książki
Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-08-06
Oszustwo zrehabilitowane

FAŁSZERSTWA I MANIPULACJE W PRZESZŁOŚCI I WOBEC PRZESZŁOŚCI, red. Justyna Olko, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2012

Fałszerstwo kojarzy się z podrabianiem pieniędzy, dokumentów czy obrazów, ale nasza przeszłość pełna jest najróżniejszych falsyfikatów i prób manipulacji. Zanim historycy nauczyli się krytycznie traktować dokumenty źródłowe, wszystko, co udało im się wyczytać w starożytnych pismach, przyjmowali za dobrą monetę. Tymczasem starożytni, tak jak my, uprawiali w tekstach politykę. Największa rewolucja w humanistyce nastąpiła w XIX wieku, gdy Barthold Georg Niebuhr – pruski historyk starożytności i filolog klasyczny – przedstawił nową koncepcję filologiczno-krytycznych badań historycznych. Według niego należało nie tylko odtworzyć oryginalny tekst i go zrozumieć, lecz także przeanalizować wiarygodność i rzetelność dokumentu. W ślad za nim poszli inni autorzy, którzy zaczęli baczniej przyglądać się źródłom pisanym, a także przedmiotom uznawanym za starożytne oryginały. Długo naukowcy fałszerstwa traktowali z pogardą, teraz odkryli, że mogą być one ciekawymi źródłami informacji.

Książka Fałszerstwa i manipulacje w przeszłości i wobec przeszłości to zbiór esejów i artykułów, w których polscy naukowcy pokazują, jak fascynujące może być badanie falsyfikatów w kontekście czasów ich powstawania. Tłumaczą, czym kierowali się twórcy danego dokumentu lub zabytku i dlaczego inni nabierali się na ich podróbki. Dobrym tego przykładem jest artykuł Piotra Boronia o tym, jakie pobudki kierowały twórcami zabytków z tzw. słowiańskim pismem runicznym, które nigdy nie istniało. Splot narodowościowych tęsknot i potrzeb ideologicznych w XIX wieku przyczynił się do powstania legendy o słowiańskich runach, która tu i ówdzie pokutuje do dziś. W kolejnym artykule mediewistka Agnieszka Samsonowicz wykazuje natomiast, że sfabrykowane w średniowieczu dokumenty przywilejów łowieckich są dziś ważnymi dowodami ówczesnej obyczajowości.

W tomie nie brakuje też analizy najsłynniejszego falsyfikatu ze średniowiecza tzw. Donacji Konstantyna. W dokumencie tym cesarz przekazał papieżowi władzę nad Zachodem, oddał do jego dyspozycji Stolicę Piotrową i udzielił Sylwestrowi I pozwolenia na noszenie purpury. Jacek Soszyński krok po kroku analizuje nie tylko przyczyny powstania tego słynnego falsyfikatu, lecz także czasy, w których to nastąpiło. Co ciekawe, Donacja Konstantyna jest akurat jednym z niewielu dokumentów, którego autentyczność podważono już w renesansie. Najpierw swoje podejrzenia wyjawił niemiecki humanista Mikołaj z Kuzy, a potem Lorenzo Valla przeprowadził wnikliwą krytykę (której nie powstydziłby się sam Niebuhr), udowadniając, że rzekoma donacja jest sfabrykowanym kilkaset lat po śmierci Konstantyna falsyfikatem.

Oprócz pieniędzy i dokumentów najczęściej fałszowano obrazy i dzieła sztuki. Ale Agnieszka Skrodzka skupia się nie tyle na spektakularnych fałszerstwach, ile raczej na subtelnych manipulacjach w portrecie staropolskim, które miały wywierać wrażenie na widzach. Dlatego szlachcice i władcy kazali się przedstawiać w polskim stroju, co świadczyło o ich patriotyzmie, i z różnymi atrybutami podkreślającymi ich pozycję. Podobne manipulacje propagandowe z różnych epok opisane są w kilku innych artykułach.

Mało kto wie, że fałszować można też utwory muzyczne. Marcin Zgliński dowodzi, że w XIX i XX wieku chętnie podszywano się pod dzieła dawnych mistrzów, czemu przyświecały różne cele – wyrażenie podziwu dla artysty, chęć „odkurzenia” dzieła i wydobycia go z zapomnienia albo osiągnięcie satysfakcji z wyprowadzenia specjalistów w pole. Być może dążenie do zaistnienia powodowało tymi, którzy w starożytności umieszczali swoje wstawki w dziele Herodota, a z pewnością taka pobudka

Kierowała prof. Shinichi Fujimurą, który przez 20 lat podrzucał dowody na to, że w Japonii już 700 tys. lat temu żyli praludzie o zaawansowanej kulturze materialnej. Sprawa fałszerstwa wyszła na jaw, gdy w 2000 roku sfilmowano go podczas zakopywania zabytków po to, by je następnego dnia „odkryć”. W czasie procesu przyznał, że jego działania wynikały z presji dokonywania spektakularnych odkryć. Niedawno, 14 marca, zakończył się inny proces – o największe fałszerstwo ostatnich lat. Według sądu izraelskiego Ossuarium Jakuba nie zostało sfałszowane przez Odeda Golana. Choć świat naukowy jest w zasadzie pewny, że to falsyfikat, właściciel zabytku został oczyszczony z zarzutów sfabrykowania napisu (wydrapania i pokrycia sztuczną patyną słów „brat Jezusa”). Być może dowody były zbyt słabe, a może liczyły się tu względy ideologiczne – w końcu ossuarium (oraz dwa inne artefakty z kolekcji Golana) ma ogromne znaczenie dla żydów i chrześcijan. Nie wiadomo, czy silniejszą pobudką do tworzenia podróbek i manipulowania faktami są względy materialne czy ideologiczne. Z artykułów zawartych w książce opublikowanej przez Wydawnictwo Trio wynika, że polityka i pieniądz idą ręka w rękę.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 05/2012 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
23
W 2003 r. miało miejsce całkowite zaćmienie Słońca widoczne w Australii, Nowej Zelandii, Antarktyce i Ameryce Południowej.
Warto przeczytać
Czy znasz powiedzenie że matematykowi do pracy wystarczy kartka, ołówek i kosz na śmieci? To nieprawda! Pasjonującą, efektowną i praktyczną matematykę poznaje się dopiero w laboratorium.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-08-06
Oszustwo zrehabilitowane

FAŁSZERSTWA I MANIPULACJE W PRZESZŁOŚCI I WOBEC PRZESZŁOŚCI, red. Justyna Olko, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2012

Fałszerstwo kojarzy się z podrabianiem pieniędzy, dokumentów czy obrazów, ale nasza przeszłość pełna jest najróżniejszych falsyfikatów i prób manipulacji. Zanim historycy nauczyli się krytycznie traktować dokumenty źródłowe, wszystko, co udało im się wyczytać w starożytnych pismach, przyjmowali za dobrą monetę. Tymczasem starożytni, tak jak my, uprawiali w tekstach politykę. Największa rewolucja w humanistyce nastąpiła w XIX wieku, gdy Barthold Georg Niebuhr – pruski historyk starożytności i filolog klasyczny – przedstawił nową koncepcję filologiczno-krytycznych badań historycznych. Według niego należało nie tylko odtworzyć oryginalny tekst i go zrozumieć, lecz także przeanalizować wiarygodność i rzetelność dokumentu. W ślad za nim poszli inni autorzy, którzy zaczęli baczniej przyglądać się źródłom pisanym, a także przedmiotom uznawanym za starożytne oryginały. Długo naukowcy fałszerstwa traktowali z pogardą, teraz odkryli, że mogą być one ciekawymi źródłami informacji.

Książka Fałszerstwa i manipulacje w przeszłości i wobec przeszłości to zbiór esejów i artykułów, w których polscy naukowcy pokazują, jak fascynujące może być badanie falsyfikatów w kontekście czasów ich powstawania. Tłumaczą, czym kierowali się twórcy danego dokumentu lub zabytku i dlaczego inni nabierali się na ich podróbki. Dobrym tego przykładem jest artykuł Piotra Boronia o tym, jakie pobudki kierowały twórcami zabytków z tzw. słowiańskim pismem runicznym, które nigdy nie istniało. Splot narodowościowych tęsknot i potrzeb ideologicznych w XIX wieku przyczynił się do powstania legendy o słowiańskich runach, która tu i ówdzie pokutuje do dziś. W kolejnym artykule mediewistka Agnieszka Samsonowicz wykazuje natomiast, że sfabrykowane w średniowieczu dokumenty przywilejów łowieckich są dziś ważnymi dowodami ówczesnej obyczajowości.

W tomie nie brakuje też analizy najsłynniejszego falsyfikatu ze średniowiecza tzw. Donacji Konstantyna. W dokumencie tym cesarz przekazał papieżowi władzę nad Zachodem, oddał do jego dyspozycji Stolicę Piotrową i udzielił Sylwestrowi I pozwolenia na noszenie purpury. Jacek Soszyński krok po kroku analizuje nie tylko przyczyny powstania tego słynnego falsyfikatu, lecz także czasy, w których to nastąpiło. Co ciekawe, Donacja Konstantyna jest akurat jednym z niewielu dokumentów, którego autentyczność podważono już w renesansie. Najpierw swoje podejrzenia wyjawił niemiecki humanista Mikołaj z Kuzy, a potem Lorenzo Valla przeprowadził wnikliwą krytykę (której nie powstydziłby się sam Niebuhr), udowadniając, że rzekoma donacja jest sfabrykowanym kilkaset lat po śmierci Konstantyna falsyfikatem.

Oprócz pieniędzy i dokumentów najczęściej fałszowano obrazy i dzieła sztuki. Ale Agnieszka Skrodzka skupia się nie tyle na spektakularnych fałszerstwach, ile raczej na subtelnych manipulacjach w portrecie staropolskim, które miały wywierać wrażenie na widzach. Dlatego szlachcice i władcy kazali się przedstawiać w polskim stroju, co świadczyło o ich patriotyzmie, i z różnymi atrybutami podkreślającymi ich pozycję. Podobne manipulacje propagandowe z różnych epok opisane są w kilku innych artykułach.

Mało kto wie, że fałszować można też utwory muzyczne. Marcin Zgliński dowodzi, że w XIX i XX wieku chętnie podszywano się pod dzieła dawnych mistrzów, czemu przyświecały różne cele – wyrażenie podziwu dla artysty, chęć „odkurzenia” dzieła i wydobycia go z zapomnienia albo osiągnięcie satysfakcji z wyprowadzenia specjalistów w pole. Być może dążenie do zaistnienia powodowało tymi, którzy w starożytności umieszczali swoje wstawki w dziele Herodota, a z pewnością taka pobudka

Kierowała prof. Shinichi Fujimurą, który przez 20 lat podrzucał dowody na to, że w Japonii już 700 tys. lat temu żyli praludzie o zaawansowanej kulturze materialnej. Sprawa fałszerstwa wyszła na jaw, gdy w 2000 roku sfilmowano go podczas zakopywania zabytków po to, by je następnego dnia „odkryć”. W czasie procesu przyznał, że jego działania wynikały z presji dokonywania spektakularnych odkryć. Niedawno, 14 marca, zakończył się inny proces – o największe fałszerstwo ostatnich lat. Według sądu izraelskiego Ossuarium Jakuba nie zostało sfałszowane przez Odeda Golana. Choć świat naukowy jest w zasadzie pewny, że to falsyfikat, właściciel zabytku został oczyszczony z zarzutów sfabrykowania napisu (wydrapania i pokrycia sztuczną patyną słów „brat Jezusa”). Być może dowody były zbyt słabe, a może liczyły się tu względy ideologiczne – w końcu ossuarium (oraz dwa inne artefakty z kolekcji Golana) ma ogromne znaczenie dla żydów i chrześcijan. Nie wiadomo, czy silniejszą pobudką do tworzenia podróbek i manipulowania faktami są względy materialne czy ideologiczne. Z artykułów zawartych w książce opublikowanej przez Wydawnictwo Trio wynika, że polityka i pieniądz idą ręka w rękę.