technika
Autor: George Musser | dodano: 2019-05-27
Sztuczna wyobraźnia

Jak wyposażyć maszyny w ludzkie cechy, takie jak kreatywność i zdrowy rozsądek.

Jeżeli kiedykolwiek zdarzyło się wam cynicznie myśleć o naszym gatunku, lekarstwem może być rozmowa z badaczami sztucznej inteligencji. Ponieważ co chwilę słyszymy o kolejnych sukcesach: maszyny równie dobrze, a czasem nawet lepiej niż ludzie, rozpoznają twarze, tłumaczą z obcych języków, radzą sobie z grami planszowymi lub zręcznościowymi i, oczywiście, nie zapominają o włączeniu kierunkowskazu, można by spodziewać się, że naukowcy będą tryskać tryumfalizmem. Ale rzeczywistość jest inna: przy każdej okazji podkreślają, jak cudowny jest ludzki mózg, jak potężne są jego możliwości adaptacji, jak wielka jest jego wydajność i jak nieograniczone zdolności uczenia się. Maszynom wciąż brakuje tych cech. Są mało elastyczne, nieprzejrzyste w działaniu i uczą się powoli w trakcie długich sesji treningowych. Nawet nagłaśniane w mediach sukcesy dotyczą wąskich dziedzin.

Wielu badaczy zainteresowało się sztuczną inteligencją, aby zrozumieć, zreprodukować i ostatecznie pokonać ludzki umysł. Ale nawet ci, którzy wyznaczają sobie praktyczniejsze cele, są zdania, że maszyny powinny być bardziej do nas podobne. Firmy z branży mediów społecznościowych potrafią wytrenować systemy tak, że bez problemu wyszukają obraz kota albo celebryty. Ale z danymi innego typu o wiele trudniej sobie poradzić. Maszyny mogłyby rozwiązywać więcej zadań, gdyby były sprytniejsze. Dostęp do danych jest szczególnie ograniczony, jeżeli dotyczą one świata fizycznego. Gdy robot ma nauczyć się układania klocków na stole, nie da się mu pokazać każdej możliwej kombinacji. Podobnie jak człowiek musi opanować ogólne zasady, a nie zapamiętywać zbiór rozwiązań.

Maszyny powinny się zadowalać uboższym zestawem danych wejściowych i stawać się bardziej komunikatywne w kwestii rozwiązań. Samo udzielenie odpowiedzi nie wystarczy – ludzie chcieliby również poznać proces dochodzenia do wyniku, zwłaszcza kiedy algorytmy decydują o udzielaniu kredytu bankowego albo mają wpływ na wydanie przez sąd wyroku skazującego. Człowieka, który jest urzędnikiem, zawsze można przesłuchać, aby sprawdzić, czy jego działania nie są obciążone uprzedzeniami albo konfliktem interesów; nikomu nie uda się postąpić tak samo z systemem sztucznej inteligencji. W 2018 roku Unia Europejska przyznała obywatelom prawo do uzyskania wyjaśnień w przypadku każdego zautomatyzowanego procesu decyzyjnego. W Stanach Zjednoczonych Defense Advanced Research Projects Agency finansuje program badań nad systemami sztucznej inteligencji, które byłyby „zdolne do tłumaczenia decyzji” – wszakże dowódcy nie będą skłonni wysłać żołnierzy do walki, nie znając argumentów.

Olbrzymia rzesza badaczy głowi się, jak rozwiązać te problemy. Pomysłów nie brakuje i trwają dyskusje, czy osiągnięcie przez maszyny inteligencji bliższej ludzkiej będzie wymagać nowych narzędzi. Warto jednak zauważyć, jak daleko zdołali zajść naukowcy, wprowadzając krok po kroku ulepszenia. Samodoskonalenie, wyobraźnia, zdrowy rozsądek: te właściwe człowiekowi cechy są przynajmniej w ograniczonym zakresie wbudowywane w maszyny. Kluczem okazuje się sprytne uczenie. Pod kierunkiem trenera, którym jest człowiek, maszyna samodzielnie wykonuje większość niezbędnych kroków.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 06/2019 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2019
10/2018 - specjalny
Kalendarium
Grudzień
15
W 1612 r. niemiecki astronom Simon Marius sporządził pierwszy opis Galaktyki Andromedy (M31), bazujący na obserwacjach przez teleskop.
Warto przeczytać
Lubimy myśleć o sobie jako o istotach wyjątkowych - ale czy naprawdę coś różni nas od zwierząt? Przecież nasza biologia jest taka sama. W oryginalnej i intrygującej podróży po świecie ziemskiego życia Adam Rutherford bada rozmaite cechy, które uznawano niegdyś za wyłącznie ludzkie, wykazując, że wcale takimi nie są.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: George Musser | dodano: 2019-05-27
Sztuczna wyobraźnia

Jak wyposażyć maszyny w ludzkie cechy, takie jak kreatywność i zdrowy rozsądek.

Jeżeli kiedykolwiek zdarzyło się wam cynicznie myśleć o naszym gatunku, lekarstwem może być rozmowa z badaczami sztucznej inteligencji. Ponieważ co chwilę słyszymy o kolejnych sukcesach: maszyny równie dobrze, a czasem nawet lepiej niż ludzie, rozpoznają twarze, tłumaczą z obcych języków, radzą sobie z grami planszowymi lub zręcznościowymi i, oczywiście, nie zapominają o włączeniu kierunkowskazu, można by spodziewać się, że naukowcy będą tryskać tryumfalizmem. Ale rzeczywistość jest inna: przy każdej okazji podkreślają, jak cudowny jest ludzki mózg, jak potężne są jego możliwości adaptacji, jak wielka jest jego wydajność i jak nieograniczone zdolności uczenia się. Maszynom wciąż brakuje tych cech. Są mało elastyczne, nieprzejrzyste w działaniu i uczą się powoli w trakcie długich sesji treningowych. Nawet nagłaśniane w mediach sukcesy dotyczą wąskich dziedzin.

Wielu badaczy zainteresowało się sztuczną inteligencją, aby zrozumieć, zreprodukować i ostatecznie pokonać ludzki umysł. Ale nawet ci, którzy wyznaczają sobie praktyczniejsze cele, są zdania, że maszyny powinny być bardziej do nas podobne. Firmy z branży mediów społecznościowych potrafią wytrenować systemy tak, że bez problemu wyszukają obraz kota albo celebryty. Ale z danymi innego typu o wiele trudniej sobie poradzić. Maszyny mogłyby rozwiązywać więcej zadań, gdyby były sprytniejsze. Dostęp do danych jest szczególnie ograniczony, jeżeli dotyczą one świata fizycznego. Gdy robot ma nauczyć się układania klocków na stole, nie da się mu pokazać każdej możliwej kombinacji. Podobnie jak człowiek musi opanować ogólne zasady, a nie zapamiętywać zbiór rozwiązań.

Maszyny powinny się zadowalać uboższym zestawem danych wejściowych i stawać się bardziej komunikatywne w kwestii rozwiązań. Samo udzielenie odpowiedzi nie wystarczy – ludzie chcieliby również poznać proces dochodzenia do wyniku, zwłaszcza kiedy algorytmy decydują o udzielaniu kredytu bankowego albo mają wpływ na wydanie przez sąd wyroku skazującego. Człowieka, który jest urzędnikiem, zawsze można przesłuchać, aby sprawdzić, czy jego działania nie są obciążone uprzedzeniami albo konfliktem interesów; nikomu nie uda się postąpić tak samo z systemem sztucznej inteligencji. W 2018 roku Unia Europejska przyznała obywatelom prawo do uzyskania wyjaśnień w przypadku każdego zautomatyzowanego procesu decyzyjnego. W Stanach Zjednoczonych Defense Advanced Research Projects Agency finansuje program badań nad systemami sztucznej inteligencji, które byłyby „zdolne do tłumaczenia decyzji” – wszakże dowódcy nie będą skłonni wysłać żołnierzy do walki, nie znając argumentów.

Olbrzymia rzesza badaczy głowi się, jak rozwiązać te problemy. Pomysłów nie brakuje i trwają dyskusje, czy osiągnięcie przez maszyny inteligencji bliższej ludzkiej będzie wymagać nowych narzędzi. Warto jednak zauważyć, jak daleko zdołali zajść naukowcy, wprowadzając krok po kroku ulepszenia. Samodoskonalenie, wyobraźnia, zdrowy rozsądek: te właściwe człowiekowi cechy są przynajmniej w ograniczonym zakresie wbudowywane w maszyny. Kluczem okazuje się sprytne uczenie. Pod kierunkiem trenera, którym jest człowiek, maszyna samodzielnie wykonuje większość niezbędnych kroków.