człowiek
Autor: Erica Westly | dodano: 2012-10-16
Otyłość nadal górą

Czy nowe leki wspomagające odchudzanie okażą się bezpieczniejsze niż poprzednie?

Dobry preparat odchudzający to od dawna obiekt marzeń wielu lekarzy i firm farmaceutycznych. Według Centers for Disease Control and Prevention niemal co trzeci dorosły Amerykanin spełnia bowiem kryteria otyłości. W tym roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA – Food and Drug Administration) zdecyduje o dopuszczeniu do stosowania trzech nowych farmaceutyków. Zła reputacja ich poprzedników skłania jednak do wyjątkowej ostrożności.

Nie jest rzadkością, że lek, którego działanie wydawało się bardzo obiecujące, po wejściu na rynek okazuje się nieskuteczny lub nawet szkodliwy. Jednak w przypadku środków odchudzających zdarzało się to częściej niż zwykle. W latach sześćdziesiątych lekarstwem na otyłość miała być amfetamina – dopóki nie zauważono, że jej stosowanie prowadzi do uzależnienia. Pod koniec XX wieku katastrofą okazał się fen-phen (fenfluramina i fentermina), uszkadzający zastawki serca. A zaledwie kilka lat temu FDA nie dopuściła do obrotu nowego leku odchudzającego, gdy okazało się, że u niektórych zażywających ten specyfik wystąpiły zachowania samobójcze.

Jak dotąd FDA zaaprobowała do długotrwałego leczenia otyłości jedynie dwa preparaty, ale i one nie są bez skazy. W Unii Europejskiej zakazano w tym roku sprzedaży jednego z nich, sibutraminy (znanej pod nazwą handlową Meridia), po doniesieniach o występowaniu wśród ją stosujących zawałów serca i udarów. Drugi środek, orlistat, sprzedawany bez recepty jako Alli, może podrażniać układ pokarmowy i u niektórych osób uszkadzać wątrobę.

Mimo to naukowcy nie tracą nadziei, że pewnego dnia leki zastąpią drogie i ryzykowne odchudzające zabiegi chirurgiczne, takie jak by-pass żołądka. Obecna sytuacja przypomina nieco historię terapii nadciśnienia – zanim w latach sześćdziesiątych na rynku pojawiły się beta-blokery, chirurdzy usuwali fragmenty nerwów obwodowych, aby kontrolować ciśnienie krwi. Dzisiaj w tym celu stosuje się niemal wyłącznie farmako­terapię. Niemniej opracowanie środka skutecznie leczącego chorobę przewlekłą, czy to otyłość, czy nadciśnienie, nie jest wcale takie proste. „Większość chorób przewlekłych ma wiele przyczyn i wiele mechanizmów rozwoju, stąd znalezienie »panaceum« jest bardzo mało prawdopodobne” – wyjaśnia Frank Greenway, szef przychodni w Pennington Biomedical Research Center w Baton Rouge w stanie Luizjana.

Otyłość ma podłoże neuropsychiczne, co sprawia, że leczy się ją bardzo trudno. Każdy z trzech leków oczekujących na akceptację FDA wpływa właśnie na układ nerwowy, tyle że w odmienny sposób. Jeden spośród nich, Contrave1, oddziałuje na znajdujący się w mózgu układ nagrody, natomiast pozostałe dwa – na obszary tego narządu zaangażowane w kontrolę apetytu. Wszystkie dają długotrwały efekt odchudzający. Obawy wynikają z faktu, że – podobnie jak wcześniej opracowane środki także oddziałujące na struktury mózgu – nowe leki odchudzające mogą wywierać niepożądany wpływ na centralny i obwodowy układ nerwowy.

Lorcaserin, jeden z trzech nowych leków, pobudza receptory serotoniny2 – neuroprzekaźnika uczestniczącego w regulacji apetytu, ale także modulującego emocje, działanie układu sercowo-naczyniowego i inne funkcje. Producent leku, Arena Pharmaceuticals z siedzibą w San Diego, zadał sobie sporo trudu, by wykazać, że środek ten nie szkodzi zastawkom serca, jak to było w przypadku fen-phen. Mimo to jednak nie sposób wykluczyć, że wywoła depresję lub zwiększy ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, na przykład nadciśnienia, zwłaszcza gdyby stosowano go jednocześnie z innymi lekami odchudzającymi.

Pozostałe dwa środki, Contrave i Qnexa, mogą również wywoływać niepożądane działania neurologiczne. Bupropion, jeden ze składników Contrave, czasem powodował stany lękowe. Z kolei stosowanie topiramatu, głównego składnika Qnexy3, wiązano z zaburzeniami pamięci. Producenci obu leków (Orexigen w La Jolla i Vivus w Mountain View) utrzymują, że zastosowane połączenia z innymi środkami gwarantują utrzymanie dawki poniżej progu zagrożenia. „Znalezienie odpowiednich proporcji jest kluczowe” – stwierdza Barbara Troupin, starszy dyrektor ds. medycznych w Vivus.

Niestety, pacjenci z problemami natury psychicznej są zwykle wykluczani z klinicznych badań nowych leków. Dlatego też, gdy preparaty trafią na rynek, w tym do przedstawicieli tej grupy, mogą się ujawnić działania niepożądane niestwierdzone podczas prób klinicznych. Taka sytuacja zdarzyła się w 2006 roku, gdy firma Sanofi-Aventis zaoferowała rimonabant (Acomplia), rzekomo skuteczny i bezpieczny lek odchudzający, oddziałujący na układ nerwowy. „Komunikaty prasowe brzmiały doskonale” – wspomina Greenway. Jednak niedługo po rozpoczęciu sprzedaży w Europie zaczęły pojawiać się informacje o samobójstwach wśród stosujących go osób. Leku nie dopuszczono do użytku w USA, a w 2008 roku wycofano ze sprzedaży na Starym Kontynencie.

Przypadek ten skłoni zapewne FDA do większej ostrożności podczas przeprowadzania analizy bezpieczeństwa nowych leków odchudzających. W lipcu kolegium doradcze FDA niewielką przewagą głosów opowiedziało się przeciw farmaceutykowi Qnexa, obawiając się działań niepożądanych. Jednak FDA nie musi trzymać się jego zaleceń.

Ed J. Hendricks, lekarz prowadzący centrum odchudzania w Sacramento w stanie Kalifornia, ma nadzieję, że przynajmniej jeden z nowych leków trafi na rynek. „Im lepiej rozumiemy mechanizmy otyłości, tym precyzyjniejsze jest działanie nowych preparatów” – wyjaśnia. Pytanie tylko, czy będzie wystarczająco precyzyjne, by okazały się one bezpieczne dla wszystkich.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 10/2010 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
17
W 1833 r. urodził się Lucjan Rydel, polski lekarz, okulista, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Erica Westly | dodano: 2012-10-16
Otyłość nadal górą

Czy nowe leki wspomagające odchudzanie okażą się bezpieczniejsze niż poprzednie?

Dobry preparat odchudzający to od dawna obiekt marzeń wielu lekarzy i firm farmaceutycznych. Według Centers for Disease Control and Prevention niemal co trzeci dorosły Amerykanin spełnia bowiem kryteria otyłości. W tym roku amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA – Food and Drug Administration) zdecyduje o dopuszczeniu do stosowania trzech nowych farmaceutyków. Zła reputacja ich poprzedników skłania jednak do wyjątkowej ostrożności.

Nie jest rzadkością, że lek, którego działanie wydawało się bardzo obiecujące, po wejściu na rynek okazuje się nieskuteczny lub nawet szkodliwy. Jednak w przypadku środków odchudzających zdarzało się to częściej niż zwykle. W latach sześćdziesiątych lekarstwem na otyłość miała być amfetamina – dopóki nie zauważono, że jej stosowanie prowadzi do uzależnienia. Pod koniec XX wieku katastrofą okazał się fen-phen (fenfluramina i fentermina), uszkadzający zastawki serca. A zaledwie kilka lat temu FDA nie dopuściła do obrotu nowego leku odchudzającego, gdy okazało się, że u niektórych zażywających ten specyfik wystąpiły zachowania samobójcze.

Jak dotąd FDA zaaprobowała do długotrwałego leczenia otyłości jedynie dwa preparaty, ale i one nie są bez skazy. W Unii Europejskiej zakazano w tym roku sprzedaży jednego z nich, sibutraminy (znanej pod nazwą handlową Meridia), po doniesieniach o występowaniu wśród ją stosujących zawałów serca i udarów. Drugi środek, orlistat, sprzedawany bez recepty jako Alli, może podrażniać układ pokarmowy i u niektórych osób uszkadzać wątrobę.

Mimo to naukowcy nie tracą nadziei, że pewnego dnia leki zastąpią drogie i ryzykowne odchudzające zabiegi chirurgiczne, takie jak by-pass żołądka. Obecna sytuacja przypomina nieco historię terapii nadciśnienia – zanim w latach sześćdziesiątych na rynku pojawiły się beta-blokery, chirurdzy usuwali fragmenty nerwów obwodowych, aby kontrolować ciśnienie krwi. Dzisiaj w tym celu stosuje się niemal wyłącznie farmako­terapię. Niemniej opracowanie środka skutecznie leczącego chorobę przewlekłą, czy to otyłość, czy nadciśnienie, nie jest wcale takie proste. „Większość chorób przewlekłych ma wiele przyczyn i wiele mechanizmów rozwoju, stąd znalezienie »panaceum« jest bardzo mało prawdopodobne” – wyjaśnia Frank Greenway, szef przychodni w Pennington Biomedical Research Center w Baton Rouge w stanie Luizjana.

Otyłość ma podłoże neuropsychiczne, co sprawia, że leczy się ją bardzo trudno. Każdy z trzech leków oczekujących na akceptację FDA wpływa właśnie na układ nerwowy, tyle że w odmienny sposób. Jeden spośród nich, Contrave1, oddziałuje na znajdujący się w mózgu układ nagrody, natomiast pozostałe dwa – na obszary tego narządu zaangażowane w kontrolę apetytu. Wszystkie dają długotrwały efekt odchudzający. Obawy wynikają z faktu, że – podobnie jak wcześniej opracowane środki także oddziałujące na struktury mózgu – nowe leki odchudzające mogą wywierać niepożądany wpływ na centralny i obwodowy układ nerwowy.

Lorcaserin, jeden z trzech nowych leków, pobudza receptory serotoniny2 – neuroprzekaźnika uczestniczącego w regulacji apetytu, ale także modulującego emocje, działanie układu sercowo-naczyniowego i inne funkcje. Producent leku, Arena Pharmaceuticals z siedzibą w San Diego, zadał sobie sporo trudu, by wykazać, że środek ten nie szkodzi zastawkom serca, jak to było w przypadku fen-phen. Mimo to jednak nie sposób wykluczyć, że wywoła depresję lub zwiększy ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, na przykład nadciśnienia, zwłaszcza gdyby stosowano go jednocześnie z innymi lekami odchudzającymi.

Pozostałe dwa środki, Contrave i Qnexa, mogą również wywoływać niepożądane działania neurologiczne. Bupropion, jeden ze składników Contrave, czasem powodował stany lękowe. Z kolei stosowanie topiramatu, głównego składnika Qnexy3, wiązano z zaburzeniami pamięci. Producenci obu leków (Orexigen w La Jolla i Vivus w Mountain View) utrzymują, że zastosowane połączenia z innymi środkami gwarantują utrzymanie dawki poniżej progu zagrożenia. „Znalezienie odpowiednich proporcji jest kluczowe” – stwierdza Barbara Troupin, starszy dyrektor ds. medycznych w Vivus.

Niestety, pacjenci z problemami natury psychicznej są zwykle wykluczani z klinicznych badań nowych leków. Dlatego też, gdy preparaty trafią na rynek, w tym do przedstawicieli tej grupy, mogą się ujawnić działania niepożądane niestwierdzone podczas prób klinicznych. Taka sytuacja zdarzyła się w 2006 roku, gdy firma Sanofi-Aventis zaoferowała rimonabant (Acomplia), rzekomo skuteczny i bezpieczny lek odchudzający, oddziałujący na układ nerwowy. „Komunikaty prasowe brzmiały doskonale” – wspomina Greenway. Jednak niedługo po rozpoczęciu sprzedaży w Europie zaczęły pojawiać się informacje o samobójstwach wśród stosujących go osób. Leku nie dopuszczono do użytku w USA, a w 2008 roku wycofano ze sprzedaży na Starym Kontynencie.

Przypadek ten skłoni zapewne FDA do większej ostrożności podczas przeprowadzania analizy bezpieczeństwa nowych leków odchudzających. W lipcu kolegium doradcze FDA niewielką przewagą głosów opowiedziało się przeciw farmaceutykowi Qnexa, obawiając się działań niepożądanych. Jednak FDA nie musi trzymać się jego zaleceń.

Ed J. Hendricks, lekarz prowadzący centrum odchudzania w Sacramento w stanie Kalifornia, ma nadzieję, że przynajmniej jeden z nowych leków trafi na rynek. „Im lepiej rozumiemy mechanizmy otyłości, tym precyzyjniejsze jest działanie nowych preparatów” – wyjaśnia. Pytanie tylko, czy będzie wystarczająco precyzyjne, by okazały się one bezpieczne dla wszystkich.