człowiek
Autor: Francine Russo | dodano: 2018-06-22
My i nasze rzeczy

Zdjęcie Timothy Archibald

Gdy słabnie emocjonalne bezpieczeństwo, może wzmocnić się nasza więź z przedmiotami

W klasie pełnej kolorowych dekoracji pięcioletni chłopiec został poproszony o opisanie ulubionej rzeczy będącej jego własnością. Malec wylewnie opowiada o T-shircie z wizerunkiem dinozaura, który musiał oddać tego ranka do prania. Potem gra w dwie proste gry komputerowe, oczywiście starając się zwyciężyć. Jednak wszystko zostało z góry zaplanowane: eksperymentatorzy ustalili, że chłopiec wygra jedną grę, a drugą przegra (i, by nie miał poczucia krzywdy, dane mu będzie wygrać trzecią, ostatnią, grę przed zakończeniem eksperymentu). Gdy miał za sobą jedną zwycięską i jedną przegraną partię, chłopiec, podobnie jak i inne dzieci uczestniczące w badaniu przeprowadzonym w roku 2015 przez zespół naukowców pod kierunkiem psychologa Gila Diesendrucka z Bar-Ilan University w Izraelu, został zapytany przez osobę dorosłą, czy byłby skłonny pożyczyć swoją ulubioną rzecz innemu dziecku na jedną noc.

Eksperyment miał na celu sprawdzenie, czy w przypadku, gdy zostanie zranione „ja” małego dziecka, będzie ono okazywać silniejsze przywiązanie do ważnych dla niego rzeczy osobistych. Wyniki były intrygujące. Kiedy dzieci wygrywały, prawdopodobieństwo, że będą skłonne podzielić się najcenniejszą dla nich rzeczą, było niemal dwukrotnie wyższe niż w przypadku porażki. Natomiast w sytuacji kontrolnej, gdy w grę wchodziły przedmioty, na których dzieciom mniej zależało, przegrana lub zwycięstwo nie miały wpływu na ich gotowość do rozstania się z własnością.

Tego typu eksperymenty są próbą zrozumienia głęboko emocjonalnej i psychologicznie złożonej relacji między ludźmi, ich poczuciem bezpieczeństwa i przedmiotami materialnymi. Duża część nowych badań opiera się na pionierskich pracach badawczych prowadzonych pod koniec XX wieku przez psychologów Johna Bowlby’ego, Mary Ainsworth i Donalda Winnicotta. Teoretyzowali, wysuwając niepopularną hipotezę, że więź niemowlęcia z matką i jakość tej relacji mają znaczny wpływ na przyszłe związki międzyludzkie. Ponadto, jak zasugerował Winnicott, gdy niemowlę zaczyna dostrzegać, że jest niezależnym „ja”, odrębnym od matki, może zaakceptować w jej zastępstwie „obiekt przejściowy” (tzw. kocyk bezpieczeństwa), by poczuć się pewniej.

Od tamtej pory inne dziedziny nauki, począwszy od psychologii ewolucyjnej i antropologii, a skończywszy na badaniach konsumenckich i neuronauce, potwierdzają, że przedmioty będące naszą własnością zaspokajają wiele emocjonalnych potrzeb. Przynoszą pocieszenie w samotności, a także wzmacniają naszą pewność siebie i wiarę we własne umiejętności. W rzeczywistości, przedmioty nie zwiększają naszego poczucia bezpieczeństwa, zastępując ważne dla nas osoby – raczej postrzegamy je jako przedłużenie nas samych. Wierzymy – lub zachowujemy się tak, jak byśmy wierzyli – że w jakiś sposób nasz duch wnika w rzeczy będące naszą własnością. Jeśli te przedmioty ulegną zniszczeniu bądź się zagubią, my również czujemy się zniszczeni lub zagubieni.

Choć relacja z należącymi do nas rzeczami może zakrawać na szaleństwo, jest zjawiskiem całkowicie normalnym. „Wszyscy otaczamy się przedmiotami i ich posiadanie sprawia nam wielką przyjemność – mówi Nick Neave, psycholog ewolucyjny z Northumbria University w Anglii. – Jest to część naszego ewolucyjnego dziedzictwa”. Jak twierdzi Neave, przechowywanie żywności – szczególnie wtedy, gdy o nią trudno – było i jest nadal ważnym mechanizmem zapewniającym przetrwanie. To samo dotyczy broni i narzędzi. „Jeśli wysyłasz kogoś w świat z pustymi rękami – kontynuuje – ta osoba czuje się bezbronna. Musimy mieć przy sobie potrzebne nam rzeczy, by przetrwać”.

Ludzie są zwierzętami społecznymi, zatem zaspokojenie naszej potrzeby bezpieczeństwa jest kwestią bardziej złożoną i nie ogranicza się jedynie do zapewnienia produktów podstawowych umożliwiających fizyczne przetrwanie. W tym miejscu przydatne może być przywołanie klasycznej hierarchii potrzeb opisanej w 1943 roku przez psychologa Abrahama Maslowa, przedstawionej graficznie w postaci piramidy. Podstawa budowli reprezentuje potrzeby fizjologiczne (pożywienie, tlen i wodę), następne szczeble wiodące w górę to bezpieczeństwo fizyczne (schronienie, broń), pragnienie miłości i przynależności (związki i wspólnota), potrzeba szacunku i uznania (siła ego) i na samym szczycie – potrzeba samorealizacji (optymalne emocjonalne zdrowie, dzięki któremu wykorzystujemy w pełni nasz potencjał). Należące do nas przedmioty mogą odegrać rolę w zapewnianiu poczucia bezpieczeństwa we wszystkich tych obszarach, z wyjątkiem potrzeby samorealizacji, dając siłę ego i pewność siebie w relacjach międzyludzkich.

 


Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 07/2018 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
10/2018
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
18
W 1897 r. urodził się Patrick Maynard Stuart Blackett, brytyjski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać

Skąd się wzięliśmy? Jak to się wszystko zaczęło? To najbardziej fundamentalne pytania we wszechświecie.


Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Francine Russo | dodano: 2018-06-22
My i nasze rzeczy

Zdjęcie Timothy Archibald

Gdy słabnie emocjonalne bezpieczeństwo, może wzmocnić się nasza więź z przedmiotami

W klasie pełnej kolorowych dekoracji pięcioletni chłopiec został poproszony o opisanie ulubionej rzeczy będącej jego własnością. Malec wylewnie opowiada o T-shircie z wizerunkiem dinozaura, który musiał oddać tego ranka do prania. Potem gra w dwie proste gry komputerowe, oczywiście starając się zwyciężyć. Jednak wszystko zostało z góry zaplanowane: eksperymentatorzy ustalili, że chłopiec wygra jedną grę, a drugą przegra (i, by nie miał poczucia krzywdy, dane mu będzie wygrać trzecią, ostatnią, grę przed zakończeniem eksperymentu). Gdy miał za sobą jedną zwycięską i jedną przegraną partię, chłopiec, podobnie jak i inne dzieci uczestniczące w badaniu przeprowadzonym w roku 2015 przez zespół naukowców pod kierunkiem psychologa Gila Diesendrucka z Bar-Ilan University w Izraelu, został zapytany przez osobę dorosłą, czy byłby skłonny pożyczyć swoją ulubioną rzecz innemu dziecku na jedną noc.

Eksperyment miał na celu sprawdzenie, czy w przypadku, gdy zostanie zranione „ja” małego dziecka, będzie ono okazywać silniejsze przywiązanie do ważnych dla niego rzeczy osobistych. Wyniki były intrygujące. Kiedy dzieci wygrywały, prawdopodobieństwo, że będą skłonne podzielić się najcenniejszą dla nich rzeczą, było niemal dwukrotnie wyższe niż w przypadku porażki. Natomiast w sytuacji kontrolnej, gdy w grę wchodziły przedmioty, na których dzieciom mniej zależało, przegrana lub zwycięstwo nie miały wpływu na ich gotowość do rozstania się z własnością.

Tego typu eksperymenty są próbą zrozumienia głęboko emocjonalnej i psychologicznie złożonej relacji między ludźmi, ich poczuciem bezpieczeństwa i przedmiotami materialnymi. Duża część nowych badań opiera się na pionierskich pracach badawczych prowadzonych pod koniec XX wieku przez psychologów Johna Bowlby’ego, Mary Ainsworth i Donalda Winnicotta. Teoretyzowali, wysuwając niepopularną hipotezę, że więź niemowlęcia z matką i jakość tej relacji mają znaczny wpływ na przyszłe związki międzyludzkie. Ponadto, jak zasugerował Winnicott, gdy niemowlę zaczyna dostrzegać, że jest niezależnym „ja”, odrębnym od matki, może zaakceptować w jej zastępstwie „obiekt przejściowy” (tzw. kocyk bezpieczeństwa), by poczuć się pewniej.

Od tamtej pory inne dziedziny nauki, począwszy od psychologii ewolucyjnej i antropologii, a skończywszy na badaniach konsumenckich i neuronauce, potwierdzają, że przedmioty będące naszą własnością zaspokajają wiele emocjonalnych potrzeb. Przynoszą pocieszenie w samotności, a także wzmacniają naszą pewność siebie i wiarę we własne umiejętności. W rzeczywistości, przedmioty nie zwiększają naszego poczucia bezpieczeństwa, zastępując ważne dla nas osoby – raczej postrzegamy je jako przedłużenie nas samych. Wierzymy – lub zachowujemy się tak, jak byśmy wierzyli – że w jakiś sposób nasz duch wnika w rzeczy będące naszą własnością. Jeśli te przedmioty ulegną zniszczeniu bądź się zagubią, my również czujemy się zniszczeni lub zagubieni.

Choć relacja z należącymi do nas rzeczami może zakrawać na szaleństwo, jest zjawiskiem całkowicie normalnym. „Wszyscy otaczamy się przedmiotami i ich posiadanie sprawia nam wielką przyjemność – mówi Nick Neave, psycholog ewolucyjny z Northumbria University w Anglii. – Jest to część naszego ewolucyjnego dziedzictwa”. Jak twierdzi Neave, przechowywanie żywności – szczególnie wtedy, gdy o nią trudno – było i jest nadal ważnym mechanizmem zapewniającym przetrwanie. To samo dotyczy broni i narzędzi. „Jeśli wysyłasz kogoś w świat z pustymi rękami – kontynuuje – ta osoba czuje się bezbronna. Musimy mieć przy sobie potrzebne nam rzeczy, by przetrwać”.

Ludzie są zwierzętami społecznymi, zatem zaspokojenie naszej potrzeby bezpieczeństwa jest kwestią bardziej złożoną i nie ogranicza się jedynie do zapewnienia produktów podstawowych umożliwiających fizyczne przetrwanie. W tym miejscu przydatne może być przywołanie klasycznej hierarchii potrzeb opisanej w 1943 roku przez psychologa Abrahama Maslowa, przedstawionej graficznie w postaci piramidy. Podstawa budowli reprezentuje potrzeby fizjologiczne (pożywienie, tlen i wodę), następne szczeble wiodące w górę to bezpieczeństwo fizyczne (schronienie, broń), pragnienie miłości i przynależności (związki i wspólnota), potrzeba szacunku i uznania (siła ego) i na samym szczycie – potrzeba samorealizacji (optymalne emocjonalne zdrowie, dzięki któremu wykorzystujemy w pełni nasz potencjał). Należące do nas przedmioty mogą odegrać rolę w zapewnianiu poczucia bezpieczeństwa we wszystkich tych obszarach, z wyjątkiem potrzeby samorealizacji, dając siłę ego i pewność siebie w relacjach międzyludzkich.