technika
Autor: Lucas Joel | dodano: 2019-04-24
Pradawni zabójcy

Nowe techniki pozwalają ustalić, kto uśmiercał dawne zwierzęta.

Dzisiejsi śledczy potrafią odnaleźć sprawcę mordu na podstawie pozostawionego przez niego DNA. Co jednak zrobić, gdy morderstwa dokonano tysiące lat temu, a miejsce zbrodni zmieniło się nie do poznania? DNA rzadko pozostaje niezmienne przez tak długi czas, więc paleontolog, próbujący zidentyfikować drapieżnika odpowiedzialnego za śmierć pradawnego zwierzęcia, ma nie lada problem.

W sukurs przychodzi jednak nowa metoda, opierająca się na fakcie, że kiedy drapieżnik połyka swoją ofiarę – jak sowa porywająca nocą małą mysz – wówczas jego soki trawienne pozostawiają na powierzchniach kości pożartego zwierzęcia charakterystyczne ślady.

Te wytrawienia tworzą wzory, których kształt zdradza zabójcę, trochę na podobieństwo odcisków palców – tłumaczy paleontolożka z Oregon State University Rebecca Terry, która kierowała zespołem badającym te ślady. Metoda ta, jak wyjaśnia, pozwoli naukowcom ustalić, jakiego rodzaju drapieżniki były aktywne w dawnych ekosystemach, zwłaszcza na obszarach, gdzie nie ma wielu skamieniałości. „Jest naprawdę skuteczna” – dodaje.

Terry wraz ze współpracownikami badała pod mikroskopem elektronowym pozostałości kości wypluwanych po posiłku przez współczesne ptaki drapieżne. W podobny sposób naukowcy traktowali też odchody drapieżnych ssaków. „Kość, która przeszła przez przewód pokarmowy aktywnej nocą sowy wygląda zupełnie inaczej od kości zjedzonych przez dziennych ssaczych drapieżników” – mówi. Jak wynika z pracy opublikowanej w listopadzie 2019 roku w czasopiśmie PALAIOS wzory wytrawione na powierzchni kości w żołądku sowy są względnie krótkie i ściśnięte, a ślady z żołądka jastrzębia lub ssaka – dłuższe i rzadziej rozmieszczone. I, co ważniejsze, jak zauważa Terry, „nieodróżnialne” ślady znaleźć można na kościach przetrawionych przez podobne drapieżniki w odległej przeszłości.

Dzięki tym odkryciom będzie można odpowiedzieć na często zadawane przez paleontologów pytanie na temat skamieniałych kości zwierząt, które – jak się przypuszcza – zostały zabite i pożarte: „Kto był zabójcą?” Jak mówi paleobiolog z University of Cincinnati Joshua Miller, niezwiązany z tymi badaniami, „można mieć do czynienia z pojedynczą kością lub nawet jej fragmentem i domyślać się, skąd się tam wzięła. To naprawdę coś”.  

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 05/2019 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
08/2019
09/2019 - specjalny
Kalendarium
Wrzesień
16
W 1945 r. w USA zaprezentowano prototyp pierwszej elektronicznej maszyny do liczenia ENIAC.
Warto przeczytać
Podobnie jak setki tysięcy turystów przyjeżdżasz w 1938 roku do Niemiec. Na parkingu we Frankfurcie podchodzi do ciebie Żydówka i prosi, byś zabrał stąd jej nastoletnią córkę, bo tu nie przeżyje. Co robisz?

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Lucas Joel | dodano: 2019-04-24
Pradawni zabójcy

Nowe techniki pozwalają ustalić, kto uśmiercał dawne zwierzęta.

Dzisiejsi śledczy potrafią odnaleźć sprawcę mordu na podstawie pozostawionego przez niego DNA. Co jednak zrobić, gdy morderstwa dokonano tysiące lat temu, a miejsce zbrodni zmieniło się nie do poznania? DNA rzadko pozostaje niezmienne przez tak długi czas, więc paleontolog, próbujący zidentyfikować drapieżnika odpowiedzialnego za śmierć pradawnego zwierzęcia, ma nie lada problem.

W sukurs przychodzi jednak nowa metoda, opierająca się na fakcie, że kiedy drapieżnik połyka swoją ofiarę – jak sowa porywająca nocą małą mysz – wówczas jego soki trawienne pozostawiają na powierzchniach kości pożartego zwierzęcia charakterystyczne ślady.

Te wytrawienia tworzą wzory, których kształt zdradza zabójcę, trochę na podobieństwo odcisków palców – tłumaczy paleontolożka z Oregon State University Rebecca Terry, która kierowała zespołem badającym te ślady. Metoda ta, jak wyjaśnia, pozwoli naukowcom ustalić, jakiego rodzaju drapieżniki były aktywne w dawnych ekosystemach, zwłaszcza na obszarach, gdzie nie ma wielu skamieniałości. „Jest naprawdę skuteczna” – dodaje.

Terry wraz ze współpracownikami badała pod mikroskopem elektronowym pozostałości kości wypluwanych po posiłku przez współczesne ptaki drapieżne. W podobny sposób naukowcy traktowali też odchody drapieżnych ssaków. „Kość, która przeszła przez przewód pokarmowy aktywnej nocą sowy wygląda zupełnie inaczej od kości zjedzonych przez dziennych ssaczych drapieżników” – mówi. Jak wynika z pracy opublikowanej w listopadzie 2019 roku w czasopiśmie PALAIOS wzory wytrawione na powierzchni kości w żołądku sowy są względnie krótkie i ściśnięte, a ślady z żołądka jastrzębia lub ssaka – dłuższe i rzadziej rozmieszczone. I, co ważniejsze, jak zauważa Terry, „nieodróżnialne” ślady znaleźć można na kościach przetrawionych przez podobne drapieżniki w odległej przeszłości.

Dzięki tym odkryciom będzie można odpowiedzieć na często zadawane przez paleontologów pytanie na temat skamieniałych kości zwierząt, które – jak się przypuszcza – zostały zabite i pożarte: „Kto był zabójcą?” Jak mówi paleobiolog z University of Cincinnati Joshua Miller, niezwiązany z tymi badaniami, „można mieć do czynienia z pojedynczą kością lub nawet jej fragmentem i domyślać się, skąd się tam wzięła. To naprawdę coś”.