książki
Autor: Janusz Dąbrowski | dodano: 2012-07-18
Podobni niepodobni

Richard E. Nisbett - Geografia myślenia. Dlaczego ludzie Wschodu i Zachodu myślą inaczej, przeł. Ewa Wojtych, Smak Słowa, Sopot 2009

O różnicach mentalnych między Wschodem a Zachodem wiadomo już co najmniej od czasów Marco Polo i jego podróży Jedwabnym Szlakiem. Niestety, militarne i ekonomiczne podboje Wschodu w XVIII i XIX wieku dokonane przez państwa Europy i USA sprawiły, że kraje orientalne zaczęto traktować jako „słabo rozwinięte”, lekceważąc je i pogardzając ich zacofaniem gospodarczym. Zachód szybko uznał niemal za swoją misję obalenie ich przestarzałych rzekomo wierzeń i narzucenie im arystotelesowskiej logiki oraz konkurencyjnego, agresywnego indywidualizmu. Zjawiska te zaczęły się nasilać wraz z rozwojem globalizacji, w ramach której wielkie korporacje Zachodu zawłaszczały krok po kroku gospodarkę i politykę krajów Azji, podporządkowując je sobie i spychając do roli tanich podwykonawców wymyślonych na Zachodzie technologii i rewolucyjnych wynalazków.

Jednak dynamiczny rozwój gospodarczy Japonii po pierwszej, a zwłaszcza drugiej wojnie światowej, zaś w ostatnich latach niebywały rozkwit Hongkongu, Singapuru, Tajwanu, Korei i Chin otworzyły oczy głosicielom tez o lepszym od azjatyckiego, zachodnim sposobie myślenia i nieuchronnej dominacji amerykańskiego stylu życia i jej modelu.

Richard E. Nisbett, znany amerykański psycholog społeczny, postanowił zweryfikować te tezy. W trakcie swojej pracy dydaktycznej oraz badań, prowadzonych wspólnie ze studentami i wykładowcami z Chin, Japonii i Korei, wielokrotnie miał okazję obserwować niezwykłe różnice w mentalności ludzi Zachodu i Wschodu. Doszedł przy tym do wniosku, że poglądy o rzekomej niższości, zacofaniu i błędnej logice azjatyckiego sposobu myślenia są wielce nietrafne, a wschodni system filozoficzny i dialektyczny, wywodzący się od Konfucjusza, w niczym nie ustępuje pod względem wartości naszym arystotelesowskim filozofiom i skalom wartości. W swej Geografii myślenia przedstawia charakterystyczne dla Wschodu i Zachodu różnice w myśleniu, na przykład podejście holistyczne versus analityczne, odmienne postrzeganie świata i swego w nim miejsca. Wiele opisanych w jego książce eksperymentów dowodzi, że Europejczycy skoncentrowani są na sobie oraz najbliższych widocznych osobach i przedmiotach, natomiast Azjaci interesują się całym otoczeniem, mając, jak pisze autor, „oczy dookoła głowy”. Z innych z kolei badań wynika, że ludzi obu kręgów geograficzno-kulturowych bardzo różni podejście do kwestii sprawowania „władzy nad światem”, tak niezwykle atrakcyjnej dla Amerykanów, czy do atrybucji i tworzenia modeli przyczynowych. Okazuje się także, że całkowicie odmienny w porównaniu z Azjatami jest stosunek Europejczyków do indywidualizmu i kolektywizmu, a w konsekwencji do zakresu praw człowieka, a nawet poziomu akceptowania sprzeczności lub tzw. arystotelesowskiej logiki.

Niezwykle ciekawe jest także rozróżnienie w organizowaniu świata w kategoriach rzeczowników (w Europie i USA) oraz czasowników (w Azji). Różnice widoczne są już u dzieci w wieku przedszkolnym. Rzeczowniki w naszej europejskiej filozofii opisują nam kategorie, na przykład przedmiotów czy osób, natomiast czasowniki określają relacje zachodzące pomiędzy nami bądź między nami a otoczeniem. Europejskie dzieci zaliczają więc do jednej kategorii kurę i krowę, jako że są one zwierzętami, natomiast azjatyckie łączą krowę i trawę, ponieważ krowa żywi się trawą. Mali Azjaci ponadto uczą się nowych czasowników znacznie szybciej niż ich europejscy rówieśnicy.

Starożytni Grecy – twierdzi Nisbett – z upodobaniem zajmowali się kategoriami, czyniąc z nich podstawę do odkrywania świata i stosowania reguł. Rzeczywistość traktowali w kategoriach stałych atrybutów czy cech. Starożytnych Chińczyków nie interesowały natomiast kategorie, oni wierzyli w zmiany i obserwowali, w jaki sposób otoczenie wpływa na zachowania obiektów fizycznych i społecznych (s. 115–116). Wszystko to zdaniem psychologów wskazuje na zasadnicze różnice językowe między Wschodem a Zachodem.

Będąc sprawnym psychologiem eksperymentalnym, Nisbett wykorzystał w Geografii myślenia również wyniki własnych badań laboratoryjnych, w których analizował ludzką percepcję, pamięć i myślenie. Zebrany materiał świadczy, że współczesne poglądy i przekonania zróżnicowanych geograficznie grup ludzkich co do natury świata, a także sposobu postrzegania go i myślenia o nim, różnią się radykalnie. Dotyczy to nie tylko wspomnianego już stosunku do kategoryzacji i relacji, lecz także uwagi i percepcji. Na przykład Azjaci zależności między zdarzeniami widzą lepiej niż mieszkańcy Zachodu, natomiast trudniej im wyodrębnić obiekt z otoczenia. Z kolei w procesie rozumowania Europejczycy stosują zasady logiki formalnej, co skłania ich nieraz do popełniania błędów, podczas

gdy mieszkańcy Wschodu potrafią akceptować sprzeczne twierdzenia i w ten sposób dochodzić doprawdy.

Prezentując rezultaty swoich badań, autor tłumaczy, jakie te kulturowe różnice poznawcze mają następstwa w dziedzinie psychologii, filozofii i postaw społecznych, czyli na wyższym stopniu ogólności. Jego zdaniem to one prowadzą do zasadniczych odmienności Zachodu i Wschodu niemal we wszystkich aspektach kultury i modelu cywilizacji, poczynając od medycyny, prawa, metod polemizowania i dotrzymywania umów gospodarczych, a skończywszy na zakresie i przestrzeganiu praw człowieka czy stosunku do wierzeń religijnych.

W epilogu, który jest jednocześnie sformułowaniem i podsumowaniem ostatecznych wniosków z jego psychologicznych eksperymentów, Nisbett sięga do dwóch, powszechnie znanych we współczesnej politologii przeciwstawnych poglądów, czyli tez Francisa Fukujamy z Końca historii i Samuela Huntingtona ze Zderzeń cywilizacji i nowego ładu światowego. Wprawdzie roku, zanim Fukujama w wydanej trzy lata później Ameryce na rozdrożu odwołał większość swoich wcześniejszych poglądów, niemniej autor Geografii myślenia i tak nie zgadzał sie z jego kategorycznymi uproszczeniami. Jak wiadomo, Fukujama uważał, że amerykanizacja jest idealnym rozwiązaniem dla wszystkich obywateli globu, których łączą coca-cola, dżinsy, T-shirty i zachodnia demokracja. Nisbetta ten pogląd zupełnie nie przekonuje. Uważa, że jest on powierzchowny i nie uwzględnia różnych modeli i stylów życia oraz więzi społecznych, a także ideologii politycznych i form rządów.

Nisbettowi bliższe są raczej przekonania Huntingtona, który głosi, że ani Japonia, ani Chiny czy Korea nie są krajami w pełni naśladującymi amerykański model kapitalizmu, a zwłaszcza ten rodzaj demokracji. Podziela również jego przekonanie, że często mylimy nowoczesność, czyli industrializację i urbanizację z amerykanizacją, można bowiem być nowoczesnym, nie ulegając amerykanizacji, czego dowodem jest rozwój Singapuru, Hongkongu czy Tajwanu. Sam nie jest jednak takim pesymistą jak autor Zderzenia cywilizacji, który twierdzi, że konflikt i wojna między kulturami są nieuniknione.

Zdaniem Nisbetta całkiem możliwa jest trzecia opcja: nie dalsze różnicowanie świata, lecz jego ujednolicanie i wzajemne przenikanie kultur. On nawet już widzi tego objawy – w upowszechnianiu się wschodniej kuchni, akceptowaniu przez lekarzy azjatyckiego, holistycznego podejścia do medycyny lub masowym adaptowaniu zapoczątkowanych w Japonii relacji między pracodawcą a pracownikiem. Dostrzega też fakt, że mieszkańcy Zachodu zaczęli zastanawiać się nad pochodzącymi z Azji systemami logicznymi, w których twierdzenia nie muszą być kategorycznie fałszywe albo prawdziwe. Także długoterminowe przebywanie w rejonie wpływu innej kultury, na przykład podczas studiów amerykańskich studentów w odległych krajach Wschodu, i odwrócenie trendu kierującego młodych Azjatów niemal wyłącznie do USA może przynieść wiele korzyści dla rozwoju naszych procesów poznawczych. Zdaniem autora, niewykluczone, że nawet doprowadzi do powstania „bardzo smacznego gulaszu”, w którym znajdzie się wszystko to, co najlepsze w każdej z omawianych kultur.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 06/2010 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
20
W 1985 r. Microsoft zaprezentował system operacyjny Windows 1.0.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Janusz Dąbrowski | dodano: 2012-07-18
Podobni niepodobni

Richard E. Nisbett - Geografia myślenia. Dlaczego ludzie Wschodu i Zachodu myślą inaczej, przeł. Ewa Wojtych, Smak Słowa, Sopot 2009

O różnicach mentalnych między Wschodem a Zachodem wiadomo już co najmniej od czasów Marco Polo i jego podróży Jedwabnym Szlakiem. Niestety, militarne i ekonomiczne podboje Wschodu w XVIII i XIX wieku dokonane przez państwa Europy i USA sprawiły, że kraje orientalne zaczęto traktować jako „słabo rozwinięte”, lekceważąc je i pogardzając ich zacofaniem gospodarczym. Zachód szybko uznał niemal za swoją misję obalenie ich przestarzałych rzekomo wierzeń i narzucenie im arystotelesowskiej logiki oraz konkurencyjnego, agresywnego indywidualizmu. Zjawiska te zaczęły się nasilać wraz z rozwojem globalizacji, w ramach której wielkie korporacje Zachodu zawłaszczały krok po kroku gospodarkę i politykę krajów Azji, podporządkowując je sobie i spychając do roli tanich podwykonawców wymyślonych na Zachodzie technologii i rewolucyjnych wynalazków.

Jednak dynamiczny rozwój gospodarczy Japonii po pierwszej, a zwłaszcza drugiej wojnie światowej, zaś w ostatnich latach niebywały rozkwit Hongkongu, Singapuru, Tajwanu, Korei i Chin otworzyły oczy głosicielom tez o lepszym od azjatyckiego, zachodnim sposobie myślenia i nieuchronnej dominacji amerykańskiego stylu życia i jej modelu.

Richard E. Nisbett, znany amerykański psycholog społeczny, postanowił zweryfikować te tezy. W trakcie swojej pracy dydaktycznej oraz badań, prowadzonych wspólnie ze studentami i wykładowcami z Chin, Japonii i Korei, wielokrotnie miał okazję obserwować niezwykłe różnice w mentalności ludzi Zachodu i Wschodu. Doszedł przy tym do wniosku, że poglądy o rzekomej niższości, zacofaniu i błędnej logice azjatyckiego sposobu myślenia są wielce nietrafne, a wschodni system filozoficzny i dialektyczny, wywodzący się od Konfucjusza, w niczym nie ustępuje pod względem wartości naszym arystotelesowskim filozofiom i skalom wartości. W swej Geografii myślenia przedstawia charakterystyczne dla Wschodu i Zachodu różnice w myśleniu, na przykład podejście holistyczne versus analityczne, odmienne postrzeganie świata i swego w nim miejsca. Wiele opisanych w jego książce eksperymentów dowodzi, że Europejczycy skoncentrowani są na sobie oraz najbliższych widocznych osobach i przedmiotach, natomiast Azjaci interesują się całym otoczeniem, mając, jak pisze autor, „oczy dookoła głowy”. Z innych z kolei badań wynika, że ludzi obu kręgów geograficzno-kulturowych bardzo różni podejście do kwestii sprawowania „władzy nad światem”, tak niezwykle atrakcyjnej dla Amerykanów, czy do atrybucji i tworzenia modeli przyczynowych. Okazuje się także, że całkowicie odmienny w porównaniu z Azjatami jest stosunek Europejczyków do indywidualizmu i kolektywizmu, a w konsekwencji do zakresu praw człowieka, a nawet poziomu akceptowania sprzeczności lub tzw. arystotelesowskiej logiki.

Niezwykle ciekawe jest także rozróżnienie w organizowaniu świata w kategoriach rzeczowników (w Europie i USA) oraz czasowników (w Azji). Różnice widoczne są już u dzieci w wieku przedszkolnym. Rzeczowniki w naszej europejskiej filozofii opisują nam kategorie, na przykład przedmiotów czy osób, natomiast czasowniki określają relacje zachodzące pomiędzy nami bądź między nami a otoczeniem. Europejskie dzieci zaliczają więc do jednej kategorii kurę i krowę, jako że są one zwierzętami, natomiast azjatyckie łączą krowę i trawę, ponieważ krowa żywi się trawą. Mali Azjaci ponadto uczą się nowych czasowników znacznie szybciej niż ich europejscy rówieśnicy.

Starożytni Grecy – twierdzi Nisbett – z upodobaniem zajmowali się kategoriami, czyniąc z nich podstawę do odkrywania świata i stosowania reguł. Rzeczywistość traktowali w kategoriach stałych atrybutów czy cech. Starożytnych Chińczyków nie interesowały natomiast kategorie, oni wierzyli w zmiany i obserwowali, w jaki sposób otoczenie wpływa na zachowania obiektów fizycznych i społecznych (s. 115–116). Wszystko to zdaniem psychologów wskazuje na zasadnicze różnice językowe między Wschodem a Zachodem.

Będąc sprawnym psychologiem eksperymentalnym, Nisbett wykorzystał w Geografii myślenia również wyniki własnych badań laboratoryjnych, w których analizował ludzką percepcję, pamięć i myślenie. Zebrany materiał świadczy, że współczesne poglądy i przekonania zróżnicowanych geograficznie grup ludzkich co do natury świata, a także sposobu postrzegania go i myślenia o nim, różnią się radykalnie. Dotyczy to nie tylko wspomnianego już stosunku do kategoryzacji i relacji, lecz także uwagi i percepcji. Na przykład Azjaci zależności między zdarzeniami widzą lepiej niż mieszkańcy Zachodu, natomiast trudniej im wyodrębnić obiekt z otoczenia. Z kolei w procesie rozumowania Europejczycy stosują zasady logiki formalnej, co skłania ich nieraz do popełniania błędów, podczas

gdy mieszkańcy Wschodu potrafią akceptować sprzeczne twierdzenia i w ten sposób dochodzić doprawdy.

Prezentując rezultaty swoich badań, autor tłumaczy, jakie te kulturowe różnice poznawcze mają następstwa w dziedzinie psychologii, filozofii i postaw społecznych, czyli na wyższym stopniu ogólności. Jego zdaniem to one prowadzą do zasadniczych odmienności Zachodu i Wschodu niemal we wszystkich aspektach kultury i modelu cywilizacji, poczynając od medycyny, prawa, metod polemizowania i dotrzymywania umów gospodarczych, a skończywszy na zakresie i przestrzeganiu praw człowieka czy stosunku do wierzeń religijnych.

W epilogu, który jest jednocześnie sformułowaniem i podsumowaniem ostatecznych wniosków z jego psychologicznych eksperymentów, Nisbett sięga do dwóch, powszechnie znanych we współczesnej politologii przeciwstawnych poglądów, czyli tez Francisa Fukujamy z Końca historii i Samuela Huntingtona ze Zderzeń cywilizacji i nowego ładu światowego. Wprawdzie roku, zanim Fukujama w wydanej trzy lata później Ameryce na rozdrożu odwołał większość swoich wcześniejszych poglądów, niemniej autor Geografii myślenia i tak nie zgadzał sie z jego kategorycznymi uproszczeniami. Jak wiadomo, Fukujama uważał, że amerykanizacja jest idealnym rozwiązaniem dla wszystkich obywateli globu, których łączą coca-cola, dżinsy, T-shirty i zachodnia demokracja. Nisbetta ten pogląd zupełnie nie przekonuje. Uważa, że jest on powierzchowny i nie uwzględnia różnych modeli i stylów życia oraz więzi społecznych, a także ideologii politycznych i form rządów.

Nisbettowi bliższe są raczej przekonania Huntingtona, który głosi, że ani Japonia, ani Chiny czy Korea nie są krajami w pełni naśladującymi amerykański model kapitalizmu, a zwłaszcza ten rodzaj demokracji. Podziela również jego przekonanie, że często mylimy nowoczesność, czyli industrializację i urbanizację z amerykanizacją, można bowiem być nowoczesnym, nie ulegając amerykanizacji, czego dowodem jest rozwój Singapuru, Hongkongu czy Tajwanu. Sam nie jest jednak takim pesymistą jak autor Zderzenia cywilizacji, który twierdzi, że konflikt i wojna między kulturami są nieuniknione.

Zdaniem Nisbetta całkiem możliwa jest trzecia opcja: nie dalsze różnicowanie świata, lecz jego ujednolicanie i wzajemne przenikanie kultur. On nawet już widzi tego objawy – w upowszechnianiu się wschodniej kuchni, akceptowaniu przez lekarzy azjatyckiego, holistycznego podejścia do medycyny lub masowym adaptowaniu zapoczątkowanych w Japonii relacji między pracodawcą a pracownikiem. Dostrzega też fakt, że mieszkańcy Zachodu zaczęli zastanawiać się nad pochodzącymi z Azji systemami logicznymi, w których twierdzenia nie muszą być kategorycznie fałszywe albo prawdziwe. Także długoterminowe przebywanie w rejonie wpływu innej kultury, na przykład podczas studiów amerykańskich studentów w odległych krajach Wschodu, i odwrócenie trendu kierującego młodych Azjatów niemal wyłącznie do USA może przynieść wiele korzyści dla rozwoju naszych procesów poznawczych. Zdaniem autora, niewykluczone, że nawet doprowadzi do powstania „bardzo smacznego gulaszu”, w którym znajdzie się wszystko to, co najlepsze w każdej z omawianych kultur.