ziemia
Autor: Mark Fischetti | dodano: 2013-03-19
Zanim nastąpi potop

Ta rzeka atmosferyczna (kolor pomarańczowy) sprowadziła do Kalifornii 50 cm deszczu.

Nowa sieć obserwacyjna pomoże w prognozowaniu sztormów na Pacyfiku.

Rzeka atmosferyczna – długa i wąska strefa nawałnic wędrujących jedna za drugą – przemieszcza się około półtora kilometra ponad powierzchnią oceanu i może mieć długość wielu tysięcy kilometrów. Czasami niesie tyle wody, ile 15 rzek wielkości Missisipi. Na wybrzeżu pojawia się jako seria burz i ulew przybywających z zachodu i wędrujących z wiatrem na wschód. Trwają one od kilku dni do wielu tygodni. Meteorolodzy mieli trudności z wyliczeniem, ile wody transportuje takie zgrupowanie sztormów i czy spadnie ona jako deszcz, czy jako śnieg. A od tego zależało ryzyko i rozmiary powodzi.

W 2014 roku w Kalifornii zacznie działać pierwsza na świecie sieć instrumentów meteorologicznych, dzięki którym synoptycy będą mogli dokładnie prognozować wielkość nawałnic i ulew. Radary na satelitach potrafią zmierzyć koncentrację pary wodnej w atmosferze ponad oceanami, ale z lądami radzą sobie gorzej. Z orbity trudno jest też ocenić prędkość wiatru wewnątrz rzeki atmosferycznej, aby określić, kiedy uderzy ona w ląd. Rozmiary ewentualnej powodzi zależą także od tego, jak wilgotna jest gleba przed nawałnicą i w jej czasie. Te informacje można zebrać szybko tylko dzięki instrumentom umieszczonym w gruncie. Ważne jest też, czy spadnie deszcz, czy też śnieg. W pierwszym przypadku powódź może wystąpić błyskawicznie, w drugim – dopiero wtedy, gdy śnieg stopnieje.

Nowy system ostrzegawczy w Kalifornii ma dostarczać wszystkich tych danych. Jego głównymi elementami będą cztery „obserwatoria rzek atmosferycznych” rozmieszczone w odległości 400 km jedno od drugiego. Mają one rozmiary dużej wywrotki, a ich główne zadania to: pomiar prędkości i kierunku wiatru na różnych wysokościach, monitorowanie rodzaju opadu atmosferycznego i określenie łącznej ilości pary wodnej w atmosferze. Oczywiście, zbierane też będą standardowe dane pogodowe – o temperaturze, wilgotności czy ciśnieniu atmosferycznym. W Kalifornii są obecnie montowane radary śniegowe oraz aparatura do pomiaru wilgotności gleby – jak mówił Michael Dettinger, hydrolog ze Scripps Institution of Oceanography podczas grudniowej konferencji Amerykańskiej Unii Geofizycznej w San Francisco.

Zbierane przez system dane będą dostępne dla wszystkich. Ten pomysł warto byłoby wdrożyć także poza Kalifornią. Rzeki atmosferyczne uderzają również w zachodnie obrzeża innych kontynentów. W listopadzie 2012 roku seria nawałnic wywołała największe od pół wieku powodzie w zachodniej Anglii i Walii.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 04/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
20
W 1985 r. Microsoft zaprezentował system operacyjny Windows 1.0.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Mark Fischetti | dodano: 2013-03-19
Zanim nastąpi potop

Ta rzeka atmosferyczna (kolor pomarańczowy) sprowadziła do Kalifornii 50 cm deszczu.

Nowa sieć obserwacyjna pomoże w prognozowaniu sztormów na Pacyfiku.

Rzeka atmosferyczna – długa i wąska strefa nawałnic wędrujących jedna za drugą – przemieszcza się około półtora kilometra ponad powierzchnią oceanu i może mieć długość wielu tysięcy kilometrów. Czasami niesie tyle wody, ile 15 rzek wielkości Missisipi. Na wybrzeżu pojawia się jako seria burz i ulew przybywających z zachodu i wędrujących z wiatrem na wschód. Trwają one od kilku dni do wielu tygodni. Meteorolodzy mieli trudności z wyliczeniem, ile wody transportuje takie zgrupowanie sztormów i czy spadnie ona jako deszcz, czy jako śnieg. A od tego zależało ryzyko i rozmiary powodzi.

W 2014 roku w Kalifornii zacznie działać pierwsza na świecie sieć instrumentów meteorologicznych, dzięki którym synoptycy będą mogli dokładnie prognozować wielkość nawałnic i ulew. Radary na satelitach potrafią zmierzyć koncentrację pary wodnej w atmosferze ponad oceanami, ale z lądami radzą sobie gorzej. Z orbity trudno jest też ocenić prędkość wiatru wewnątrz rzeki atmosferycznej, aby określić, kiedy uderzy ona w ląd. Rozmiary ewentualnej powodzi zależą także od tego, jak wilgotna jest gleba przed nawałnicą i w jej czasie. Te informacje można zebrać szybko tylko dzięki instrumentom umieszczonym w gruncie. Ważne jest też, czy spadnie deszcz, czy też śnieg. W pierwszym przypadku powódź może wystąpić błyskawicznie, w drugim – dopiero wtedy, gdy śnieg stopnieje.

Nowy system ostrzegawczy w Kalifornii ma dostarczać wszystkich tych danych. Jego głównymi elementami będą cztery „obserwatoria rzek atmosferycznych” rozmieszczone w odległości 400 km jedno od drugiego. Mają one rozmiary dużej wywrotki, a ich główne zadania to: pomiar prędkości i kierunku wiatru na różnych wysokościach, monitorowanie rodzaju opadu atmosferycznego i określenie łącznej ilości pary wodnej w atmosferze. Oczywiście, zbierane też będą standardowe dane pogodowe – o temperaturze, wilgotności czy ciśnieniu atmosferycznym. W Kalifornii są obecnie montowane radary śniegowe oraz aparatura do pomiaru wilgotności gleby – jak mówił Michael Dettinger, hydrolog ze Scripps Institution of Oceanography podczas grudniowej konferencji Amerykańskiej Unii Geofizycznej w San Francisco.

Zbierane przez system dane będą dostępne dla wszystkich. Ten pomysł warto byłoby wdrożyć także poza Kalifornią. Rzeki atmosferyczne uderzają również w zachodnie obrzeża innych kontynentów. W listopadzie 2012 roku seria nawałnic wywołała największe od pół wieku powodzie w zachodniej Anglii i Walii.