ziemia
Autor: Matthew A. Brown i Adam D. Marsh | dodano: 2021-02-11
Prawdziwy dylofozaur

Ilustracja Chase Stone

Zachodzące słońce wciąż mocno prażyło, a my mieliśmy już za sobą cały dzień spędzony w terenie. Byliśmy wyczerpani po wielogodzinnym machaniu łopatami i usuwania warstw piasku pokrywającego nasz obiekt. Znajdowaliśmy się w samym sercu krainy dinozaurów, na Wyżynie Kolorado w północnej Arizonie, na terenach Navajo Nation – rezerwatu zamieszkanego przez Indian Nawaho. Naszym zadaniem było określenie wieku znalezionych tam wcześniej dwóch szkieletów Dilophosaurus wetherilli. Przez cały gorący czerwiec roku 2014 przemierzaliśmy tam i z powrotem te pustkowia, wykonując pomiary warstw i zapełniając nasze plecaki próbkami skał. Ale teraz musieliśmy zająć się odkopywaniem… nie, nie skamieniałego dinozaura, ale naszej terenówki, która zakopała się w piaskowej wydmie aż po osie kół. Życie pracującego w terenie paleontologa jest wypełnione głównie prozaicznymi czynnościami – pisaniem podań o pozwolenie prowadzenia wykopalisk, gromadzeniem notatek, przygotowywaniem posiłków, zmywaniem naczyń w obozie, odczytywaniem zapisków w blasku ogniska – a w znacznie mniejszym stopniu znanymi z filmów bohaterskimi czynami. Nigdy nie widzieliśmy Indiany Jonesa odkopującego unieruchomionego przez piaski pikapa.

Latem 1993 roku dinozaury i paleontolodzy szturmem wtargnęli na ekrany kin na całym świecie. Nakręcony na podstawie książki Jurassic Park Michaela Crichtona z 1990 roku film o tym samym tytule wprowadził do publicznej świadomości rzesze mało dotąd znanych gatunków – jednych budzących sympatię, drugich – grozę. Do takich gwiazd jak Tyrannosaurus i Triceratops dołączyły anonimowe dotąd dla większości Velociraptor czy Dilophosaurus. Dinozaury, które można zobaczyć na ekranach kin, różnią się zwykle od tych, które pokazują paleontolodzy. Jednym ze źródeł sukcesów Jurassic Park (osiągnął rekord kasowy w roku 1993 i ponownie latem 2020 roku) był jednak fakt, że sięgnął do najlepszych wzorców paleontologii i genetyki. Crichton i Spielberg po raz pierwszy udostępnili szerokiej publiczności najnowszą wiedzę naukowców na temat dinozaurów, a wykreowane przez nich obrazy aktywnych i inteligentnych zwierząt pozostały z nami do dziś.

Oczywiście, to autorskie duo pozwoliło sobie na pewną swobodę w przedstawieniu zarówno paleontologów, jak i dinozaurów, by ubarwić całą historię, a gatunkiem, który najbardziej ucierpiał na tych dowolnościach był dylofozaur. Na filmie ma wzrost owczarka alzackiego, grzechoczącą kryzę na głowie i morderczo jadowitą ślinę. I jest zabójcą Dennisa Nedry’ego, programisty komputerowego i przemytnika dinozaurowych płodów. A jaki naprawdę był Dilophosaurus?

Prawda jest taka, że w czasie, gdy dinozaur ten wkroczył na dobre do popkultury, paleontolodzy mieli o nim jeszcze dość mgliste pojęcie. Ale w ciągu trzech dziesięcioleci, które minęły od tamtego czasu, odkryto nowe, bardzo interesujące skamieniałości dylofozaura, a znane już wcześniej okazy zbadano nowymi, zaawansowanymi metodami. W rezultacie możemy dziś odtworzyć jego wygląd i zachowanie, a także ewolucję oraz świat, który zamieszkiwał, ze znacznie większą precyzją. Z tych badań wyłania się obraz zupełnie odmienny od tego, który oglądaliśmy na ekranie. Żaden inny wczesnojurajski dinozaur nie został tak dobrze poznany i opisany.

 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 02/2021 »
Drukuj »
Aktualne numery
10/2021
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Październik
22
W 1964 r. kanadyjski komitet parlamentarny wybrał, spośród 2 600 zgłoszonych na konkurs propozycji, obecny wzór flagi Kanady.
Warto przeczytać
Natura szaleje. Gdy dojdziemy do podstawowych praw fizyki, do samego fundamentu, znajdziemy się w domenie szaleństwa i chaosu, gdzie wiedza staje się wyobraźnią i odwrotnie. To miejsce, w którym na każdym kroku czają się wszechświaty równoległe i zadziwiające paradoksy, a przedmioty nie muszą zważać na przestrzeń ani czas.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Matthew A. Brown i Adam D. Marsh | dodano: 2021-02-11
Prawdziwy dylofozaur

Ilustracja Chase Stone

Zachodzące słońce wciąż mocno prażyło, a my mieliśmy już za sobą cały dzień spędzony w terenie. Byliśmy wyczerpani po wielogodzinnym machaniu łopatami i usuwania warstw piasku pokrywającego nasz obiekt. Znajdowaliśmy się w samym sercu krainy dinozaurów, na Wyżynie Kolorado w północnej Arizonie, na terenach Navajo Nation – rezerwatu zamieszkanego przez Indian Nawaho. Naszym zadaniem było określenie wieku znalezionych tam wcześniej dwóch szkieletów Dilophosaurus wetherilli. Przez cały gorący czerwiec roku 2014 przemierzaliśmy tam i z powrotem te pustkowia, wykonując pomiary warstw i zapełniając nasze plecaki próbkami skał. Ale teraz musieliśmy zająć się odkopywaniem… nie, nie skamieniałego dinozaura, ale naszej terenówki, która zakopała się w piaskowej wydmie aż po osie kół. Życie pracującego w terenie paleontologa jest wypełnione głównie prozaicznymi czynnościami – pisaniem podań o pozwolenie prowadzenia wykopalisk, gromadzeniem notatek, przygotowywaniem posiłków, zmywaniem naczyń w obozie, odczytywaniem zapisków w blasku ogniska – a w znacznie mniejszym stopniu znanymi z filmów bohaterskimi czynami. Nigdy nie widzieliśmy Indiany Jonesa odkopującego unieruchomionego przez piaski pikapa.

Latem 1993 roku dinozaury i paleontolodzy szturmem wtargnęli na ekrany kin na całym świecie. Nakręcony na podstawie książki Jurassic Park Michaela Crichtona z 1990 roku film o tym samym tytule wprowadził do publicznej świadomości rzesze mało dotąd znanych gatunków – jednych budzących sympatię, drugich – grozę. Do takich gwiazd jak Tyrannosaurus i Triceratops dołączyły anonimowe dotąd dla większości Velociraptor czy Dilophosaurus. Dinozaury, które można zobaczyć na ekranach kin, różnią się zwykle od tych, które pokazują paleontolodzy. Jednym ze źródeł sukcesów Jurassic Park (osiągnął rekord kasowy w roku 1993 i ponownie latem 2020 roku) był jednak fakt, że sięgnął do najlepszych wzorców paleontologii i genetyki. Crichton i Spielberg po raz pierwszy udostępnili szerokiej publiczności najnowszą wiedzę naukowców na temat dinozaurów, a wykreowane przez nich obrazy aktywnych i inteligentnych zwierząt pozostały z nami do dziś.

Oczywiście, to autorskie duo pozwoliło sobie na pewną swobodę w przedstawieniu zarówno paleontologów, jak i dinozaurów, by ubarwić całą historię, a gatunkiem, który najbardziej ucierpiał na tych dowolnościach był dylofozaur. Na filmie ma wzrost owczarka alzackiego, grzechoczącą kryzę na głowie i morderczo jadowitą ślinę. I jest zabójcą Dennisa Nedry’ego, programisty komputerowego i przemytnika dinozaurowych płodów. A jaki naprawdę był Dilophosaurus?

Prawda jest taka, że w czasie, gdy dinozaur ten wkroczył na dobre do popkultury, paleontolodzy mieli o nim jeszcze dość mgliste pojęcie. Ale w ciągu trzech dziesięcioleci, które minęły od tamtego czasu, odkryto nowe, bardzo interesujące skamieniałości dylofozaura, a znane już wcześniej okazy zbadano nowymi, zaawansowanymi metodami. W rezultacie możemy dziś odtworzyć jego wygląd i zachowanie, a także ewolucję oraz świat, który zamieszkiwał, ze znacznie większą precyzją. Z tych badań wyłania się obraz zupełnie odmienny od tego, który oglądaliśmy na ekranie. Żaden inny wczesnojurajski dinozaur nie został tak dobrze poznany i opisany.