człowiek
Autor: Alla Katsnelson | dodano: 2012-10-17
Stres w tłumie

Mieszkańcy miast przypuszczalnie inaczej radzą sobie ze stresem niż osoby z miejsc mniej zatłoczonych.

Życie w mieście bywa męczące – trąbią klaksony, potrącają nas przechodnie, cegła i beton zastąpiły drzewa i trawę. Badacze od dziesięcioleci wiedzą, że osoby z gęsto zaludnionych terenów częściej cierpią na zaburzenia psychiczne, w tym zaburzenia lękowe i schizofrenię. Ale czy mózgi żyjących w mieście działają inaczej niż mózgi mieszkańców wsi? Wyniki badań wskazują, że tak właśnie jest.

Niemieccy naukowcy poddali ostatnio standardowemu testowi psychologicznemu sprawdzającemu odporność na stres (rozwiązywanie zadań arytmetycznych pod presją) osoby z dużych i małych miast oraz ze wsi, wykorzystując przy tym obrazowanie mózgu metodą czynnościowego magnetycznego rezonansu jądrowego (fMRI). Jak się okazało, u żyjących w mieście obserwowano większą aktywność obszaru mózgu zwanego ciałem migdałowatym związanego z zapamiętywaniem i inteligencją emocjonalną – zjawisko to było szczególnie wyraźne u osób z dużych miast. Co jeszcze bardziej zaskakujące, u uczestników badania, którzy dorastali w dużym mieście, następowała silniejsza aktywacja przedniej części zakrętu obręczy (ACC) „kontrolującego” działanie ciała migdałowatego, nawet jeżeli później przeprowadzili się oni na przedmieścia czy na wieś. Doniesienia te zostały opublikowane latem bieżącego roku w Nature.

Andreas Meyer-Lindenberg, kierownik Zentralinstitut für See­lische Gesundheit w Mannheim w Niemczech i główny autor badania, twierdzi, że zdumiewa zarówno skala, jak i specyfika zjawiska. Jednak na razie nie potrafi on wyjaśnić, dlaczego to właśnie te obszary mózgu były najbardziej aktywne u zestresowanych mieszczuchów. Inne niedawne badanie wskazuje, że ciało migdałowate oraz ACC uaktywniają się, gdy naruszona zostaje nasza przestrzeń osobista. „Może ma to coś wspólnego z zatłoczeniem” – mówi Meyer-Lindenberg.

Lisa Feldman Barrett, psycholog z Northeastern University, podpowiada, że aktywacja może odzwierciedlać zadziałanie neuronalnej maszynerii zaangażowanej w zarządzanie interakcjami międzyludzkimi. Ostatnio wykazała ona związek między rozmiarem ciała migdałowatego a rozległością sieci powiązań społecznych. Czy większe i silniej aktywujące się ciało migdałowate pomaga zapamiętywać nowych ludzi?

Wiedza o mechanizmach leżących u podstaw obserwowanych zjawisk powinna przyczynić się do szybszego znalezienia odpowiedzi na te i inne pytania. W tradycyjnej epidemiologii udowodnienie powszechnego związku, na przykład między mieszkaniem w mieście a chorobą psychiczną, wymaga zebrania danych od bardzo licznej grupy osób. Teraz jednak naukowcy mogą analizować mniejsze grupy pod kątem specyficznych czynników, takich jak hałas w domu albo bliskość terenów zieleni, i ich wpływu na występowanie zaburzeń psychicznych, czy też szerzej – na poziom stresu miejskiego. Meyer-Lindenberg nazwał tę nową dziedzinę badań neuroepidemiologią. Dokonane w jej zakresie odkrycia mogłyby dostarczyć planistom wytycznych, jakie rozwiązania przyniosłyby naszemu mózgowi chwile wytchnienia.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 10/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
19
W 1912 r. urodził się George Emil Palade, amerykański cytolog, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Czy znasz powiedzenie że matematykowi do pracy wystarczy kartka, ołówek i kosz na śmieci? To nieprawda! Pasjonującą, efektowną i praktyczną matematykę poznaje się dopiero w laboratorium.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Alla Katsnelson | dodano: 2012-10-17
Stres w tłumie

Mieszkańcy miast przypuszczalnie inaczej radzą sobie ze stresem niż osoby z miejsc mniej zatłoczonych.

Życie w mieście bywa męczące – trąbią klaksony, potrącają nas przechodnie, cegła i beton zastąpiły drzewa i trawę. Badacze od dziesięcioleci wiedzą, że osoby z gęsto zaludnionych terenów częściej cierpią na zaburzenia psychiczne, w tym zaburzenia lękowe i schizofrenię. Ale czy mózgi żyjących w mieście działają inaczej niż mózgi mieszkańców wsi? Wyniki badań wskazują, że tak właśnie jest.

Niemieccy naukowcy poddali ostatnio standardowemu testowi psychologicznemu sprawdzającemu odporność na stres (rozwiązywanie zadań arytmetycznych pod presją) osoby z dużych i małych miast oraz ze wsi, wykorzystując przy tym obrazowanie mózgu metodą czynnościowego magnetycznego rezonansu jądrowego (fMRI). Jak się okazało, u żyjących w mieście obserwowano większą aktywność obszaru mózgu zwanego ciałem migdałowatym związanego z zapamiętywaniem i inteligencją emocjonalną – zjawisko to było szczególnie wyraźne u osób z dużych miast. Co jeszcze bardziej zaskakujące, u uczestników badania, którzy dorastali w dużym mieście, następowała silniejsza aktywacja przedniej części zakrętu obręczy (ACC) „kontrolującego” działanie ciała migdałowatego, nawet jeżeli później przeprowadzili się oni na przedmieścia czy na wieś. Doniesienia te zostały opublikowane latem bieżącego roku w Nature.

Andreas Meyer-Lindenberg, kierownik Zentralinstitut für See­lische Gesundheit w Mannheim w Niemczech i główny autor badania, twierdzi, że zdumiewa zarówno skala, jak i specyfika zjawiska. Jednak na razie nie potrafi on wyjaśnić, dlaczego to właśnie te obszary mózgu były najbardziej aktywne u zestresowanych mieszczuchów. Inne niedawne badanie wskazuje, że ciało migdałowate oraz ACC uaktywniają się, gdy naruszona zostaje nasza przestrzeń osobista. „Może ma to coś wspólnego z zatłoczeniem” – mówi Meyer-Lindenberg.

Lisa Feldman Barrett, psycholog z Northeastern University, podpowiada, że aktywacja może odzwierciedlać zadziałanie neuronalnej maszynerii zaangażowanej w zarządzanie interakcjami międzyludzkimi. Ostatnio wykazała ona związek między rozmiarem ciała migdałowatego a rozległością sieci powiązań społecznych. Czy większe i silniej aktywujące się ciało migdałowate pomaga zapamiętywać nowych ludzi?

Wiedza o mechanizmach leżących u podstaw obserwowanych zjawisk powinna przyczynić się do szybszego znalezienia odpowiedzi na te i inne pytania. W tradycyjnej epidemiologii udowodnienie powszechnego związku, na przykład między mieszkaniem w mieście a chorobą psychiczną, wymaga zebrania danych od bardzo licznej grupy osób. Teraz jednak naukowcy mogą analizować mniejsze grupy pod kątem specyficznych czynników, takich jak hałas w domu albo bliskość terenów zieleni, i ich wpływu na występowanie zaburzeń psychicznych, czy też szerzej – na poziom stresu miejskiego. Meyer-Lindenberg nazwał tę nową dziedzinę badań neuroepidemiologią. Dokonane w jej zakresie odkrycia mogłyby dostarczyć planistom wytycznych, jakie rozwiązania przyniosłyby naszemu mózgowi chwile wytchnienia.