nauki ścisłe
Autor: John P.A. Ioannidis | dodano: 2012-10-17
Epidemia fałszywych twierdzeń

Konkurencja i konflikt interesów negatywnie wpływają na wyniki odkryć medycznych.

W ostatnich latach liczba wyolbrzymionych oraz fałszywie dodatnich wyników pojawiających się w recenzowanych pracach naukowych osiągnęła niemalże rozmiary epidemii. Problem ten dotyczy przede wszystkim ekonomii, nauk społecznych i przyrodniczych oraz, w największym stopniu, biomedycyny. Okazało się bowiem, że wyniki wielu analiz wskazujących na pozytywne działanie jakiegoś leku lub terapii były nieprawdziwe. Wystarczy porównać wzajemnie wykluczające się publikacje na temat beta-karotenu, witaminy E, terapii hormonalnej, leku przeciwzapalnego Vioxx czy też preparatu przeciwcukrzycowego Avandia. Nawet te farmaceutyki, których działanie zostało w zasadzie udowodnione, często okazują się o wiele mniej skuteczne, niż twierdzono w publikacjach.

Przyczyną tej sytuacji są coraz większe społeczne oczekiwania wobec nauki. Badacze ulegają bardzo ludzkiej pokusie wykazania, że wiedzą więcej niż w rzeczywistości. Wykładniczo rośnie liczba naukowców – jak i przeprowadzanych przez nich w różnych dziedzinach eksperymentów, obserwacji i analiz – ale nadal brak odpowiednich mechanizmów zapewniających obiektywizm. Badania są fragmentaryczne, konkurencja ostra, a wiele uwagi poświęca się pojedynczym doświadczeniom, zapominając o kompleksowym ujęciu problemu.

Impulsem do rozpoczęcia wielu badań nie jest wcale poszukiwanie prawdy. Dochodzi do konfliktu interesów, a to rzutuje na wyniki. Badania medyczne często przeprowadza się na zlecenie firm, które są zainteresowane rezultatami ze względu na korzyści finansowe. Zdarza się, że sukces naukowców zależy od opublikowania pozytywnych wyników. Oligarchia liczących się recenzowanych czasopism również zaburza finansowanie badań, kariery naukowe i udziały w rynku. Przemysł dostosowuje projekty badawcze do swoich potrzeb, a to z kolei wpływa na priorytety naukowców, dochody czasopism, a nawet finansowanie ze środków publicznych.

Ten kryzys nie powinien spowodować spadku zaufania do metod naukowych. Umiejętność dowiedzenia nieprawdziwości jakiegoś twierdzenia to nadal wyróżnik nauki, ale badacze muszą poprawić procedury i sposoby udostępniania swoich wyników.

Po pierwsze, musimy domagać się solidnej i wszechstronnej weryfikacji zewnętrznej (w formie dodatkowych badań) wszystkich informacji o nowym odkryciu, ponieważ w wielu dziedzinach dokonuje się ich przypadkowo. Po drugie, w raportach należałoby brać pod uwagę również liczbę przeprowadzonych analiz, co pozwoliłoby ograniczyć częstość pojawiania się wyników fałszywie dodatnich. Oczywiście wiąże się to z ryzykiem przeoczenia uzasadnionych wniosków. I dlatego niezbędna wydaje się współpraca międzynarodowa. Na przykład epidemiologia genetyczna cieszy się ostatnio dobrą opinią, ponieważ kilka wielkich konsorcjów rygorystycznie analizuje genetyczne czynniki ryzyka.
Najlepszym sposobem zapewnienia weryfikacji wyników badań byłoby zobowiązanie naukowców do zgłoszenia szczegółowego opisu planowanych eksperymentów jeszcze przed rozpoczęciem prac, a po ich zakończeniu opublikowanie wszystkich wniosków i danych. Obecnie rezultaty badań często przedstawia się wybiórczo. Naukowcy skupiają się na najbardziej intrygujących faktach, a osoby z zewnątrz często nie mają dostępu do danych potrzebnych do powtórzenia badań. Czasopisma naukowe oraz instytucje finansujące powinny zapewnić nieograniczony dostęp do wszystkich informacji oraz metod analitycznych wykorzystanych w każdej publikacji. Dobrze by było, gdyby sami naukowcy z góry informowali o zastrzeżeniach dotyczących danych lub słabych punktów projektu. Zarówno badacze, jak i sponsorzy prac powinni również ujawnić potencjalny konflikt interesów.

W pewnych dziedzinach wprowadzono już niektóre z tych mechanizmów. Duże konsorcja międzynarodowe coraz częściej stosują je w epidemiologii, a czasopisma, takie jak Annals of Internal Medicine oraz Journal of the American Medical Association, informują autorów o konieczności zwrócenia uwagi na ograniczenia wynikające z przyjętych przez nich metod badawczych. Wydawcy pytają też coraz częściej o konflikt interesów. Upowszechnienie takiego podejścia nie będzie jednak łatwe.

Wielu naukowców zaangażowanych w priorytetowe projekty badawcze odmówi podania wszystkich danych. Co więcej, znaczną część ważnych badań oddano w ręce przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego i producentów sprzętu biomedycznego, a ci mogą czasami opracowywać wyniki w sposób najkorzystniejszy dla swoich produktów. To kłopotliwa sytuacja. Decyzje o większych nakładach na badania kliniczne i populacyjne powinni podejmować niezależni specjaliści, a nie zainteresowani wynikami finansowymi przemysłowcy. I w końcu danym o odkryciach wpływającym na wybór terapii i politykę zdrowotną powinny towarzyszyć informacje o wszelkich związanych z nimi wątpliwościach.

John P.A. Ioannidis jest profesorem zajmującym się prewencją chorób w Stanford University. Prowadzi badania dotyczące zdrowia i polityki zdrowotnej. Kieruje Stanford Prevention Research Center w Stanford University School of Medicine.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 07/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
24
W 1859 r. Karol Darwin opublikował dzieło O powstaniu gatunków na drodze doboru naturalnego.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: John P.A. Ioannidis | dodano: 2012-10-17
Epidemia fałszywych twierdzeń

Konkurencja i konflikt interesów negatywnie wpływają na wyniki odkryć medycznych.

W ostatnich latach liczba wyolbrzymionych oraz fałszywie dodatnich wyników pojawiających się w recenzowanych pracach naukowych osiągnęła niemalże rozmiary epidemii. Problem ten dotyczy przede wszystkim ekonomii, nauk społecznych i przyrodniczych oraz, w największym stopniu, biomedycyny. Okazało się bowiem, że wyniki wielu analiz wskazujących na pozytywne działanie jakiegoś leku lub terapii były nieprawdziwe. Wystarczy porównać wzajemnie wykluczające się publikacje na temat beta-karotenu, witaminy E, terapii hormonalnej, leku przeciwzapalnego Vioxx czy też preparatu przeciwcukrzycowego Avandia. Nawet te farmaceutyki, których działanie zostało w zasadzie udowodnione, często okazują się o wiele mniej skuteczne, niż twierdzono w publikacjach.

Przyczyną tej sytuacji są coraz większe społeczne oczekiwania wobec nauki. Badacze ulegają bardzo ludzkiej pokusie wykazania, że wiedzą więcej niż w rzeczywistości. Wykładniczo rośnie liczba naukowców – jak i przeprowadzanych przez nich w różnych dziedzinach eksperymentów, obserwacji i analiz – ale nadal brak odpowiednich mechanizmów zapewniających obiektywizm. Badania są fragmentaryczne, konkurencja ostra, a wiele uwagi poświęca się pojedynczym doświadczeniom, zapominając o kompleksowym ujęciu problemu.

Impulsem do rozpoczęcia wielu badań nie jest wcale poszukiwanie prawdy. Dochodzi do konfliktu interesów, a to rzutuje na wyniki. Badania medyczne często przeprowadza się na zlecenie firm, które są zainteresowane rezultatami ze względu na korzyści finansowe. Zdarza się, że sukces naukowców zależy od opublikowania pozytywnych wyników. Oligarchia liczących się recenzowanych czasopism również zaburza finansowanie badań, kariery naukowe i udziały w rynku. Przemysł dostosowuje projekty badawcze do swoich potrzeb, a to z kolei wpływa na priorytety naukowców, dochody czasopism, a nawet finansowanie ze środków publicznych.

Ten kryzys nie powinien spowodować spadku zaufania do metod naukowych. Umiejętność dowiedzenia nieprawdziwości jakiegoś twierdzenia to nadal wyróżnik nauki, ale badacze muszą poprawić procedury i sposoby udostępniania swoich wyników.

Po pierwsze, musimy domagać się solidnej i wszechstronnej weryfikacji zewnętrznej (w formie dodatkowych badań) wszystkich informacji o nowym odkryciu, ponieważ w wielu dziedzinach dokonuje się ich przypadkowo. Po drugie, w raportach należałoby brać pod uwagę również liczbę przeprowadzonych analiz, co pozwoliłoby ograniczyć częstość pojawiania się wyników fałszywie dodatnich. Oczywiście wiąże się to z ryzykiem przeoczenia uzasadnionych wniosków. I dlatego niezbędna wydaje się współpraca międzynarodowa. Na przykład epidemiologia genetyczna cieszy się ostatnio dobrą opinią, ponieważ kilka wielkich konsorcjów rygorystycznie analizuje genetyczne czynniki ryzyka.
Najlepszym sposobem zapewnienia weryfikacji wyników badań byłoby zobowiązanie naukowców do zgłoszenia szczegółowego opisu planowanych eksperymentów jeszcze przed rozpoczęciem prac, a po ich zakończeniu opublikowanie wszystkich wniosków i danych. Obecnie rezultaty badań często przedstawia się wybiórczo. Naukowcy skupiają się na najbardziej intrygujących faktach, a osoby z zewnątrz często nie mają dostępu do danych potrzebnych do powtórzenia badań. Czasopisma naukowe oraz instytucje finansujące powinny zapewnić nieograniczony dostęp do wszystkich informacji oraz metod analitycznych wykorzystanych w każdej publikacji. Dobrze by było, gdyby sami naukowcy z góry informowali o zastrzeżeniach dotyczących danych lub słabych punktów projektu. Zarówno badacze, jak i sponsorzy prac powinni również ujawnić potencjalny konflikt interesów.

W pewnych dziedzinach wprowadzono już niektóre z tych mechanizmów. Duże konsorcja międzynarodowe coraz częściej stosują je w epidemiologii, a czasopisma, takie jak Annals of Internal Medicine oraz Journal of the American Medical Association, informują autorów o konieczności zwrócenia uwagi na ograniczenia wynikające z przyjętych przez nich metod badawczych. Wydawcy pytają też coraz częściej o konflikt interesów. Upowszechnienie takiego podejścia nie będzie jednak łatwe.

Wielu naukowców zaangażowanych w priorytetowe projekty badawcze odmówi podania wszystkich danych. Co więcej, znaczną część ważnych badań oddano w ręce przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego i producentów sprzętu biomedycznego, a ci mogą czasami opracowywać wyniki w sposób najkorzystniejszy dla swoich produktów. To kłopotliwa sytuacja. Decyzje o większych nakładach na badania kliniczne i populacyjne powinni podejmować niezależni specjaliści, a nie zainteresowani wynikami finansowymi przemysłowcy. I w końcu danym o odkryciach wpływającym na wybór terapii i politykę zdrowotną powinny towarzyszyć informacje o wszelkich związanych z nimi wątpliwościach.

John P.A. Ioannidis jest profesorem zajmującym się prewencją chorób w Stanford University. Prowadzi badania dotyczące zdrowia i polityki zdrowotnej. Kieruje Stanford Prevention Research Center w Stanford University School of Medicine.