człowiek
Autor: Tore Nielsen | dodano: 2020-10-23
Zainfekowane sny

Ilustracja Goñi Monte

Zainfekowane sny

Jak pandemia COVID-19 wpływa na nasze marzenia senne

Dla wielu z nas życie w świecie COVID-19 jest jak przeniesienie się do alternatywnej rzeczywistości. Dzień i noc jesteśmy zamknięci w czterech ścianach. Obawiamy się dotknąć artykułów spożywczych, które dostarczono nam pod drzwi. Kiedy wybieramy się na miasto, wkładamy maseczki i denerwujemy się, kiedy mija nas ktoś, kto maseczki nie nosi. Mamy problemy z rozpoznawaniem twarzy. I wszystko to wydaje się trochę nierealne.

COVID-19 odmienił także świat naszych snów: to, jak długo śnimy, jak dużo naszych marzeń sennych pamiętamy, a także jaki jest ich charakter. Na początku tego roku, kiedy wprowadzono ograniczenia w opuszczaniu domów, społeczeństwo dość nieoczekiwanie doświadczyło czegoś, co ja nazywam falą marzeń sennych: globalnego wzrostu relacji o intensywnych, dziwnych snach, z których wiele było związanych z koronawirusem i dystansowaniem społecznym. W mediach społecznościowych zaczęły się przewijać pojęcia takie, jak sny o koronawirusie, sny o lockdownie, COVID-owe nocne koszmary. Do początku kwietnia zarówno w mediach społecznościowych, jak i głównego nurtu pojawił się przekaz: świat śni o COVID-19.

Chociaż powszechne zmiany w marzeniach sennych stwierdzano już w USA w następstwie tragicznych wydarzeń, takich jak ataki z 11 września 2001 roku czy trzęsienie ziemi w San Francisco w roku 1989, fali tej wielkości nigdy wcześniej nie odnotowano. Ten wzrost liczby marzeń sennych jest też pierwszym, który nastąpił globalnie i po raz pierwszy w erze mediów społecznościowych, przez co sny stały się łatwo dostępne do natychmiastowej analizy. Jako wydarzenie wpływające na sny, pandemia wystąpiła po raz pierwszy.

Ale dokładnie na czym polega to zjawisko? Dlaczego wystąpiło z takim impetem? Aby znaleźć odpowiedź, Deirdre Barrett, assistant professor na Harvard University i redaktorka naczelna pisma Dreaming, zainicjowała 22 marca badanie online snów związanych z COVID-19. Erin i Grace Gravley, artyści z San Francisco Bay Area, założyli IDreamofCovid.com, stronę archiwizującą i ilustrującą pandemiczne sny. Na Twitterze pojawił się profil @CovidDreams. Następnie Kelly Bulkeley, psycholog religii i dyrektor Sleep and Dream Database, przeprowadził badanie YouGov z udziałem 247 dorosłych Amerykanów. A moja dawna doktorantka Elizaveta Solomonova, obecnie odbywająca staż podoktorski na McGill University, razem z Rebeccą Robillard z Royal Institute of Mental Health Research w Ottawie oraz innymi naukowcami, opracowała ankietę, w której wzięło udział 968 osób w wieku co najmniej 12 lat, pochodzących prawie wyłącznie z Ameryki Północnej.

Wyniki tych badań, jeszcze nieopublikowane w recenzowanych czasopismach, ale już dostępne we wstępnej postaci online, dokumentują niespodziewany wzrost liczby marzeń sennych, ich uderzającą różnorodność i wiele związanych z nimi problemów psychicznych.

Trzydniowy sondaż Bulkeleya ujawnił, że w marcu zapamiętało sny 29% więcej Amerykanów niż zwykle. Solomonova i Robillard odkryły, że 37% osób śniło o pandemii, a w wielu snach występował motyw niemożności wykonania jakiegoś zadania (na przykład utraty kontroli nad samochodem) i zagrożenia ze strony innych osób.

Wiele postów potwierdza te odkrycia. Jedna z osób, której profil na Twitterze to @monicaluhar, napisała: Miałam sen, że wróciłam na jesieni jako nauczyciel na zastępstwo, nieprzygotowana. Uczniowie nie zachowywali dystansu społecznego, a nauczyciele nie mogli odpowiednio rozdzielić uczniów lub spotykali się z nimi pojedynczo. @therealbeecarey z kolei relacjonował: Mój telefon został zawirusowany i wysyłał mnóstwo przypadkowych zdjęć na Instagram z rolki aparatu; cały czas odczuwałem silny niepokój.

W nowszych badaniach odkryto zmiany jakościowe w emocjach występujących w marzeniach sennych i obawy o zdrowie. W opisach snów dorosłych Brazylijczyków poddanych izolacji występowało wiele słów związanych z gniewem, smutkiem, skażeniem i czystością. Analiza opisów 810 snów zamieszczonych na profilach Finów wykazała, że większość wypowiedzi wskazywała na niepokój – 55% dotyczyło bezpośrednio pandemii (nierespektowanie dystansu społecznego, starsi ludzie w kłopotach) i te emocje przeważały wśród ludzi, którzy odczuwali narastający stres podczas dnia. Badanie z udziałem 100 pielęgniarek skierowanych do opieki nad pacjentami z COVID-19 w Wuhanie, w Chinach, ujawniło, że 45% z nich doświadczało koszmarów nocnych – to dwa razy większy odsetek niż w przypadku chińskich ambulatoryjnych pacjentów psychiatrycznych i wielokrotnie większy niż w ogólnej populacji (5%). Wydaje się oczywiste, że w tym bezprecedensowym otwarciu onirycznych zapór mogą odgrywać rolę pewne podstawowe biologiczne i społeczne procesy. Przynajmniej trzy czynniki mogły wyzwolić i podtrzymać falę marzeń sennych: zakłócenie rytmu snu zwiększało długość występowania fazy REM i co za tym idzie, liczbę marzeń sennych; obawy przed zakażeniem i dystansowaniem społecznym okazały się zbyt duże, aby sen mógł je wyciszyć; a dodatkowo doniesienia w mediach nasiliły to zjawisko.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 11/2020 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2020
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Listopad
30
W 1954 r. w Sylacauga (Alabama, USA) 31-letnia Ann Hodges została trafiona meteorytem. Jest to jedyny udokumentowany przypadek podobnego zdarzenia.
Warto przeczytać
Czy wiesz, że wszyscy mężczyźni zaczynają życie jako kobiety? A może fakt, że skóra chroni nas przed wyparowaniem, to dla ciebie żadna nowość? Nawet jeśli tak jest, książka "100 rzeczy, których nie wiesz o swoim ciele" i tak będzie cię nieustannie zaskakiwać.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Tore Nielsen | dodano: 2020-10-23
Zainfekowane sny

Ilustracja Goñi Monte

Zainfekowane sny

Jak pandemia COVID-19 wpływa na nasze marzenia senne

Dla wielu z nas życie w świecie COVID-19 jest jak przeniesienie się do alternatywnej rzeczywistości. Dzień i noc jesteśmy zamknięci w czterech ścianach. Obawiamy się dotknąć artykułów spożywczych, które dostarczono nam pod drzwi. Kiedy wybieramy się na miasto, wkładamy maseczki i denerwujemy się, kiedy mija nas ktoś, kto maseczki nie nosi. Mamy problemy z rozpoznawaniem twarzy. I wszystko to wydaje się trochę nierealne.

COVID-19 odmienił także świat naszych snów: to, jak długo śnimy, jak dużo naszych marzeń sennych pamiętamy, a także jaki jest ich charakter. Na początku tego roku, kiedy wprowadzono ograniczenia w opuszczaniu domów, społeczeństwo dość nieoczekiwanie doświadczyło czegoś, co ja nazywam falą marzeń sennych: globalnego wzrostu relacji o intensywnych, dziwnych snach, z których wiele było związanych z koronawirusem i dystansowaniem społecznym. W mediach społecznościowych zaczęły się przewijać pojęcia takie, jak sny o koronawirusie, sny o lockdownie, COVID-owe nocne koszmary. Do początku kwietnia zarówno w mediach społecznościowych, jak i głównego nurtu pojawił się przekaz: świat śni o COVID-19.

Chociaż powszechne zmiany w marzeniach sennych stwierdzano już w USA w następstwie tragicznych wydarzeń, takich jak ataki z 11 września 2001 roku czy trzęsienie ziemi w San Francisco w roku 1989, fali tej wielkości nigdy wcześniej nie odnotowano. Ten wzrost liczby marzeń sennych jest też pierwszym, który nastąpił globalnie i po raz pierwszy w erze mediów społecznościowych, przez co sny stały się łatwo dostępne do natychmiastowej analizy. Jako wydarzenie wpływające na sny, pandemia wystąpiła po raz pierwszy.

Ale dokładnie na czym polega to zjawisko? Dlaczego wystąpiło z takim impetem? Aby znaleźć odpowiedź, Deirdre Barrett, assistant professor na Harvard University i redaktorka naczelna pisma Dreaming, zainicjowała 22 marca badanie online snów związanych z COVID-19. Erin i Grace Gravley, artyści z San Francisco Bay Area, założyli IDreamofCovid.com, stronę archiwizującą i ilustrującą pandemiczne sny. Na Twitterze pojawił się profil @CovidDreams. Następnie Kelly Bulkeley, psycholog religii i dyrektor Sleep and Dream Database, przeprowadził badanie YouGov z udziałem 247 dorosłych Amerykanów. A moja dawna doktorantka Elizaveta Solomonova, obecnie odbywająca staż podoktorski na McGill University, razem z Rebeccą Robillard z Royal Institute of Mental Health Research w Ottawie oraz innymi naukowcami, opracowała ankietę, w której wzięło udział 968 osób w wieku co najmniej 12 lat, pochodzących prawie wyłącznie z Ameryki Północnej.

Wyniki tych badań, jeszcze nieopublikowane w recenzowanych czasopismach, ale już dostępne we wstępnej postaci online, dokumentują niespodziewany wzrost liczby marzeń sennych, ich uderzającą różnorodność i wiele związanych z nimi problemów psychicznych.

Trzydniowy sondaż Bulkeleya ujawnił, że w marcu zapamiętało sny 29% więcej Amerykanów niż zwykle. Solomonova i Robillard odkryły, że 37% osób śniło o pandemii, a w wielu snach występował motyw niemożności wykonania jakiegoś zadania (na przykład utraty kontroli nad samochodem) i zagrożenia ze strony innych osób.

Wiele postów potwierdza te odkrycia. Jedna z osób, której profil na Twitterze to @monicaluhar, napisała: Miałam sen, że wróciłam na jesieni jako nauczyciel na zastępstwo, nieprzygotowana. Uczniowie nie zachowywali dystansu społecznego, a nauczyciele nie mogli odpowiednio rozdzielić uczniów lub spotykali się z nimi pojedynczo. @therealbeecarey z kolei relacjonował: Mój telefon został zawirusowany i wysyłał mnóstwo przypadkowych zdjęć na Instagram z rolki aparatu; cały czas odczuwałem silny niepokój.

W nowszych badaniach odkryto zmiany jakościowe w emocjach występujących w marzeniach sennych i obawy o zdrowie. W opisach snów dorosłych Brazylijczyków poddanych izolacji występowało wiele słów związanych z gniewem, smutkiem, skażeniem i czystością. Analiza opisów 810 snów zamieszczonych na profilach Finów wykazała, że większość wypowiedzi wskazywała na niepokój – 55% dotyczyło bezpośrednio pandemii (nierespektowanie dystansu społecznego, starsi ludzie w kłopotach) i te emocje przeważały wśród ludzi, którzy odczuwali narastający stres podczas dnia. Badanie z udziałem 100 pielęgniarek skierowanych do opieki nad pacjentami z COVID-19 w Wuhanie, w Chinach, ujawniło, że 45% z nich doświadczało koszmarów nocnych – to dwa razy większy odsetek niż w przypadku chińskich ambulatoryjnych pacjentów psychiatrycznych i wielokrotnie większy niż w ogólnej populacji (5%). Wydaje się oczywiste, że w tym bezprecedensowym otwarciu onirycznych zapór mogą odgrywać rolę pewne podstawowe biologiczne i społeczne procesy. Przynajmniej trzy czynniki mogły wyzwolić i podtrzymać falę marzeń sennych: zakłócenie rytmu snu zwiększało długość występowania fazy REM i co za tym idzie, liczbę marzeń sennych; obawy przed zakażeniem i dystansowaniem społecznym okazały się zbyt duże, aby sen mógł je wyciszyć; a dodatkowo doniesienia w mediach nasiliły to zjawisko.