wszechświat
Autor: John Matson | dodano: 2012-12-18
Gdy brat zabija brata

Jak powstają oślepiające termojądrowe eksplozje białych karłów?

To prawdziwa kosmiczna zbrodnia: gwiazda wysysa materię z towarzyszki, a po przekroczeniu granicznej masy staje się niestabilna i wybucha podczas eksplozji termojądrowej tak potężnej, że może zniszczyć gwiezdną sąsiadkę.

Winnych już dawno wykryto: sprawcami wybuchów supernowych typu Ia są niewielkie i bardzo gęste gwiazdy zwane białymi karłami. Nie znamy jednak własności ich towarzyszek. Zazwyczaj badacze uważali, że ofiarami białych karłów stają się podobne do Słońca gwiazdy ciągu głównego lub rozdęte gwiezdne olbrzymy. Niedawne badania wskazały jednak ważną rolę mniej znanego mechanizmu – jeden z pary dwóch białych karłów pochłania towarzysza, po czym wybucha jako supernowa.

Artykuł zamieszczony w Nature z 27 września (Scientific American należy do Nature Publishing Group) zawiera argumenty wspierające ten scenariusz. Jak się okazuje, tylko nieznaczna część eksplozji supernowych Ia powstaje w układach z gwiazdą ciągu głównego lub olbrzymem. Jonay González Hernández z Instituto de Astrofísica de Canarias i jego współpracownicy poszukiwali śladów towarzyszki supernowej obserwowanej z Ziemi w 1006 roku. Niczego jednak nie znaleźli. Gdyby towarzyszką tą była zwykła gwiazda, jej jądro powinno przetrwać eksplozję i być dziś wyraźnie widoczne. Za to biały karzeł nie pozostawiłby śladu. Uwzględniając pozostałe wyniki, często bezowocnych poszukiwań towarzyszek innych supernowych, badacze oszacowali, że nie więcej niż 20% tych eksplozji odbywa się w sąsiedztwie zwykłych gwiazd.

Zgodnie z opinią Andrew Howella z Las Cumbres Observatory Global Telescope Network w kalifornijskim Santa Barbara, podawane w Nature 20% może się okazać zbyt odważnym oszacowaniem. Jak uważa dr Howell, zwykła gwiazda nieznacznie mniejsza od Słońca również nie pozostawiłaby po sobie śladów i mogła stanowić towarzyszkę supernowej z 1006 roku.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 01/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
01/2018
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Styczeń
24
W 1984 r. Apple Inc. wprowadził pierwszy komputer z serii Macintosh
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: John Matson | dodano: 2012-12-18
Gdy brat zabija brata

Jak powstają oślepiające termojądrowe eksplozje białych karłów?

To prawdziwa kosmiczna zbrodnia: gwiazda wysysa materię z towarzyszki, a po przekroczeniu granicznej masy staje się niestabilna i wybucha podczas eksplozji termojądrowej tak potężnej, że może zniszczyć gwiezdną sąsiadkę.

Winnych już dawno wykryto: sprawcami wybuchów supernowych typu Ia są niewielkie i bardzo gęste gwiazdy zwane białymi karłami. Nie znamy jednak własności ich towarzyszek. Zazwyczaj badacze uważali, że ofiarami białych karłów stają się podobne do Słońca gwiazdy ciągu głównego lub rozdęte gwiezdne olbrzymy. Niedawne badania wskazały jednak ważną rolę mniej znanego mechanizmu – jeden z pary dwóch białych karłów pochłania towarzysza, po czym wybucha jako supernowa.

Artykuł zamieszczony w Nature z 27 września (Scientific American należy do Nature Publishing Group) zawiera argumenty wspierające ten scenariusz. Jak się okazuje, tylko nieznaczna część eksplozji supernowych Ia powstaje w układach z gwiazdą ciągu głównego lub olbrzymem. Jonay González Hernández z Instituto de Astrofísica de Canarias i jego współpracownicy poszukiwali śladów towarzyszki supernowej obserwowanej z Ziemi w 1006 roku. Niczego jednak nie znaleźli. Gdyby towarzyszką tą była zwykła gwiazda, jej jądro powinno przetrwać eksplozję i być dziś wyraźnie widoczne. Za to biały karzeł nie pozostawiłby śladu. Uwzględniając pozostałe wyniki, często bezowocnych poszukiwań towarzyszek innych supernowych, badacze oszacowali, że nie więcej niż 20% tych eksplozji odbywa się w sąsiedztwie zwykłych gwiazd.

Zgodnie z opinią Andrew Howella z Las Cumbres Observatory Global Telescope Network w kalifornijskim Santa Barbara, podawane w Nature 20% może się okazać zbyt odważnym oszacowaniem. Jak uważa dr Howell, zwykła gwiazda nieznacznie mniejsza od Słońca również nie pozostawiłaby po sobie śladów i mogła stanowić towarzyszkę supernowej z 1006 roku.