wszechświat
Autor: David Jewitt i Amaya Moro-Martín | dodano: 2020-10-23
Międzygwiazdowi intruzi

Ilustracje Ron Miller

Międzygwiazdowi  intruzi

Astronomów intrygują dwie niedawno odkryte skały kosmiczne, które przybyły spoza Układu Słonecznego.

W  późny wieczór 24 października 2017 roku wysłano e-mail zawierający niesamowite wieści z kosmosu. Astronom Davide Farnocchia z należącego do NASA Jet Propulsion Laboratory informował jedno z nas (Jewitta) o nowym ciele niebieskim poruszającym się po bardzo dziwnej orbicie. Obiekt, odkryty sześć dni wcześniej przez pracującego na University of Hawaii astronoma Roberta Weryka, wstępnie nazwany P10Ee5V, porusza się tak szybko, że Słońce nie jest w stanie utrzymać go przy sobie. Jego orbita, zamiast stanowić zamkniętą elipsę, jest otwarta, z czego wynika, że obiekt nigdy do nas nie wróci. „Potrzebujemy więcej danych – pisał Farnocchia – ale wydaje się, że orbita jest hiperboliczna”. W kilka godzin później Jewitt napisał do mającej norweskie koneksje wieloletniej współpracowniczki Jane Luu, prosząc o obserwacje nowego obiektu za pomocą Nordic Optical Telescope w Hiszpanii. Wiele innych obserwatoriów na całym świecie również usiłowało dostrzec nowe ciało.

W ten sposób zaczęła się nowa era w astronomii. Przemianowany na C/2017 U1 (gdzie „C” oznacza kometę), następnie na A/2017 U1 („A” od asteroidy), aż wreszcie na 1I/‘Oumuamua, obiekt okazał się pierwszym ciałem, jakie astronomowie kiedykolwiek dostrzegli wewnątrz Układu Słonecznego, a które powstało poza nim. „1I” w oznaczeniu informuje o jego oficjalnym statusie pierwszego znanego obiektu międzygwiazdowego. Nazwa ‘Oumuamua – w języku hawajskim „pierwszy posłaniec z daleka” – została zaproponowana przez Weryka i jego kolegów, którzy dokonali odkrycia za pomocą znajdującego się na hawajskiej wyspie Maui teleskopu Pan-STARRS.

Pierwszą rzeczą, na którą zwrócili uwagę obserwatorzy, była ekstremalnie duża prędkość obiektu względem Słońca. Po uwzględnieniu przyciągania grawitacyjnego Słońca nadwyżka prędkości ‘Oumuamua wynosiła 26 km/s (94 000 km/h). Żadne oddziaływanie z obiektem z Układu Słonecznego nie byłoby w stanie wygenerować tak silnego kopnięcia, zaś grawitacja Słońca nie może pochwycić czegoś poruszającego się aż tak szybko; oznacza to, że ‘Oumuamua musiał przybyć z zewnątrz.

Jak wyglądała dotychczasowa podróż tego obiektu? Mógł on wędrować po Galaktyce przez setki milionów lat. Obserwacje sugerują, że przybył z okolic jasnej gwiazdy Wega w gwiazdozbiorze Lutni, ale kiedy ‘Oumuamua znajdował się w tym miejscu mniej więcej 300 tys. lat temu, Wegi tam jeszcze nie było.

Chociaż astronomowie od dawna podejrzewali, że międzygwiazdowe obiekty przelatują przez Układ Słoneczny, odkrycie jednego z nich było dla nich wielką niespodzianką. Zaledwie rok wcześniej Toni Engelhardt, pracujący wówczas na University of Hawaii, i jego współpracownicy w wyczerpującej analizie wykazali, że perspektywy identyfikacji takiego międzygwiazdowego intruza „wydają się kiepskie”. Stwierdzono, że obiekty te są zbyt małe i słabe, żeby była jakakolwiek nadzieja na ich wykrycie. Kiedy jednak poznaliśmy lepiej ‘Oumuamua, nasze zaskoczenie przerodziło się w zdumienie. Wszystkie jego parametry, począwszy od kształtu i rozmiaru po brak cech typowych dla komet, okazały się sprzeczne z naszymi oczekiwaniami. Jeśli był to typowy gość z ogromnego Wszechświata, musimy się jeszcze wielu rzeczy dowiedzieć.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 11/2020 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2020
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Listopad
30
W 1954 r. w Sylacauga (Alabama, USA) 31-letnia Ann Hodges została trafiona meteorytem. Jest to jedyny udokumentowany przypadek podobnego zdarzenia.
Warto przeczytać
Fizyka kwantowa jest dziwna. Reguły świata kwantowego, według których działa świat na poziomie atomów i cząstek subatomowych, nie są tymi samymi regułami, które obowiązują w dobrze znanym nam świecie codziennych doświadczeń - regułami, które kojarzymy ze zdrowym rozsądkiem.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: David Jewitt i Amaya Moro-Martín | dodano: 2020-10-23
Międzygwiazdowi intruzi

Ilustracje Ron Miller

Międzygwiazdowi  intruzi

Astronomów intrygują dwie niedawno odkryte skały kosmiczne, które przybyły spoza Układu Słonecznego.

W  późny wieczór 24 października 2017 roku wysłano e-mail zawierający niesamowite wieści z kosmosu. Astronom Davide Farnocchia z należącego do NASA Jet Propulsion Laboratory informował jedno z nas (Jewitta) o nowym ciele niebieskim poruszającym się po bardzo dziwnej orbicie. Obiekt, odkryty sześć dni wcześniej przez pracującego na University of Hawaii astronoma Roberta Weryka, wstępnie nazwany P10Ee5V, porusza się tak szybko, że Słońce nie jest w stanie utrzymać go przy sobie. Jego orbita, zamiast stanowić zamkniętą elipsę, jest otwarta, z czego wynika, że obiekt nigdy do nas nie wróci. „Potrzebujemy więcej danych – pisał Farnocchia – ale wydaje się, że orbita jest hiperboliczna”. W kilka godzin później Jewitt napisał do mającej norweskie koneksje wieloletniej współpracowniczki Jane Luu, prosząc o obserwacje nowego obiektu za pomocą Nordic Optical Telescope w Hiszpanii. Wiele innych obserwatoriów na całym świecie również usiłowało dostrzec nowe ciało.

W ten sposób zaczęła się nowa era w astronomii. Przemianowany na C/2017 U1 (gdzie „C” oznacza kometę), następnie na A/2017 U1 („A” od asteroidy), aż wreszcie na 1I/‘Oumuamua, obiekt okazał się pierwszym ciałem, jakie astronomowie kiedykolwiek dostrzegli wewnątrz Układu Słonecznego, a które powstało poza nim. „1I” w oznaczeniu informuje o jego oficjalnym statusie pierwszego znanego obiektu międzygwiazdowego. Nazwa ‘Oumuamua – w języku hawajskim „pierwszy posłaniec z daleka” – została zaproponowana przez Weryka i jego kolegów, którzy dokonali odkrycia za pomocą znajdującego się na hawajskiej wyspie Maui teleskopu Pan-STARRS.

Pierwszą rzeczą, na którą zwrócili uwagę obserwatorzy, była ekstremalnie duża prędkość obiektu względem Słońca. Po uwzględnieniu przyciągania grawitacyjnego Słońca nadwyżka prędkości ‘Oumuamua wynosiła 26 km/s (94 000 km/h). Żadne oddziaływanie z obiektem z Układu Słonecznego nie byłoby w stanie wygenerować tak silnego kopnięcia, zaś grawitacja Słońca nie może pochwycić czegoś poruszającego się aż tak szybko; oznacza to, że ‘Oumuamua musiał przybyć z zewnątrz.

Jak wyglądała dotychczasowa podróż tego obiektu? Mógł on wędrować po Galaktyce przez setki milionów lat. Obserwacje sugerują, że przybył z okolic jasnej gwiazdy Wega w gwiazdozbiorze Lutni, ale kiedy ‘Oumuamua znajdował się w tym miejscu mniej więcej 300 tys. lat temu, Wegi tam jeszcze nie było.

Chociaż astronomowie od dawna podejrzewali, że międzygwiazdowe obiekty przelatują przez Układ Słoneczny, odkrycie jednego z nich było dla nich wielką niespodzianką. Zaledwie rok wcześniej Toni Engelhardt, pracujący wówczas na University of Hawaii, i jego współpracownicy w wyczerpującej analizie wykazali, że perspektywy identyfikacji takiego międzygwiazdowego intruza „wydają się kiepskie”. Stwierdzono, że obiekty te są zbyt małe i słabe, żeby była jakakolwiek nadzieja na ich wykrycie. Kiedy jednak poznaliśmy lepiej ‘Oumuamua, nasze zaskoczenie przerodziło się w zdumienie. Wszystkie jego parametry, począwszy od kształtu i rozmiaru po brak cech typowych dla komet, okazały się sprzeczne z naszymi oczekiwaniami. Jeśli był to typowy gość z ogromnego Wszechświata, musimy się jeszcze wielu rzeczy dowiedzieć.