ziemia
Autor: Grażyna Winiarska | dodano: 2012-08-08
Dlaczego ćmy lecą do światła?

Dlaczego ćmy lecą do światła?

Odpowiada dr Grażyna Winiarska z Muzeum i Instytutu Zoolo­gii PAN w Warszawie:

Na pytanie to już od dziesiątków lat próbują odpowie­dzieć nie tylko lepidopterolodzy (specjaliści od motyli), ale i inni entomolodzy, bo do światła lecą też na przy­kład muchówki i siatkoskrzydłe. Jednak to ćmy ucho­dzą za największe wielbicielki ognisk i domowych lamp. Hipotez próbujących to wyjaśnić jest wiele. Żadna jed­nak nie okazała się zadowalająca.

Motyle nocne mają oczy superpozycyjne, w których – nie wdając się w szczegóły – obraz jest jaśniejszy niż w oczach apozycyjnych (występujących u motyli dzien­nych), ale za to mniej ostry. Ćmy słabiej widzą barwy, lepiej kontury. Wiele z nich odbywa wędrówki nawet na odległość tysięcy kilometrów. Niektórzy przypuszczają, że kierują się one polem magnetycznym Ziemi lub tzw. kompasem świetlnym, co może tłumaczyć ich upodoba­nie do lamp.

Zgodnie z teorią kompasu świetlnego dla nawigują­cych w ciemności ciem latarnią morską jest księżyc. Gdy lecąc, utrzymują w stosunku do niego stały kąt, porusza­ją się po linii prostej. Zjawisko to nosi nazwę menotaksji albo reakcji kompasowej. Nawet gdy pokonają znaczną odległość, zmiana kąta między księżycem a owadem jest nieistotna, a więc nie zakłóca toru lotu. Problem za-czyna się jednak, gdy owad dostrzeże sztuczne światło. Jeśli przyjmie je za punkt odniesienia, jego względne położenie zmieni się już po przebyciu nawet niewiel­kiego dystansu. W takiej sytuacji ćmy instynktownie ko­rygują kurs i zbliżają do światła, czego rezultatem jest lot spiralny, na ogół ku śmierci. Spójność teorii zaburza fakt, że motyle, widząc sztuczne światło, najpierw długo lecą wprost, a dopiero potem zaczynają krążyć. Hipote­za nie wyjaśnia także, co zmusza te owady do miotania się wokół jego źródła.

Kolejna teoria głosi, że motyle nocne lecą do światła, by się ogrzać. Ale i to wytłumaczenie jest wątpliwe. Naj­bardziej przyciąga je bowiem ultrafiolet, a ten przecież jest chłodniejszy niż światło widzialne.

W 1972 roku Henry Hsiao sformułował jeszcze in­ną hipotezę: dla stworzeń nocnych, na przykład ciem, światło dzienne to niebezpieczeństwo, którego unikają. Jednak widząc sztuczne, z jakiegoś powodu lecą w jego kierunku. Gdy znajdą się już w jego pobliżu, coś zaczyna je odpychać. Dlaczego nie odlatują? Prawdopodobnie wpadają w pułapkę tzw. efektu pasm Macha. Jaskrawe światło hamuje działanie ommatidiów na obrzeżach oka ćmy, więc obszar otaczający na przykład żarówkę wydaje się im ciemny i bezpieczny. Dlatego właśnie w nim krążą. Jednak hipoteza Hsiao również nie znalazła większego uznania.

Nie wiadomo więc tak naprawdę, dlaczego ćmy le­cą do światła. Stwierdzono jednak, że zanieczyszcze­nie świetlne środowiska to dla nich zjawisko krańcowo niekorzystne. Prowadzone na południu Włoch badania pozwoliły oszacować, że silne lampy oświetlające tylko jeden z wielu zabytkowych posągów, w ciągu roku przy­czyniają się do śmierci nawet 5 mln ciem.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 05/2007 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
18
W 1897 r. urodził się Patrick Maynard Stuart Blackett, brytyjski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Grażyna Winiarska | dodano: 2012-08-08
Dlaczego ćmy lecą do światła?

Dlaczego ćmy lecą do światła?

Odpowiada dr Grażyna Winiarska z Muzeum i Instytutu Zoolo­gii PAN w Warszawie:

Na pytanie to już od dziesiątków lat próbują odpowie­dzieć nie tylko lepidopterolodzy (specjaliści od motyli), ale i inni entomolodzy, bo do światła lecą też na przy­kład muchówki i siatkoskrzydłe. Jednak to ćmy ucho­dzą za największe wielbicielki ognisk i domowych lamp. Hipotez próbujących to wyjaśnić jest wiele. Żadna jed­nak nie okazała się zadowalająca.

Motyle nocne mają oczy superpozycyjne, w których – nie wdając się w szczegóły – obraz jest jaśniejszy niż w oczach apozycyjnych (występujących u motyli dzien­nych), ale za to mniej ostry. Ćmy słabiej widzą barwy, lepiej kontury. Wiele z nich odbywa wędrówki nawet na odległość tysięcy kilometrów. Niektórzy przypuszczają, że kierują się one polem magnetycznym Ziemi lub tzw. kompasem świetlnym, co może tłumaczyć ich upodoba­nie do lamp.

Zgodnie z teorią kompasu świetlnego dla nawigują­cych w ciemności ciem latarnią morską jest księżyc. Gdy lecąc, utrzymują w stosunku do niego stały kąt, porusza­ją się po linii prostej. Zjawisko to nosi nazwę menotaksji albo reakcji kompasowej. Nawet gdy pokonają znaczną odległość, zmiana kąta między księżycem a owadem jest nieistotna, a więc nie zakłóca toru lotu. Problem za-czyna się jednak, gdy owad dostrzeże sztuczne światło. Jeśli przyjmie je za punkt odniesienia, jego względne położenie zmieni się już po przebyciu nawet niewiel­kiego dystansu. W takiej sytuacji ćmy instynktownie ko­rygują kurs i zbliżają do światła, czego rezultatem jest lot spiralny, na ogół ku śmierci. Spójność teorii zaburza fakt, że motyle, widząc sztuczne światło, najpierw długo lecą wprost, a dopiero potem zaczynają krążyć. Hipote­za nie wyjaśnia także, co zmusza te owady do miotania się wokół jego źródła.

Kolejna teoria głosi, że motyle nocne lecą do światła, by się ogrzać. Ale i to wytłumaczenie jest wątpliwe. Naj­bardziej przyciąga je bowiem ultrafiolet, a ten przecież jest chłodniejszy niż światło widzialne.

W 1972 roku Henry Hsiao sformułował jeszcze in­ną hipotezę: dla stworzeń nocnych, na przykład ciem, światło dzienne to niebezpieczeństwo, którego unikają. Jednak widząc sztuczne, z jakiegoś powodu lecą w jego kierunku. Gdy znajdą się już w jego pobliżu, coś zaczyna je odpychać. Dlaczego nie odlatują? Prawdopodobnie wpadają w pułapkę tzw. efektu pasm Macha. Jaskrawe światło hamuje działanie ommatidiów na obrzeżach oka ćmy, więc obszar otaczający na przykład żarówkę wydaje się im ciemny i bezpieczny. Dlatego właśnie w nim krążą. Jednak hipoteza Hsiao również nie znalazła większego uznania.

Nie wiadomo więc tak naprawdę, dlaczego ćmy le­cą do światła. Stwierdzono jednak, że zanieczyszcze­nie świetlne środowiska to dla nich zjawisko krańcowo niekorzystne. Prowadzone na południu Włoch badania pozwoliły oszacować, że silne lampy oświetlające tylko jeden z wielu zabytkowych posągów, w ciągu roku przy­czyniają się do śmierci nawet 5 mln ciem.