wszechświat
Autor: Rebecca Boyle | dodano: 2018-06-22
Sekretne życie Słońca

Życie naszej najbliższej gwiazdy było o wiele ciekawsze, niż do tej pory sądzili naukowcy. Nowe badania przedstawiają przeszłość Słońca i jego możliwą przyszłość.

Na początku nie było niczego poza zimnem i ciemnością wypełniającymi pustkę między atomami, które miały utworzyć Układ Słoneczny. 4,6 mld lat temu Słońce jeszcze nie istniało, był tylko ażurowy obłok zbudowany z pozostałości po innych gwiazdach, który wypełniały pierwiastki utworzone w trakcie kataklizmów o skali przekraczającej naszą wyobraźnię. I wtedy coś się stało.

Być może o obłok zahaczyła grawitacja kosmicznego nomada; być może wybuchła bardziej odległa gwiazda, wysyłając w przestrzeń wiatr, który potargał atomy, podobnie jak bryza porusza ułożone w stertę liście. Tak czy inaczej, atomy zaczęły się zagęszczać, aż wreszcie materia stała się tak gorąca, że mogła rozpocząć się termojądrowa fuzja wodoru w hel. Narodziło się Słońce, a niedługo po nim także Ziemia. Po kolejnych czterech miliardach lat pojawiło się pierwsze życie – przynajmniej na naszej planecie. No a teraz jesteśmy tu my.

Tak wygląda zarys historii, którą od dziesięcioleci opowiadają naukowcy: powstanie Słońca, następnie długi i nudny czas, w którym mało co się dzieje, aż wreszcie narodziny życia. Jednakże dzięki nowym, wydajnym teleskopom kosmicznym oraz rozwijającej się „kosmochemii”, a także dzięki metodom genealogicznym zapożyczonym z biologii astronomowie mogą teraz napisać znacznie bogatszą i znacznie bardziej szczegółową biografię Słońca. Obecnie wiemy, że nasza gwiazda nie zawsze była samotna. Miała kiedyś rodzeństwo i być może zaadoptowała nawet jedną z jego planet. Słońce i jego planety miały swoją – z braku mniej antropomorficznego słowa – matkę: olbrzymią gwiazdę, której krótkie życie dostarczyło w efekcie materiał embrionalny Układu Słonecznego. Mógł on być odizolowany od reszty Galaktyki przez co najmniej 30 mln lat. To bardzo długa ciąża, co przeczy poglądowi, że Słońce tworzyło swoje planety bardzo szybko.

Nawet przyszłą śmierć Słońca widzimy teraz nieco inaczej. Astronomowie od dawna wiedzą, że za około pięć miliardów lat wypali ono swoje zasoby wodoru i zmniejszy swoją temperaturę, stając się jednocześnie rozdętym potworem, którego zewnętrzne warstwy połkną naszą planetę, jednak dopiero teraz zaczynają rozumieć, jaki wpływ będzie mieć śmierć naszej gwiazdy na ośrodek międzygwiazdowy (czyli gaz i pył, które wypełniają przestrzeń między gwiazdami), a także na strukturę przyszłych gwiazd oraz całej Galaktyki. Możliwe, że po swojej śmierci Słońce też stanie się „matką”, umożliwiając powstanie kolejnemu pokoleniu gwiazd i planet.

Poznawanie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Słońca to coś więcej niż tylko spisywanie własnej historii. We Wszechświecie istnieje niezmiernie wiele gwiazd, ale gruntownie poznać możemy tylko jedną z nich. Każda informacja, jaką o niej zdobywamy, rzuca światło na inne ciała niebieskie, których nigdy nie zbadamy równie dobrze.

 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 07/2018 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
10/2018
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
18
W 1897 r. urodził się Patrick Maynard Stuart Blackett, brytyjski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać

Skąd się wzięliśmy? Jak to się wszystko zaczęło? To najbardziej fundamentalne pytania we wszechświecie.


Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Rebecca Boyle | dodano: 2018-06-22
Sekretne życie Słońca

Życie naszej najbliższej gwiazdy było o wiele ciekawsze, niż do tej pory sądzili naukowcy. Nowe badania przedstawiają przeszłość Słońca i jego możliwą przyszłość.

Na początku nie było niczego poza zimnem i ciemnością wypełniającymi pustkę między atomami, które miały utworzyć Układ Słoneczny. 4,6 mld lat temu Słońce jeszcze nie istniało, był tylko ażurowy obłok zbudowany z pozostałości po innych gwiazdach, który wypełniały pierwiastki utworzone w trakcie kataklizmów o skali przekraczającej naszą wyobraźnię. I wtedy coś się stało.

Być może o obłok zahaczyła grawitacja kosmicznego nomada; być może wybuchła bardziej odległa gwiazda, wysyłając w przestrzeń wiatr, który potargał atomy, podobnie jak bryza porusza ułożone w stertę liście. Tak czy inaczej, atomy zaczęły się zagęszczać, aż wreszcie materia stała się tak gorąca, że mogła rozpocząć się termojądrowa fuzja wodoru w hel. Narodziło się Słońce, a niedługo po nim także Ziemia. Po kolejnych czterech miliardach lat pojawiło się pierwsze życie – przynajmniej na naszej planecie. No a teraz jesteśmy tu my.

Tak wygląda zarys historii, którą od dziesięcioleci opowiadają naukowcy: powstanie Słońca, następnie długi i nudny czas, w którym mało co się dzieje, aż wreszcie narodziny życia. Jednakże dzięki nowym, wydajnym teleskopom kosmicznym oraz rozwijającej się „kosmochemii”, a także dzięki metodom genealogicznym zapożyczonym z biologii astronomowie mogą teraz napisać znacznie bogatszą i znacznie bardziej szczegółową biografię Słońca. Obecnie wiemy, że nasza gwiazda nie zawsze była samotna. Miała kiedyś rodzeństwo i być może zaadoptowała nawet jedną z jego planet. Słońce i jego planety miały swoją – z braku mniej antropomorficznego słowa – matkę: olbrzymią gwiazdę, której krótkie życie dostarczyło w efekcie materiał embrionalny Układu Słonecznego. Mógł on być odizolowany od reszty Galaktyki przez co najmniej 30 mln lat. To bardzo długa ciąża, co przeczy poglądowi, że Słońce tworzyło swoje planety bardzo szybko.

Nawet przyszłą śmierć Słońca widzimy teraz nieco inaczej. Astronomowie od dawna wiedzą, że za około pięć miliardów lat wypali ono swoje zasoby wodoru i zmniejszy swoją temperaturę, stając się jednocześnie rozdętym potworem, którego zewnętrzne warstwy połkną naszą planetę, jednak dopiero teraz zaczynają rozumieć, jaki wpływ będzie mieć śmierć naszej gwiazdy na ośrodek międzygwiazdowy (czyli gaz i pył, które wypełniają przestrzeń między gwiazdami), a także na strukturę przyszłych gwiazd oraz całej Galaktyki. Możliwe, że po swojej śmierci Słońce też stanie się „matką”, umożliwiając powstanie kolejnemu pokoleniu gwiazd i planet.

Poznawanie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Słońca to coś więcej niż tylko spisywanie własnej historii. We Wszechświecie istnieje niezmiernie wiele gwiazd, ale gruntownie poznać możemy tylko jedną z nich. Każda informacja, jaką o niej zdobywamy, rzuca światło na inne ciała niebieskie, których nigdy nie zbadamy równie dobrze.