książki
Autor: Krzysztof Szymborski | dodano: 2012-07-18
Kto pyta, nie błądzi

Richard Wiseman - DZIWNOLOGIA. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych, przeł. Jacek Konieczny, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010

Choć autora Dziwnologii nie znam, niestety, osobiście, nie zachowam w swojej recenzji chłodnego dystansu i bezstronności.

Prace naukowe Richarda Wisemana zwróciły moją uwagę już dawno – pewnie wkrótce po tym, jak porzucił on iluzjonizm (psychologię stosowaną) dla dociekań o bardziej poznawczym charakterze – i wielokrotnie były dla mnie źródłem inspiracji i informacji podczas pisania moich własnych felietonów oraz „Donosów” dla Wiedzy i Życia. Nigdy nie zawiodłem się na jego znakomitym wyczuciu potrzeb spragnionego intelektualnej rozrywki czytelnika, naukowej rzetelności i poczuciu humoru.

 

Jest bowiem Wiseman czymś więcej niż jeszcze jednym psychologiem poszukującym dla siebie miejsca na masowym rynku idei.

Obrał w tym celu strategię nieco ryzykowną, ale w jego przypadku bardzo skuteczną. Postanowił zająć się problemami i pytaniami, które zadają sobie laicy, a które dla większości naukowców są nieistotne i nieścisłe bądź trywialne, żenujące albo zbyt intymne. Czy pozycje gwiazd i planet wpływają na nasze losy? Czy w piątek trzynastego lepiej powstrzymać się od podejmowania ważnych decyzji? Jak brzmi najśmieszniejszy dowcip świata? Które ogłoszenia towarzyskie zapewniają największy sukces? I wiele innych, podobnie ważkich kwestii.

Nie oszukujmy się – żyjemy w świecie mitów. Przeważająca część naszych poglądów i przekonań nie ma żadnej racjonalnej podstawy i – na przykład – na politycznych przywódców wybieramy raczej tych, którzy dobrze wyglądają lub budzą w nas pozytywne emocje, a nie kandydatów głoszących zgodny z naszymi przekonaniami program wyborczy (w Stanach Zjednoczonych popularnością cieszą się zwykle wyżsi i niemający zarostu).

Wiseman nie jest, oczywiście, jedynym psychologiem zajmującym się tematami osobliwymi, szokującymi lub pospolitymi. Czytelnicy jego książki znajdą w niej liczne odniesienia do prac tak znanych badaczy, jak Stanley Milgram czy Philip Zimbardo, a także nieco mniej popularny John Trinkhaus. Ten ostatni prowadził studia dotyczące m.in. koloru adidasów noszonych przez mężczyzn i kobiety czy też odsetka młodych ludzi zakładających czapki bejsbolowe daszkiem do tyłu oraz zmian, którym obyczaje te podlegały z upływem lat.

Tym, co każe uznać działalność naukową Wisemana za szczególną, są, w moim przekonaniu, jej dwa aspekty. Pierwszy to poczucie humoru. Wielu innych psychologów zajmowało się żartem i dowcipem w sposób naukowy i Wiseman także poświęca w swojej książce sporo miejsca teoretycznym rozważaniom na ten temat. W kwestii humoru jest on jednak także praktykiem – niemal wszystkie podejmowane przez niego zagadnienia mają pewien komiczny rys, który autor eksponuje kulturalnie i z wyczuciem.

Drugą charakterystyczną cechą jego badań jest zakrojone na dużą skalę i umiejętne posługiwanie się środkami masowego przekazu. Czyni to nie tylko reklamując podejmowane przez siebie badania i relacjonując ich wyniki, lecz także prace te prowadząc. Stąd też jego wielka popularność w telewizji i prasie codziennej całego świata. Czy świadczy to o próżności Wisemana i pogoni za tanią popularnością? Jestem daleki od stawiania mu podobnego zarzutu i myślę, że każdy, kto uważnie przeczyta jego książkę, ze mną się zgodzi.

Umiejętność nawiązania kontaktu z „szarym człowiekiem” to niejako opis jego zawodowej pozycji – Wiseman jest pierwszym profesorem w Wielkiej Brytanii, którego oficjalna specjalność określona została jako „publiczne zrozumienie psychologii” (Professor of Public Understanding of Psychology). W naszym kraju, gdzie kwestie naukowe traktuje się na ogół z namaszczeniem, podobnej tradycji jeszcze się nie doczekaliśmy. Na marginesie warto wspomnieć, że podobny tytuł nosi inny wybitny brytyjski popularyzator nauki – Richard Dawkins do niedawna zajmował podobnej rangi pozycję na University of Oxford.

A skoro mowa o humorze, to nie zdradzę chyba puenty książki Wisemana, cytując jego ulubiony dowcip:

„Pies wchodzi do urzędu pocztowego, bierze pusty formularz do telegramu i pisze: »Hau Hau. Hau Hau Hau. Hau Hau Hau Hau«. Urzędnik przygląda się kartce papieru i uprzejmie zwraca uwagę psu: »Ta wiadomość ma tylko dziewięć słów. W tej samej cenie może pan nadać dodatkowe Hau«. Pies robi zdziwioną minę i odpowiada: »Ale to by przecież nie miało żadnego sensu«”.

Dowcipy, jak wiadomo, są na ogół trudne do przełożenia, więc tłumaczowi należą się słowa uznania za zgrabne wykonanie tego niełatwego zadania.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 08/2010 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
19
W 1912 r. urodził się George Emil Palade, amerykański cytolog, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Krzysztof Szymborski | dodano: 2012-07-18
Kto pyta, nie błądzi

Richard Wiseman - DZIWNOLOGIA. Odkrywanie wielkich prawd w rzeczach małych, przeł. Jacek Konieczny, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010

Choć autora Dziwnologii nie znam, niestety, osobiście, nie zachowam w swojej recenzji chłodnego dystansu i bezstronności.

Prace naukowe Richarda Wisemana zwróciły moją uwagę już dawno – pewnie wkrótce po tym, jak porzucił on iluzjonizm (psychologię stosowaną) dla dociekań o bardziej poznawczym charakterze – i wielokrotnie były dla mnie źródłem inspiracji i informacji podczas pisania moich własnych felietonów oraz „Donosów” dla Wiedzy i Życia. Nigdy nie zawiodłem się na jego znakomitym wyczuciu potrzeb spragnionego intelektualnej rozrywki czytelnika, naukowej rzetelności i poczuciu humoru.

 

Jest bowiem Wiseman czymś więcej niż jeszcze jednym psychologiem poszukującym dla siebie miejsca na masowym rynku idei.

Obrał w tym celu strategię nieco ryzykowną, ale w jego przypadku bardzo skuteczną. Postanowił zająć się problemami i pytaniami, które zadają sobie laicy, a które dla większości naukowców są nieistotne i nieścisłe bądź trywialne, żenujące albo zbyt intymne. Czy pozycje gwiazd i planet wpływają na nasze losy? Czy w piątek trzynastego lepiej powstrzymać się od podejmowania ważnych decyzji? Jak brzmi najśmieszniejszy dowcip świata? Które ogłoszenia towarzyskie zapewniają największy sukces? I wiele innych, podobnie ważkich kwestii.

Nie oszukujmy się – żyjemy w świecie mitów. Przeważająca część naszych poglądów i przekonań nie ma żadnej racjonalnej podstawy i – na przykład – na politycznych przywódców wybieramy raczej tych, którzy dobrze wyglądają lub budzą w nas pozytywne emocje, a nie kandydatów głoszących zgodny z naszymi przekonaniami program wyborczy (w Stanach Zjednoczonych popularnością cieszą się zwykle wyżsi i niemający zarostu).

Wiseman nie jest, oczywiście, jedynym psychologiem zajmującym się tematami osobliwymi, szokującymi lub pospolitymi. Czytelnicy jego książki znajdą w niej liczne odniesienia do prac tak znanych badaczy, jak Stanley Milgram czy Philip Zimbardo, a także nieco mniej popularny John Trinkhaus. Ten ostatni prowadził studia dotyczące m.in. koloru adidasów noszonych przez mężczyzn i kobiety czy też odsetka młodych ludzi zakładających czapki bejsbolowe daszkiem do tyłu oraz zmian, którym obyczaje te podlegały z upływem lat.

Tym, co każe uznać działalność naukową Wisemana za szczególną, są, w moim przekonaniu, jej dwa aspekty. Pierwszy to poczucie humoru. Wielu innych psychologów zajmowało się żartem i dowcipem w sposób naukowy i Wiseman także poświęca w swojej książce sporo miejsca teoretycznym rozważaniom na ten temat. W kwestii humoru jest on jednak także praktykiem – niemal wszystkie podejmowane przez niego zagadnienia mają pewien komiczny rys, który autor eksponuje kulturalnie i z wyczuciem.

Drugą charakterystyczną cechą jego badań jest zakrojone na dużą skalę i umiejętne posługiwanie się środkami masowego przekazu. Czyni to nie tylko reklamując podejmowane przez siebie badania i relacjonując ich wyniki, lecz także prace te prowadząc. Stąd też jego wielka popularność w telewizji i prasie codziennej całego świata. Czy świadczy to o próżności Wisemana i pogoni za tanią popularnością? Jestem daleki od stawiania mu podobnego zarzutu i myślę, że każdy, kto uważnie przeczyta jego książkę, ze mną się zgodzi.

Umiejętność nawiązania kontaktu z „szarym człowiekiem” to niejako opis jego zawodowej pozycji – Wiseman jest pierwszym profesorem w Wielkiej Brytanii, którego oficjalna specjalność określona została jako „publiczne zrozumienie psychologii” (Professor of Public Understanding of Psychology). W naszym kraju, gdzie kwestie naukowe traktuje się na ogół z namaszczeniem, podobnej tradycji jeszcze się nie doczekaliśmy. Na marginesie warto wspomnieć, że podobny tytuł nosi inny wybitny brytyjski popularyzator nauki – Richard Dawkins do niedawna zajmował podobnej rangi pozycję na University of Oxford.

A skoro mowa o humorze, to nie zdradzę chyba puenty książki Wisemana, cytując jego ulubiony dowcip:

„Pies wchodzi do urzędu pocztowego, bierze pusty formularz do telegramu i pisze: »Hau Hau. Hau Hau Hau. Hau Hau Hau Hau«. Urzędnik przygląda się kartce papieru i uprzejmie zwraca uwagę psu: »Ta wiadomość ma tylko dziewięć słów. W tej samej cenie może pan nadać dodatkowe Hau«. Pies robi zdziwioną minę i odpowiada: »Ale to by przecież nie miało żadnego sensu«”.

Dowcipy, jak wiadomo, są na ogół trudne do przełożenia, więc tłumaczowi należą się słowa uznania za zgrabne wykonanie tego niełatwego zadania.