wszechświat
Autor: Bob Henderson | dodano: 2018-05-25
Everesty na egzoplanetach

Być może dzięki olbrzymim teleskopom odkryjemy szczegóły powierzchni odległych globów.

Himalaje zniekształcają kształt Ziemi zaledwie w takim stopniu, w jakim ludzki włos zniekształciłby kształt bilardowej bili. Chociaż próba wykrycia takiego drobniutkiego wybrzuszenia na planecie krążącej wokół odległej gwiazdy może wydawać się śmieszna, dwoje astronomów zaproponowało sposób, jak wypatrzeć góry i inne struktury na egzoplanetach.

Odkrycie gór mogłoby ułatwić odpowiedź na inne kluczowe pytanie: czy planety są w stanie podtrzymywać życie? Tak twierdzi doktorantka astronomii z Columbia University, Moiya McTier, która jest współautorką propozycji przedstawionej w kwietniu w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

Wydaje się, że rozwój życia na Ziemi zależał od życia wnętrza samej planety. Tektonika płyt reguluje obieg węgla i temperaturę, zaś pole magnetyczne Ziemi chroni przed niebezpiecznym wiatrem słonecznym. Góry i wulkany stanowią oznakę, że planeta ma – albo przynajmniej kiedyś miała – takie życie wewnętrzne.

Astronomowie odkryli dotychczas jakieś 3700 planet, ale w przypadku większości z nich poza znajomością rozmiaru i masy niewiele o nich wiemy. Gros odkryto za pomocą tzw. metody tranzytów, w której astronomowie wyznaczają słabiutkie pociemnienie światła dalekiej gwiazdy, kiedy to planeta przesuwa się przed jej tarczą. Strategia zaproponowana przez McTier i jej kolegę z Columbia University, Davida Kippinga, wykorzystuje tę metodę, ale zapewne wymagać będzie ogromnych teleskopów, które nie powstaną jeszcze przez całe dziesięciolecia.

Pomysł astronomów polega na tym, że pociemnienia światła wywołane przez wirującą, pokrytą górami planetę muszą fluktuować. Z wykonanych przez naukowców ostrożnych oszacowań wynika, że da się dokładnie określić „wyboistość” planet, mających góry takie, jak na Marsie, za pomocą 74-metrowego teleskopu, który w ciągu sześciu miesięcy obserwowałby tranzyty przez około 20 godzin. To wciąż zbyt trudne zadanie dla dzisiejszych instrumentów, ale w planach są większe teleskopy.

Jedną z poważniejszych obaw Kippinga są chmury, które mogą otaczać góry. Zgadza się z tym Nicolas Cowan, astronom z McGill University, który nie brał udziału w oszacowaniach. Obawia się on jednak, że nawet w przypadku braku chmur obraz mogą zniekształcić absorpcja atmosferyczna, refrakcja i rozpraszanie. „Podejrzewam, że aby ta metoda działała, planeta musiałaby być pozbawiona atmosfery” – mówi Cowan. Naukowcy z Columbia University uważają jednak, że mogą wyeliminować wpływ tych efektów, prowadząc obserwacje w różnych długościach fal promieniowania.

Gdyby nawet astronomom udało się stwierdzić, że planeta jest wyboista, to po to, aby uznać, iż nadaje się do życia, potrzebne byłyby dodatkowe informacje, takie jak o obecności ciekłej wody, istnieniu atmosfery czy przyjaznej temperatury. „Żadna pojedyncza informacja nie da rozstrzygnięcia” – twierdzi Kipping.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 06/2018 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
09/2018
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Wrzesień
20
W 1970 r. radziecka sonda Łuna 16 wylądowała na Księżycu.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Bob Henderson | dodano: 2018-05-25
Everesty na egzoplanetach

Być może dzięki olbrzymim teleskopom odkryjemy szczegóły powierzchni odległych globów.

Himalaje zniekształcają kształt Ziemi zaledwie w takim stopniu, w jakim ludzki włos zniekształciłby kształt bilardowej bili. Chociaż próba wykrycia takiego drobniutkiego wybrzuszenia na planecie krążącej wokół odległej gwiazdy może wydawać się śmieszna, dwoje astronomów zaproponowało sposób, jak wypatrzeć góry i inne struktury na egzoplanetach.

Odkrycie gór mogłoby ułatwić odpowiedź na inne kluczowe pytanie: czy planety są w stanie podtrzymywać życie? Tak twierdzi doktorantka astronomii z Columbia University, Moiya McTier, która jest współautorką propozycji przedstawionej w kwietniu w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

Wydaje się, że rozwój życia na Ziemi zależał od życia wnętrza samej planety. Tektonika płyt reguluje obieg węgla i temperaturę, zaś pole magnetyczne Ziemi chroni przed niebezpiecznym wiatrem słonecznym. Góry i wulkany stanowią oznakę, że planeta ma – albo przynajmniej kiedyś miała – takie życie wewnętrzne.

Astronomowie odkryli dotychczas jakieś 3700 planet, ale w przypadku większości z nich poza znajomością rozmiaru i masy niewiele o nich wiemy. Gros odkryto za pomocą tzw. metody tranzytów, w której astronomowie wyznaczają słabiutkie pociemnienie światła dalekiej gwiazdy, kiedy to planeta przesuwa się przed jej tarczą. Strategia zaproponowana przez McTier i jej kolegę z Columbia University, Davida Kippinga, wykorzystuje tę metodę, ale zapewne wymagać będzie ogromnych teleskopów, które nie powstaną jeszcze przez całe dziesięciolecia.

Pomysł astronomów polega na tym, że pociemnienia światła wywołane przez wirującą, pokrytą górami planetę muszą fluktuować. Z wykonanych przez naukowców ostrożnych oszacowań wynika, że da się dokładnie określić „wyboistość” planet, mających góry takie, jak na Marsie, za pomocą 74-metrowego teleskopu, który w ciągu sześciu miesięcy obserwowałby tranzyty przez około 20 godzin. To wciąż zbyt trudne zadanie dla dzisiejszych instrumentów, ale w planach są większe teleskopy.

Jedną z poważniejszych obaw Kippinga są chmury, które mogą otaczać góry. Zgadza się z tym Nicolas Cowan, astronom z McGill University, który nie brał udziału w oszacowaniach. Obawia się on jednak, że nawet w przypadku braku chmur obraz mogą zniekształcić absorpcja atmosferyczna, refrakcja i rozpraszanie. „Podejrzewam, że aby ta metoda działała, planeta musiałaby być pozbawiona atmosfery” – mówi Cowan. Naukowcy z Columbia University uważają jednak, że mogą wyeliminować wpływ tych efektów, prowadząc obserwacje w różnych długościach fal promieniowania.

Gdyby nawet astronomom udało się stwierdzić, że planeta jest wyboista, to po to, aby uznać, iż nadaje się do życia, potrzebne byłyby dodatkowe informacje, takie jak o obecności ciekłej wody, istnieniu atmosfery czy przyjaznej temperatury. „Żadna pojedyncza informacja nie da rozstrzygnięcia” – twierdzi Kipping.