ziemia
Autor: E.B.M. | dodano: 2012-10-16
Polski ślad impaktu

(Fot. Uniwerytet Śląski)

W okolicach Chełma znaleziono dowody katastrofy kosmicznej, przez którą wyginęły dinozaury.

Przed 30 laty w Science ukazał się artykuł zespołu badaczy pod kierunkiem noblisty Luisa Alvareza i jego syna Waltera. Przedstawiał spektakularną wizję uderzenia w Ziemię planetoidy o średnicy 10 km. Ta kosmiczna katastrofa (impakt) wydarzyła się ponad 65 mln lat temu, dokładnie na granicy kredy i paleogenu (K–Pg). Jej wynikiem był ogólnoświatowy kryzys ekologiczny, który doprowadził do zagłady większości żyjących na Ziemi gatunków, w tym dinozaurów.

Punktem wyjścia do scenariusza globalnej apokalipsy stały się precyzyjne pomiary laboratoryjne zawartości pierwiastków w skalnych próbkach. Okazało się mianowicie, że w tzw. ile granicznym, w wielu miejscach na świecie wyznaczającym granicę kreda–paleogen, można odnotować znaczące podwyższenie zawartości irydu w porównaniu z tą w otaczających warstwach skalnych. Wyniki pierwszych analiz pochodziły z Gubbio we Włoszech.

Iryd należy do rodziny platynowców i jest wyjątkowo rzadki w skorupie ziemskiej (występuje w ilości rzędu kilkudziesięciu części na trylion), ale tysiące razy częstszy w meteorytach. W ile granicznym z Gubbio irydu było ponad 9 ppb (części na miliard), co wskazywało na jego meteorytowe pochodzenie. Ta „irydowa anomalia” sprowokowała badaczy z całego świata do przeprowadzenia wszechstronnych badań skał z pogranicza K–Pg. Wkrótce znaleziono inne dowody kosmicznej katastrofy, takie jak szokowo zmienione ziarna kwarcu, kulki szkliwa, a przede wszystkim krater uderzeniowy o średnicy 180 km na Jukatanie.

Polacy dotychczas nie zabierali głosu w tej sprawie. W najbardziej znanych polskich odsłonięciach skał z pogranicza kredy i paleogenu koło Kazimierza Dolnego doszło bowiem do rozmycia kluczowych warstw geologicznych. Jednak Marcin Machalski z Instytutu Paleobiologii PAN od pewnego czasu wskazywał na przesłanki paleontologiczne i geologiczne świadczące o istnieniu bardziej kompletnego zapisu geologicznego z pogranicza K–Pg na wschodzie naszego kraju. Jednym z punktów wytypowanych przez niego do dalszych badań był nieczynny kamieniołom w Lechówce koło Chełma, gdzie eksploatowano niegdyś surowiec do produkcji dynamitu (tzw. opokę odwapnioną).
Kompleksowym badaniem stanowiska Lechówka zajął się zespół kierowany przez Grzegorza Rackiego z Instytutu Paleo­biologii PAN, w skład którego weszli wspomniany już Marcin Machalski, Christian Koeberl z Universität Wien oraz Marian Harasimiuk z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W artykule zamieszczonym na stronie internetowej kwartalnika Acta Palaeontologica Polonica naukowcy donoszą o odkryciu anomalii irydowej w Lechówce.

Przeprowadzone w Austrii pomiary laboratoryjne wskazują, że koncentracja irydu sięga w Lechówce 10 ppb, jest więc mniej więcej taka sama jak w Gubbio. Jednak nie wszystko w Lechówce pasuje do sytuacji w Gubbio i innych stanowiskach z pogranicza K–Pg. Iryd wykazuje tu bowiem względnie dużą redystrybucję w stosunku do przypuszczalnego stanu pierwotnego wywołanego impaktem. Największa anomalia irydowa w Lechówce występuje nie w ile granicznym, ale 10 cm niżej, a więc jeszcze w skałach należących do okresu kredowego. Zespół Rackiego tłumaczy to skomplikowaną historią geologiczną rejonu Lechówki. Tutejsze skały zostały bowiem silnie zmienione (odwapnione) przez wody krążące w węglanowym masywie skalnym. Decydujące znaczenie dla tego zjawiska miał zapewne okres kilku milionów lat na początku paleogenu, gdy na obszarze Polski panował wilgotny, tropikalny klimat. To zapewne wtedy koncentracja „kosmicznych” pierwiastków, związana pierwotnie z warstwą iłu granicznego, została silnie zmodyfikowana na skutek ich wtórnej migracji.

Wyniki badań w Lechówce wskazują, że w pewnych warunkach iryd mógł przemieszczać się i ponownie koncentrować w poziomach niezwiązanych z impaktem i wielkim wymieraniem. Ten zaskakujący wniosek jest sprzeczny z powszechnie panującym poglądem o stabilności anomalii irydowej w zapisie kopalnym. Poznanie procesów migracji platynowców wymaga z pewnością dalszych badań. Jednak już teraz można stwierdzić, że polski wkład w odkrycie tajemnic wielkiego wymierania sprzed 65 mln lat będzie większy, niż się można było spodziewać.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 11/2010 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
22
W 1904 r. urodził się Louis Néel, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: E.B.M. | dodano: 2012-10-16
Polski ślad impaktu

(Fot. Uniwerytet Śląski)

W okolicach Chełma znaleziono dowody katastrofy kosmicznej, przez którą wyginęły dinozaury.

Przed 30 laty w Science ukazał się artykuł zespołu badaczy pod kierunkiem noblisty Luisa Alvareza i jego syna Waltera. Przedstawiał spektakularną wizję uderzenia w Ziemię planetoidy o średnicy 10 km. Ta kosmiczna katastrofa (impakt) wydarzyła się ponad 65 mln lat temu, dokładnie na granicy kredy i paleogenu (K–Pg). Jej wynikiem był ogólnoświatowy kryzys ekologiczny, który doprowadził do zagłady większości żyjących na Ziemi gatunków, w tym dinozaurów.

Punktem wyjścia do scenariusza globalnej apokalipsy stały się precyzyjne pomiary laboratoryjne zawartości pierwiastków w skalnych próbkach. Okazało się mianowicie, że w tzw. ile granicznym, w wielu miejscach na świecie wyznaczającym granicę kreda–paleogen, można odnotować znaczące podwyższenie zawartości irydu w porównaniu z tą w otaczających warstwach skalnych. Wyniki pierwszych analiz pochodziły z Gubbio we Włoszech.

Iryd należy do rodziny platynowców i jest wyjątkowo rzadki w skorupie ziemskiej (występuje w ilości rzędu kilkudziesięciu części na trylion), ale tysiące razy częstszy w meteorytach. W ile granicznym z Gubbio irydu było ponad 9 ppb (części na miliard), co wskazywało na jego meteorytowe pochodzenie. Ta „irydowa anomalia” sprowokowała badaczy z całego świata do przeprowadzenia wszechstronnych badań skał z pogranicza K–Pg. Wkrótce znaleziono inne dowody kosmicznej katastrofy, takie jak szokowo zmienione ziarna kwarcu, kulki szkliwa, a przede wszystkim krater uderzeniowy o średnicy 180 km na Jukatanie.

Polacy dotychczas nie zabierali głosu w tej sprawie. W najbardziej znanych polskich odsłonięciach skał z pogranicza kredy i paleogenu koło Kazimierza Dolnego doszło bowiem do rozmycia kluczowych warstw geologicznych. Jednak Marcin Machalski z Instytutu Paleobiologii PAN od pewnego czasu wskazywał na przesłanki paleontologiczne i geologiczne świadczące o istnieniu bardziej kompletnego zapisu geologicznego z pogranicza K–Pg na wschodzie naszego kraju. Jednym z punktów wytypowanych przez niego do dalszych badań był nieczynny kamieniołom w Lechówce koło Chełma, gdzie eksploatowano niegdyś surowiec do produkcji dynamitu (tzw. opokę odwapnioną).
Kompleksowym badaniem stanowiska Lechówka zajął się zespół kierowany przez Grzegorza Rackiego z Instytutu Paleo­biologii PAN, w skład którego weszli wspomniany już Marcin Machalski, Christian Koeberl z Universität Wien oraz Marian Harasimiuk z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W artykule zamieszczonym na stronie internetowej kwartalnika Acta Palaeontologica Polonica naukowcy donoszą o odkryciu anomalii irydowej w Lechówce.

Przeprowadzone w Austrii pomiary laboratoryjne wskazują, że koncentracja irydu sięga w Lechówce 10 ppb, jest więc mniej więcej taka sama jak w Gubbio. Jednak nie wszystko w Lechówce pasuje do sytuacji w Gubbio i innych stanowiskach z pogranicza K–Pg. Iryd wykazuje tu bowiem względnie dużą redystrybucję w stosunku do przypuszczalnego stanu pierwotnego wywołanego impaktem. Największa anomalia irydowa w Lechówce występuje nie w ile granicznym, ale 10 cm niżej, a więc jeszcze w skałach należących do okresu kredowego. Zespół Rackiego tłumaczy to skomplikowaną historią geologiczną rejonu Lechówki. Tutejsze skały zostały bowiem silnie zmienione (odwapnione) przez wody krążące w węglanowym masywie skalnym. Decydujące znaczenie dla tego zjawiska miał zapewne okres kilku milionów lat na początku paleogenu, gdy na obszarze Polski panował wilgotny, tropikalny klimat. To zapewne wtedy koncentracja „kosmicznych” pierwiastków, związana pierwotnie z warstwą iłu granicznego, została silnie zmodyfikowana na skutek ich wtórnej migracji.

Wyniki badań w Lechówce wskazują, że w pewnych warunkach iryd mógł przemieszczać się i ponownie koncentrować w poziomach niezwiązanych z impaktem i wielkim wymieraniem. Ten zaskakujący wniosek jest sprzeczny z powszechnie panującym poglądem o stabilności anomalii irydowej w zapisie kopalnym. Poznanie procesów migracji platynowców wymaga z pewnością dalszych badań. Jednak już teraz można stwierdzić, że polski wkład w odkrycie tajemnic wielkiego wymierania sprzed 65 mln lat będzie większy, niż się można było spodziewać.