technika
Autor: David Pogue | dodano: 2012-10-17
Telefon na śmietnik?

(Fot. Martin Seyer/Wikipedia)

Za chwilę okaże się, że twój nowiutki sprzęt jest przestarzały. Co wtedy?

Od czasu do czasu opinia publiczna burzy się i zmusza przemysł do większej dbałości o środowisko. Jednak jedna dziedzina nadal wyrządza mu ogromne szkody, ponieważ na nią akurat opinia publiczna nacisku nie wywiera – to elektronika użytkowa.

Co roku kupujemy miliard telefonów komórkowych, miliony aparatów i niezliczone ilości laptopów, konsoli do gier, telewizorów i odtwarzaczy. Większość starego sprzętu po prostu wyrzucamy. Według amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA – Environmental Protection Agency) w 2007 roku pozbyliśmy się ponad 2 mln ton sprzętu elektronicznego, z czego 82% wylądowało na wysypisku. To mnóstwo metali i toksycznych substancji, które naprawdę nie powinny dostać się do zbiorników wody pitnej.

Więc gdzie podziało się społeczne oburzenie? Gdzie oświadczenia służb publicznych, lobbystów, akcje uświadamiające? Nic się w tej sprawie nie dzieje z prostego powodu: na ciągłej wymianie starego sprzętu na nowy opiera się model biznesowy tego przemysłu i jest to zbyt atrakcyjne, by ktokolwiek chciał z tej możliwości zrezygnować.

Stosunkowo łatwo można sprzedać stary samochód, ubrania, zabawki czy meble, ponieważ mają jeszcze jakąś wartość, mimo że my ich już nie potrzebujemy. Ale sprzęt elektroniczny? Niekoniecznie. Kto miałby ochotę na czyjąś czteroletnią komórkę, iPoda z czarno-białym ekranem czy aparat o rozdzielczości 2 mln pikseli?

Amerykańska firma telekomunikacyjna Verizon wprowadziła program New Every Two, w ramach którego gwarantowała darmowe modele najnowszych telefonów co dwa lata. Promocja już się skończyła, ale świetnie ilustruje naszą narodową obsesję na punkcie najnowszej elektroniki. Większość ludzi zapewne czułaby się skrępowana posiadaniem telefonu komórkowego, aparatu, odtwarzacza czy laptopa sprzed trzech lat. Widzą, że nowe modele są szybsze, elegantsze i bardziej „cool”, a więc – czas na zmianę.

Tak wygląda model biznesowy tego przemysłu i trzeba przyznać, że świetnie się sprawdza. Ani użytkownicy, ani producenci nie mają żadnej motywacji, by go zmieniać. Firmy nie będą przecież próbować sprzedawać mniej produktów; a my też tego byśmy nie chcieli. Czy możliwa jest demonstracja pod hasłami: „Nie ulepszajcie sprzętu”? lub „Przyhamujcie postęp”?.

Najbardziej realistycznym rozwiązaniem wydaje się zostawienie w spokoju modelu biznesowego i walka z marnotrawstwem na dwóch frontach. Po pierwsze, możemy żądać od firm, aby wytwarzały mniej szkodliwe produkty. Czynniki, na które kiedyś nie zwracano uwagi (np. hormony w mleku, ilość paliwa spalanego przez samochody), stały się ważnymi elementami marketingu. Dlaczego więc firmy produkujące sprzęt elektroniczny nie miałyby w reklamach chwalić się oszczędnością energii, stosowaniem bezpiecznych materiałów i skromniejszych opakowań?

Firma Apple właśnie to robi. Na stronie internetowej (www.apple.com/environment/reports) znajdziemy informacje na temat śladu cieplarnianego każdego jej produktu i to nie tylko w odniesieniu do eksploatacji, lecz także produkcji i recyklingu.
Apple reklamuje swoje oszczędne opakowania, użycie nadających się do recyklingu metali, takich jak aluminium, i nieszkodliwych substancji chemicznych. Nie ma powodu, aby także działania proekologiczne innych firm nie stały się elementem ich strategii marketingowych.

Po drugie, my jako konsumenci, urządzenia, które nie są już nam potrzebne, powinniśmy poddawać recyklingowi. Jeśli są w miarę nowe, można je sprzedać albo na eBayu lub za pośrednictwem takich portali, jak Gazelle.com – wysyłają specjalne opakowanie, płacą, a później rzecz odsprzedają lub poddają recyklingowi.

Jeśli sprzęt jest zbyt stary, by go sprzedać, można go zostawić w takich sklepach, jak Best Buy, Target lub Radio Shack, które przyjmują i oddają do recyklingu stare komputery, odbiorniki GPS, telewizory, drukarki, monitory, kable, telefony, piloty, słuchawki itp. W zamian oferują kupony upominkowe lub zniżki na zakup nowych urządzeń.

Nikt nie wymienia lodówki czy budzika co dwa lata, ponieważ ich najważniejsze funkcje już się nie zmieniają. Możliwe, że tak samo będzie z telefonami i aparatami fotograficznymi; już teraz korzysta się z komputerów dłużej niż 10 lat temu. Zanim to nastąpi, możemy poprawić sytuację, nikogo nie zmuszając do zbytnich poświęceń. Wystarczy wymagać, aby producenci chwalili się swoją polityką proekologiczną, a własny stary sprzęt zostawiać w Best Buyu lub Radio Shack. Zrobienie czegoś dobrego dla świata nie może już być prostsze.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 06/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
19
W 1912 r. urodził się George Emil Palade, amerykański cytolog, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: David Pogue | dodano: 2012-10-17
Telefon na śmietnik?

(Fot. Martin Seyer/Wikipedia)

Za chwilę okaże się, że twój nowiutki sprzęt jest przestarzały. Co wtedy?

Od czasu do czasu opinia publiczna burzy się i zmusza przemysł do większej dbałości o środowisko. Jednak jedna dziedzina nadal wyrządza mu ogromne szkody, ponieważ na nią akurat opinia publiczna nacisku nie wywiera – to elektronika użytkowa.

Co roku kupujemy miliard telefonów komórkowych, miliony aparatów i niezliczone ilości laptopów, konsoli do gier, telewizorów i odtwarzaczy. Większość starego sprzętu po prostu wyrzucamy. Według amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA – Environmental Protection Agency) w 2007 roku pozbyliśmy się ponad 2 mln ton sprzętu elektronicznego, z czego 82% wylądowało na wysypisku. To mnóstwo metali i toksycznych substancji, które naprawdę nie powinny dostać się do zbiorników wody pitnej.

Więc gdzie podziało się społeczne oburzenie? Gdzie oświadczenia służb publicznych, lobbystów, akcje uświadamiające? Nic się w tej sprawie nie dzieje z prostego powodu: na ciągłej wymianie starego sprzętu na nowy opiera się model biznesowy tego przemysłu i jest to zbyt atrakcyjne, by ktokolwiek chciał z tej możliwości zrezygnować.

Stosunkowo łatwo można sprzedać stary samochód, ubrania, zabawki czy meble, ponieważ mają jeszcze jakąś wartość, mimo że my ich już nie potrzebujemy. Ale sprzęt elektroniczny? Niekoniecznie. Kto miałby ochotę na czyjąś czteroletnią komórkę, iPoda z czarno-białym ekranem czy aparat o rozdzielczości 2 mln pikseli?

Amerykańska firma telekomunikacyjna Verizon wprowadziła program New Every Two, w ramach którego gwarantowała darmowe modele najnowszych telefonów co dwa lata. Promocja już się skończyła, ale świetnie ilustruje naszą narodową obsesję na punkcie najnowszej elektroniki. Większość ludzi zapewne czułaby się skrępowana posiadaniem telefonu komórkowego, aparatu, odtwarzacza czy laptopa sprzed trzech lat. Widzą, że nowe modele są szybsze, elegantsze i bardziej „cool”, a więc – czas na zmianę.

Tak wygląda model biznesowy tego przemysłu i trzeba przyznać, że świetnie się sprawdza. Ani użytkownicy, ani producenci nie mają żadnej motywacji, by go zmieniać. Firmy nie będą przecież próbować sprzedawać mniej produktów; a my też tego byśmy nie chcieli. Czy możliwa jest demonstracja pod hasłami: „Nie ulepszajcie sprzętu”? lub „Przyhamujcie postęp”?.

Najbardziej realistycznym rozwiązaniem wydaje się zostawienie w spokoju modelu biznesowego i walka z marnotrawstwem na dwóch frontach. Po pierwsze, możemy żądać od firm, aby wytwarzały mniej szkodliwe produkty. Czynniki, na które kiedyś nie zwracano uwagi (np. hormony w mleku, ilość paliwa spalanego przez samochody), stały się ważnymi elementami marketingu. Dlaczego więc firmy produkujące sprzęt elektroniczny nie miałyby w reklamach chwalić się oszczędnością energii, stosowaniem bezpiecznych materiałów i skromniejszych opakowań?

Firma Apple właśnie to robi. Na stronie internetowej (www.apple.com/environment/reports) znajdziemy informacje na temat śladu cieplarnianego każdego jej produktu i to nie tylko w odniesieniu do eksploatacji, lecz także produkcji i recyklingu.
Apple reklamuje swoje oszczędne opakowania, użycie nadających się do recyklingu metali, takich jak aluminium, i nieszkodliwych substancji chemicznych. Nie ma powodu, aby także działania proekologiczne innych firm nie stały się elementem ich strategii marketingowych.

Po drugie, my jako konsumenci, urządzenia, które nie są już nam potrzebne, powinniśmy poddawać recyklingowi. Jeśli są w miarę nowe, można je sprzedać albo na eBayu lub za pośrednictwem takich portali, jak Gazelle.com – wysyłają specjalne opakowanie, płacą, a później rzecz odsprzedają lub poddają recyklingowi.

Jeśli sprzęt jest zbyt stary, by go sprzedać, można go zostawić w takich sklepach, jak Best Buy, Target lub Radio Shack, które przyjmują i oddają do recyklingu stare komputery, odbiorniki GPS, telewizory, drukarki, monitory, kable, telefony, piloty, słuchawki itp. W zamian oferują kupony upominkowe lub zniżki na zakup nowych urządzeń.

Nikt nie wymienia lodówki czy budzika co dwa lata, ponieważ ich najważniejsze funkcje już się nie zmieniają. Możliwe, że tak samo będzie z telefonami i aparatami fotograficznymi; już teraz korzysta się z komputerów dłużej niż 10 lat temu. Zanim to nastąpi, możemy poprawić sytuację, nikogo nie zmuszając do zbytnich poświęceń. Wystarczy wymagać, aby producenci chwalili się swoją polityką proekologiczną, a własny stary sprzęt zostawiać w Best Buyu lub Radio Shack. Zrobienie czegoś dobrego dla świata nie może już być prostsze.