człowiek
Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-17
Prawicowy Darwin

Według sondażu przeprowadzonego w 2005 roku w Stanach Zjed­noczonych przez Pew Research Center, 70% ewangelicznych chrześcijan wierzy, że istoty żywe od zawsze istniały w swej obecnej postaci. Wśród protestantów i katolików przekonanie takie żywi odpowiednio 32% i 31% respondentów. Jeśli wziąć pod uwagę poglądy polityczne badanych, to 60% zwolenników partii republikańskiej jest kreacjonistami, a jedynie 11% przyj­muje teorię ewolucji, podczas gdy za kreacjonizmem opowia­da się 29% demokratów, a 44% akceptuje ewolucję. Z kolei z sondażu przeprowadzonego w 2005 roku przez firmę Harris Interactive wynika, iż 63% respondentów deklarujących poglądy liberalne i zaled­wie 37% konserwatystów sądzi, że ludzie i małpy mieli wspólnych przodków. Liczby te świadczą o tym, że teoria ewolucji bywa odrzucana z motywów zarówno religij­nych, jak i politycznych. Czy zatem możliwe jest, by konserwa­tywny chrześcijanin był jednocześnie darwinistą? Jak najbar­dziej, a oto dlaczego.

1. Teoria ewolucji nie jest sprzeczna z dobrze pojętą teologią. Chrze­ścijanie wierzą we wszechwiedzącego i wszechmogącego Stwórcę. Czy robi zatem jakąkolwiek różnicę, kiedy Bóg stwo­rzył świat – 10 tys. czy 10 mld lat temu? Wspaniałość tego dzieła budzi respekt niezależnie od liczby zer w dacie jego dokonania. Podobnie nie ma znaczenia, w jaki sposób Bóg stworzył świat – czy to wypowiadając określone słowa czy też za pośrednictwem sił natury. Złożoność zjawiska, jakim jest życie, napawa podziwem niezależnie od tego, jak faktycznie przebiegał akt stwórczy. Chrześcijanie wszystkich wyznań powinni więc być wdzięczni współczesnej nauce, że ukazała wielkość Bożych dokonań znacznie pełniej i bardziej szczegó­łowo, niż ujmują to starożytne przekazy religijne.

2. Kreacjonizm implikuje fatalną teologię. „Boski zegarmistrz” z kreacjonistycznej teorii inteligentnego projektu przypomina kiepskiego majsterklepkę klecącego życie z tego, co mu się nawinie pod rękę. Taki Bóg jest w gruncie rzeczy co najwyżej nieco bardziej zaawansowanym od nas specjalistą w zakresie inżynierii genetycznej. A przecież Boski Absolut jako wszechwiedzący i wszechmogący nie może podlegać takim przyziemnym ograniczeniom. Protestancki teolog Langdon Gilkey pisał: „Chrześcijaństwo, nie będąc prymi­tywną antropomorficzną projekcją działań człowieka na cały kosmos, stanowczo wystrzega się wszelkich bezpośred­nich analogii z dziełami ludzkimi”. Przyrównywanie Boga do zegarmistrza deprecjonuje jego chwałę.

3. Teoria ewolucji tłumaczy koncepcję grzechu pierworodnego i chrześcijańską wizję natury człowieka. Jako zwierzę społeczne z rzędu naczelnych człowiek wykształcił w procesie ewolu­cji zarówno cechy sprzyjające kooperacji wewnątrz grupy, jak i wrogości międzygrupowej. A zatem z natury jesteśmy skłonni i do współpracy, i do walki, altruistyczni i egoistycz­ni, chciwi i szczodrzy, miłujący pokój i wszczynający wojny, czyli zarazem dobrzy i źli. Zasady moralne i kodeksy praw­ne służą temu, by wzmacniać pozytywne i poskramiać ne­gatywne aspekty naszej wrodzonej natury.

4. Teoria ewolucji wyjaśnia wartości rodzinne. Wiele cech istot­nych dla rodziny i społeczeństwa występuje nie tylko u ludzi, ale i u innych ssaków żyjących w społecznościach – nawiązy­wanie więzi towarzyskich i uczuciowych, współpraca opar­ta na wzajemności, solidarność i empatia, rozwiązywanie konfliktów, dbałość o członków grupy i o własną reputację, czy też podporząd­kowanie się przyjętym normom społecz­nym. Będąc zwierzętami społecznymi, wykształciliśmy moralność jako cechę sprzyjającą trwałości zarówno rodziny, jak i społeczeństwa, która dopiero później została skodyfiko­wana w postaci religijnych nakazów etycznych.

5. Teoria ewolucji pozwala zrozumieć wiele nakazów religijnych. Moralność chrześcijańska dotyczy przede wszystkim sto­sunków międzyludzkich, zwłaszcza prawdomówności i wierności małżeńskiej, ponieważ naruszenie tych zasad wywołuje poważny kryzys wzajemnego zaufania, które jest podstawą funkcjonowania rodziny i społeczeństwa. Teoria ewolucji opisuje, jak doszło do tego, że zaczęliśmy łączyć się w trwałe pary i jak cudzołóstwo prowadzi do utraty zaufa­nia. Podobnie mówienie prawdy jest niezwykle istotne dla wzajemnego zaufania pomiędzy członkami społeczności, stąd kłamstwo zostało uznane za grzech.

6. Teoria ewolucji wspiera konserwatywną ideę gospodarki wolno­rynkowej. Darwinowski „dobór naturalny” jest dokładnym odpowiednikiem „niewidzialnej ręki wolnego rynku” Adama Smitha. Darwin pokazał, że występujące w przyrodzie złożo­ne struktury i równowaga ekologiczna są nieuniknioną kon­sekwencją konkurencji pomiędzy poszczególnymi organizma­mi, a Smith – że bogactwo narodowe i harmonia społeczna to nieunikniona konsekwencja rywalizacji poszczególnych ludzi. Przyroda i społeczeństwo rządzą się analogicznymi regułami, przy czym w obu przypadkach ich porządek nie jest narzuco­ny z góry, lecz wykształca się oddolnie.

Skoro teoria ewolucji dostarcza naukowego uzasadnienia fundamentalnych wartości podzielanych przez znakomitą więk­szość zarówno chrześcijan, jak i konserwatystów, powinna być przez nich przyjmowana bez oporów. Należy wreszcie położyć kres bezsensownemu konfliktowi pomiędzy nauką a religią, bo w przeciwnym razie, jak przestrzega Pismo Święte (Prz 11,29): „Kto dom swój niepokoi – wiatr odziedziczy”.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 11/2006 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
24
W 1859 r. Karol Darwin opublikował dzieło O powstaniu gatunków na drodze doboru naturalnego.
Warto przeczytać
Chwila bez biologii… nie istnieje. W nas i wokół nas kipi życie. Dlaczego by wobec tego nie poznać go bliżej, najlepiej we własnym laboratorium? By nie sięgać daleko, można zacząć od siebie.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-17
Prawicowy Darwin

Według sondażu przeprowadzonego w 2005 roku w Stanach Zjed­noczonych przez Pew Research Center, 70% ewangelicznych chrześcijan wierzy, że istoty żywe od zawsze istniały w swej obecnej postaci. Wśród protestantów i katolików przekonanie takie żywi odpowiednio 32% i 31% respondentów. Jeśli wziąć pod uwagę poglądy polityczne badanych, to 60% zwolenników partii republikańskiej jest kreacjonistami, a jedynie 11% przyj­muje teorię ewolucji, podczas gdy za kreacjonizmem opowia­da się 29% demokratów, a 44% akceptuje ewolucję. Z kolei z sondażu przeprowadzonego w 2005 roku przez firmę Harris Interactive wynika, iż 63% respondentów deklarujących poglądy liberalne i zaled­wie 37% konserwatystów sądzi, że ludzie i małpy mieli wspólnych przodków. Liczby te świadczą o tym, że teoria ewolucji bywa odrzucana z motywów zarówno religij­nych, jak i politycznych. Czy zatem możliwe jest, by konserwa­tywny chrześcijanin był jednocześnie darwinistą? Jak najbar­dziej, a oto dlaczego.

1. Teoria ewolucji nie jest sprzeczna z dobrze pojętą teologią. Chrze­ścijanie wierzą we wszechwiedzącego i wszechmogącego Stwórcę. Czy robi zatem jakąkolwiek różnicę, kiedy Bóg stwo­rzył świat – 10 tys. czy 10 mld lat temu? Wspaniałość tego dzieła budzi respekt niezależnie od liczby zer w dacie jego dokonania. Podobnie nie ma znaczenia, w jaki sposób Bóg stworzył świat – czy to wypowiadając określone słowa czy też za pośrednictwem sił natury. Złożoność zjawiska, jakim jest życie, napawa podziwem niezależnie od tego, jak faktycznie przebiegał akt stwórczy. Chrześcijanie wszystkich wyznań powinni więc być wdzięczni współczesnej nauce, że ukazała wielkość Bożych dokonań znacznie pełniej i bardziej szczegó­łowo, niż ujmują to starożytne przekazy religijne.

2. Kreacjonizm implikuje fatalną teologię. „Boski zegarmistrz” z kreacjonistycznej teorii inteligentnego projektu przypomina kiepskiego majsterklepkę klecącego życie z tego, co mu się nawinie pod rękę. Taki Bóg jest w gruncie rzeczy co najwyżej nieco bardziej zaawansowanym od nas specjalistą w zakresie inżynierii genetycznej. A przecież Boski Absolut jako wszechwiedzący i wszechmogący nie może podlegać takim przyziemnym ograniczeniom. Protestancki teolog Langdon Gilkey pisał: „Chrześcijaństwo, nie będąc prymi­tywną antropomorficzną projekcją działań człowieka na cały kosmos, stanowczo wystrzega się wszelkich bezpośred­nich analogii z dziełami ludzkimi”. Przyrównywanie Boga do zegarmistrza deprecjonuje jego chwałę.

3. Teoria ewolucji tłumaczy koncepcję grzechu pierworodnego i chrześcijańską wizję natury człowieka. Jako zwierzę społeczne z rzędu naczelnych człowiek wykształcił w procesie ewolu­cji zarówno cechy sprzyjające kooperacji wewnątrz grupy, jak i wrogości międzygrupowej. A zatem z natury jesteśmy skłonni i do współpracy, i do walki, altruistyczni i egoistycz­ni, chciwi i szczodrzy, miłujący pokój i wszczynający wojny, czyli zarazem dobrzy i źli. Zasady moralne i kodeksy praw­ne służą temu, by wzmacniać pozytywne i poskramiać ne­gatywne aspekty naszej wrodzonej natury.

4. Teoria ewolucji wyjaśnia wartości rodzinne. Wiele cech istot­nych dla rodziny i społeczeństwa występuje nie tylko u ludzi, ale i u innych ssaków żyjących w społecznościach – nawiązy­wanie więzi towarzyskich i uczuciowych, współpraca opar­ta na wzajemności, solidarność i empatia, rozwiązywanie konfliktów, dbałość o członków grupy i o własną reputację, czy też podporząd­kowanie się przyjętym normom społecz­nym. Będąc zwierzętami społecznymi, wykształciliśmy moralność jako cechę sprzyjającą trwałości zarówno rodziny, jak i społeczeństwa, która dopiero później została skodyfiko­wana w postaci religijnych nakazów etycznych.

5. Teoria ewolucji pozwala zrozumieć wiele nakazów religijnych. Moralność chrześcijańska dotyczy przede wszystkim sto­sunków międzyludzkich, zwłaszcza prawdomówności i wierności małżeńskiej, ponieważ naruszenie tych zasad wywołuje poważny kryzys wzajemnego zaufania, które jest podstawą funkcjonowania rodziny i społeczeństwa. Teoria ewolucji opisuje, jak doszło do tego, że zaczęliśmy łączyć się w trwałe pary i jak cudzołóstwo prowadzi do utraty zaufa­nia. Podobnie mówienie prawdy jest niezwykle istotne dla wzajemnego zaufania pomiędzy członkami społeczności, stąd kłamstwo zostało uznane za grzech.

6. Teoria ewolucji wspiera konserwatywną ideę gospodarki wolno­rynkowej. Darwinowski „dobór naturalny” jest dokładnym odpowiednikiem „niewidzialnej ręki wolnego rynku” Adama Smitha. Darwin pokazał, że występujące w przyrodzie złożo­ne struktury i równowaga ekologiczna są nieuniknioną kon­sekwencją konkurencji pomiędzy poszczególnymi organizma­mi, a Smith – że bogactwo narodowe i harmonia społeczna to nieunikniona konsekwencja rywalizacji poszczególnych ludzi. Przyroda i społeczeństwo rządzą się analogicznymi regułami, przy czym w obu przypadkach ich porządek nie jest narzuco­ny z góry, lecz wykształca się oddolnie.

Skoro teoria ewolucji dostarcza naukowego uzasadnienia fundamentalnych wartości podzielanych przez znakomitą więk­szość zarówno chrześcijan, jak i konserwatystów, powinna być przez nich przyjmowana bez oporów. Należy wreszcie położyć kres bezsensownemu konfliktowi pomiędzy nauką a religią, bo w przeciwnym razie, jak przestrzega Pismo Święte (Prz 11,29): „Kto dom swój niepokoi – wiatr odziedziczy”.