człowiek
Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-17
Polityczny mózg

(Fot. Tom Arthur/Wikipedia)

Trawestując komika Willa Rogersa, mogę powiedzieć, że nie należę do żadnej zorganizowanej partii politycznej – jestem libertarianinem. Jako konserwatysta w kwestii finansów państwowych i liberał w sprawach społecznych u każdego, z kim się spotykam, czy to republikanina, czy demokraty, zawsze znajduję coś, z czym jestem w stanie się zgodzić. Mając bliskich przyjaciół w obu obozach politycznych, za­obserwowałem ciekawą rzecz. Otóż każdy polityk, niezależ­nie od dyskutowanej kwestii, jest święcie przekonany, że to właśnie jego poglądy mają niezbite oparcie w faktach.

Tego rodzaju pewność określana jest mianem błędu afirmacji. Polega on na koncentrowaniu się wyłącznie na danych potwierdzających przyjętą tezę i igno-rowaniu bądź odmiennym interpreto-waniu przypadków z nią niezgodnych. Dzięki obrazowaniu metodą magnetycznego czynnościo­wego rezonansu jądrowego (fMRI) wiemy obecnie, które obszary mózgu odpowiadają za taką selektywną percepcję informacji oraz że proces ten ma charakter podświadomy i uwarunkowany jest emocjami. Zespół naukowców z Emo­ry University pod kierunkiem psychologa Drew Westena przedstawił wyniki takich badań na tegorocznej konferencji Society for Personality and Social Psychology.

Przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi w 2004 ro­ku metodą fMRI przebadano 30 mężczyzn, z których połowa zadeklarowała się jako zagorzali republikanie, a połowa ja­ko równie zdecydowani demokraci. Podczas sesji badawczej proszono ich o skomentowanie wielu wzajemnie sprzecznych wypowiedzi George’a W. Busha i Johna Kerry’ego. Jak moż­na się było spodziewać, republikanie okazali się niezwykle krytyczni wobec Kerry’ego, a demokraci wobec Busha, jed­nocześnie pobłażając własnemu kandydatowi.

Wyniki obrazowania czynnościowego wykazały jednak, że główny obszar mózgu związany z procesami logicznego rozu­mowania – grzbietowo-boczna kora przedczołowa – nie ule­gał przy tym pobudzeniu. Najsilniej aktywowała się nadczo­łowa część płata czołowego, regulująca procesy emocjonalne, przednia część zakrętu obręczy, zaangażowana w przezwy-ciężanie konfliktów, tylna część zakrętu obręczy, odpowiada­jąca za ferowanie ocen moralnych, oraz – gdy tylko badani doszli do zadowalającej ich emocjonalnie konkluzji – prążko­wie brzuszne, ośrodek związany z odczuwaniem przyjemności i satysfakcji z nagrody.

„Nie zaobserwowaliśmy żadnej podwyższonej aktywno­ści obszarów mózgu zwykle zaangażowanych w rozumo­wanie logiczne – powiedział Westen na konferencji pra­sowej w Emory University. – Widzieliśmy natomiast silne pobudzenie powiązanych ze sobą struktur emocjonalnych, w tym obszarów przypuszczalnie odpowiedzialnych za re­gulowanie emocji oraz tych, o których na pewno wiemy, że angażowane są przy poszukiwaniu dróg wyjścia z sytuacji konfliktowych”. Co ciekawe, aktywne były struktury neu-ronalne kontrolujące nagradzanie wybranych zachowań. „Zasadniczo wygląda to tak, jak gdyby stronnicy danej partii obracali karuzelę poznawczą aż do uzyskania pożądanych wniosków, a następnie trzymali się ich za wszelką cenę, wzmacniając emocje pozytywne i eliminując negatywne” – wyjaśnił Westen.

Wnioski z tych badań wykraczają da­leko poza obszar polityki. Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia w przypadku ławy przysięgłych rozpatrującej dowody przeciwko oskarżonemu, dyrektora oce­niającego kondycję swojej firmy czy też naukowca weryfikującego dane przemawiające za konkretną teorią. Czy można temu jakoś zaradzić?

Nauka dysponuje wewnętrznym mechanizmem samospraw­dzającym. Eksperymenty przeprowadza się metodą podwójnie ślepej próby, tzn. w fazie zbierania danych ani osoby badane, ani badacze nie znają przebiegu próby. Wnioski są następnie poddawane krytycznej analizie na konferencjach naukowych i w recenzowanych czasopismach. Badanie musi zostać powtó­rzone w innych laboratoriach niezwiązanych z naukowcem, który je pierwotnie wykonał, a wszelkie publikacje powinny uwzględniać wyniki niezgodne z przyjmowaną tezą i możli­wość odmiennej interpretacji uzyskanych danych. Środowisko naukowe zdecydowanie promuje postawę sceptyczną. Twier­dzenia kwestionujące obowiązujące paradygmaty wymagają przedstawienia wyjątkowo silnych dowodów.

Podobne mechanizmy kontrolne eliminujące błąd afirmacji potrzebne są w dziedzinie prawa, biznesu i polityki. Sędziowie i inni przedstawiciele zawodów prawnych powinni pilnować się wzajemnie, by nie ulec pokusie selektywnego interpreto­wania informacji pod kątem przyjętej tezy, a członków ławy przysięgłych należałoby uczulać na błąd afirmacji. Dyrektor powinien podchodzić krytycznie do entuzjastycznych reko­mendacji członków zarządu, domagając się przedstawienia nie tylko argumentów za, lecz i przeciw oraz alternatywnych analiz przedstawionego planu. Politycy potrzebują rzetelnego systemu recenzenckiego, który nie będzie się sprowadzał do brutalnej retoryki kampanii wyborczej. Chciałbym kiedyś zobaczyć po­lityczną debatę, w której od kandydatów wymagano by przed­stawienia argumentów także przeciwko własnemu stanowisku. Sceptycyzm to najlepsze antidotum na błąd afirmacji.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 08/2006 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
23
W 2003 r. miało miejsce całkowite zaćmienie Słońca widoczne w Australii, Nowej Zelandii, Antarktyce i Ameryce Południowej.
Warto przeczytać
Czy znasz powiedzenie że matematykowi do pracy wystarczy kartka, ołówek i kosz na śmieci? To nieprawda! Pasjonującą, efektowną i praktyczną matematykę poznaje się dopiero w laboratorium.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-17
Polityczny mózg

(Fot. Tom Arthur/Wikipedia)

Trawestując komika Willa Rogersa, mogę powiedzieć, że nie należę do żadnej zorganizowanej partii politycznej – jestem libertarianinem. Jako konserwatysta w kwestii finansów państwowych i liberał w sprawach społecznych u każdego, z kim się spotykam, czy to republikanina, czy demokraty, zawsze znajduję coś, z czym jestem w stanie się zgodzić. Mając bliskich przyjaciół w obu obozach politycznych, za­obserwowałem ciekawą rzecz. Otóż każdy polityk, niezależ­nie od dyskutowanej kwestii, jest święcie przekonany, że to właśnie jego poglądy mają niezbite oparcie w faktach.

Tego rodzaju pewność określana jest mianem błędu afirmacji. Polega on na koncentrowaniu się wyłącznie na danych potwierdzających przyjętą tezę i igno-rowaniu bądź odmiennym interpreto-waniu przypadków z nią niezgodnych. Dzięki obrazowaniu metodą magnetycznego czynnościo­wego rezonansu jądrowego (fMRI) wiemy obecnie, które obszary mózgu odpowiadają za taką selektywną percepcję informacji oraz że proces ten ma charakter podświadomy i uwarunkowany jest emocjami. Zespół naukowców z Emo­ry University pod kierunkiem psychologa Drew Westena przedstawił wyniki takich badań na tegorocznej konferencji Society for Personality and Social Psychology.

Przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi w 2004 ro­ku metodą fMRI przebadano 30 mężczyzn, z których połowa zadeklarowała się jako zagorzali republikanie, a połowa ja­ko równie zdecydowani demokraci. Podczas sesji badawczej proszono ich o skomentowanie wielu wzajemnie sprzecznych wypowiedzi George’a W. Busha i Johna Kerry’ego. Jak moż­na się było spodziewać, republikanie okazali się niezwykle krytyczni wobec Kerry’ego, a demokraci wobec Busha, jed­nocześnie pobłażając własnemu kandydatowi.

Wyniki obrazowania czynnościowego wykazały jednak, że główny obszar mózgu związany z procesami logicznego rozu­mowania – grzbietowo-boczna kora przedczołowa – nie ule­gał przy tym pobudzeniu. Najsilniej aktywowała się nadczo­łowa część płata czołowego, regulująca procesy emocjonalne, przednia część zakrętu obręczy, zaangażowana w przezwy-ciężanie konfliktów, tylna część zakrętu obręczy, odpowiada­jąca za ferowanie ocen moralnych, oraz – gdy tylko badani doszli do zadowalającej ich emocjonalnie konkluzji – prążko­wie brzuszne, ośrodek związany z odczuwaniem przyjemności i satysfakcji z nagrody.

„Nie zaobserwowaliśmy żadnej podwyższonej aktywno­ści obszarów mózgu zwykle zaangażowanych w rozumo­wanie logiczne – powiedział Westen na konferencji pra­sowej w Emory University. – Widzieliśmy natomiast silne pobudzenie powiązanych ze sobą struktur emocjonalnych, w tym obszarów przypuszczalnie odpowiedzialnych za re­gulowanie emocji oraz tych, o których na pewno wiemy, że angażowane są przy poszukiwaniu dróg wyjścia z sytuacji konfliktowych”. Co ciekawe, aktywne były struktury neu-ronalne kontrolujące nagradzanie wybranych zachowań. „Zasadniczo wygląda to tak, jak gdyby stronnicy danej partii obracali karuzelę poznawczą aż do uzyskania pożądanych wniosków, a następnie trzymali się ich za wszelką cenę, wzmacniając emocje pozytywne i eliminując negatywne” – wyjaśnił Westen.

Wnioski z tych badań wykraczają da­leko poza obszar polityki. Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia w przypadku ławy przysięgłych rozpatrującej dowody przeciwko oskarżonemu, dyrektora oce­niającego kondycję swojej firmy czy też naukowca weryfikującego dane przemawiające za konkretną teorią. Czy można temu jakoś zaradzić?

Nauka dysponuje wewnętrznym mechanizmem samospraw­dzającym. Eksperymenty przeprowadza się metodą podwójnie ślepej próby, tzn. w fazie zbierania danych ani osoby badane, ani badacze nie znają przebiegu próby. Wnioski są następnie poddawane krytycznej analizie na konferencjach naukowych i w recenzowanych czasopismach. Badanie musi zostać powtó­rzone w innych laboratoriach niezwiązanych z naukowcem, który je pierwotnie wykonał, a wszelkie publikacje powinny uwzględniać wyniki niezgodne z przyjmowaną tezą i możli­wość odmiennej interpretacji uzyskanych danych. Środowisko naukowe zdecydowanie promuje postawę sceptyczną. Twier­dzenia kwestionujące obowiązujące paradygmaty wymagają przedstawienia wyjątkowo silnych dowodów.

Podobne mechanizmy kontrolne eliminujące błąd afirmacji potrzebne są w dziedzinie prawa, biznesu i polityki. Sędziowie i inni przedstawiciele zawodów prawnych powinni pilnować się wzajemnie, by nie ulec pokusie selektywnego interpreto­wania informacji pod kątem przyjętej tezy, a członków ławy przysięgłych należałoby uczulać na błąd afirmacji. Dyrektor powinien podchodzić krytycznie do entuzjastycznych reko­mendacji członków zarządu, domagając się przedstawienia nie tylko argumentów za, lecz i przeciw oraz alternatywnych analiz przedstawionego planu. Politycy potrzebują rzetelnego systemu recenzenckiego, który nie będzie się sprowadzał do brutalnej retoryki kampanii wyborczej. Chciałbym kiedyś zobaczyć po­lityczną debatę, w której od kandydatów wymagano by przed­stawienia argumentów także przeciwko własnemu stanowisku. Sceptycyzm to najlepsze antidotum na błąd afirmacji.