wszechświat
Autor: Weronika Śliwa | dodano: 2012-08-09
Jakie są skutki zanieczyszczania światłem i jak się z nim walczy?

(Na zdjęciu: zanieczyszczenie świetlne Ziemi. Fot. NASA)

Jakie są skutki zanieczyszczania światłem i jak się z nim walczy?

Odpowiada dr Weronika Śliwa, kierownik Planetarium Niebo Kopernika.

Zaświetlenie, czyli zanieczyszczenie światłem, to poważny problem, dotykający nie tylko astronomów. Światło latarni ulicznych, podświetlenia budowli, samochodów, urządzeń sprawia, że na niebie widzimy coraz mniej gwiazd. W największych aglomeracjach poziom średniego oświetlenia nigdy nie spada poniżej warunków typowych dla zmierzchu. Jakie są tego skutki ? Po pierwsze, zaburzenie rytmów dobowych ludzi i zwierząt. Wyniki badań wskazują, że stały lub niemal stały, wysoki poziom oświetlenia może zwiększać ryzyko zachorowania na raka piersi. Prawdopodobnie wynika to z wywołanych światłem zaburzeń produkcji melatoniny. Nieustannie świecące światło utrudnia zasypianie, wywołuje zmęczenie, irytację, bóle głowy.

Po drugie, cierpi ekosystem: najbardziej spektakularnym, choć stosunkowo mało ważnym tego przykładem są ginące w świetle lamp ćmy. Ale to oddziaływanie może być bardziej subtelne. Dla części organizmów żywych nadmiar światła jest szkodliwy, dla innych – korzystny, zmienia się więc struktura ekosystemów, w których żyją. Światła cywilizacji dezorientują migrujące ptaki, zaburzają cykl życiowy zooplanktonu, a nawet utrudniają morskim żółwiom składanie jaj.

Wróćmy jednak do astronomii. Dziś w miastach nie widać gwiazd. Być może kilka lub nawet kilkanaście da się jeszcze zobaczyć, ale wypatrując w wigilijny wieczór pierwszej gwiazdki najpewniej ujrzymy raczej jasno świecącą planetę. To poważna przeszkoda w prowadzeniu profesjonalnych obserwacji astronomicznych. Na przykład w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego lub Obserwatorium w Greenwich prowadzono kiedyś istotne naukowo badania; dziś trudno uwierzyć, że za pomocą umieszczonych tam teleskopów dało się cokolwiek dostrzec. Zresztą zanieczyszczona światłem jest niemal cała Europa. Na publikowanych w Internecie mapach zaświetlenia zobaczymy, że prawdziwie ciemne niebo można znaleźć tylko w położonych najbardziej na północ obszarach kontynentu. Niewiele lepiej jest z Amerykami. Poszukiwaczom idealnego nieba można za to polecić australijski interior, jeden z ostatnich rezerwatów ciemnego nieba. Prawdziwe wielkie obserwatoria lokuje się zwykle właśnie na peryferiach cywilizacji – daleko od miast i miasteczek, najczęściej wysoko w górach, gdzie dodatkową korzyścią są znacznie lepsze warunki pogodowe i mniejsza grubość atmosfery. Choć jednak i tam trzeba wprowadzać pewne zmiany. Częstym rozwiązaniem, stosowanym na przykład w kalifornijskim San Jose, jest wymiana lamp na niskoprężne lampy sodowe. Emitowane przez nie charakterystyczne żółte światło można stosunkowo łatwo usunąć z danych zbieranych przez teleskopy Lick Observatory umieszczone na pobliskim Mount Hamilton. Jak jednak rozwiązać pozostałe problemy?

Co się da, trzeba gasić. Choć pewna ilość światła z pewnością musi rozjaśniać miejskie wieczory, wiele efektownych podświetleń w późniejszej porze można wyłączać. Zaświetlenie nieba można znacznie zmniejszyć – zwiększając tym samym efektywność wykorzystania kosztownej energii elektrycznej– poprzez odpowiedni dobór opraw oświetleniowych, które nie powinny kierować światła ku niebu, lecz tam, gdzie jest ono potrzebne.

Niektóre mniejsze miasta zaczęły już wprowadzać kolejne skuteczne rozwiązanie – oświetlenie na żądanie. W niemieckim Dörentrup latarnie gasną o 23:00, ale późniejsi przechodnie nie błądzą w ciemnościach – każda ulica może się chwilowo rozjaśnić na ich, wyrażone SMS-em, życzenie. Po wprowadzeniu tego programu okazało się, że w niewielkim, dziewięciotysięcznym miasteczku, każda ulica jest rozświetlana średnio trzy razy w ciągu nocy, co oznacza zmniejszenie czasu wykorzystywania oświetlenia z kilku godzin do kilku minut. I choć raczej nie jest to recepta dla dużych metropolii, zastosowanie innych środków walki z zaświetleniem nie tylko uchroni nasze zdrowie i portfele, lecz także umożliwi podziwianie wspaniale rozgwieżdżonego nieba, jakie widzieli nasi przodkowie zaledwie 200 lat temu.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 10/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
23
W 2003 r. miało miejsce całkowite zaćmienie Słońca widoczne w Australii, Nowej Zelandii, Antarktyce i Ameryce Południowej.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Weronika Śliwa | dodano: 2012-08-09
Jakie są skutki zanieczyszczania światłem i jak się z nim walczy?

(Na zdjęciu: zanieczyszczenie świetlne Ziemi. Fot. NASA)

Jakie są skutki zanieczyszczania światłem i jak się z nim walczy?

Odpowiada dr Weronika Śliwa, kierownik Planetarium Niebo Kopernika.

Zaświetlenie, czyli zanieczyszczenie światłem, to poważny problem, dotykający nie tylko astronomów. Światło latarni ulicznych, podświetlenia budowli, samochodów, urządzeń sprawia, że na niebie widzimy coraz mniej gwiazd. W największych aglomeracjach poziom średniego oświetlenia nigdy nie spada poniżej warunków typowych dla zmierzchu. Jakie są tego skutki ? Po pierwsze, zaburzenie rytmów dobowych ludzi i zwierząt. Wyniki badań wskazują, że stały lub niemal stały, wysoki poziom oświetlenia może zwiększać ryzyko zachorowania na raka piersi. Prawdopodobnie wynika to z wywołanych światłem zaburzeń produkcji melatoniny. Nieustannie świecące światło utrudnia zasypianie, wywołuje zmęczenie, irytację, bóle głowy.

Po drugie, cierpi ekosystem: najbardziej spektakularnym, choć stosunkowo mało ważnym tego przykładem są ginące w świetle lamp ćmy. Ale to oddziaływanie może być bardziej subtelne. Dla części organizmów żywych nadmiar światła jest szkodliwy, dla innych – korzystny, zmienia się więc struktura ekosystemów, w których żyją. Światła cywilizacji dezorientują migrujące ptaki, zaburzają cykl życiowy zooplanktonu, a nawet utrudniają morskim żółwiom składanie jaj.

Wróćmy jednak do astronomii. Dziś w miastach nie widać gwiazd. Być może kilka lub nawet kilkanaście da się jeszcze zobaczyć, ale wypatrując w wigilijny wieczór pierwszej gwiazdki najpewniej ujrzymy raczej jasno świecącą planetę. To poważna przeszkoda w prowadzeniu profesjonalnych obserwacji astronomicznych. Na przykład w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego lub Obserwatorium w Greenwich prowadzono kiedyś istotne naukowo badania; dziś trudno uwierzyć, że za pomocą umieszczonych tam teleskopów dało się cokolwiek dostrzec. Zresztą zanieczyszczona światłem jest niemal cała Europa. Na publikowanych w Internecie mapach zaświetlenia zobaczymy, że prawdziwie ciemne niebo można znaleźć tylko w położonych najbardziej na północ obszarach kontynentu. Niewiele lepiej jest z Amerykami. Poszukiwaczom idealnego nieba można za to polecić australijski interior, jeden z ostatnich rezerwatów ciemnego nieba. Prawdziwe wielkie obserwatoria lokuje się zwykle właśnie na peryferiach cywilizacji – daleko od miast i miasteczek, najczęściej wysoko w górach, gdzie dodatkową korzyścią są znacznie lepsze warunki pogodowe i mniejsza grubość atmosfery. Choć jednak i tam trzeba wprowadzać pewne zmiany. Częstym rozwiązaniem, stosowanym na przykład w kalifornijskim San Jose, jest wymiana lamp na niskoprężne lampy sodowe. Emitowane przez nie charakterystyczne żółte światło można stosunkowo łatwo usunąć z danych zbieranych przez teleskopy Lick Observatory umieszczone na pobliskim Mount Hamilton. Jak jednak rozwiązać pozostałe problemy?

Co się da, trzeba gasić. Choć pewna ilość światła z pewnością musi rozjaśniać miejskie wieczory, wiele efektownych podświetleń w późniejszej porze można wyłączać. Zaświetlenie nieba można znacznie zmniejszyć – zwiększając tym samym efektywność wykorzystania kosztownej energii elektrycznej– poprzez odpowiedni dobór opraw oświetleniowych, które nie powinny kierować światła ku niebu, lecz tam, gdzie jest ono potrzebne.

Niektóre mniejsze miasta zaczęły już wprowadzać kolejne skuteczne rozwiązanie – oświetlenie na żądanie. W niemieckim Dörentrup latarnie gasną o 23:00, ale późniejsi przechodnie nie błądzą w ciemnościach – każda ulica może się chwilowo rozjaśnić na ich, wyrażone SMS-em, życzenie. Po wprowadzeniu tego programu okazało się, że w niewielkim, dziewięciotysięcznym miasteczku, każda ulica jest rozświetlana średnio trzy razy w ciągu nocy, co oznacza zmniejszenie czasu wykorzystywania oświetlenia z kilku godzin do kilku minut. I choć raczej nie jest to recepta dla dużych metropolii, zastosowanie innych środków walki z zaświetleniem nie tylko uchroni nasze zdrowie i portfele, lecz także umożliwi podziwianie wspaniale rozgwieżdżonego nieba, jakie widzieli nasi przodkowie zaledwie 200 lat temu.