ziemia
Autor: Rebecca Coffey | dodano: 2012-10-17
Bizony kontra mamuty

(Fot. Dmitry Bogdanov/Wikipedia)

Dlaczego wymarły północnoamerykańskie mamuty, bobry olbrzymie  i inne wielkie ssaki?

Bobry wielkości niedźwiedzi, mamuty, konie, wielbłądy i smilodony przemierzały niegdyś Amerykę Północną. Większość z tych wielkich ssaków zniknęła 11 tys. lat temu. Specjaliści do dzisiaj debatują, co spowodowało wymieranie w późnym plejstocenie – zmiany klimatu, polowania, choroby, a może powód był jeszcze inny? Eric Scott, kierujący działem paleontologii w San Bernardino County Museum w Redlands w stanie Kalifornia, sugeruje, że przyczyną tego zjawiska była migracja bizonów z Eurazji.

Na podstawie danych pochodzących zarówno z własnych wykopalisk, jak i tych starszych, prowadzonych od XIX wieku, Scott wywnioskował, że bizony pojawiły się w Ameryce Północnej już 220 tys. lat temu, po czym rozprzestrzeniły się po całym kontynencie pod koniec plejstocenu, kiedy zmiany klimatyczne ograniczyły dostępność pożywienia i wody. Naukowiec po raz pierwszy oficjalnie przedstawił swoją koncepcję wiosną ubiegłego roku w czasopiśmie Quaternary International – według niego bizony mogły wówczas zwyciężyć w rywalizacji o żywność i wodę, co wraz ze zmianami klimatu stało się główną przyczyną wymierania wielkich ssaków.

Pierwsza refleksja dotycząca bizonów nasunęła się Scottowi w czasie wykopalisk prowadzonych na początku lat dziewięćdziesiątych w pobliżu kalifornijskiego miasta Murrieta. Lata wcześniej, gdy badał on pobliskie warstwy liczące od 760 tys. do 2,5 mln lat, trafił wyłącznie na szczątki koni i nie znalazł żadnego śladu po bizonach. „Co pomyślały konie, kiedy pojawiły się bizony i zjadły ich pożywienie?” – zastanawiał się. Kiedy więc jego zespół odkrył liczne skamieniałości bizonów oraz innych ssaków podczas wykopalisk prowadzonych w warstwach późnego plejstocenu przy zbiorniku Diamond Valley Lake w pobliżu Murriety (zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca, w którym poprzednio nie odnaleziono dowodów obecności bizonów), badacz doszedł do wniosku, że jest bliski rozwiązania problemu. „To odkrycie podsunęło mi myśl, że kiedy bizony migrowały na ten teren i ich liczba wzrosła, mogły mieć znaczący wpływ na populacje innych wielkich ssaków” – mówi paleontolog. Obecnie zbiera on dane z innych rejonów USA, żeby sprawdzić, czy podobne zjawisko nie wystąpiło gdzie indziej.

Scott podejrzewa, że bizony mogły zyskać przewagę nad innymi dużymi roślinożercami dzięki wielu cechom. Mając wielokomorowe żołądki, pobierały zapewne więcej składników odżywczych ze swego pożywienia. I nie musiały wygrywać każdej walki, w której uczestniczyły. Zamiast tego wystarczyło na przykład, że pozbawiły pożywienia karmiące matki innych gatunków, co spowodowało załamanie się populacji rywali. Gdy zabrakło wielkich roślinożerców, wilki straszne (Canis dirus), lwy amerykańskie i inne drapieżniki również wyginęły z głodu.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 04/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
20
W 1985 r. Microsoft zaprezentował system operacyjny Windows 1.0.
Warto przeczytać
Chwila bez biologii… nie istnieje. W nas i wokół nas kipi życie. Dlaczego by wobec tego nie poznać go bliżej, najlepiej we własnym laboratorium? By nie sięgać daleko, można zacząć od siebie.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Rebecca Coffey | dodano: 2012-10-17
Bizony kontra mamuty

(Fot. Dmitry Bogdanov/Wikipedia)

Dlaczego wymarły północnoamerykańskie mamuty, bobry olbrzymie  i inne wielkie ssaki?

Bobry wielkości niedźwiedzi, mamuty, konie, wielbłądy i smilodony przemierzały niegdyś Amerykę Północną. Większość z tych wielkich ssaków zniknęła 11 tys. lat temu. Specjaliści do dzisiaj debatują, co spowodowało wymieranie w późnym plejstocenie – zmiany klimatu, polowania, choroby, a może powód był jeszcze inny? Eric Scott, kierujący działem paleontologii w San Bernardino County Museum w Redlands w stanie Kalifornia, sugeruje, że przyczyną tego zjawiska była migracja bizonów z Eurazji.

Na podstawie danych pochodzących zarówno z własnych wykopalisk, jak i tych starszych, prowadzonych od XIX wieku, Scott wywnioskował, że bizony pojawiły się w Ameryce Północnej już 220 tys. lat temu, po czym rozprzestrzeniły się po całym kontynencie pod koniec plejstocenu, kiedy zmiany klimatyczne ograniczyły dostępność pożywienia i wody. Naukowiec po raz pierwszy oficjalnie przedstawił swoją koncepcję wiosną ubiegłego roku w czasopiśmie Quaternary International – według niego bizony mogły wówczas zwyciężyć w rywalizacji o żywność i wodę, co wraz ze zmianami klimatu stało się główną przyczyną wymierania wielkich ssaków.

Pierwsza refleksja dotycząca bizonów nasunęła się Scottowi w czasie wykopalisk prowadzonych na początku lat dziewięćdziesiątych w pobliżu kalifornijskiego miasta Murrieta. Lata wcześniej, gdy badał on pobliskie warstwy liczące od 760 tys. do 2,5 mln lat, trafił wyłącznie na szczątki koni i nie znalazł żadnego śladu po bizonach. „Co pomyślały konie, kiedy pojawiły się bizony i zjadły ich pożywienie?” – zastanawiał się. Kiedy więc jego zespół odkrył liczne skamieniałości bizonów oraz innych ssaków podczas wykopalisk prowadzonych w warstwach późnego plejstocenu przy zbiorniku Diamond Valley Lake w pobliżu Murriety (zaledwie kilkanaście kilometrów od miejsca, w którym poprzednio nie odnaleziono dowodów obecności bizonów), badacz doszedł do wniosku, że jest bliski rozwiązania problemu. „To odkrycie podsunęło mi myśl, że kiedy bizony migrowały na ten teren i ich liczba wzrosła, mogły mieć znaczący wpływ na populacje innych wielkich ssaków” – mówi paleontolog. Obecnie zbiera on dane z innych rejonów USA, żeby sprawdzić, czy podobne zjawisko nie wystąpiło gdzie indziej.

Scott podejrzewa, że bizony mogły zyskać przewagę nad innymi dużymi roślinożercami dzięki wielu cechom. Mając wielokomorowe żołądki, pobierały zapewne więcej składników odżywczych ze swego pożywienia. I nie musiały wygrywać każdej walki, w której uczestniczyły. Zamiast tego wystarczyło na przykład, że pozbawiły pożywienia karmiące matki innych gatunków, co spowodowało załamanie się populacji rywali. Gdy zabrakło wielkich roślinożerców, wilki straszne (Canis dirus), lwy amerykańskie i inne drapieżniki również wyginęły z głodu.