książki
Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-08-03
Sanktuarium w Pępku

Klaus Schmidt - BUDOWNICZOWIE PIERWSZYCH ŚWIĄTYŃ, przeł. Bogdan Baran, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2010

Göbekli Tepe (15 km od miasta Urfa) tłumaczy się Wzgórze z Pępkiem lub Wzgórze Wybrzuszone. Nazwa ta nie jest przypadkowa, gdyż od tysiącleci wzniesienie jest punktem orientacyjnym okolicy. Miejscowi snuli o nim tajemnicze opowieści, a rolnikom przeszkadzały w orce tkwiące tuż pod ziemią kamienie. Na pytanie, skąd się tam wzięły, odpowiedział dopiero niemiecki archeolog Klaus Schmidt z Deutsches Archäologisches Institut, który w 1994 roku natrafił tam na pozostałości najstarszego kamiennego sanktuarium świata. W niedawno wydanej przez PIW książce Budowniczowie pierwszych świątyń Schmidt opowiada o historii badań. I nawet jeśli nie otrzymujemy jednoznacznych wyjaśnień podstawowych kwestii – kiedy, po co i dla kogo wzniesiono te dziwne kamienne kręgi – jego hipotezy na temat tego, czym mogło być sanktuarium sprzed 11 tys. lat, są kuszące.

Do Göbekli Tepe archeolodzy trafili już w latach sześćdziesiątych, ale ustalono wtedy tylko, że znajdowało się tam wczesnoneolityczne stanowisko. Odkrycie nie zapowiadało się sensacyjnie, bo wzgórze leży na terenie tzw. Żyznego Półksiężyca (Palestyna, Syria, południowa Turcja i Irak), gdzie pojawili się pierwsi rolnicy. Gdy Klaus Schmidt zainteresował się znajdującym się na szczycie sztucznym wzgórzem, nie miał pojęcia, że przyjdzie mu kopać megalityczne sanktuarium z kamiennymi podłogami i monolitami ustawionymi w kręgach, otoczone murami. W kilku odkopanych kręgach (średnicy od 8 do 20 m) niektóre stele mierzyły po 5 m i ważyły po 50 t, więc do ich przetransportowania z kamieniołomu potrzebna była duża grupa ludzi i dobra organizacja pracy. Ze względu na kolistą budowę łatwo porównać je do brytyjskiego Stonehenge, ale kręgi w Göbekli Tepe są o około 6 tys. lat starsze od tamtejszych i nie mają nic wspólnego z neolitycznymi kultami płodności. Schmidt uważa wręcz, że sanktuarium wzniosła doskonale zorganizowana społeczność zbieracko-łowiecka, a nie rolnicy, gdyż w okolicy brak śladów osadnictwa, a na kamiennych stelach wyryto prawie wyłącznie wizerunki dzikich zwierząt.

Lwa, dzika, lisa, węża, osła, gazelę, ptaka, drapieżnego kota i pająka ukazano bardzo realistycznie, z zachowaniem najdrobniejszych szczegółów. Schmidt sugeruje, że wizerunki te pełniły ważną funkcję w obrzędowości i religii ówczesnych ludzi, a Göbekli Tepe było centrum ceremonialnym, być może związanym z kultem zmarłych przodków. Jeszcze ciekawsza jest teoria autora na temat piktogramów i abstrakcyjnych znaków – twierdzi on, że był to system symboli czytelnych dla każdego odwiedzającego sanktuarium. Z tym pomysłem można dyskutować, bo ma słabe podstawy naukowe, ale trzeba przyznać, że jest kuszący.

Badania Klausa Schmidta zdają się natomiast potwierdzać tezę z 1961 roku wysuniętą przez amerykańskiego historyka architektury Lewisa Mumforda. Jego zdaniem, zanim powstały miasta, najpierw budowano świątynie. W Göbekli Tepe nie ma osadnictwa z czasów, gdy użytkowano i dekorowano sanktuarium, a ludzie osiedlili się w okolicy znacznie później. A zatem najpierw była tu kamienna świątynia, a potem powstały osady uprawiających ziemię i hodujących zwierzęta ludzi, którzy zamieszkali w pobliżu miejsca świętego mogącego poszczycić się wielowiekową tradycją. Tak uważa Schmidt, ale nie wszyscy się z tym zgadzają, gdyż badania prowadzone na innych stanowiskach pochodzących z tego okresu przeczą tej teorii.

Nie ma natomiast wątpliwości, że Göbekli Tepe było miejscem wyjątkowym i miało szczególne znaczenie w całym regionie. Schmidt przypuszcza, że mogło to mieć związek z ponadregionalną religią, gdyż w odległości 200 km od kamiennego sanktuarium stosowano podobną symbolikę i motywy w sztuce. Göbekli Tepe upada około 7500 lat p.n.e. i zostaje przysypane grubą warstwą ziemi. Może, grzebiąc starych bogów, symbolicznie dano początek nowej epoce?

Książkę Klausa Schmidta czyta się z zainteresowaniem właśnie dlatego, że autor nie ogranicza się jedynie do opowiadania o najstarszej architekturze kamiennej, lecz analizuje początki cywilizacji w tej części świata. Schmidt pokazuje, jak jedynie na podstawie śladów materialnych czytać informacje dotyczące ludzkiej duchowości, religijności i artystycznej wrażliwości. Kontrowersje wokół jego tez pokazują z kolei, że ten okres dziejów ludzkich można różnie interpretować. Badania w Göbekli Tepe trwają nadal, więc kilka pojawiających się w książce informacji już się zdezaktualizowało (np. zwiększyła się liczba odkrytych kręgów-sanktuariów), ale nadal jest to pozycja bardzo wartościowa. Szkoda tylko, że zabrakło w niej „polskiego aneksu”, chociażby z tego względu, że nasi badacze prowadzą badania na terenie Żyznego Półksiężyca na stanowiskach mniej więcej z tego okresu. Warto byłoby zestawić pomysły Klausa Schmidta z wynikami naszych badań.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 05/2011 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
24
W 1859 r. Karol Darwin opublikował dzieło O powstaniu gatunków na drodze doboru naturalnego.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Agnieszka Krzemińska | dodano: 2012-08-03
Sanktuarium w Pępku

Klaus Schmidt - BUDOWNICZOWIE PIERWSZYCH ŚWIĄTYŃ, przeł. Bogdan Baran, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2010

Göbekli Tepe (15 km od miasta Urfa) tłumaczy się Wzgórze z Pępkiem lub Wzgórze Wybrzuszone. Nazwa ta nie jest przypadkowa, gdyż od tysiącleci wzniesienie jest punktem orientacyjnym okolicy. Miejscowi snuli o nim tajemnicze opowieści, a rolnikom przeszkadzały w orce tkwiące tuż pod ziemią kamienie. Na pytanie, skąd się tam wzięły, odpowiedział dopiero niemiecki archeolog Klaus Schmidt z Deutsches Archäologisches Institut, który w 1994 roku natrafił tam na pozostałości najstarszego kamiennego sanktuarium świata. W niedawno wydanej przez PIW książce Budowniczowie pierwszych świątyń Schmidt opowiada o historii badań. I nawet jeśli nie otrzymujemy jednoznacznych wyjaśnień podstawowych kwestii – kiedy, po co i dla kogo wzniesiono te dziwne kamienne kręgi – jego hipotezy na temat tego, czym mogło być sanktuarium sprzed 11 tys. lat, są kuszące.

Do Göbekli Tepe archeolodzy trafili już w latach sześćdziesiątych, ale ustalono wtedy tylko, że znajdowało się tam wczesnoneolityczne stanowisko. Odkrycie nie zapowiadało się sensacyjnie, bo wzgórze leży na terenie tzw. Żyznego Półksiężyca (Palestyna, Syria, południowa Turcja i Irak), gdzie pojawili się pierwsi rolnicy. Gdy Klaus Schmidt zainteresował się znajdującym się na szczycie sztucznym wzgórzem, nie miał pojęcia, że przyjdzie mu kopać megalityczne sanktuarium z kamiennymi podłogami i monolitami ustawionymi w kręgach, otoczone murami. W kilku odkopanych kręgach (średnicy od 8 do 20 m) niektóre stele mierzyły po 5 m i ważyły po 50 t, więc do ich przetransportowania z kamieniołomu potrzebna była duża grupa ludzi i dobra organizacja pracy. Ze względu na kolistą budowę łatwo porównać je do brytyjskiego Stonehenge, ale kręgi w Göbekli Tepe są o około 6 tys. lat starsze od tamtejszych i nie mają nic wspólnego z neolitycznymi kultami płodności. Schmidt uważa wręcz, że sanktuarium wzniosła doskonale zorganizowana społeczność zbieracko-łowiecka, a nie rolnicy, gdyż w okolicy brak śladów osadnictwa, a na kamiennych stelach wyryto prawie wyłącznie wizerunki dzikich zwierząt.

Lwa, dzika, lisa, węża, osła, gazelę, ptaka, drapieżnego kota i pająka ukazano bardzo realistycznie, z zachowaniem najdrobniejszych szczegółów. Schmidt sugeruje, że wizerunki te pełniły ważną funkcję w obrzędowości i religii ówczesnych ludzi, a Göbekli Tepe było centrum ceremonialnym, być może związanym z kultem zmarłych przodków. Jeszcze ciekawsza jest teoria autora na temat piktogramów i abstrakcyjnych znaków – twierdzi on, że był to system symboli czytelnych dla każdego odwiedzającego sanktuarium. Z tym pomysłem można dyskutować, bo ma słabe podstawy naukowe, ale trzeba przyznać, że jest kuszący.

Badania Klausa Schmidta zdają się natomiast potwierdzać tezę z 1961 roku wysuniętą przez amerykańskiego historyka architektury Lewisa Mumforda. Jego zdaniem, zanim powstały miasta, najpierw budowano świątynie. W Göbekli Tepe nie ma osadnictwa z czasów, gdy użytkowano i dekorowano sanktuarium, a ludzie osiedlili się w okolicy znacznie później. A zatem najpierw była tu kamienna świątynia, a potem powstały osady uprawiających ziemię i hodujących zwierzęta ludzi, którzy zamieszkali w pobliżu miejsca świętego mogącego poszczycić się wielowiekową tradycją. Tak uważa Schmidt, ale nie wszyscy się z tym zgadzają, gdyż badania prowadzone na innych stanowiskach pochodzących z tego okresu przeczą tej teorii.

Nie ma natomiast wątpliwości, że Göbekli Tepe było miejscem wyjątkowym i miało szczególne znaczenie w całym regionie. Schmidt przypuszcza, że mogło to mieć związek z ponadregionalną religią, gdyż w odległości 200 km od kamiennego sanktuarium stosowano podobną symbolikę i motywy w sztuce. Göbekli Tepe upada około 7500 lat p.n.e. i zostaje przysypane grubą warstwą ziemi. Może, grzebiąc starych bogów, symbolicznie dano początek nowej epoce?

Książkę Klausa Schmidta czyta się z zainteresowaniem właśnie dlatego, że autor nie ogranicza się jedynie do opowiadania o najstarszej architekturze kamiennej, lecz analizuje początki cywilizacji w tej części świata. Schmidt pokazuje, jak jedynie na podstawie śladów materialnych czytać informacje dotyczące ludzkiej duchowości, religijności i artystycznej wrażliwości. Kontrowersje wokół jego tez pokazują z kolei, że ten okres dziejów ludzkich można różnie interpretować. Badania w Göbekli Tepe trwają nadal, więc kilka pojawiających się w książce informacji już się zdezaktualizowało (np. zwiększyła się liczba odkrytych kręgów-sanktuariów), ale nadal jest to pozycja bardzo wartościowa. Szkoda tylko, że zabrakło w niej „polskiego aneksu”, chociażby z tego względu, że nasi badacze prowadzą badania na terenie Żyznego Półksiężyca na stanowiskach mniej więcej z tego okresu. Warto byłoby zestawić pomysły Klausa Schmidta z wynikami naszych badań.