człowiek
Autor: Laura Spinne | dodano: 2020-07-30
Jak rolnicy podbili Europę

Ilustracja Benoit Clarys

ARCHEOLOGIA

Spotkanie rolników z łowcami-zbieraczami mogło skończyć się narodzinami niepokojącej hierarchii.

JESZCZE OSIEM TYSIĘCY LAT TEMU jedynymi mieszkańcami Europy byli półkoczowniczy łowcy-zbieracze, przemierzający zasobne, zielone lasy tego kontynentu. Pozostawili po sobie wiele śladów w postaci mezolitycznych narzędzi, w tym osadzonych na drewnianych trzonkach ostrzy krzemiennych, z pomocą których łowili ryby, polowali na jelenie i tury i zbierali jadalne rośliny. Wielu z nich, jak sugerują niedawne dane genetyczne, miało ciemne włosy i niebieskie oczy, a nieliczne znalezione dotąd szkielety wskazują, że byli wysocy i dobrze zbudowani. Ich język pozostaje dla nas tajemnicą.

W trzy tysiące lat później lasy, które zamieszkiwali, zostały zamienione w pola uprawne, gdzie sadzono pszenicę i soczewicę. Teraz to rolnicy zdominowali cały kontynent. Już XIX-wieczni archeolodzy zdawali sobie dobrze sprawę z tej zmiany: w wykopaliskach znajdowali kości udomowianych zwierząt, gliniane naczynia zawierające resztki nasion i – co najciekawsze – zagadkowe pochówki, których tajemnice wciąż próbujemy rozwikłać. Rolnictwo nie tylko wpłynęło na ukształtowanie się nowego modelu gospodarki, ale przyniosło też użycie metalowych narzędzi, zmianę upodobań kulinarnych i nowe podejście do wykorzystania ziemi, a także powstanie innych niż dotychczasowe relacji między człowiekiem a przyrodą i pomiędzy samymi ludźmi.

Przez 150 lat naukowcy głowili się, czy rolnicy z Bliskiego Wschodu przynieśli do Europy swą neolityczną kulturę, czy może raczej był to transfer idei, nie ludzi. Jednak już na początku XXI wieku genetycy, jak np. Martin Richards, pracujący wówczas na University of Oxford, przebadali genetyczne pokrewieństwa i podobieństwa między populacjami i stwierdzili ponad wszelką wątpliwość, że to sami rolnicy przybyli do Europy, idąc szlakami przez Morze Egejskie do Grecji i przez Bosfor na Bałkany. A potem ruszyli dalej na zachód. W kolejnych latach, dzięki pracom zespołu Svante Pääbo Max-Planck-Institut für evolutionäre Anthropologie w Lipsku, udało się wyekstrahować i odczytać kopalny DNA ze szczątków ludzkich. Dzięki tej technicznej rewolucji możliwa była współpraca na nieznaną wcześniej skalę między genetykami i archeologami, którzy tłumnie ruszyli, by odczytywać geny dawnych łowców-zbieraczy lub wczesnych rolników.

Od czasu, kiedy w roku 2016 Cristina Gamba, archeolog pracująca wówczas w Trinity College w Dublinie, znalazła kość łowcy-zbieracza pośród szczątków wczesnej rolniczej społeczności na jednym z węgierskich stanowisk, nasz obraz wzajemnych relacji między rezydentami a przybyszami z zewnątrz niepomiernie się wzbogacił i skomplikował. Na niektórych obszarach obie grupy mieszały się niemal od pierwszego spotkania, gdzie indziej pozostawały w izolacji przez setki, jeśli nie tysiące lat. Czasem rolnicy chwalili swoich poprzedników, kiedy indziej jedni narzucali swą wolę drugim, a nawet odmawiali im człowieczeństwa. Pewna stała tendencja daje się jednak uchwycić. W miarę upływu czasu i wzrostu liczebności rolników ich łowiecko-zbieraccy sąsiedzi byli asymilowani lub spychani na margines – zarówno pod względem geograficznym, jak i społecznym. To powiększanie się nierówności mogło prowadzić, przynajmniej na niektórych obszarach, do uznania ludności o łowiecko-zbierackich korzeniach za niewolników lub nawet składania ich w ofierze, by towarzyszyli swym panom w pośmiertnym życiu.

 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 08/2020 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
08/2020
10/2019 - specjalny
Kalendarium
Sierpień
15
W 2000 r. oficjalnie uruchomiono pierwszy polski komunikator internetowy Gadu-Gadu.
Warto przeczytać
Czy wiesz, że wszyscy mężczyźni zaczynają życie jako kobiety? A może fakt, że skóra chroni nas przed wyparowaniem, to dla ciebie żadna nowość? Nawet jeśli tak jest, książka "100 rzeczy, których nie wiesz o swoim ciele" i tak będzie cię nieustannie zaskakiwać.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Laura Spinne | dodano: 2020-07-30
Jak rolnicy podbili Europę

Ilustracja Benoit Clarys

ARCHEOLOGIA

Spotkanie rolników z łowcami-zbieraczami mogło skończyć się narodzinami niepokojącej hierarchii.

JESZCZE OSIEM TYSIĘCY LAT TEMU jedynymi mieszkańcami Europy byli półkoczowniczy łowcy-zbieracze, przemierzający zasobne, zielone lasy tego kontynentu. Pozostawili po sobie wiele śladów w postaci mezolitycznych narzędzi, w tym osadzonych na drewnianych trzonkach ostrzy krzemiennych, z pomocą których łowili ryby, polowali na jelenie i tury i zbierali jadalne rośliny. Wielu z nich, jak sugerują niedawne dane genetyczne, miało ciemne włosy i niebieskie oczy, a nieliczne znalezione dotąd szkielety wskazują, że byli wysocy i dobrze zbudowani. Ich język pozostaje dla nas tajemnicą.

W trzy tysiące lat później lasy, które zamieszkiwali, zostały zamienione w pola uprawne, gdzie sadzono pszenicę i soczewicę. Teraz to rolnicy zdominowali cały kontynent. Już XIX-wieczni archeolodzy zdawali sobie dobrze sprawę z tej zmiany: w wykopaliskach znajdowali kości udomowianych zwierząt, gliniane naczynia zawierające resztki nasion i – co najciekawsze – zagadkowe pochówki, których tajemnice wciąż próbujemy rozwikłać. Rolnictwo nie tylko wpłynęło na ukształtowanie się nowego modelu gospodarki, ale przyniosło też użycie metalowych narzędzi, zmianę upodobań kulinarnych i nowe podejście do wykorzystania ziemi, a także powstanie innych niż dotychczasowe relacji między człowiekiem a przyrodą i pomiędzy samymi ludźmi.

Przez 150 lat naukowcy głowili się, czy rolnicy z Bliskiego Wschodu przynieśli do Europy swą neolityczną kulturę, czy może raczej był to transfer idei, nie ludzi. Jednak już na początku XXI wieku genetycy, jak np. Martin Richards, pracujący wówczas na University of Oxford, przebadali genetyczne pokrewieństwa i podobieństwa między populacjami i stwierdzili ponad wszelką wątpliwość, że to sami rolnicy przybyli do Europy, idąc szlakami przez Morze Egejskie do Grecji i przez Bosfor na Bałkany. A potem ruszyli dalej na zachód. W kolejnych latach, dzięki pracom zespołu Svante Pääbo Max-Planck-Institut für evolutionäre Anthropologie w Lipsku, udało się wyekstrahować i odczytać kopalny DNA ze szczątków ludzkich. Dzięki tej technicznej rewolucji możliwa była współpraca na nieznaną wcześniej skalę między genetykami i archeologami, którzy tłumnie ruszyli, by odczytywać geny dawnych łowców-zbieraczy lub wczesnych rolników.

Od czasu, kiedy w roku 2016 Cristina Gamba, archeolog pracująca wówczas w Trinity College w Dublinie, znalazła kość łowcy-zbieracza pośród szczątków wczesnej rolniczej społeczności na jednym z węgierskich stanowisk, nasz obraz wzajemnych relacji między rezydentami a przybyszami z zewnątrz niepomiernie się wzbogacił i skomplikował. Na niektórych obszarach obie grupy mieszały się niemal od pierwszego spotkania, gdzie indziej pozostawały w izolacji przez setki, jeśli nie tysiące lat. Czasem rolnicy chwalili swoich poprzedników, kiedy indziej jedni narzucali swą wolę drugim, a nawet odmawiali im człowieczeństwa. Pewna stała tendencja daje się jednak uchwycić. W miarę upływu czasu i wzrostu liczebności rolników ich łowiecko-zbieraccy sąsiedzi byli asymilowani lub spychani na margines – zarówno pod względem geograficznym, jak i społecznym. To powiększanie się nierówności mogło prowadzić, przynajmniej na niektórych obszarach, do uznania ludności o łowiecko-zbierackich korzeniach za niewolników lub nawet składania ich w ofierze, by towarzyszyli swym panom w pośmiertnym życiu.