człowiek
Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-10-22
Na piękne oczy

Wobec zbliżających się wielkimi krokami wyborów prezydenckich w listopadzie 2012 roku, odpowiedzcie proszę na następujące pytania. Kto wygląda na bardziej kompetentnego – Obama czy Mitt Romney? Który z nich ma głębszy i lepiej brzmiący głos? Być może odburkniecie: A co to mnie obchodzi? Głosuję na kandydata, biorąc pod uwagę politykę, jaką zamierza prowadzić, i prezentowane przez niego poglądy, a nie to, jak się go ogląda i słucha!” Jeśli tak, to wysoce prawdopodobne, że racjonalna część waszego mózgu uzasadnia wybór, którego dokonała wcześniej jego część emocjonalna na podstawie tych, zdawałoby się, nieistotnych kryteriów.

Gorąco polecam, byście przed wyborami przeczytali nową książkę Leonarda Mlodinowa Subliminal: How Your Unconscious Mind Rules Your Behavior [Oddziaływania podprogowe: jak podświadomość rządzi naszym zachowaniem]. Dowiecie się z niej m.in., że posiadacz wysokiego głosu odbierany jest przez badanych jako bardziej nerwowy, mniej prawdomówny i wykazujący mniej empatii niż osoba o głosie niższym, a kogoś, kto mówi nieco szybciej i głośniej, czyniąc mniej przerw i modulując głos, uważamy za energiczniejszego, inteligentniejszego i lepiej znającego się na rzeczy. Jeszcze większe znaczenie ma wygląd. W pewnym eksperymencie pokazywano badanym ulotki wyborcze z czarno‑białymi zdjęciami modeli udających demokratów i republikanów biorących udział w fikcyjnych wyborach do Kongresu. Połowa wyglądała na zdolnych i kompetentnych, a pozostali wręcz przeciwnie, według tego, jak ocenili ich ochotnicy przed eksperymentem. Ulotki zawierały nazwisko i imię kandydata, przynależność partyjną, wykształcenie, zawód i trzy wypowiedzi charakterystyczne dla jego poglądów. Aby zniwelować wpływ preferencji partyjnych, połowie kandydatów pokazano lepiej prezentującego się kandydata jako demokratę, podczas gdy druga połowa widziała go jako republikanina. Wynik? 59% głosów zebrał kandydat o lepszym wyglądzie, niezależnie od pozostałej charakterystyki. W innych podobnych badaniach imitujących wybory 12-procentową przewagę zdobył kandydat wyglądający na bardziej stanowczego.

Aby zweryfikować te efekty podczas prawdziwej elekcji, psycholog z Princeton University Alexander Todorov i jego współpracownicy kazali ochotnikom oceniać pod kątem „kompetencji” czarno‑białe zdjęcia wszystkich kandydatów z 600 wyborów w okręgach do amerykańskiej Izby Reprezentantów i 95 wyborów stanowych do Senatu w latach 2000, 2002 i 2004. Wynik? Kandydaci oceniani jako bardziej kompetentni wygrali 67% wyborów do Izby Reprezentantów i 72% wyborów do Senatu. W ramach kolejnego studium opublikowanego w 2007 roku psycholodzy przeprowadzili proces oceniania twarzy przed kampanią w 2006 roku, trafnie typując zwycięzców w 72% wyborów do Senatu i w 69% wyborów na gubernatora. Pod uwagę brali jedynie aparycję startujących.

Te – i inne – dane potwierdzają to, co można było zaobserwować wieczorem 26 września 1960 roku podczas pierwszej transmitowanej przez telewizję prezydenckiej debaty pomiędzy Johnem F. Kennedym a Richardem M. Nixonem. Wypoczęty i opalony podczas kampanii prowadzonej w Kalifornii Kennedy promieniał niczym „sportowiec przybyły po należny mu wieniec laurowy”, jak to określił dziennikarz Howard K. Smith. W przeciwieństwie do niego, Nixon, prowadzący kampanię do ostatniej chwili przed debatą i niedawno hospitalizowany z powodu infekcji kolana, był blady i wymizerowany. Sprawę pogarszał jeszcze fakt, że jak zwykle nie był świeżo ogolony. Debatę oglądało 70 mln ludzi, a kolejne miliony słuchały jej przez radio. Według danych opublikowanych w dzienniku branżowym Broadcasting, ci, którzy widzieli dyskusję, byli przekonani, że wygrał Kennedy, a ci, którzy jej tylko słuchali, wskazywali na Nixona. Kiedy komentator New York Herald Tribune Earl Mazo po raz pierwszy obserwował reakcje na debatę podczas konferencji, zauważył: „Nixon wypadł najlepiej w radiu po prostu dlatego, że jego niski głos sugerował większe zaangażowanie, władczość i stanowczość niż wysoki głos Kennedy’ego z jego bostońsko-harvardzkim akcentem. Z kolei w telewizji to Kennedy wyglądał na bystrzejszego, bardziej opanowanego i zdecydowanego”. Takie same wnioski przyniosło studium z 2003 roku, w którym badani, którzy oglądali debatę, również częściej uważali, że wygrał Kennedy, niż ci, którzy jej słuchali.

Dlaczego tak duże wrażenie robią na nas takie pozornie błahe cechy, jak głos i wygląd? W ewolucyjnej przeszłości stanowiły one oznakę zdrowia, werwy i ogólnej sprawności (zarówno w fizycznym, jak i ewolucyjnym sensie). Takimi poznawczymi skrótami musimy posługiwać się i dzisiaj, bo w świecie cierpiącym na nadmiar informacji nie da się wszystkiego racjonalnie przeanalizować. Jednak w dniu wyborów spróbujcie przezwyciężyć z gruntu irracjonalną skłonność do osądzania ludzi z wyglądu i zmuście do pracy racjonalną część mózgu, by przy głosowaniu kierować się względami merytorycznymi, a nie atrakcyjnością kandydata.

Michael Shermer jest wydawcą czasopisma Skeptic (www.skeptic.com). Jego kolejna książka nosi tytuł The Believing Brain. Jest obecny na Twitterze jako @michaelshermer

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 11/2012 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
17
W 1833 r. urodził się Lucjan Rydel, polski lekarz, okulista, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-10-22
Na piękne oczy

Wobec zbliżających się wielkimi krokami wyborów prezydenckich w listopadzie 2012 roku, odpowiedzcie proszę na następujące pytania. Kto wygląda na bardziej kompetentnego – Obama czy Mitt Romney? Który z nich ma głębszy i lepiej brzmiący głos? Być może odburkniecie: A co to mnie obchodzi? Głosuję na kandydata, biorąc pod uwagę politykę, jaką zamierza prowadzić, i prezentowane przez niego poglądy, a nie to, jak się go ogląda i słucha!” Jeśli tak, to wysoce prawdopodobne, że racjonalna część waszego mózgu uzasadnia wybór, którego dokonała wcześniej jego część emocjonalna na podstawie tych, zdawałoby się, nieistotnych kryteriów.

Gorąco polecam, byście przed wyborami przeczytali nową książkę Leonarda Mlodinowa Subliminal: How Your Unconscious Mind Rules Your Behavior [Oddziaływania podprogowe: jak podświadomość rządzi naszym zachowaniem]. Dowiecie się z niej m.in., że posiadacz wysokiego głosu odbierany jest przez badanych jako bardziej nerwowy, mniej prawdomówny i wykazujący mniej empatii niż osoba o głosie niższym, a kogoś, kto mówi nieco szybciej i głośniej, czyniąc mniej przerw i modulując głos, uważamy za energiczniejszego, inteligentniejszego i lepiej znającego się na rzeczy. Jeszcze większe znaczenie ma wygląd. W pewnym eksperymencie pokazywano badanym ulotki wyborcze z czarno‑białymi zdjęciami modeli udających demokratów i republikanów biorących udział w fikcyjnych wyborach do Kongresu. Połowa wyglądała na zdolnych i kompetentnych, a pozostali wręcz przeciwnie, według tego, jak ocenili ich ochotnicy przed eksperymentem. Ulotki zawierały nazwisko i imię kandydata, przynależność partyjną, wykształcenie, zawód i trzy wypowiedzi charakterystyczne dla jego poglądów. Aby zniwelować wpływ preferencji partyjnych, połowie kandydatów pokazano lepiej prezentującego się kandydata jako demokratę, podczas gdy druga połowa widziała go jako republikanina. Wynik? 59% głosów zebrał kandydat o lepszym wyglądzie, niezależnie od pozostałej charakterystyki. W innych podobnych badaniach imitujących wybory 12-procentową przewagę zdobył kandydat wyglądający na bardziej stanowczego.

Aby zweryfikować te efekty podczas prawdziwej elekcji, psycholog z Princeton University Alexander Todorov i jego współpracownicy kazali ochotnikom oceniać pod kątem „kompetencji” czarno‑białe zdjęcia wszystkich kandydatów z 600 wyborów w okręgach do amerykańskiej Izby Reprezentantów i 95 wyborów stanowych do Senatu w latach 2000, 2002 i 2004. Wynik? Kandydaci oceniani jako bardziej kompetentni wygrali 67% wyborów do Izby Reprezentantów i 72% wyborów do Senatu. W ramach kolejnego studium opublikowanego w 2007 roku psycholodzy przeprowadzili proces oceniania twarzy przed kampanią w 2006 roku, trafnie typując zwycięzców w 72% wyborów do Senatu i w 69% wyborów na gubernatora. Pod uwagę brali jedynie aparycję startujących.

Te – i inne – dane potwierdzają to, co można było zaobserwować wieczorem 26 września 1960 roku podczas pierwszej transmitowanej przez telewizję prezydenckiej debaty pomiędzy Johnem F. Kennedym a Richardem M. Nixonem. Wypoczęty i opalony podczas kampanii prowadzonej w Kalifornii Kennedy promieniał niczym „sportowiec przybyły po należny mu wieniec laurowy”, jak to określił dziennikarz Howard K. Smith. W przeciwieństwie do niego, Nixon, prowadzący kampanię do ostatniej chwili przed debatą i niedawno hospitalizowany z powodu infekcji kolana, był blady i wymizerowany. Sprawę pogarszał jeszcze fakt, że jak zwykle nie był świeżo ogolony. Debatę oglądało 70 mln ludzi, a kolejne miliony słuchały jej przez radio. Według danych opublikowanych w dzienniku branżowym Broadcasting, ci, którzy widzieli dyskusję, byli przekonani, że wygrał Kennedy, a ci, którzy jej tylko słuchali, wskazywali na Nixona. Kiedy komentator New York Herald Tribune Earl Mazo po raz pierwszy obserwował reakcje na debatę podczas konferencji, zauważył: „Nixon wypadł najlepiej w radiu po prostu dlatego, że jego niski głos sugerował większe zaangażowanie, władczość i stanowczość niż wysoki głos Kennedy’ego z jego bostońsko-harvardzkim akcentem. Z kolei w telewizji to Kennedy wyglądał na bystrzejszego, bardziej opanowanego i zdecydowanego”. Takie same wnioski przyniosło studium z 2003 roku, w którym badani, którzy oglądali debatę, również częściej uważali, że wygrał Kennedy, niż ci, którzy jej słuchali.

Dlaczego tak duże wrażenie robią na nas takie pozornie błahe cechy, jak głos i wygląd? W ewolucyjnej przeszłości stanowiły one oznakę zdrowia, werwy i ogólnej sprawności (zarówno w fizycznym, jak i ewolucyjnym sensie). Takimi poznawczymi skrótami musimy posługiwać się i dzisiaj, bo w świecie cierpiącym na nadmiar informacji nie da się wszystkiego racjonalnie przeanalizować. Jednak w dniu wyborów spróbujcie przezwyciężyć z gruntu irracjonalną skłonność do osądzania ludzi z wyglądu i zmuście do pracy racjonalną część mózgu, by przy głosowaniu kierować się względami merytorycznymi, a nie atrakcyjnością kandydata.

Michael Shermer jest wydawcą czasopisma Skeptic (www.skeptic.com). Jego kolejna książka nosi tytuł The Believing Brain. Jest obecny na Twitterze jako @michaelshermer