wszechświat
Autor: Ken Croswell | dodano: 2015-04-22
Galaktyczne duchy

Słowo „galaktyka” pochodzi od greckiego wyrazu oznaczającego „mleczny”, lecz w przypadku niektórych systemów gwiazdowych na niebie musiałoby to być mleko bardzo rozcieńczone. Dzięki nowemu klastrowi maleńkich teleskopów odkryto przypadkowo 47 „ultracienkich” galaktyk, w których poszczególne gwiazdy są tak odległe jedna od drugiej, że galaktyki te wyglądają upiornie blado. Część z nich dorównuje rozmiarami naszej galaktyce, lecz świeci znacznie słabiej, bo zawiera około tysiąca razy mniej gwiazd niż Droga Mleczna. Nikt nie wie, jak mogło dojść do powstania galaktyk o tak niskiej gęstości gwiazd.

Owe galaktyki‑duchy objawiły się astronomom, którzy rozpoczęli obserwacje za pomocą Dragonfly, instrumentu obserwacyjnego składającego się z połączonych ośmiu teleobiektywów Canona, w stanie Nowy Meksyk. „Po prostu nie mogliśmy się oprzeć, by nie popatrzeć na Comę” – mówi Robert Abraham, astronom z University of Toronto, mając na myśli gęstą gromadę galaktyk w gwiazdozbiorze Warkocz Bereniki (Coma Berenices). Ta obejmująca tysiące galaktyk znajdujących się w odległości 340 mln lat świetlnych od Ziemi gromada zapisała się w historii astronomii tym, że w latach 30. XX wieku po raz pierwszy wykryto w niej ciemną materię.

Obraz gromady Coma uzyskany za pomocą Dragonfly bynajmniej nie rozczarował. Abraham i jego współpracownicy dostrzegli na nim słabe rozmyte plamki, mogące być dużymi, skrajnie rozrzedzonymi galaktykami. Szczęśliwym trafem, jedna z nich została niezależnie sfotografowana przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a, dzięki czemu uzyskano więcej szczegółów. Okazuje się, że galaktyki te jako jednolite, okrągłe i pozbawione jakiegokolwiek gazu, z którego mogłyby powstawać nowe gwiazdy, są zupełnie niepodobne do naszej własnej i choć przypominają galaktyki zwane karłowatymi galaktykami sferoidalnymi, znacznie przewyższają je rozmiarami. Odkrycie to zostało opisane w jednym ze styczniowych numerów Astrophysical Journal Letters.

Jak powstały takie osobliwe i trudne do zaobserwowania galaktyki? Członek zespołu Pieter van Dokkum, astronom z Yale University, przypuszcza, że mogą być „nieudanymi” Drogami Mlecznymi – olbrzymimi układami gwiazdowymi, które miały wszelkie szanse, by stać się jasnymi galaktykami, lecz utraciły zawarty w nich gaz, zanim zdążyła się zeń uformować duża liczba gwiazd, być może w następstwie wybuchów supernowych, które wyrzuciły gaz do przestrzeni międzygalaktycznej w macierzystej gromadzie Coma. Muszą one zawierać również ogromne ilości ciemnej materii, gdyż w przeciwnym razie uległyby rozerwaniu w wyniku oddziaływania grawitacyjnego pozostałych galaktyk gromady.

Natommiast ile dokładnie jest w nich ciemnej materii, nie wiadomo, gdyż na razie nikomu nie udało się wyznaczyć ich masy. Niemniej jednak, „stanowią one olbrzymie laboratoria do badań nad ciemną materią”, mówi Chris Impey, astronom z University of Arizona. Jeżeli ciemna materia faktycznie emituje promieniowanie, to właśnie w tych galaktykach należałoby go poszukiwać. 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 05/2015 »
Drukuj »
Aktualne numery
09/2021
10/2020 - specjalny
Kalendarium
Wrzesień
19
W 1857 r. niemiecki astronom Hermann Mayer Salomon Goldschmidt odkrył planetoidy (48) Doris i (49) Pales.
Warto przeczytać
Nie tylko tabliczka mnożenia, ale i dzielenia może sama wchodzić do głowy! Pomogą w tym zabawne, wpadające w ucho wierszyki, które pozostają w głowach uczniów. Dzięki błyskotliwym skojarzeniom pozwalają łatwo i bez wysiłku nie tylko nauczyć się tabliczki dzielenia w zakresie do 100, ale także zrozumieć, czym jest dzielenie i dlaczego nie musi sprawiać najmniejszych kłopotów.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Ken Croswell | dodano: 2015-04-22
Galaktyczne duchy

Słowo „galaktyka” pochodzi od greckiego wyrazu oznaczającego „mleczny”, lecz w przypadku niektórych systemów gwiazdowych na niebie musiałoby to być mleko bardzo rozcieńczone. Dzięki nowemu klastrowi maleńkich teleskopów odkryto przypadkowo 47 „ultracienkich” galaktyk, w których poszczególne gwiazdy są tak odległe jedna od drugiej, że galaktyki te wyglądają upiornie blado. Część z nich dorównuje rozmiarami naszej galaktyce, lecz świeci znacznie słabiej, bo zawiera około tysiąca razy mniej gwiazd niż Droga Mleczna. Nikt nie wie, jak mogło dojść do powstania galaktyk o tak niskiej gęstości gwiazd.

Owe galaktyki‑duchy objawiły się astronomom, którzy rozpoczęli obserwacje za pomocą Dragonfly, instrumentu obserwacyjnego składającego się z połączonych ośmiu teleobiektywów Canona, w stanie Nowy Meksyk. „Po prostu nie mogliśmy się oprzeć, by nie popatrzeć na Comę” – mówi Robert Abraham, astronom z University of Toronto, mając na myśli gęstą gromadę galaktyk w gwiazdozbiorze Warkocz Bereniki (Coma Berenices). Ta obejmująca tysiące galaktyk znajdujących się w odległości 340 mln lat świetlnych od Ziemi gromada zapisała się w historii astronomii tym, że w latach 30. XX wieku po raz pierwszy wykryto w niej ciemną materię.

Obraz gromady Coma uzyskany za pomocą Dragonfly bynajmniej nie rozczarował. Abraham i jego współpracownicy dostrzegli na nim słabe rozmyte plamki, mogące być dużymi, skrajnie rozrzedzonymi galaktykami. Szczęśliwym trafem, jedna z nich została niezależnie sfotografowana przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a, dzięki czemu uzyskano więcej szczegółów. Okazuje się, że galaktyki te jako jednolite, okrągłe i pozbawione jakiegokolwiek gazu, z którego mogłyby powstawać nowe gwiazdy, są zupełnie niepodobne do naszej własnej i choć przypominają galaktyki zwane karłowatymi galaktykami sferoidalnymi, znacznie przewyższają je rozmiarami. Odkrycie to zostało opisane w jednym ze styczniowych numerów Astrophysical Journal Letters.

Jak powstały takie osobliwe i trudne do zaobserwowania galaktyki? Członek zespołu Pieter van Dokkum, astronom z Yale University, przypuszcza, że mogą być „nieudanymi” Drogami Mlecznymi – olbrzymimi układami gwiazdowymi, które miały wszelkie szanse, by stać się jasnymi galaktykami, lecz utraciły zawarty w nich gaz, zanim zdążyła się zeń uformować duża liczba gwiazd, być może w następstwie wybuchów supernowych, które wyrzuciły gaz do przestrzeni międzygalaktycznej w macierzystej gromadzie Coma. Muszą one zawierać również ogromne ilości ciemnej materii, gdyż w przeciwnym razie uległyby rozerwaniu w wyniku oddziaływania grawitacyjnego pozostałych galaktyk gromady.

Natommiast ile dokładnie jest w nich ciemnej materii, nie wiadomo, gdyż na razie nikomu nie udało się wyznaczyć ich masy. Niemniej jednak, „stanowią one olbrzymie laboratoria do badań nad ciemną materią”, mówi Chris Impey, astronom z University of Arizona. Jeżeli ciemna materia faktycznie emituje promieniowanie, to właśnie w tych galaktykach należałoby go poszukiwać.