człowiek
Autor: Sharon Begley | dodano: 2012-10-17
Więcej niż zabawa

Małe dzieci rozumują jak badacze, z wiekiem jednak tracą umiejętności naukowej analizy.

Jeśli babka drożdżowa jest z wierzchu przypalona, a w środku surowa, następnym razem należałoby ją piec w niższej temperaturze, dłużej lub na innym poziomie, ale nie wolno wprowadzać wszystkich tych zmian naraz. Świadomość, że najlepszą drogą przekonania się, który z czynników ma znaczenie, jest sprawdzanie ich pojedynczo, to podstawa naukowych analiz.

Prowadzone od lat dziewięćdziesiątych badania wskazują, że dzieci myślą kategoriami naukowymi – formułują założenia, przeprowadzają minieksperymenty, wyciągają wnioski i korygują wstępne hipotezy w świetle nowych dowodów. Maluchy potrafią bawić się w sposób, pozwalający im ustalić związki przyczynowo-skutkowe, a nawet wykazują podstawową znajomość rachunku prawdopodobieństwa (ośmiomiesięczne niemowlęta są zaskoczone, jeśli z miski, w której jest czterokrotnie więcej niebieskich kulek niż białych, losowo wyciąga się garść białych). Naukowcy nie mieli jednak pewności, czy dzieci intuicyjnie rozumieją kluczową strategię nauk doświadczalnych, czyli zdobywanie niezbędnych informacji poprzez wyodrębnienie zmiennych i badanie każdej z nich osobno, niezależnie od pozostałych.

Żeby to sprawdzić, naukowcy z Massachusetts Institute of Technology i Stanford University przeprowadzili doświadczenie z udziałem 60 cztero- i pięciolatków. Maluchom zaprezentowano specjalnie zaprojektowane urządzenie, które emitowało błyski zielonego światła i odtwarzało muzykę, gdy pojedynczo umieszczało się na nim odpowiednie koraliki (różniące się od siebie wyglądem). Następnie dzieci miały przetestować dwie pary paciorków – w jednej koraliki były sklejone, w drugiej dawało się je rozdzielić. Pokazano im, że obie pary uruchamiały urządzenie. Wskazywało to na możliwość, że działa tylko jeden koralik z każdej z nich. Potem pozostawiono małych badaczy z zagadkową zabawką. Czy rozdzielały paciorki z pary dającej się rozłączyć i kładły każdy paciorek z osobna na urządzeniu, sprawdzając, czy je włączy?

Tak właśnie robiły, o czym naukowcy poinformowali na łamach wrześniowego Cognition. Co więcej, dzieci były tak mocno przeświadczone, że znajdą właściwą odpowiedź jedynie wtedy, gdy przetestują oba elementy każdej pary niezależnie, że ku zaskoczeniu naukowców ustawiały sklejone koraliki pionowo, tak by tylko jeden dotykał urządzenia. Zdaniem Noaha Goodmana ze Stanford University wykazały niezwykłą determinację, by wyodrębnić zmienne przyczynowe: „Wymyśliły doświadczenie, aby uzyskać potrzebne im informacje”. To wskazywałoby, że w poznawaniu świata pomagają maluchom podstawowe zasady naukowe.

Pojawia się coraz więcej dowodów na to, że małe dzieci intuicyjnie stosują te zasady w procesie poznawczym. Dlaczego więc wydają się tracić tę umiejętność w miarę dorastania? Okazuje się, że uczniowie w wieku od pięciu do 18 lat mają problemy z przeprowadzeniem badań kontrolowanych i nie są w stanie ustalić, jaki rodzaj dowodów potwierdzi lub obali hipotezę. Według Goodmana jednym z powodów zanikania tej charakterystycznej dla małych dzieci intuicji naukowej może być fakt, że z biegiem czasu coraz sprawniej rozwiązujemy realne problemy, natomiast słabiej radzimy sobie z zagadnieniami abstrakcyjnymi. A zazwyczaj właśnie te ostatnie pedagodzy prezentują, badając zdolność naukowego myślenia. Ponadto w miarę, jak poznajemy świat, nasze możliwości rozumowania naukowego przegrywają ze zdobytą wiedzą i przekonaniami. Przekaz dla nauczycieli wydaje się jasny: należy bazować na intuicji, którą dzieci wykazują w podejściu do nauki, a jednocześnie skuteczniej łączyć abstrakcyjne pojęcia z problemami zaczerpniętymi z życia.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 11/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
22
W 1904 r. urodził się Louis Néel, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Sharon Begley | dodano: 2012-10-17
Więcej niż zabawa

Małe dzieci rozumują jak badacze, z wiekiem jednak tracą umiejętności naukowej analizy.

Jeśli babka drożdżowa jest z wierzchu przypalona, a w środku surowa, następnym razem należałoby ją piec w niższej temperaturze, dłużej lub na innym poziomie, ale nie wolno wprowadzać wszystkich tych zmian naraz. Świadomość, że najlepszą drogą przekonania się, który z czynników ma znaczenie, jest sprawdzanie ich pojedynczo, to podstawa naukowych analiz.

Prowadzone od lat dziewięćdziesiątych badania wskazują, że dzieci myślą kategoriami naukowymi – formułują założenia, przeprowadzają minieksperymenty, wyciągają wnioski i korygują wstępne hipotezy w świetle nowych dowodów. Maluchy potrafią bawić się w sposób, pozwalający im ustalić związki przyczynowo-skutkowe, a nawet wykazują podstawową znajomość rachunku prawdopodobieństwa (ośmiomiesięczne niemowlęta są zaskoczone, jeśli z miski, w której jest czterokrotnie więcej niebieskich kulek niż białych, losowo wyciąga się garść białych). Naukowcy nie mieli jednak pewności, czy dzieci intuicyjnie rozumieją kluczową strategię nauk doświadczalnych, czyli zdobywanie niezbędnych informacji poprzez wyodrębnienie zmiennych i badanie każdej z nich osobno, niezależnie od pozostałych.

Żeby to sprawdzić, naukowcy z Massachusetts Institute of Technology i Stanford University przeprowadzili doświadczenie z udziałem 60 cztero- i pięciolatków. Maluchom zaprezentowano specjalnie zaprojektowane urządzenie, które emitowało błyski zielonego światła i odtwarzało muzykę, gdy pojedynczo umieszczało się na nim odpowiednie koraliki (różniące się od siebie wyglądem). Następnie dzieci miały przetestować dwie pary paciorków – w jednej koraliki były sklejone, w drugiej dawało się je rozdzielić. Pokazano im, że obie pary uruchamiały urządzenie. Wskazywało to na możliwość, że działa tylko jeden koralik z każdej z nich. Potem pozostawiono małych badaczy z zagadkową zabawką. Czy rozdzielały paciorki z pary dającej się rozłączyć i kładły każdy paciorek z osobna na urządzeniu, sprawdzając, czy je włączy?

Tak właśnie robiły, o czym naukowcy poinformowali na łamach wrześniowego Cognition. Co więcej, dzieci były tak mocno przeświadczone, że znajdą właściwą odpowiedź jedynie wtedy, gdy przetestują oba elementy każdej pary niezależnie, że ku zaskoczeniu naukowców ustawiały sklejone koraliki pionowo, tak by tylko jeden dotykał urządzenia. Zdaniem Noaha Goodmana ze Stanford University wykazały niezwykłą determinację, by wyodrębnić zmienne przyczynowe: „Wymyśliły doświadczenie, aby uzyskać potrzebne im informacje”. To wskazywałoby, że w poznawaniu świata pomagają maluchom podstawowe zasady naukowe.

Pojawia się coraz więcej dowodów na to, że małe dzieci intuicyjnie stosują te zasady w procesie poznawczym. Dlaczego więc wydają się tracić tę umiejętność w miarę dorastania? Okazuje się, że uczniowie w wieku od pięciu do 18 lat mają problemy z przeprowadzeniem badań kontrolowanych i nie są w stanie ustalić, jaki rodzaj dowodów potwierdzi lub obali hipotezę. Według Goodmana jednym z powodów zanikania tej charakterystycznej dla małych dzieci intuicji naukowej może być fakt, że z biegiem czasu coraz sprawniej rozwiązujemy realne problemy, natomiast słabiej radzimy sobie z zagadnieniami abstrakcyjnymi. A zazwyczaj właśnie te ostatnie pedagodzy prezentują, badając zdolność naukowego myślenia. Ponadto w miarę, jak poznajemy świat, nasze możliwości rozumowania naukowego przegrywają ze zdobytą wiedzą i przekonaniami. Przekaz dla nauczycieli wydaje się jasny: należy bazować na intuicji, którą dzieci wykazują w podejściu do nauki, a jednocześnie skuteczniej łączyć abstrakcyjne pojęcia z problemami zaczerpniętymi z życia.