człowiek
Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-16
Latające dywany i naukowe modły

(Fot. Luca Galuzzi/Wikipedia)

Pod koniec roku 1944 generał George S. Patton, chcąc zmobilizować przed ofensywą w Ardenach swe utrudzone nieustającymi deszczami oddziały, zwrócił się o pomoc do naczelnego kapelana armii:

Patton: Księże kapelanie, chcę, abyście przygotowali dla wszystkich modlitwę o dobrą pogodę. Mam już dość tego, że moi żołnierze mokną i grzęzną w błocie, zamiast walczyć z Niemcami. Może uda się nakłonić Boga, aby nam pomógł.

O’Neill: Panie generale, nie wiem, czy mamy na stanie wystarczająco gruby dywanik pod kolana na tego rodzaju modlitwę.

Patton: Nie obchodzi mnie to, choćby nawet potrzebny był latający dywan. Modlitwa ma być i już.

Nie wiem, czy późniejsze sukcesy Pattona zostały przypisane Boskiej interwencji, niemniej w ciągu ostatnich kilku lat w niektórych poważnych czasopismach naukowych ukazały się artykuły, których autorzy dowodzą, że modlitwa błagalna o zdrowie przynosi realne skutki. Prace te budzą poważne zastrzeżenia metodologiczne.

Podejrzenia o fałszerstwa. W 2001 roku Journal of Reproductive Medicine opublikował pracę trzech badaczy z Columbia University utrzymujących, że modlitwa za kobiety poddające się zabiegowi zapłodnienia in vitro w 50% przypadków była skuteczna, czyli dwukrotnie częściej niż w grupie kobiet, których nikt nie wspierał modlitwą. Timothy Johnson, komentator medyczny ABC News, zajął w tej sprawie ostrożnie entuzjastyczne stanowisko: „Najnowsze badania nad wpływem modlitwy na efektywność sztucznego zapłodnienia dały zaskakujące wyniki, ale wielu lekarzy podchodzi do nich sceptycznie”. Jednym z owych sceptyków był Bruce Flamm, profesor ginekologii i położnictwa ze szpitala klinicznego University of California w Irvine, który nie tylko wytknął wiele uchybień natury metodologicznej popełnionych podczas przeprowadzania opisanego eksperymentu, ale i odkrył, że jeden z autorów pracy, Daniel Wirth, alias John Wayne Truelove, który w ogóle nie jest lekarzem, lecz legitymuje się dyplomem magistra parapsychologii, został niedawno oskarżony o oszustwa bankowe i wyłudzenia dokonywane drogą korespondencyjną. Wirth przyznał się do stawianych mu zarzutów, ale pozostałych dwóch autorów odmówiło komentarzy. W następstwie dociekliwości Flamma artykuł został po trzech latach usunięty z wersji internetowej czasopisma, a władze Columbia University wszczęły formalne śledztwo w tej sprawie.

Brak kontroli. W badaniach tych nie szacowano na ogół, jaki wpływ na otrzymane wyniki miały takie czynniki, jak wiek, płeć, poziom wykształcenia, pochodzenie etniczne, status materialny i społeczny, stan cywilny oraz stopień gorliwości religijnej. Nie brano też pod uwagę faktu, że większość religii piętnuje szkodliwe dla zdrowia praktyki, jak zmianę partnerów seksualnych, nadużywanie alkoholu i narkotyków czy też palenie tytoniu. Po uwzględnieniu tego rodzaju elementów wyraźne początkowo wyniki staja się statystycznie nieznaczące. Z kolei w pewnych badaniach szybkości rekonwalescencji starszych kobiet, które przeszły operację stawu biodrowego, pominięto zupełnie wiek pacjentek, inne zaś badania, mające wykazać związek między uczestnictwem w praktykach religijnych a tempem rekonwalescencji po chorobie, nie uwzględniały tego, że ludzie słabego zdrowia mogą w ogóle nie chodzić do kościoła.

Różnice pomiędzy wynikami badań. W szeroko opisywanych w mediach badaniach nad pacjentami chorymi na serce, w których intencji modlili się członkowie jednej z protestanckich sekt odnowy ewangelicznej, na 29 wyznaczanych parametrów jedynie w przypadku sześciu widać było znaczące różnice pomiędzy grupami chorych, za których się modlono i grupami chorych, za których się nie modlono. Tymczasem w innych podobnych badaniach istotne różnice stwierdzano dla odmiennych parametrów. Aby tego rodzaju badania mogły czegokolwiek dowieść, wyraźne różnice muszą dotyczyć za każdym razem tych samych parametrów, ponieważ przy odpowiednio dużej liczbie prób korelacje niektórych parametrów pojawiają się na zasadzie czystego przypadku.

Definicje operacyjne. Gdy przeprowadzamy doświadczenia mające wykazać skuteczność modlitwy, co jest faktycznym przedmiotem naszych badań? Na przykład, o jaką modlitwę właściwie nam chodzi? (Czy modlitwa chrześcijańska jest tyle samo warta, ile modlitwa judaistyczna, muzułmańska, buddyjska, neopogańska lub szamańska?) Do kogo czy do czego należałoby ją kierować? (Czy wszystko jedno, czy modlimy się do Boga, Chrystusa, albo uniwersalnej siły życiowej?) Jak długa i jak częsta ma być modlitwa? (Czy dwie modlitwy po 10 minut odpowiadają jednej 20-minutowej?) Ilu ludzi powinno się modlić i czy ma znaczenie ich pozycja w hierarchii religijnej? (Czy modlitwa księdza jest równoważna na przykład 10 modlitwom zwykłych parafian?) W większości przeprowadzanych badań nad skutecznością modlitwy takich definicji operacyjnych brak w ogóle bądź też nie są one ze sobą spójne.

Najpoważniejszy zarzut, jaki można postawić tego typu badaniom, jest jednak natury teologicznej: skoro Bóg jest wszechwiedzący i wszechmogący, czyż doprawdy trzeba mu przypominać, kogo ma uzdrowić, lub namolnie go do tego nakłaniać? Eksperymenty z modlitwą sprowadzają Boga do roli szczura laboratoryjnego reagującego na określone bodźce, co jest fatalne w skutkach dla nauki, a jeszcze bardziej dla religii.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 12/2004 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
22
W 1904 r. urodził się Louis Néel, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-16
Latające dywany i naukowe modły

(Fot. Luca Galuzzi/Wikipedia)

Pod koniec roku 1944 generał George S. Patton, chcąc zmobilizować przed ofensywą w Ardenach swe utrudzone nieustającymi deszczami oddziały, zwrócił się o pomoc do naczelnego kapelana armii:

Patton: Księże kapelanie, chcę, abyście przygotowali dla wszystkich modlitwę o dobrą pogodę. Mam już dość tego, że moi żołnierze mokną i grzęzną w błocie, zamiast walczyć z Niemcami. Może uda się nakłonić Boga, aby nam pomógł.

O’Neill: Panie generale, nie wiem, czy mamy na stanie wystarczająco gruby dywanik pod kolana na tego rodzaju modlitwę.

Patton: Nie obchodzi mnie to, choćby nawet potrzebny był latający dywan. Modlitwa ma być i już.

Nie wiem, czy późniejsze sukcesy Pattona zostały przypisane Boskiej interwencji, niemniej w ciągu ostatnich kilku lat w niektórych poważnych czasopismach naukowych ukazały się artykuły, których autorzy dowodzą, że modlitwa błagalna o zdrowie przynosi realne skutki. Prace te budzą poważne zastrzeżenia metodologiczne.

Podejrzenia o fałszerstwa. W 2001 roku Journal of Reproductive Medicine opublikował pracę trzech badaczy z Columbia University utrzymujących, że modlitwa za kobiety poddające się zabiegowi zapłodnienia in vitro w 50% przypadków była skuteczna, czyli dwukrotnie częściej niż w grupie kobiet, których nikt nie wspierał modlitwą. Timothy Johnson, komentator medyczny ABC News, zajął w tej sprawie ostrożnie entuzjastyczne stanowisko: „Najnowsze badania nad wpływem modlitwy na efektywność sztucznego zapłodnienia dały zaskakujące wyniki, ale wielu lekarzy podchodzi do nich sceptycznie”. Jednym z owych sceptyków był Bruce Flamm, profesor ginekologii i położnictwa ze szpitala klinicznego University of California w Irvine, który nie tylko wytknął wiele uchybień natury metodologicznej popełnionych podczas przeprowadzania opisanego eksperymentu, ale i odkrył, że jeden z autorów pracy, Daniel Wirth, alias John Wayne Truelove, który w ogóle nie jest lekarzem, lecz legitymuje się dyplomem magistra parapsychologii, został niedawno oskarżony o oszustwa bankowe i wyłudzenia dokonywane drogą korespondencyjną. Wirth przyznał się do stawianych mu zarzutów, ale pozostałych dwóch autorów odmówiło komentarzy. W następstwie dociekliwości Flamma artykuł został po trzech latach usunięty z wersji internetowej czasopisma, a władze Columbia University wszczęły formalne śledztwo w tej sprawie.

Brak kontroli. W badaniach tych nie szacowano na ogół, jaki wpływ na otrzymane wyniki miały takie czynniki, jak wiek, płeć, poziom wykształcenia, pochodzenie etniczne, status materialny i społeczny, stan cywilny oraz stopień gorliwości religijnej. Nie brano też pod uwagę faktu, że większość religii piętnuje szkodliwe dla zdrowia praktyki, jak zmianę partnerów seksualnych, nadużywanie alkoholu i narkotyków czy też palenie tytoniu. Po uwzględnieniu tego rodzaju elementów wyraźne początkowo wyniki staja się statystycznie nieznaczące. Z kolei w pewnych badaniach szybkości rekonwalescencji starszych kobiet, które przeszły operację stawu biodrowego, pominięto zupełnie wiek pacjentek, inne zaś badania, mające wykazać związek między uczestnictwem w praktykach religijnych a tempem rekonwalescencji po chorobie, nie uwzględniały tego, że ludzie słabego zdrowia mogą w ogóle nie chodzić do kościoła.

Różnice pomiędzy wynikami badań. W szeroko opisywanych w mediach badaniach nad pacjentami chorymi na serce, w których intencji modlili się członkowie jednej z protestanckich sekt odnowy ewangelicznej, na 29 wyznaczanych parametrów jedynie w przypadku sześciu widać było znaczące różnice pomiędzy grupami chorych, za których się modlono i grupami chorych, za których się nie modlono. Tymczasem w innych podobnych badaniach istotne różnice stwierdzano dla odmiennych parametrów. Aby tego rodzaju badania mogły czegokolwiek dowieść, wyraźne różnice muszą dotyczyć za każdym razem tych samych parametrów, ponieważ przy odpowiednio dużej liczbie prób korelacje niektórych parametrów pojawiają się na zasadzie czystego przypadku.

Definicje operacyjne. Gdy przeprowadzamy doświadczenia mające wykazać skuteczność modlitwy, co jest faktycznym przedmiotem naszych badań? Na przykład, o jaką modlitwę właściwie nam chodzi? (Czy modlitwa chrześcijańska jest tyle samo warta, ile modlitwa judaistyczna, muzułmańska, buddyjska, neopogańska lub szamańska?) Do kogo czy do czego należałoby ją kierować? (Czy wszystko jedno, czy modlimy się do Boga, Chrystusa, albo uniwersalnej siły życiowej?) Jak długa i jak częsta ma być modlitwa? (Czy dwie modlitwy po 10 minut odpowiadają jednej 20-minutowej?) Ilu ludzi powinno się modlić i czy ma znaczenie ich pozycja w hierarchii religijnej? (Czy modlitwa księdza jest równoważna na przykład 10 modlitwom zwykłych parafian?) W większości przeprowadzanych badań nad skutecznością modlitwy takich definicji operacyjnych brak w ogóle bądź też nie są one ze sobą spójne.

Najpoważniejszy zarzut, jaki można postawić tego typu badaniom, jest jednak natury teologicznej: skoro Bóg jest wszechwiedzący i wszechmogący, czyż doprawdy trzeba mu przypominać, kogo ma uzdrowić, lub namolnie go do tego nakłaniać? Eksperymenty z modlitwą sprowadzają Boga do roli szczura laboratoryjnego reagującego na określone bodźce, co jest fatalne w skutkach dla nauki, a jeszcze bardziej dla religii.