ziemia
Autor: Mikołaj Golachowski | dodano: 2012-08-08
Dlaczego istnieją akurat dwie płcie?

Dlaczego istnieją akurat dwie płcie?

Odpowiada dr Mikołaj Golachowski z Zakładu Biologii Antark­tyki Polskiej Akademii Nauk:

Wszystkie cechy organizmów służą właściwie przekazy­waniu genów następnym pokoleniom. Większość gatunków osiąga to poprzez łączenie haploidalnych komórek płcio­wych formujących zygotę, czyli rozmnażanie płciowe.

Czy jednak nie lepiej rozmnażać się bezpłciowo i nie mieć problemów związanych z seksem, na przykład z szu­kaniem partnera, a ponadto wydawać więcej potomstwa? W populacji płciowej samica musi wydać na świat co naj­mniej dwoje potomstwa, by liczebność nie spadła, w bez­płciowej – jedna córka zapewni ten sam efekt. Parteno­genetyczne mszyce brzoskwiniowe mogą w ciągu dwu-, trzytygodniowego życia urodzić do 100 nimf, które przy­chodzą na świat już ciężarne! Dlaczego więc większość istot marnuje czas na rozmnażanie płciowe? Odpowiedź tkwi w korzystnym zjawisku rekombinacji genów, do któ­rej dochodzi podczas powstawania i łączenia gamet.

Dwoistość płci jest uzasadniona. Przy anizogamii, czyli łączeniu gamet różnej wielkości, możliwe są dwie strategie. Osobniki albo oszczędzają na materiałach zapasowych i wy­twarzają małe gamety, poszukujące partnerów (plemniki), albo produkują gamety większe i mniej ruchliwe (komórki jajowe), łatwiejsze do znalezienia i zapewniające zygocie lepszy start. Ten podstawowy dymorfizm płci znajduje od­zwierciedlenie w strategiach rozrodczych samców i samic.

Nie jest jednak prawdą, by występowały jedynie dwie płcie. Liczba wariacji zdaje się nieskończona. Obok orga­nizmów, które – przynajmniej czasowo – rezygnują z roz­mnażania płciowego, mamy i takie, które zależnie od fazy życia płeć zmieniają. Tak jest u wielu ryb (np. błazenków), które zaczynają jako samce, a następnie zmieniają się w samice, gdy większa masa pozwala na wytwarzane więk­szej liczby jaj. Gatunkom, u których o sukcesie rozrodczym decyduje konkurencja, opłaca się najpierw być samicą, a z wiekiem zmieniać się w silnego samca. Istnieją też gatun­ki, u których cechy męskie i żeńskie występują równocze­śnie. Najczęściej jednak i one poszukują partnera.

Sytuacja jest bardziej skomplikowana u gatunków izo­gamicznych, produkujących gamety jednakowej wielko­ści. Nie będąc ograniczone dwiema skrajnymi strategiami, wytwarzają one znacznie więcej niż dwa rodzaje gamet (nie używa się wtedy określeń „żeńskie” i „męskie”, lecz mówi o „typach płciowych”) – tak jest u części śluzowców, u których podstawowych „płci” bywa nawet 13, a liczba różnorodnych wariantów pochodnych sięga 500.

Dwupłciowość, choć dominująca, nie jest cechą wszystkich organizmów. Przykład śluzowców świadczy, że stanowi ona najlepszy kompromis między potrzebą generowania różnorodności potomstwa a trudnościami ze znalezieniem partnerów. Nawet bowiem jeśli płci jest więcej niż dwie, to „do tanga trzeba dwojga”, a gamety różnych typów łączą się w pary i jedynym ogranicze­niem jest to, by każda była inna.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 04/2007 »
Drukuj »
Komentarze
Dodany przez: Astur | 2012-12-13
Orzęski mają po kilka płci (typów koniugacyjnych); np pantofelek (Paramecium caudatum) ma ich osiem. Osobniki wszystkich typów są podobne, ale przy rozmnażaniu płciowym osobnik jednego typu łączy się jedynie z osobnikiem innego typu koniugacyjnego.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
19
W 1912 r. urodził się George Emil Palade, amerykański cytolog, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Mikołaj Golachowski | dodano: 2012-08-08
Dlaczego istnieją akurat dwie płcie?

Dlaczego istnieją akurat dwie płcie?

Odpowiada dr Mikołaj Golachowski z Zakładu Biologii Antark­tyki Polskiej Akademii Nauk:

Wszystkie cechy organizmów służą właściwie przekazy­waniu genów następnym pokoleniom. Większość gatunków osiąga to poprzez łączenie haploidalnych komórek płcio­wych formujących zygotę, czyli rozmnażanie płciowe.

Czy jednak nie lepiej rozmnażać się bezpłciowo i nie mieć problemów związanych z seksem, na przykład z szu­kaniem partnera, a ponadto wydawać więcej potomstwa? W populacji płciowej samica musi wydać na świat co naj­mniej dwoje potomstwa, by liczebność nie spadła, w bez­płciowej – jedna córka zapewni ten sam efekt. Parteno­genetyczne mszyce brzoskwiniowe mogą w ciągu dwu-, trzytygodniowego życia urodzić do 100 nimf, które przy­chodzą na świat już ciężarne! Dlaczego więc większość istot marnuje czas na rozmnażanie płciowe? Odpowiedź tkwi w korzystnym zjawisku rekombinacji genów, do któ­rej dochodzi podczas powstawania i łączenia gamet.

Dwoistość płci jest uzasadniona. Przy anizogamii, czyli łączeniu gamet różnej wielkości, możliwe są dwie strategie. Osobniki albo oszczędzają na materiałach zapasowych i wy­twarzają małe gamety, poszukujące partnerów (plemniki), albo produkują gamety większe i mniej ruchliwe (komórki jajowe), łatwiejsze do znalezienia i zapewniające zygocie lepszy start. Ten podstawowy dymorfizm płci znajduje od­zwierciedlenie w strategiach rozrodczych samców i samic.

Nie jest jednak prawdą, by występowały jedynie dwie płcie. Liczba wariacji zdaje się nieskończona. Obok orga­nizmów, które – przynajmniej czasowo – rezygnują z roz­mnażania płciowego, mamy i takie, które zależnie od fazy życia płeć zmieniają. Tak jest u wielu ryb (np. błazenków), które zaczynają jako samce, a następnie zmieniają się w samice, gdy większa masa pozwala na wytwarzane więk­szej liczby jaj. Gatunkom, u których o sukcesie rozrodczym decyduje konkurencja, opłaca się najpierw być samicą, a z wiekiem zmieniać się w silnego samca. Istnieją też gatun­ki, u których cechy męskie i żeńskie występują równocze­śnie. Najczęściej jednak i one poszukują partnera.

Sytuacja jest bardziej skomplikowana u gatunków izo­gamicznych, produkujących gamety jednakowej wielko­ści. Nie będąc ograniczone dwiema skrajnymi strategiami, wytwarzają one znacznie więcej niż dwa rodzaje gamet (nie używa się wtedy określeń „żeńskie” i „męskie”, lecz mówi o „typach płciowych”) – tak jest u części śluzowców, u których podstawowych „płci” bywa nawet 13, a liczba różnorodnych wariantów pochodnych sięga 500.

Dwupłciowość, choć dominująca, nie jest cechą wszystkich organizmów. Przykład śluzowców świadczy, że stanowi ona najlepszy kompromis między potrzebą generowania różnorodności potomstwa a trudnościami ze znalezieniem partnerów. Nawet bowiem jeśli płci jest więcej niż dwie, to „do tanga trzeba dwojga”, a gamety różnych typów łączą się w pary i jedynym ogranicze­niem jest to, by każda była inna.