człowiek
Autor: Lakshmi Supriya | dodano: 2021-02-11
El Niño było im niestraszne

Fot. ARI CARAMANICA

Na północnym wybrzeżu Peru znajduje się jedno z najsuchszych miejsc na świecie, jeśli pominąć te momenty, gdy pojawia się tu silne El Niño ze swoimi wielkimi powodziami. Wody deszczowe spływające ze zboczy niedalekich Andów pędzą wtedy suchymi wąwozami, często niszcząc pola uprawne w dolinach nielicznych rzek płynących przez ten pustynny region. Ari Caramanica, archeolożka z Universidad del Pacífico w Limie, od dawna interesowała się pradawnymi długimi i prostymi „strukturami” przecinającymi fragment nadbrzeżnej pustyni zwany Pampa de Mocan. Pierwszy raz dostrzegła te dziwne linie na zdjęciu lotniczym wykonanym w 1940 roku. Dziś ze współpracownikami dowodzi, że są one dziełem prekolumbijskich rolników, którzy zaprojektowali elastyczny system kanałów przeznaczony do odprowadzania wód rzecznych, ale przydający się również w kontrolowaniu szalonych powodzi sprowadzanych przez El Niño. Dzięki temu systemowi mogli przetrwać i prosperować w środowisku cechującym się dużą zmiennością.

Zjawisko El Niño powraca do Peru średnio co 6–20 lat i jest mało przewidywalne. Jednak badania, które przeprowadzili Caramanica i jej zespół, sugerują, że rolnicy uprawiający tu pola w okresie od 1 do 1476 roku naszej ery byli do niego przygotowani. Badacze na podstawie analizy materiału archeologicznego zebranego w Pampa do Mocan odkryli, jak dawni rolnicy nauczyli się wykorzystywać El Niño dla własnych potrzeb; wyniki tych badań opublikowało czasopismo Proceedings of the National Academy of Sciences USA.

Na podstawie analizy materiału archeologicznego, szczątków roślin i położenia dawnych pól naukowcy doszli do wniosku, że podczas El Niño rolnicy wykorzystywali kanały do przekierowania wód powodziowych na te pola, które leżały z dala od rzek i znajdowały się poza zasięgiem zwykłego systemu nawadniającego. Niektóre z tych pól otaczano niskimi wałami ziemnymi, które zatrzymywały wodę i przynoszony przez nią żyzny muł. W tym samym celu dawni agroinżynierowie układali też niewielkie kamienne przegrody.

Caramanica początkowo sądziła, że sfotografowane struktury stanowiły element zwykłego systemu nawadniającego, który rozprowadzał wodę rzeczną. W trakcie badań stwierdziła jednak, że służyły one wielu celom, a niektóre z nich przeobrażały się w pola uprawne w tych momentach, gdy El Niño odcięło je od rzeki. „Łączono i rozdzielano te pola w zależności od potrzeb, aby w każdej chwili były gotowe na przyjęcie wody” – wyjaśnia badaczka.

Dziś, jak zauważa Caramanica, jest odwrotnie. Większość terenów rolnych należy do dużych właścicieli ziemskich lub firm. Zwykle na całym polu uprawia się tylko jedną roślinę, a właściciele nie są tacy elastyczni, jak posiadacze mniejszych gospodarstw rolnych.

„Zmieniła się świadomość środowiskowa” – zauważa Jason Nesbitt, archeolog z Tulane University, który nie był współautorem badań, ale napisał komentarz towarzyszący publikacji. Dziś El Niño jest traktowane jak zdarzenie nadzwyczajne, podczas gdy dla dawnych mieszkańców Pampa de Mocan było czymś spodziewanym i oczekiwanym. Tego rodzaju podejście, jak zauważa Nesbitt, pomogłoby współczesnym rolnikom w radzeniu sobie z ekstremami pogodowymi. „Przygotowując plany na wypadek przyszłych kataklizmów pogodowych, warto byłoby spotkać się także z archeologami i antropologami”.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 02/2021 »
Drukuj »
Aktualne numery
05/2021
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Maj
11
W 1984 r. z powierzchni Marsa był widoczny dla hipotetycznego obserwatora tranzyt Ziemi i Księżyca na tle tarczy słonecznej.
Warto przeczytać
Czy wiesz, że wszyscy mężczyźni zaczynają życie jako kobiety? A może fakt, że skóra chroni nas przed wyparowaniem, to dla ciebie żadna nowość? Nawet jeśli tak jest, książka "100 rzeczy, których nie wiesz o swoim ciele" i tak będzie cię nieustannie zaskakiwać.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Lakshmi Supriya | dodano: 2021-02-11
El Niño było im niestraszne

Fot. ARI CARAMANICA

Na północnym wybrzeżu Peru znajduje się jedno z najsuchszych miejsc na świecie, jeśli pominąć te momenty, gdy pojawia się tu silne El Niño ze swoimi wielkimi powodziami. Wody deszczowe spływające ze zboczy niedalekich Andów pędzą wtedy suchymi wąwozami, często niszcząc pola uprawne w dolinach nielicznych rzek płynących przez ten pustynny region. Ari Caramanica, archeolożka z Universidad del Pacífico w Limie, od dawna interesowała się pradawnymi długimi i prostymi „strukturami” przecinającymi fragment nadbrzeżnej pustyni zwany Pampa de Mocan. Pierwszy raz dostrzegła te dziwne linie na zdjęciu lotniczym wykonanym w 1940 roku. Dziś ze współpracownikami dowodzi, że są one dziełem prekolumbijskich rolników, którzy zaprojektowali elastyczny system kanałów przeznaczony do odprowadzania wód rzecznych, ale przydający się również w kontrolowaniu szalonych powodzi sprowadzanych przez El Niño. Dzięki temu systemowi mogli przetrwać i prosperować w środowisku cechującym się dużą zmiennością.

Zjawisko El Niño powraca do Peru średnio co 6–20 lat i jest mało przewidywalne. Jednak badania, które przeprowadzili Caramanica i jej zespół, sugerują, że rolnicy uprawiający tu pola w okresie od 1 do 1476 roku naszej ery byli do niego przygotowani. Badacze na podstawie analizy materiału archeologicznego zebranego w Pampa do Mocan odkryli, jak dawni rolnicy nauczyli się wykorzystywać El Niño dla własnych potrzeb; wyniki tych badań opublikowało czasopismo Proceedings of the National Academy of Sciences USA.

Na podstawie analizy materiału archeologicznego, szczątków roślin i położenia dawnych pól naukowcy doszli do wniosku, że podczas El Niño rolnicy wykorzystywali kanały do przekierowania wód powodziowych na te pola, które leżały z dala od rzek i znajdowały się poza zasięgiem zwykłego systemu nawadniającego. Niektóre z tych pól otaczano niskimi wałami ziemnymi, które zatrzymywały wodę i przynoszony przez nią żyzny muł. W tym samym celu dawni agroinżynierowie układali też niewielkie kamienne przegrody.

Caramanica początkowo sądziła, że sfotografowane struktury stanowiły element zwykłego systemu nawadniającego, który rozprowadzał wodę rzeczną. W trakcie badań stwierdziła jednak, że służyły one wielu celom, a niektóre z nich przeobrażały się w pola uprawne w tych momentach, gdy El Niño odcięło je od rzeki. „Łączono i rozdzielano te pola w zależności od potrzeb, aby w każdej chwili były gotowe na przyjęcie wody” – wyjaśnia badaczka.

Dziś, jak zauważa Caramanica, jest odwrotnie. Większość terenów rolnych należy do dużych właścicieli ziemskich lub firm. Zwykle na całym polu uprawia się tylko jedną roślinę, a właściciele nie są tacy elastyczni, jak posiadacze mniejszych gospodarstw rolnych.

„Zmieniła się świadomość środowiskowa” – zauważa Jason Nesbitt, archeolog z Tulane University, który nie był współautorem badań, ale napisał komentarz towarzyszący publikacji. Dziś El Niño jest traktowane jak zdarzenie nadzwyczajne, podczas gdy dla dawnych mieszkańców Pampa de Mocan było czymś spodziewanym i oczekiwanym. Tego rodzaju podejście, jak zauważa Nesbitt, pomogłoby współczesnym rolnikom w radzeniu sobie z ekstremami pogodowymi. „Przygotowując plany na wypadek przyszłych kataklizmów pogodowych, warto byłoby spotkać się także z archeologami i antropologami”.