego. Następnie trafiły do większych kamyków, zwanych chondrytami, które stanowią gros spośród około 64 tys. meteorytów odkrytych w całej udokumentowanej historii.

„Chondry są wszędzie” – mówi Fred Ciesla, planetolog z University of Chicago. Mimo to naukowcy przez prawie dwa stulecia nie byli w stanie uzgodnić, jak powstały. Niektórzy myślą, że są one produktami ubocznymi formowania się planet; inni twierdzą, że to zalążki samego procesu powstawania planet. Tak czy inaczej, lista scenariuszy tworzenia się chondr jest długa, poczynając od piorunów w ośrodku pyłowym, poprzez zderzające się kawałki protoplanet, aż po gigantyczne, podgrzewające gaz fale uderzeniowe, przebiegające przez pierwotną chmurę materii, która otaczała nasze nowo narodzone Słońce.

Innymi słowy, zrozumienie powstawania chondr może ujawnić najwcześniejsze chwile naszego Układu Słonecznego. Obecnie, dysponując najnowszymi wynikami misji takich, jak Hayabusa2, a także korzystając z wyników innych rodzajów badań, naukowcy mający obsesję na punkcie chondr są u progu odpowiedzi na odwieczne pytanie, skąd one – a może i my – się wzięły. „Chondry to witraże z najwcześniejszych okresów Układu Słonecznego – mówi Harold Connolly, kosmochemik i ekspert od chondr z Rowan University. – Są świadkami procesów zachodzących we wczesnym Układzie Słonecznym. Pytanie brzmi: o czym będą świadczyć?”

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 04/2021 »
Drukuj »
Aktualne numery
09/2021
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Wrzesień
26
W 1983 r. odbyła się nieudana próba wystrzelenia statku kosmicznego Sojuz T-10-1 z kosmodromu w Bajkonurze.
Warto przeczytać
Natura szaleje. Gdy dojdziemy do podstawowych praw fizyki, do samego fundamentu, znajdziemy się w domenie szaleństwa i chaosu, gdzie wiedza staje się wyobraźnią i odwrotnie. To miejsce, w którym na każdym kroku czają się wszechświaty równoległe i zadziwiające paradoksy, a przedmioty nie muszą zważać na przestrzeń ani czas.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Jonathan O’Callaghan | dodano: 2021-04-06
Chondry intrygująca zagadka

Ilustracja: JEFF HODGES

Dzięki dostarczonemu na Ziemię dziewiczemu materiałowi z planetoidy Ryugu być może poznamy wreszcie tajemnicze pochodzenie tych drobniutkich inkluzji.

Kapsuła wielkości tostera uderzyła w naszą atmosferę z prędkością 12 km/s. Podczas opadania jej temperatura wynosiła 3000°C. Po chwili otworzył się spadochron, który zmniejszył jej prędkość. Kapsuła opadała nadal, aż w końcu osiadła na stałym lądzie na australijskim pustkowiu. W ciągu kilku godzin czekający na nią naukowcy zlokalizowali za pomocą radaru miejsce jej lądowania i polecieli na nie helikopterem. W kapsule znajdowały się fragmenty planetoidy – największy w historii połów tego typu, pozyskany miliony kilometrów od Ziemi i bezpiecznie przetransportowany na naszą planetę.

Wydarzenie to, będące punktem kulminacyjnym misji Hayabusa2 wysłanej przez japońską agencję kosmiczną JAXA na planetoidę Ryugu, miało miejsce w niedzielę 6 grudnia 2020 roku czasu lokalnego. To dopiero drugi przypadek (pierwszym była misja Haya­busa z 2010 roku) dostarczenia przez statek kosmiczny kawałków planetoidy na Ziemię. Dzięki zebranym próbkom naukowcy mają nadzieję odpowiedzieć na trudne pytania dotyczące historii naszego Układu Słonecznego oraz naszej planety. Ile lat mają planetoidy podobne do Ryugu? Jak wiele wody i materiału organicznego się w nich znajduje? I czy planetoidy mogły miliardy lat temu przenieść na Ziemię składniki umożliwiające powstanie życia?

Podczas gdy większość zespołów badających Ryugu ma zamiar zmagać się z tymi podstawowymi problemami, mniejsza grupa naukowców będzie zajmować się innym, pozornie mniej ważnym pytaniem: czy próbki dostarczone przez Hayabusa2 zawierają intrygujący składnik prawie wszystkich znanych meteorytów. Na razie nikt nie był w stanie wyjaśnić pochodzenia tego składnika, ale gdy to się uda, konsekwencje będą znaczące – poznamy nie tylko mgławicową historię Układu Słonecznego, ale także nierozwikłane jeszcze szczegóły procesu, w którego wyniku uformował się nasz słoneczny orszak planet. Być może dla zrozumienia tego, jak powstała Ziemia – a właściwie wszystkie planety w kosmosie – nie ma nic ważniejszego niż rozwiązanie tajemnicy chondr.

Chondry to małe, przypominające nasiona kamyczki o średnicy zaledwie kilku milimetrów, które prawdopodobnie powstały około 4,5 mld lat temu, wkrótce po narodzinach naszego Układu Słonecznego. Następnie trafiły do większych kamyków, zwanych chondrytami, które stanowią gros spośród około 64 tys. meteorytów odkrytych w całej udokumentowanej historii.

„Chondry są wszędzie” – mówi Fred Ciesla, planetolog z University of Chicago. Mimo to naukowcy przez prawie dwa stulecia nie byli w stanie uzgodnić, jak powstały. Niektórzy myślą, że są one produktami ubocznymi formowania się planet; inni twierdzą, że to zalążki samego procesu powstawania planet. Tak czy inaczej, lista scenariuszy tworzenia się chondr jest długa, poczynając od piorunów w ośrodku pyłowym, poprzez zderzające się kawałki protoplanet, aż po gigantyczne, podgrzewające gaz fale uderzeniowe, przebiegające przez pierwotną chmurę materii, która otaczała nasze nowo narodzone Słońce.

Innymi słowy, zrozumienie powstawania chondr może ujawnić najwcześniejsze chwile naszego Układu Słonecznego. Obecnie, dysponując najnowszymi wynikami misji takich, jak Hayabusa2, a także korzystając z wyników innych rodzajów badań, naukowcy mający obsesję na punkcie chondr są u progu odpowiedzi na odwieczne pytanie, skąd one – a może i my – się wzięły. „Chondry to witraże z najwcześniejszych okresów Układu Słonecznego – mówi Harold Connolly, kosmochemik i ekspert od chondr z Rowan University. – Są świadkami procesów zachodzących we wczesnym Układzie Słonecznym. Pytanie brzmi: o czym będą świadczyć?”