człowiek
Autor: Kate Wong | dodano: 2018-09-28
Ostatni hominin na ziemi

U zarania homo sapiens nasi przodkowie żyli w świecie, który nam dzisiaj wydawałby się nie z tej ziemi. I nie chodzi tu o to, że inny był wtedy klimat, poziom oceanów czy gatunki roślin i zwierząt – choć wszystko to prawda – lecz o to, że wraz z nami żyły wówczas inne gatunki ludzkie. Co więcej, tak było przez większą część historii Homo sapiens. W Afryce, gdzie nasz gatunek się narodził, spotykaliśmy zarówno wielkogłowych Homo heidelbergensis, jak i Homo naledi o głowach liliputów. W Azji żył Homo erectus, żyli tajemniczy ludzie zwani denisowianami, a później też Homo floresiensis – niemal baśniowe stworzenia, maleńcy „hobbici” o wielkich stopach. Europę i zachodnią Azję zamieszkiwali masywnie zbudowani neandertalczycy o wystających wałach nadoczodołowych, a wszędzie czaili się też inni, wciąż jeszcze nieodkryci praludzie.

Około 40 tys. lat temu, wedle dostępnych dziś danych, Homo sapiens pozostał sam na Ziemi, jako jedyny przedstawiciel niezwykle rozrodzonej kiedyś rodziny dwunożnych naczelnych, zwanych wspólnie homininami (w tym artykule takie pojęcia jak „ludzie” i „homininy” odnoszą się do H. sapiens i jego wymarłych krewnych). Jak to się stało, że nasz gatunek przetrwał niczym ostatni Mohikanin?

Jeszcze kilka lat temu narracja większości naukowców wyglądała mniej więcej tak: H. sapiens powstał stosunkowo niedawno, od początku w formie zbliżonej do dzisiejszej, w konkretnym miejscu Afryki i stąd rozprzestrzenił się po całym Starym Świecie, zastępując neandertalczyków i innych archaicznych Homo, których napotkał na swej drodze. Spotykające się gatunki nie bratały się ze sobą – po prostu te starsze ustępowały miejsca bardziej zaawansowanym przybyszom, których zwycięstwo było nieuniknione.

Dziś jednak przybywa świadectw archeologicznych i dowodów genetycznych, które każą badaczom przemyśleć na nowo ten scenariusz. Wygląda na to, że H. sapiens narodził się znacznie wcześniej, niż się wydawało, i to być może na obszarze całej Afryki, a nie tylko w jednym miejscu, i że niektóre z cech wyróżniających nasz gatunek – w tym także te dotyczące mózgu – powstawały stopniowo, a nie wszystkie naraz. Co więcej, staje się coraz bardziej oczywiste, że H. sapiens krzyżował się z innymi gatunkami homininów, których napotykał na swojej drodze, i że to mieszanie mogło odegrać kluczową rolę w naszym zwycięstwie. Te nowe odkrycia malują znacznie bardziej złożony obraz naszej ewolucji niż ten kreślony przez wielu specjalistów – obraz, w którym to ślepy los, a nie przeznaczenie, odgrywał decydującą rolę.

 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 10/2018 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
10/2018
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Październik
17
W 1956 r. w Wielkiej Brytanii królowa Elżbieta II dokonała oficjalnego uruchomienia drugiej w świecie elektrowni jądrowej (Sellafield Nuclear Power Station).
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Kate Wong | dodano: 2018-09-28
Ostatni hominin na ziemi

U zarania homo sapiens nasi przodkowie żyli w świecie, który nam dzisiaj wydawałby się nie z tej ziemi. I nie chodzi tu o to, że inny był wtedy klimat, poziom oceanów czy gatunki roślin i zwierząt – choć wszystko to prawda – lecz o to, że wraz z nami żyły wówczas inne gatunki ludzkie. Co więcej, tak było przez większą część historii Homo sapiens. W Afryce, gdzie nasz gatunek się narodził, spotykaliśmy zarówno wielkogłowych Homo heidelbergensis, jak i Homo naledi o głowach liliputów. W Azji żył Homo erectus, żyli tajemniczy ludzie zwani denisowianami, a później też Homo floresiensis – niemal baśniowe stworzenia, maleńcy „hobbici” o wielkich stopach. Europę i zachodnią Azję zamieszkiwali masywnie zbudowani neandertalczycy o wystających wałach nadoczodołowych, a wszędzie czaili się też inni, wciąż jeszcze nieodkryci praludzie.

Około 40 tys. lat temu, wedle dostępnych dziś danych, Homo sapiens pozostał sam na Ziemi, jako jedyny przedstawiciel niezwykle rozrodzonej kiedyś rodziny dwunożnych naczelnych, zwanych wspólnie homininami (w tym artykule takie pojęcia jak „ludzie” i „homininy” odnoszą się do H. sapiens i jego wymarłych krewnych). Jak to się stało, że nasz gatunek przetrwał niczym ostatni Mohikanin?

Jeszcze kilka lat temu narracja większości naukowców wyglądała mniej więcej tak: H. sapiens powstał stosunkowo niedawno, od początku w formie zbliżonej do dzisiejszej, w konkretnym miejscu Afryki i stąd rozprzestrzenił się po całym Starym Świecie, zastępując neandertalczyków i innych archaicznych Homo, których napotkał na swej drodze. Spotykające się gatunki nie bratały się ze sobą – po prostu te starsze ustępowały miejsca bardziej zaawansowanym przybyszom, których zwycięstwo było nieuniknione.

Dziś jednak przybywa świadectw archeologicznych i dowodów genetycznych, które każą badaczom przemyśleć na nowo ten scenariusz. Wygląda na to, że H. sapiens narodził się znacznie wcześniej, niż się wydawało, i to być może na obszarze całej Afryki, a nie tylko w jednym miejscu, i że niektóre z cech wyróżniających nasz gatunek – w tym także te dotyczące mózgu – powstawały stopniowo, a nie wszystkie naraz. Co więcej, staje się coraz bardziej oczywiste, że H. sapiens krzyżował się z innymi gatunkami homininów, których napotykał na swojej drodze, i że to mieszanie mogło odegrać kluczową rolę w naszym zwycięstwie. Te nowe odkrycia malują znacznie bardziej złożony obraz naszej ewolucji niż ten kreślony przez wielu specjalistów – obraz, w którym to ślepy los, a nie przeznaczenie, odgrywał decydującą rolę.