człowiek
Autor: Tomasz Żylicz | dodano: 2012-10-17
Czy wartość ludzkiego życia da się wyrazić w pieniądzach?

Odpowiada prof. dr hab. Tomasz Żylicz, dzie­kan Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwer­sytetu Warszawskiego:

W naszej cywilizacji – nie. Wyceny pieniężne opierają się na ekonomii, a ta jest nauką o dokonywaniu wyborów. Słyszymy czasem, że jakiś bandyta po­zbawił kogoś życia dla 50 zł lub że po­rywacz żąda 10 mln okupu w zamian za czyjeś życie. Nie jest to jednak punkt odniesienia do wyceny życia, ponieważ ekonomia zajmuje się dobrowolnymi i powtarzalnymi wyborami, a te nie mo­gą dotyczyć handlu ludzkim istnieniem.

Czym innym jest jednak „statystyczne życie”. Złe warunki pracy albo zatrute środowisko stanowią ważną przyczynę chorób lub przedwczesnych zgonów.Zapytani o opinię w tej sprawie, od-powiemy oczywiście bez namysłu, że należy te warunki poprawić i chronić środowisko. Jednak ekonomista stara się odpowiedzieć na pytanie, jak dale­ce należy poprawiać warunki pracy al­bo jak czyste powinno być środowisko i to nie zdaniem specjalistów, ale wedle preferencji zwykłych ludzi. Okazuje się wtedy, że życzymy sobie poprawy wa­runków pracy i czystego środowiska, ale nie za wszelką cenę – tylko za taką, która nie przekreśla możliwości zaspo­kojenia innych aspiracji. Jeśli więc mó­wimy o statystycznym życiu, a nie o ży­ciu konkretnej osoby, to jego wartość nie jest nieskończona.

Istnieje wiele sposobów na to, by obliczyć tę wartość. Można po prostu ankietować ludzi, pytając, ile gotowi byliby poświęcić, aby zmniejszyć ryzyko zgonu. Respondenci zapewne udzielili­by niezbyt przemyślanych odpowiedzi, tym bardziej, że na odpowiedź mieliby najwyżej kilka minut. Gdyby istniał od­powiedni rynek, to sprawa byłaby pro­sta, ponieważ ceny najlepiej informują o wartości wszelkich dóbr. Ale życie nie jest dobrem rynkowym! W tej sytuacji ekonomiści poszukują rynku zastępcze­go, na którym wymienia się coś zbli­żonego do dobra, które nas interesuje. Taką rolę może odgrywać rynek pracy, zaś różnice w płacach informują m.in. o tym, jak ludzie wyceniają wzrost ryzy­ka utraty życia. Badanie tego typu ma jeszcze ten walor, że decyzje o zatrud­nieniu są znacznie lepiej przemyślane niż odpowiedzi na pytania ankietowe.

Niedawno dokonano analizy płac na polskim rynku pracy (w sumie ponad 100 tys. obserwacji) ze szczególnym uwzględnieniem zróżnicowania ryzyka śmiertelnego wypadku. Tak jak przewi­dywano, płace na stanowiskach obarczo­nych większym ryzykiem zgonu okazały się wyższe. Odnosząc różnice w płacach do różnic w ryzyku, można było oszaco­wać, że zatrudnieni akceptują kolektyw­ną rekompensatę kilku milionów złotych w zamian za każdy taki wypadek. Tak właśnie ekonomiści obliczają wartość statystycznego życia.

Na koniec trzeba podkreślić, że wy­cena statystycznego życia (w wielu analizach europejskich przyjmowana na poziomie miliona euro) jest ważnym argumentem na rzecz poprawy stanu środowiska. Badania wskazują bowiem na to, że wiele kosztownych programów ochronnych nie dostarcza aż tylu korzy­ści materialnych – choćby wolniejsze­go niszczenia infrastruktury, wyższych plonów w rolnictwie lub zwiększonej atrakcyjności turystycznej – aby uza­sadnić wydatki. Dopiero uwzględnienie redukcji zachorowalności lub umieral­ności przechyla szalę na rzecz poprawy jakości wody i powietrza.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 02/2008 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
17
W 1833 r. urodził się Lucjan Rydel, polski lekarz, okulista, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Tomasz Żylicz | dodano: 2012-10-17
Czy wartość ludzkiego życia da się wyrazić w pieniądzach?

Odpowiada prof. dr hab. Tomasz Żylicz, dzie­kan Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwer­sytetu Warszawskiego:

W naszej cywilizacji – nie. Wyceny pieniężne opierają się na ekonomii, a ta jest nauką o dokonywaniu wyborów. Słyszymy czasem, że jakiś bandyta po­zbawił kogoś życia dla 50 zł lub że po­rywacz żąda 10 mln okupu w zamian za czyjeś życie. Nie jest to jednak punkt odniesienia do wyceny życia, ponieważ ekonomia zajmuje się dobrowolnymi i powtarzalnymi wyborami, a te nie mo­gą dotyczyć handlu ludzkim istnieniem.

Czym innym jest jednak „statystyczne życie”. Złe warunki pracy albo zatrute środowisko stanowią ważną przyczynę chorób lub przedwczesnych zgonów.Zapytani o opinię w tej sprawie, od-powiemy oczywiście bez namysłu, że należy te warunki poprawić i chronić środowisko. Jednak ekonomista stara się odpowiedzieć na pytanie, jak dale­ce należy poprawiać warunki pracy al­bo jak czyste powinno być środowisko i to nie zdaniem specjalistów, ale wedle preferencji zwykłych ludzi. Okazuje się wtedy, że życzymy sobie poprawy wa­runków pracy i czystego środowiska, ale nie za wszelką cenę – tylko za taką, która nie przekreśla możliwości zaspo­kojenia innych aspiracji. Jeśli więc mó­wimy o statystycznym życiu, a nie o ży­ciu konkretnej osoby, to jego wartość nie jest nieskończona.

Istnieje wiele sposobów na to, by obliczyć tę wartość. Można po prostu ankietować ludzi, pytając, ile gotowi byliby poświęcić, aby zmniejszyć ryzyko zgonu. Respondenci zapewne udzielili­by niezbyt przemyślanych odpowiedzi, tym bardziej, że na odpowiedź mieliby najwyżej kilka minut. Gdyby istniał od­powiedni rynek, to sprawa byłaby pro­sta, ponieważ ceny najlepiej informują o wartości wszelkich dóbr. Ale życie nie jest dobrem rynkowym! W tej sytuacji ekonomiści poszukują rynku zastępcze­go, na którym wymienia się coś zbli­żonego do dobra, które nas interesuje. Taką rolę może odgrywać rynek pracy, zaś różnice w płacach informują m.in. o tym, jak ludzie wyceniają wzrost ryzy­ka utraty życia. Badanie tego typu ma jeszcze ten walor, że decyzje o zatrud­nieniu są znacznie lepiej przemyślane niż odpowiedzi na pytania ankietowe.

Niedawno dokonano analizy płac na polskim rynku pracy (w sumie ponad 100 tys. obserwacji) ze szczególnym uwzględnieniem zróżnicowania ryzyka śmiertelnego wypadku. Tak jak przewi­dywano, płace na stanowiskach obarczo­nych większym ryzykiem zgonu okazały się wyższe. Odnosząc różnice w płacach do różnic w ryzyku, można było oszaco­wać, że zatrudnieni akceptują kolektyw­ną rekompensatę kilku milionów złotych w zamian za każdy taki wypadek. Tak właśnie ekonomiści obliczają wartość statystycznego życia.

Na koniec trzeba podkreślić, że wy­cena statystycznego życia (w wielu analizach europejskich przyjmowana na poziomie miliona euro) jest ważnym argumentem na rzecz poprawy stanu środowiska. Badania wskazują bowiem na to, że wiele kosztownych programów ochronnych nie dostarcza aż tylu korzy­ści materialnych – choćby wolniejsze­go niszczenia infrastruktury, wyższych plonów w rolnictwie lub zwiększonej atrakcyjności turystycznej – aby uza­sadnić wydatki. Dopiero uwzględnienie redukcji zachorowalności lub umieral­ności przechyla szalę na rzecz poprawy jakości wody i powietrza.