człowiek
Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-13
Requiem dla sześciu miliardów

Pomiędzy dniem dzisiejszym a rokiem 2123 ludzkość dotknie tragedia iście apokaliptycznych rozmiarów, która pochłonie ponad 6 mld istnień ludzkich. Mówię to całkiem serio. Carl Haub demograf z Population Reference Bureau w Waszyngtonie, szacuje, że w okresie od 50 000 roku p.n.e. do 2002 roku n.e. przyszło na świat mniej więcej 106 mld ludzi. Obecnie liczba mieszkańców Ziemi wynosi około 6.3 mld. W przybliżeniu więc 100 mld naszych przodków już odeszło na tamten świat. Jeśli zatem przeszłość może być kluczem do przyszłości, oznacza to, że w ciągu najbliższych 120 lat (bo taką przyjmuje się obecnie maksymalna długość życia człowieka) ponad 6 mld ludzi spotka ten sam los. I nie jesteśmy w stanie w żaden sposób temu zapobiec. Czy jednak naprawdę?

Przez większą część ludzkich dziejów antidotum na tę nieuniknioną perspektywę pozostawała jedynie modlitwa i poezja. Obecnie w sukurs zaczyna nam przychodzić nauka – oferując rozmaite sposoby, jeśli nie na nieśmiertelność jako taką, to przynajmniej na długowieczność o iście biblijnym wymiarze. Wszystkie one odwołują się w jakiś sposób do nauki, chociaż żaden nie został naukowo potwierdzony. Przedstawię pokrótce niektóre z nich:

Nieśmiertelność wirtualna. Zdaniem Franka J. Tiplera, fizyka z Tulane University, kiedyś w odległej przyszłości uda się wszystkich wskrzesić do życia w wirtualnej rzeczywistości, wymagającej pamięci o wielkości 10 do potęgi 10123 bajtów. Jeśli ta wirtualna rzeczywistość będzie dobrze skonstruowana, nie da się jej w żaden sposób odróżnić od świata, z którym mamy do czynienia na co dzień. Uszczypnijcie mnie, czy to nie sen!

Nieśmiertelność genetyczna. Ach, te paskudne telomery na końcach chromosomów! Nie pozwalają, by komórki powielały się w nieskończoność. A gdyby tak udało nam się przeprogramować normalne komórki na podobieństwo rakowych? Niestety, mogłoby to nie przynieść pożądanego skutku, ponieważ systemy biologiczne są tak złożone, że nawet pożądana modyfikacja jednego elementu nie pociąga za sobą zmiany wszystkich innych biorących udział w procesach starzenia się.

Nieśmiertelność kriogeniczna. Zamrozić, odczekać i przywrócić do życia – brzmi to całkiem nieźle, ale tylko w teorii. W każdym razie dopóki nie staniemy w praktyce przed problemem uczynienia z zamrożonej konserwy na powrót żywego organizmu, gdyż przy rozmrażaniu tkanek zamiast oddzielnych komórek otrzymuje się gęsta papkę. I oczywiście w międzyczasie nie wolno zapominać o regularnym płaceniu rachunków za prąd.

Nieśmiertelność poprzez wymianę. Najpierw wymienimy sobie na nowe wszystkie narządy (dziś przeszczepy wciąż jeszcze często są odrzucane), a następnie, stosując metody nanotechnologii (których póki co jeszcze nie opanowaliśmy), poszczególne komórki i cząsteczki naszego ciała, i wreszcie spróbujemy zastąpić budulec biologiczny czymś bardziej trwałym, na przykład krzemem. Czy ktoś dostrzeże jakąś różnicę?

Matuzalemowy styl życia. Ponieważ długowieczność jest celem, który w obecnych czasach przyświeca wszystkim, kramarze wszelkiego autoramentu gremialnie oferują rozmaite eliksiry przedłużające życie. Podejmując wyzwanie na gruncie merytorycznym, trzech czołowych badaczy procesów starzenia, S. Jay Olshansky, Leonard Hayflick i Bruce A. Carnes, oświadczyło jednoznacznie na łamach niniejszego magazynu, że „dotąd nie potwierdzono, by którykolwiek z szumnie reklamowanych środków hamował, zatrzymywał bądź odwracał procesy starzenia u człowieka, a niektóre z nich stanowią wręcz zagrożenie dla życia” [„Złudne eliksiry młodości”; Świat Nauki, sierpień 2002].

Nigdy na przykład nie udało się przekonująco wykazać, że antyutleniacze (przyjmowane jako uzupełnienie diety), przeciwdziałające szkodliwemu wpływowi wolnych rodników na komórki, powstrzymują starzenie się. W rzeczywistości wolne rodniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów komórkowych. Terapia hormonalna, kolejne popularne panaceum, przeciwdziała jedynie w pewnym stopniu niektórym efektom towarzyszącym starzeniu się, jak zmniejszenie masy mięśniowej i sił życiowych u mężczyzn w starszym wieku i kobiet po menopauzie. Nie dowiedziono jednak, by terapia ta miała wpływ na sam proces starzenia.

Jako zapalony cyklista z satysfakcja stwierdzam, że właściwe odżywianie i odpowiednia dawka wysiłku fizycznego to wypróbowane sposoby na przedłużenie życia. To one, w połączeniu ze zdobyczami współczesnej medycyny i podwyższeniem poziomu codziennej higieny, sprawiły, że przeciętna długość ludzkiego życia niemal podwoiła się w ciągu minionego stulecia. Niestety, oznacza to po prostu, że więcej z nas zbliży się do granicy 120 lat, zanim nieuchronnie podzieli los wszystkich istot.

XX-wieczny angielski poeta Dylan Thomas wzywał podniośle: „Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy. Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy” [przekł. Stanisław Barańczak]. Buntujmy się więc, ale na miarę naszych możliwości. Dopóki nauka nie wynajdzie skutecznej recepty na długie i zdrowe życie, powinniśmy cieszyć się czasem, który został nam dany, choć tak szybko przemija.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 11/2003 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
18
W 1897 r. urodził się Patrick Maynard Stuart Blackett, brytyjski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-13
Requiem dla sześciu miliardów

Pomiędzy dniem dzisiejszym a rokiem 2123 ludzkość dotknie tragedia iście apokaliptycznych rozmiarów, która pochłonie ponad 6 mld istnień ludzkich. Mówię to całkiem serio. Carl Haub demograf z Population Reference Bureau w Waszyngtonie, szacuje, że w okresie od 50 000 roku p.n.e. do 2002 roku n.e. przyszło na świat mniej więcej 106 mld ludzi. Obecnie liczba mieszkańców Ziemi wynosi około 6.3 mld. W przybliżeniu więc 100 mld naszych przodków już odeszło na tamten świat. Jeśli zatem przeszłość może być kluczem do przyszłości, oznacza to, że w ciągu najbliższych 120 lat (bo taką przyjmuje się obecnie maksymalna długość życia człowieka) ponad 6 mld ludzi spotka ten sam los. I nie jesteśmy w stanie w żaden sposób temu zapobiec. Czy jednak naprawdę?

Przez większą część ludzkich dziejów antidotum na tę nieuniknioną perspektywę pozostawała jedynie modlitwa i poezja. Obecnie w sukurs zaczyna nam przychodzić nauka – oferując rozmaite sposoby, jeśli nie na nieśmiertelność jako taką, to przynajmniej na długowieczność o iście biblijnym wymiarze. Wszystkie one odwołują się w jakiś sposób do nauki, chociaż żaden nie został naukowo potwierdzony. Przedstawię pokrótce niektóre z nich:

Nieśmiertelność wirtualna. Zdaniem Franka J. Tiplera, fizyka z Tulane University, kiedyś w odległej przyszłości uda się wszystkich wskrzesić do życia w wirtualnej rzeczywistości, wymagającej pamięci o wielkości 10 do potęgi 10123 bajtów. Jeśli ta wirtualna rzeczywistość będzie dobrze skonstruowana, nie da się jej w żaden sposób odróżnić od świata, z którym mamy do czynienia na co dzień. Uszczypnijcie mnie, czy to nie sen!

Nieśmiertelność genetyczna. Ach, te paskudne telomery na końcach chromosomów! Nie pozwalają, by komórki powielały się w nieskończoność. A gdyby tak udało nam się przeprogramować normalne komórki na podobieństwo rakowych? Niestety, mogłoby to nie przynieść pożądanego skutku, ponieważ systemy biologiczne są tak złożone, że nawet pożądana modyfikacja jednego elementu nie pociąga za sobą zmiany wszystkich innych biorących udział w procesach starzenia się.

Nieśmiertelność kriogeniczna. Zamrozić, odczekać i przywrócić do życia – brzmi to całkiem nieźle, ale tylko w teorii. W każdym razie dopóki nie staniemy w praktyce przed problemem uczynienia z zamrożonej konserwy na powrót żywego organizmu, gdyż przy rozmrażaniu tkanek zamiast oddzielnych komórek otrzymuje się gęsta papkę. I oczywiście w międzyczasie nie wolno zapominać o regularnym płaceniu rachunków za prąd.

Nieśmiertelność poprzez wymianę. Najpierw wymienimy sobie na nowe wszystkie narządy (dziś przeszczepy wciąż jeszcze często są odrzucane), a następnie, stosując metody nanotechnologii (których póki co jeszcze nie opanowaliśmy), poszczególne komórki i cząsteczki naszego ciała, i wreszcie spróbujemy zastąpić budulec biologiczny czymś bardziej trwałym, na przykład krzemem. Czy ktoś dostrzeże jakąś różnicę?

Matuzalemowy styl życia. Ponieważ długowieczność jest celem, który w obecnych czasach przyświeca wszystkim, kramarze wszelkiego autoramentu gremialnie oferują rozmaite eliksiry przedłużające życie. Podejmując wyzwanie na gruncie merytorycznym, trzech czołowych badaczy procesów starzenia, S. Jay Olshansky, Leonard Hayflick i Bruce A. Carnes, oświadczyło jednoznacznie na łamach niniejszego magazynu, że „dotąd nie potwierdzono, by którykolwiek z szumnie reklamowanych środków hamował, zatrzymywał bądź odwracał procesy starzenia u człowieka, a niektóre z nich stanowią wręcz zagrożenie dla życia” [„Złudne eliksiry młodości”; Świat Nauki, sierpień 2002].

Nigdy na przykład nie udało się przekonująco wykazać, że antyutleniacze (przyjmowane jako uzupełnienie diety), przeciwdziałające szkodliwemu wpływowi wolnych rodników na komórki, powstrzymują starzenie się. W rzeczywistości wolne rodniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów komórkowych. Terapia hormonalna, kolejne popularne panaceum, przeciwdziała jedynie w pewnym stopniu niektórym efektom towarzyszącym starzeniu się, jak zmniejszenie masy mięśniowej i sił życiowych u mężczyzn w starszym wieku i kobiet po menopauzie. Nie dowiedziono jednak, by terapia ta miała wpływ na sam proces starzenia.

Jako zapalony cyklista z satysfakcja stwierdzam, że właściwe odżywianie i odpowiednia dawka wysiłku fizycznego to wypróbowane sposoby na przedłużenie życia. To one, w połączeniu ze zdobyczami współczesnej medycyny i podwyższeniem poziomu codziennej higieny, sprawiły, że przeciętna długość ludzkiego życia niemal podwoiła się w ciągu minionego stulecia. Niestety, oznacza to po prostu, że więcej z nas zbliży się do granicy 120 lat, zanim nieuchronnie podzieli los wszystkich istot.

XX-wieczny angielski poeta Dylan Thomas wzywał podniośle: „Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy. Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy” [przekł. Stanisław Barańczak]. Buntujmy się więc, ale na miarę naszych możliwości. Dopóki nauka nie wynajdzie skutecznej recepty na długie i zdrowe życie, powinniśmy cieszyć się czasem, który został nam dany, choć tak szybko przemija.