ziemia
Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2013-01-20
Wyścig po życie pod lodem

Brytyjczykom nie udało się dotrzeć do jeziora ukrytego pod czaszą lodową Antarktydy. Ale są jeszcze Amerykanie i Rosjanie.

Na Antarktydzie wykryto już, dzięki radarom, ponad 380 podlodowych jezior. Czy przetrwały w nich żywe organizmy? Kilka zespołów naukowych postanowiło podczas tego sezonu antarktycznego poszukać odpowiedzi. Pierwsi podjęli próbę Brytyjczycy. W połowie grudnia 2012 roku zamierzali przewiercić się przez lądolód o grubości ponad 3 km i dostać do jeziora Ellswortha. Plan mieli następujący: w ciągu kilku dni wydrążyć dziurę za pomocą gorącej wody, a następnie wysłać do jeziora sondę i pobrać próbki.

Niestety, najpierw zawiódł bojler, a następnie nie udało im się dokończyć głównego wiercenia. Zespół Martina Siegerta z University of Bristol poddał się w Boże Narodzenie. Warty 8 mln funtów i przygotowywany przez pięć lat projekt zakończył się porażką, choć Brytyjczycy zapowiadają, że za rok lub dwa powrócą na Antarktydę.

Tymczasem wyścig o to, kto pierwszy spenetruje podlodowy świat Antarktydy, trwa. Wkrótce z niegościnnym kontynentem zmierzy się amerykańska ekspedycja, której przewodzą John Priscu z Montana State University i Sławomir Tułaczyk, polski glacjolog pracujący na University of California w Santa Cruz.

Zamierzają oni wysłać półmetrową sondę do jeziora Whillansa położonego w zachodniej części kontynentu i ukrytego pod 800 m lodu. Jeżeli również im się nie powiedzie, wówczas szczęście być może uśmiechnie się do Rosjan. O ich planach wiadomo jednak najmniej. Oni też chcieliby wysłać pod lód specjalny instrument badawczy, który zbadałby właściwości chemiczne i fizyczne jeziora Wostok, największego z antarktycznych zbiorników. Jest jednak mało prawdopodobne, że zdołają to szybko uczynić.

Już za to mogą odtrąbić sukces naukowcy, którzy przez kilka lat badali malutkie jeziorko Vida schowane pod zaledwie kilkunastoma metrami lodu. Pod koniec listopada 2012 roku na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences poinformowali, że znaleźli w tym zbiorniku liczne bakterie tworzące unikalny, odizolowany od świata ekosystem. Ta izolacja trwa od co najmniej 2800 lat – wskazują datowania lodu. Mikrobom nie przeszkadza brak światła i tlenu, niska temperatura wynosząca –13°C oraz bardzo duże zasolenie. Skąd czerpią energię do życia? „Prawdopodobnie z wodoru powstającego na dnie zbiornika” – spekuluje Peter Doran z University of Illinois w Chicago, jeden z autorów badań.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 02/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
19
W 1912 r. urodził się George Emil Palade, amerykański cytolog, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Andrzej Hołdys | dodano: 2013-01-20
Wyścig po życie pod lodem

Brytyjczykom nie udało się dotrzeć do jeziora ukrytego pod czaszą lodową Antarktydy. Ale są jeszcze Amerykanie i Rosjanie.

Na Antarktydzie wykryto już, dzięki radarom, ponad 380 podlodowych jezior. Czy przetrwały w nich żywe organizmy? Kilka zespołów naukowych postanowiło podczas tego sezonu antarktycznego poszukać odpowiedzi. Pierwsi podjęli próbę Brytyjczycy. W połowie grudnia 2012 roku zamierzali przewiercić się przez lądolód o grubości ponad 3 km i dostać do jeziora Ellswortha. Plan mieli następujący: w ciągu kilku dni wydrążyć dziurę za pomocą gorącej wody, a następnie wysłać do jeziora sondę i pobrać próbki.

Niestety, najpierw zawiódł bojler, a następnie nie udało im się dokończyć głównego wiercenia. Zespół Martina Siegerta z University of Bristol poddał się w Boże Narodzenie. Warty 8 mln funtów i przygotowywany przez pięć lat projekt zakończył się porażką, choć Brytyjczycy zapowiadają, że za rok lub dwa powrócą na Antarktydę.

Tymczasem wyścig o to, kto pierwszy spenetruje podlodowy świat Antarktydy, trwa. Wkrótce z niegościnnym kontynentem zmierzy się amerykańska ekspedycja, której przewodzą John Priscu z Montana State University i Sławomir Tułaczyk, polski glacjolog pracujący na University of California w Santa Cruz.

Zamierzają oni wysłać półmetrową sondę do jeziora Whillansa położonego w zachodniej części kontynentu i ukrytego pod 800 m lodu. Jeżeli również im się nie powiedzie, wówczas szczęście być może uśmiechnie się do Rosjan. O ich planach wiadomo jednak najmniej. Oni też chcieliby wysłać pod lód specjalny instrument badawczy, który zbadałby właściwości chemiczne i fizyczne jeziora Wostok, największego z antarktycznych zbiorników. Jest jednak mało prawdopodobne, że zdołają to szybko uczynić.

Już za to mogą odtrąbić sukces naukowcy, którzy przez kilka lat badali malutkie jeziorko Vida schowane pod zaledwie kilkunastoma metrami lodu. Pod koniec listopada 2012 roku na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences poinformowali, że znaleźli w tym zbiorniku liczne bakterie tworzące unikalny, odizolowany od świata ekosystem. Ta izolacja trwa od co najmniej 2800 lat – wskazują datowania lodu. Mikrobom nie przeszkadza brak światła i tlenu, niska temperatura wynosząca –13°C oraz bardzo duże zasolenie. Skąd czerpią energię do życia? „Prawdopodobnie z wodoru powstającego na dnie zbiornika” – spekuluje Peter Doran z University of Illinois w Chicago, jeden z autorów badań.