człowiek
Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-16
Gwałtu! Porwali mnie kosmici!

Bladym świtem 8 sierpnia 1983 roku, gdy jechałem rowerem pustą wiejską szosą nieopodal Haigler w stanie Nebraska, wyprzedził mnie, oślepiając światłami, olbrzymi pojazd i zmusił do zjechania na pobocze. Dziwnie wyglądające postacie, które z niego wyszły, wciągnęły mnie do środka. Po półtorej godzinie znalazłem się znów na szosie, nie pamiętając zupełnie, co się ze mną przez ten czas działo. Ale mogę udowodnić, że to się naprawdę wydarzyło, ponieważ opowiedziałem o wszystkim wkrótce potem ekipie telewizyjnej.

Gdy uprowadzeni przez kosmitów relacjonują mi swoje historie, nie przeczę, że przydarzyło im się to naprawdę. Jednak dzięki badaniom Richarda J. McNally’ego i Susan A. Clancy, psychologów z Harvard University, wiadomo już, że niekiedy urojenia są tak realne jak rzeczywiste traumatyczne przeżycia i mogą mieć równie dramatyczny wpływ. W pracy zatytułowanej „Psychophysiological Responding during Script-Driven Imagery in People Reporting Abduction by Space Aliens” (“Reakcje psychofizjologiczne podczas sesji odtworzeniowych u osób rzekomo uprowadzonych przez istoty pozaziemskie”), opublikowanej w 2004 roku w piśmie Psychological Science, McNally, Clancy i ich współpracownicy przedstawiają wyniki badań ludzi, którzy utrzymują, że zostali porwani przez kosmitów. W czasie prowadzonej według wyznaczonego scenariusza sesji ludzie ci powracali pamięcią do swoich przeżyć, a badacze mierzyli im tętno, przewodnictwo elektryczne skóry i potencjał elektromiograficzny w brzuściu czołowym mięśnia potyliczno- czołowego, podnoszącym brew. „W porównaniu z grupą kontrolną – podsumowali autorzy pracy – osoby uprowadzone wykazywały wyższy poziom pobudzenia psychofizjologicznego, gdy mowa była o porwaniu i innych stresujących przeżyciach niż gdy rozmawiano o sprawach przyjemnych i obojętnych”. Rzeczywiście, reakcje osób uprowadzonych były zbliżone podczas odtwarzania relacji o wydarzeniach, które ten stres wywołały, do reakcji występujących u pacjentów cierpiących na zespół stresu pourazowego (PTSD – post-traumatic stress disorder).

Badania osób rzekomo uprowadzonych podjęto jako punkt odniesienia w ramach zakrojonych na większą skalę badań nad przechowywaniem w pamięci przeżyć związanych z molestowaniem seksualnym. W książce Remembering Trauma („Traumatyczne wspomnienia”), wydanej przez Harvard University Press w 2003 roku, McNally opisuje liczne w latach dziewięćdziesiątych przypadki „odzyskiwania pamięci”, kiedy to wielu ludzi, próbując przypomnieć sobie (zazwyczaj za pomocą hipnozy i skojarzeń naprowadzających) historie świadczące, że w dzieciństwie byli obiektem molestowania, w rezultacie tworzyło fałszywe wspomnienia wykorzystywania seksualnego, do którego w rzeczywistości nigdy nie doszło. „Fakt, iż ludzie wierzący, że zostali uprowadzeni przez kosmitów, podczas odsłuchiwania nagranych na taśmie relacji o ich rzekomym porwaniu reagują podobnie jak pacjenci cierpiący na PTSD, świadczy – mówi McNally – jedynie o tym, że głębokie przekonanie o przeżyciu czegoś prowadzi do zmian fizjologicznych charakterystycznych dla stanów posttraumatycznych. Wyrazistości wspomnień traumatycznych nie należy jednak przyjmować za dowód ich autentyczności.

Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem wspomnień o uprowadzeniu przez kosmitów jest paraliż przysenny i halucynacje hipnopompiczne, występujace w fazie między snem a jawa. Takiemu paraliżowi często towarzyszą wzrokowe i słuchowe omamy oraz fantazje seksualne, interpretowane w kategoriach UFO i kosmitów. McNally stwierdził, że osoby rzekomo uprowadzone „znacznie częściej niż osoby z grupy kontrolnej przypominały sobie fakty, których nie było, i fałszywie interpretowały swe przeżycia”, jak również uzyskiwały wyższą od przeciętnej liczbę punktów w kwestionariuszu mierzącym „chłonność” – cechę umysłu powiązaną z podatnością na fantazjowanie, która sprzyja generowaniu fałszywych wspomnień.

Tymczasem przyczyną mojej przygody z kosmitami był po prostu brak snu i wyczerpanie fizyczne. Miałem wówczas za sobą 83 godz. nieprzerwanej jazdy i 2026 km przebytych na rowerze w ciągu pierwszych dni Race Across America, transamerykańskiego wyścigu kolarskiego, którego licząca blisko 5000 km trasa wiedzie non stop przez całe Stany Zjednoczone. Gdy walcząc z opadającymi  powiekami, pedałowałem zygzakiem po szosie, koledzy ze wspomagającej mnie ekipy, jadący za mną samochodem z mieszkalną przyczepą, dali mi znak światłami, a następnie wyprzedziwszy mnie, zatrzymali się i nakłonili, żebym wszedł do środka i odrobinę się zdrzemnął. Prawdopodobnie wówczas odezwały się we mnie dalekie reminiscencje oglądanego w latach sześćdziesiątych serialu telewizyjnego The Invaders („Najeźdźcy”), które w półśnie zlały się z rzeczywistością. W serialu tym przybysze z kosmosu podbijają Ziemię i przybierają ludzką postać, a różnią się od nas jedynie tym, że z niewyjaśnionych powodów mają sztywny mały palec u ręki. W ten oto sposób nagle członkowie mojej ekipy przeobrazili się w kosmitów. Wlepiałem wzrok w ich palce i zasypywałem pytaniami o rozmaite kwestie zarówno natury technicznej, jak i osobistej.

Po drzemce całe to wydarzenie potraktowałem jako dziwną halucynację, o której zaraz opowiedziałem ekipie programu Wide World of Sports z telewizji ABC, filmującej nasz wyścig. Niemniej to, co przeżyłem, miało dla mnie wszelkie cechy realności i w tym właśnie cała rzecz. Podatność na złudzenia nie zna granic, a jeśli ktoś jest o czymś głęboko przekonany, ma to przemożny wpływ na jego zachowanie. Na szczęście dzięki nauce potrafimy już odróżnić fantazję od rzeczywistości.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 03/2005 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
24
W 1859 r. Karol Darwin opublikował dzieło O powstaniu gatunków na drodze doboru naturalnego.
Warto przeczytać
Czy znasz powiedzenie że matematykowi do pracy wystarczy kartka, ołówek i kosz na śmieci? To nieprawda! Pasjonującą, efektowną i praktyczną matematykę poznaje się dopiero w laboratorium.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-16
Gwałtu! Porwali mnie kosmici!

Bladym świtem 8 sierpnia 1983 roku, gdy jechałem rowerem pustą wiejską szosą nieopodal Haigler w stanie Nebraska, wyprzedził mnie, oślepiając światłami, olbrzymi pojazd i zmusił do zjechania na pobocze. Dziwnie wyglądające postacie, które z niego wyszły, wciągnęły mnie do środka. Po półtorej godzinie znalazłem się znów na szosie, nie pamiętając zupełnie, co się ze mną przez ten czas działo. Ale mogę udowodnić, że to się naprawdę wydarzyło, ponieważ opowiedziałem o wszystkim wkrótce potem ekipie telewizyjnej.

Gdy uprowadzeni przez kosmitów relacjonują mi swoje historie, nie przeczę, że przydarzyło im się to naprawdę. Jednak dzięki badaniom Richarda J. McNally’ego i Susan A. Clancy, psychologów z Harvard University, wiadomo już, że niekiedy urojenia są tak realne jak rzeczywiste traumatyczne przeżycia i mogą mieć równie dramatyczny wpływ. W pracy zatytułowanej „Psychophysiological Responding during Script-Driven Imagery in People Reporting Abduction by Space Aliens” (“Reakcje psychofizjologiczne podczas sesji odtworzeniowych u osób rzekomo uprowadzonych przez istoty pozaziemskie”), opublikowanej w 2004 roku w piśmie Psychological Science, McNally, Clancy i ich współpracownicy przedstawiają wyniki badań ludzi, którzy utrzymują, że zostali porwani przez kosmitów. W czasie prowadzonej według wyznaczonego scenariusza sesji ludzie ci powracali pamięcią do swoich przeżyć, a badacze mierzyli im tętno, przewodnictwo elektryczne skóry i potencjał elektromiograficzny w brzuściu czołowym mięśnia potyliczno- czołowego, podnoszącym brew. „W porównaniu z grupą kontrolną – podsumowali autorzy pracy – osoby uprowadzone wykazywały wyższy poziom pobudzenia psychofizjologicznego, gdy mowa była o porwaniu i innych stresujących przeżyciach niż gdy rozmawiano o sprawach przyjemnych i obojętnych”. Rzeczywiście, reakcje osób uprowadzonych były zbliżone podczas odtwarzania relacji o wydarzeniach, które ten stres wywołały, do reakcji występujących u pacjentów cierpiących na zespół stresu pourazowego (PTSD – post-traumatic stress disorder).

Badania osób rzekomo uprowadzonych podjęto jako punkt odniesienia w ramach zakrojonych na większą skalę badań nad przechowywaniem w pamięci przeżyć związanych z molestowaniem seksualnym. W książce Remembering Trauma („Traumatyczne wspomnienia”), wydanej przez Harvard University Press w 2003 roku, McNally opisuje liczne w latach dziewięćdziesiątych przypadki „odzyskiwania pamięci”, kiedy to wielu ludzi, próbując przypomnieć sobie (zazwyczaj za pomocą hipnozy i skojarzeń naprowadzających) historie świadczące, że w dzieciństwie byli obiektem molestowania, w rezultacie tworzyło fałszywe wspomnienia wykorzystywania seksualnego, do którego w rzeczywistości nigdy nie doszło. „Fakt, iż ludzie wierzący, że zostali uprowadzeni przez kosmitów, podczas odsłuchiwania nagranych na taśmie relacji o ich rzekomym porwaniu reagują podobnie jak pacjenci cierpiący na PTSD, świadczy – mówi McNally – jedynie o tym, że głębokie przekonanie o przeżyciu czegoś prowadzi do zmian fizjologicznych charakterystycznych dla stanów posttraumatycznych. Wyrazistości wspomnień traumatycznych nie należy jednak przyjmować za dowód ich autentyczności.

Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem wspomnień o uprowadzeniu przez kosmitów jest paraliż przysenny i halucynacje hipnopompiczne, występujace w fazie między snem a jawa. Takiemu paraliżowi często towarzyszą wzrokowe i słuchowe omamy oraz fantazje seksualne, interpretowane w kategoriach UFO i kosmitów. McNally stwierdził, że osoby rzekomo uprowadzone „znacznie częściej niż osoby z grupy kontrolnej przypominały sobie fakty, których nie było, i fałszywie interpretowały swe przeżycia”, jak również uzyskiwały wyższą od przeciętnej liczbę punktów w kwestionariuszu mierzącym „chłonność” – cechę umysłu powiązaną z podatnością na fantazjowanie, która sprzyja generowaniu fałszywych wspomnień.

Tymczasem przyczyną mojej przygody z kosmitami był po prostu brak snu i wyczerpanie fizyczne. Miałem wówczas za sobą 83 godz. nieprzerwanej jazdy i 2026 km przebytych na rowerze w ciągu pierwszych dni Race Across America, transamerykańskiego wyścigu kolarskiego, którego licząca blisko 5000 km trasa wiedzie non stop przez całe Stany Zjednoczone. Gdy walcząc z opadającymi  powiekami, pedałowałem zygzakiem po szosie, koledzy ze wspomagającej mnie ekipy, jadący za mną samochodem z mieszkalną przyczepą, dali mi znak światłami, a następnie wyprzedziwszy mnie, zatrzymali się i nakłonili, żebym wszedł do środka i odrobinę się zdrzemnął. Prawdopodobnie wówczas odezwały się we mnie dalekie reminiscencje oglądanego w latach sześćdziesiątych serialu telewizyjnego The Invaders („Najeźdźcy”), które w półśnie zlały się z rzeczywistością. W serialu tym przybysze z kosmosu podbijają Ziemię i przybierają ludzką postać, a różnią się od nas jedynie tym, że z niewyjaśnionych powodów mają sztywny mały palec u ręki. W ten oto sposób nagle członkowie mojej ekipy przeobrazili się w kosmitów. Wlepiałem wzrok w ich palce i zasypywałem pytaniami o rozmaite kwestie zarówno natury technicznej, jak i osobistej.

Po drzemce całe to wydarzenie potraktowałem jako dziwną halucynację, o której zaraz opowiedziałem ekipie programu Wide World of Sports z telewizji ABC, filmującej nasz wyścig. Niemniej to, co przeżyłem, miało dla mnie wszelkie cechy realności i w tym właśnie cała rzecz. Podatność na złudzenia nie zna granic, a jeśli ktoś jest o czymś głęboko przekonany, ma to przemożny wpływ na jego zachowanie. Na szczęście dzięki nauce potrafimy już odróżnić fantazję od rzeczywistości.