książki
Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-08-03
Po ruinach ich poznacie

Dominika Długosz - BARBARZYŃCY W PÓŁNOCNEJ ITALII. Ostrogoci i Longobardowie, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2011

O dziejach Ostrogotów i Longobardów, którzy pod koniec antyku dotarli do północnej Italii i założyli tam swoje królestwa wiemy niewiele. Co prawda zachowały się kroniki (Getica Jordanesa i Historia Longobardów Pawła Diakona), analizowane od lat przez badaczy, ale przeciętnemu zjadaczowi chleba Germanie kojarzą się jedynie z długowłosymi i zarośniętymi dzikusami, którzy zniszczyli późnoantyczne miasta Italii, wnieśli do niej swoje barbarzyńskie zwyczaje, wspaniałe pałace zamienili na kryte słomą chałupy, zapomnieli o łaźniach, drogach, kulturze i prawie. A jednak Ostrogoci i Longobardowie nie przestają fascynować. Najpierw w XIX wieku ogłoszono ich protoplastami narodu niemieckiego, a potem zaczęto wykorzystywać jako wzór w powieściach fantasy, gdzie fikcyjne krainy zamieszkują waleczni wojownicy, mądrzy uczeni oraz okrutni władcy jakby żywcem wyjęci z longobardzkich czy gockich legend.

Książka Dominiki Długosz Barbarzyńcy w północnej Italii nie jest dla tych, którzy chcieliby dogłębnie prześledzić dzieje germańskich najeźdźców Italii. Nie ma tu opisów bitew, oblężeń miast, szczegółowych analiz ich praw czy sposobu administrowania nowo powstałym państwem (o czym można przeczytać np. w Barbarzyńskiej Europie prof. Karola Modzelewskiego). Owszem mamy tu zarys historii istniejącego przez 60 lat (493–553 rok) państwa Ostrogotów oraz funkcjonującego trochę dłużej (około 200 lat) państwa Longobardów. Pojawiają się też sylwetki wielkich władców – Teodoryka Wielkiego, zabójcy Odoakra, który w 476 roku zdetronizował ostatniego cesarza rzymskiego Romulusa Augustulusa, czy założyciela państwa Longobardów Alboisa i jego małżonki Rosamundy, której kazał wypić wino z czaszki jej ojca. Autorka, jak przystało na archeologa, skupia się na innym aspekcie obecności Germanów w północnej Italii – opisuje i analizuje pozostawione przez nich ślady materialne. Przy okazji zastanawia się nad kluczowymi pytaniami dotyczącymi tego okresu – czy i jak Germanie korzystali z osiągnięć starożytnych Rzymian, co nowego wnieśli do kultury materialnej tych ziem, jak wpłynęli na strukturę miast rzymskich i co w nich zmienili na swoją modłę. Analiza znalezisk archeologicznych, sztuki i architektury ułatwia zrozumienie organizacji ich państw oraz procesów cywilizacyjnych.

Okazuje się, że Goci z respektem odnosili się do spuścizny antyku, chociaż zastali ją w stanie sporego rozkładu. Na siedziby wybierali już istniejące miasta, ale nie były to ośrodki najważniejsze w czasach Imperium Romanum. Swoje domy wznosili na ruinach monumentalnych budowli rzymskich, albo obok nich, wykorzystywano też materiały ze starożytnych konstrukcji. Królów na wzór rzymski chowano w mauzoleach, a potem w kościołach, ale innych zmarłych grzebano na terenie miasta, co w antyku nie było praktykowane. Do najważniejszych ośrodków ostrogockich należały Mediolan, Pawia, Werona i Rawenna. Longobardowie, w mniejszym stopniu niż Goci łaskawi dla antycznych korzeni i bardziej przywiązani do własnych tradycji, zasiedlali północną Italię, najczęściej zatrzymując się w miastach, w których jeszcze niedawno żyli Ostrogoci. Autorka dochodzi do wniosku, że Germanie nie mieli w Italii żadnego urbanistycznego planu. Budowali w zależności od tego, na co trafili, wykorzystując zastane struktury na tyle, na ile potrafili i było im to potrzebne. Przybysze z północy nie znali idei miasta, trudno więc od nich wymagać, by po przybyciu bezpośrednio kontynuowali tradycje miejskiej cywilizacji antycznej. Poza murami obronnymi najbardziej imponujące budowle stanowiły kościoły, bo Germanie po przyjęciu chrześcijaństwa stali się jego gorliwymi wyznawcami.

Temat i okres wybrany przez autorkę są arcyciekawe, zgromadzony materiał bogaty, wyczuwa się, że Dominika Długosz wie, o czym pisze. Czytelnik może jednak odnieść wrażenie, że wpadł mu w ręce tekst doktoratu, a nie książka i to nie tylko ze względu na strukturę (zniechęcający pierwszy rozdział o historii badań) i przyjętą konwencję (utrudniające czytanie przypisy umieszczone w tekście w nawiasach). Przede wszystkim w Barbarzyńcach w północnej Italii brakuje jednoznacznych odpowiedzi na stawiane przez autorkę pytania, jakby nie miała odwagi zaryzykować śmielszych tez i liczyła po trosze na to, że czytelnik sam sobie na nie odpowie. To sprawia, że książka jest raczej przeznaczona dla znawców tematu niż dla tych, którzy po raz pierwszy sięgną po pozycję dotyczącą historii Ostrogotów i Longobardów.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 07/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
23
W 2003 r. miało miejsce całkowite zaćmienie Słońca widoczne w Australii, Nowej Zelandii, Antarktyce i Ameryce Południowej.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-08-03
Po ruinach ich poznacie

Dominika Długosz - BARBARZYŃCY W PÓŁNOCNEJ ITALII. Ostrogoci i Longobardowie, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2011

O dziejach Ostrogotów i Longobardów, którzy pod koniec antyku dotarli do północnej Italii i założyli tam swoje królestwa wiemy niewiele. Co prawda zachowały się kroniki (Getica Jordanesa i Historia Longobardów Pawła Diakona), analizowane od lat przez badaczy, ale przeciętnemu zjadaczowi chleba Germanie kojarzą się jedynie z długowłosymi i zarośniętymi dzikusami, którzy zniszczyli późnoantyczne miasta Italii, wnieśli do niej swoje barbarzyńskie zwyczaje, wspaniałe pałace zamienili na kryte słomą chałupy, zapomnieli o łaźniach, drogach, kulturze i prawie. A jednak Ostrogoci i Longobardowie nie przestają fascynować. Najpierw w XIX wieku ogłoszono ich protoplastami narodu niemieckiego, a potem zaczęto wykorzystywać jako wzór w powieściach fantasy, gdzie fikcyjne krainy zamieszkują waleczni wojownicy, mądrzy uczeni oraz okrutni władcy jakby żywcem wyjęci z longobardzkich czy gockich legend.

Książka Dominiki Długosz Barbarzyńcy w północnej Italii nie jest dla tych, którzy chcieliby dogłębnie prześledzić dzieje germańskich najeźdźców Italii. Nie ma tu opisów bitew, oblężeń miast, szczegółowych analiz ich praw czy sposobu administrowania nowo powstałym państwem (o czym można przeczytać np. w Barbarzyńskiej Europie prof. Karola Modzelewskiego). Owszem mamy tu zarys historii istniejącego przez 60 lat (493–553 rok) państwa Ostrogotów oraz funkcjonującego trochę dłużej (około 200 lat) państwa Longobardów. Pojawiają się też sylwetki wielkich władców – Teodoryka Wielkiego, zabójcy Odoakra, który w 476 roku zdetronizował ostatniego cesarza rzymskiego Romulusa Augustulusa, czy założyciela państwa Longobardów Alboisa i jego małżonki Rosamundy, której kazał wypić wino z czaszki jej ojca. Autorka, jak przystało na archeologa, skupia się na innym aspekcie obecności Germanów w północnej Italii – opisuje i analizuje pozostawione przez nich ślady materialne. Przy okazji zastanawia się nad kluczowymi pytaniami dotyczącymi tego okresu – czy i jak Germanie korzystali z osiągnięć starożytnych Rzymian, co nowego wnieśli do kultury materialnej tych ziem, jak wpłynęli na strukturę miast rzymskich i co w nich zmienili na swoją modłę. Analiza znalezisk archeologicznych, sztuki i architektury ułatwia zrozumienie organizacji ich państw oraz procesów cywilizacyjnych.

Okazuje się, że Goci z respektem odnosili się do spuścizny antyku, chociaż zastali ją w stanie sporego rozkładu. Na siedziby wybierali już istniejące miasta, ale nie były to ośrodki najważniejsze w czasach Imperium Romanum. Swoje domy wznosili na ruinach monumentalnych budowli rzymskich, albo obok nich, wykorzystywano też materiały ze starożytnych konstrukcji. Królów na wzór rzymski chowano w mauzoleach, a potem w kościołach, ale innych zmarłych grzebano na terenie miasta, co w antyku nie było praktykowane. Do najważniejszych ośrodków ostrogockich należały Mediolan, Pawia, Werona i Rawenna. Longobardowie, w mniejszym stopniu niż Goci łaskawi dla antycznych korzeni i bardziej przywiązani do własnych tradycji, zasiedlali północną Italię, najczęściej zatrzymując się w miastach, w których jeszcze niedawno żyli Ostrogoci. Autorka dochodzi do wniosku, że Germanie nie mieli w Italii żadnego urbanistycznego planu. Budowali w zależności od tego, na co trafili, wykorzystując zastane struktury na tyle, na ile potrafili i było im to potrzebne. Przybysze z północy nie znali idei miasta, trudno więc od nich wymagać, by po przybyciu bezpośrednio kontynuowali tradycje miejskiej cywilizacji antycznej. Poza murami obronnymi najbardziej imponujące budowle stanowiły kościoły, bo Germanie po przyjęciu chrześcijaństwa stali się jego gorliwymi wyznawcami.

Temat i okres wybrany przez autorkę są arcyciekawe, zgromadzony materiał bogaty, wyczuwa się, że Dominika Długosz wie, o czym pisze. Czytelnik może jednak odnieść wrażenie, że wpadł mu w ręce tekst doktoratu, a nie książka i to nie tylko ze względu na strukturę (zniechęcający pierwszy rozdział o historii badań) i przyjętą konwencję (utrudniające czytanie przypisy umieszczone w tekście w nawiasach). Przede wszystkim w Barbarzyńcach w północnej Italii brakuje jednoznacznych odpowiedzi na stawiane przez autorkę pytania, jakby nie miała odwagi zaryzykować śmielszych tez i liczyła po trosze na to, że czytelnik sam sobie na nie odpowie. To sprawia, że książka jest raczej przeznaczona dla znawców tematu niż dla tych, którzy po raz pierwszy sięgną po pozycję dotyczącą historii Ostrogotów i Longobardów.