człowiek
Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-12
Mózg we władzy demonów

Pięć wieków temu nasz świat roił się od demonów – inkubów i sukubów, które dręczyły swe ofiary podczas snu. Dwieście lat temu na świecie pełno było duchów i upiorów, które straszyły nieszczęśników po nocach. W ubiegłym stuleciu świat zaczęły masowo nawiedzać istoty pozaziemskie, różne zielone i szare ufoludki, porywające ludzi, by ich poddawać badaniom i eksperymentom. Obecnie raz po raz pojawiają się relacje osób opuszczających własne ciało bądź lewitujących ponad łóżkiem. Cóż to się dzieje? Czy wszystkie te eteryczne istoty i tajemnicze zjawiska są realnym elementem świata, czy też wytworem umysłu? Wyniki najnowszych badań pozwalają sądzić, że prawdziwa jest ta druga koncepcja. Na przykład kanadyjski neurolog Michael Persinger z Laurentian University w Sudbury w Kanadzie potrafi w swoim laboratorium wywołać tego typu doznania u ludzi, których płaty skroniowe poddaje działaniu zmiennych pól magnetycznych (sam z powodzeniem wypróbowałem to na sobie, uzyskując dość nieokreślone wrażenie pozostawania poza własnym ciałem).

O podobnym eksperymencie doniósł Nature z 19 września 2002 roku. Neurologowi Olafowi Blanke ze Szpitala Uniwersyteckiego w Genewie i jego współpracownikom udało się wywołać wrażenie pozostawania poza ciałem u 43-letniej kobiety cierpiącej na ostre napady padaczki, gdy drażnił prądem elektrycznym prawy zakręt kątowy w jej płacie skroniowym. Przy początkowo łagodnej stymulacji odnosiła ona wrażenie „zapadania się w łóżku” lub „spadania z wysokości”. Po zastosowaniu silniejszych bodźców twierdziła, że „ogląda siebie z góry leżącą w łóżku, lecz widzi jedynie swoje nogi i dolna część tułowia”. W kolejnej próbie wywołano „chwilowe wrażenie lekkości i unoszenia się około dwóch metrów nad łóżkiem, pod samym sufitem”.

Wyniki podobnych badań przytaczane są w wydanej w 2001 roku książce Why God Won’t Go Away (Dlaczego Bóg nie odchodzi). Andrew Newberg z University of Pennsylvania Medical Center oraz nieżyjący już Eugene D’Aquili stwierdzili, że skaning mózgu buddyjskich mnichów pogrążonych w medytacjach czy też modlących się zakonnic wykazuje zaskakująco niski poziom aktywności w  obszarze tylnego płata ciemieniowego górnego, który autorzy nazwali obszarem rozpoznawania relacji przestrzennych. Odpowiada on za orientację naszego ciała w przestrzeni; ludziom, którzy maja uszkodzona tę część mózgu, ogromne trudności sprawia nawet poruszanie si´ po własnym domu. Gdy obszar rozpoznawania relacji przestrzennych jest w pełni aktywny i funkcjonuje bez zakłóceń, odczuwamy wyraźnie oddzielenie sfery wewnętrznej od świata zewnętrznego. Natomiast gdy przejdzie w stan „hibernacji” – co następuje na przykład podczas głębokiego pogrążenia się w modlitwie lub podczas medytacji – granica ta zaciera się i nie rozróżniamy, co dzieje się wewnątrz naszego ciała, a co poza nim. Być może to właśnie dotyczy mnichów mających poczucie jedności ze Wszechświatem, zakonnic odczuwających fizyczną obecność Boga bądź też ludzi uprowadzonych przez istoty pozaziemskie, którzy są przekonani, że oto zostali przeniesieni z własnego łóżka na pokład statku kosmicznego.

Doznania tego rodzaju mogą też zostać wywołane przez dramatyczne wydarzenia. Lancet z 15 grudnia 2001 roku opublikował wyniki holenderskich badań, podczas których 12% z 344 pacjentów po zawale serca, przywróconych do życia ze stanu śmierci klinicznej, relacjonowało swoje przeżycia z krytycznych chwil. Jedni mieli poczucie wyzwolenia z własnego ciała, inni widzieli światełko na końcu długiego tunelu, a niektórzy opowiadali nawet, że rozmawiali ze zmarłymi członkami swojej rodziny. Ponieważ na co dzień odbieramy bodźce dochodzące z zewnątrz, to gdy jakaś część mózgu nie  funkcjonuje normalnie, wysyłając fałszywe sygnały, inna jego część interpretuje je jako wydarzenia zewnętrzne. W ten sposób to, co anormalne, uznane zostaje za paranormalne.

Powołałem się tu jedynie na najnowsze badania, które zadają kłam przekonaniu, jakoby umysł i cała sfera duchowa były czymś całkowicie odmiennym niż ciało i mózg. W rzeczywistości wszelka aktywność umysłowa polega na procesach zachodzących w obrębie mózgu. Duże obszary mózgu, jak kora mózgowa, koordynują sygnały z innych, mniejszych obszarów, jak płaty skroniowe, które z kolei zbierają impulsy neuronowe dochodzące z jeszcze mniejszych fragmentów mózgu, jak zakręt kątowy. Oczywiście, z funkcjonowania całego tego złożonego układu elektrochemicznego nie zdajemy sobie sprawy. Bezpośrednio dane jest nam to, co filozofowie nazywają qualiami, czyli subiektywnie przeżywanymi myślami i uczuciami, powstającymi w następstwie współgrania impulsów neuronowych.

To, co paranormalne i nadprzyrodzone, nieuchronnie sprowadzane jest do naturalnego porządku rzeczy. W rzeczywistości nie ma niczego paranormalnego ani nadprzyrodzonego. Istnieją wyłącznie rzeczy czy zjawiska normalne i naturalne oraz zagadki, których na razie nie potrafimy rozwiązać. I jest sprawa nauki, a nie pseudonauki, aby znaleźć na nie odpowiedzi odwołujące się do przyczyn naturalnych, a nie nadprzyrodzonych.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 05/2003 »
Drukuj »
Komentarze
Dodany przez: 144th | 2014-07-21
Autor artykułu wyciąga zbyt daleko idące wnoski. Naukowe podejście wymaga zupełnego obiektywizmu, a tu pomieszało się ono ze światopoglądem. Na podstawie przytoczonych przykładów nie da się wysnuć konkuzji, jakoby "w rzeczywistości nie było niczego paranormalnego ani nadprzyrodzonego". Powyższe eksperymenty mówią o pewnych doznaniach, które da się wywołać sztucznie, reszta jest subiektywną oceną, którą redaktor przedstawia tu w charakterze wniosku. Od autora takiego portalu jak "Świat nauki" oczekiwałbym jednak wstrzemięźliwości w wydawaniu sądów czy manifestacji własnych przekonań, wzamian wymagając transparentnej interpretacji danych. Pozdrawiam.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
22
W 1904 r. urodził się Louis Néel, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-12
Mózg we władzy demonów

Pięć wieków temu nasz świat roił się od demonów – inkubów i sukubów, które dręczyły swe ofiary podczas snu. Dwieście lat temu na świecie pełno było duchów i upiorów, które straszyły nieszczęśników po nocach. W ubiegłym stuleciu świat zaczęły masowo nawiedzać istoty pozaziemskie, różne zielone i szare ufoludki, porywające ludzi, by ich poddawać badaniom i eksperymentom. Obecnie raz po raz pojawiają się relacje osób opuszczających własne ciało bądź lewitujących ponad łóżkiem. Cóż to się dzieje? Czy wszystkie te eteryczne istoty i tajemnicze zjawiska są realnym elementem świata, czy też wytworem umysłu? Wyniki najnowszych badań pozwalają sądzić, że prawdziwa jest ta druga koncepcja. Na przykład kanadyjski neurolog Michael Persinger z Laurentian University w Sudbury w Kanadzie potrafi w swoim laboratorium wywołać tego typu doznania u ludzi, których płaty skroniowe poddaje działaniu zmiennych pól magnetycznych (sam z powodzeniem wypróbowałem to na sobie, uzyskując dość nieokreślone wrażenie pozostawania poza własnym ciałem).

O podobnym eksperymencie doniósł Nature z 19 września 2002 roku. Neurologowi Olafowi Blanke ze Szpitala Uniwersyteckiego w Genewie i jego współpracownikom udało się wywołać wrażenie pozostawania poza ciałem u 43-letniej kobiety cierpiącej na ostre napady padaczki, gdy drażnił prądem elektrycznym prawy zakręt kątowy w jej płacie skroniowym. Przy początkowo łagodnej stymulacji odnosiła ona wrażenie „zapadania się w łóżku” lub „spadania z wysokości”. Po zastosowaniu silniejszych bodźców twierdziła, że „ogląda siebie z góry leżącą w łóżku, lecz widzi jedynie swoje nogi i dolna część tułowia”. W kolejnej próbie wywołano „chwilowe wrażenie lekkości i unoszenia się około dwóch metrów nad łóżkiem, pod samym sufitem”.

Wyniki podobnych badań przytaczane są w wydanej w 2001 roku książce Why God Won’t Go Away (Dlaczego Bóg nie odchodzi). Andrew Newberg z University of Pennsylvania Medical Center oraz nieżyjący już Eugene D’Aquili stwierdzili, że skaning mózgu buddyjskich mnichów pogrążonych w medytacjach czy też modlących się zakonnic wykazuje zaskakująco niski poziom aktywności w  obszarze tylnego płata ciemieniowego górnego, który autorzy nazwali obszarem rozpoznawania relacji przestrzennych. Odpowiada on za orientację naszego ciała w przestrzeni; ludziom, którzy maja uszkodzona tę część mózgu, ogromne trudności sprawia nawet poruszanie si´ po własnym domu. Gdy obszar rozpoznawania relacji przestrzennych jest w pełni aktywny i funkcjonuje bez zakłóceń, odczuwamy wyraźnie oddzielenie sfery wewnętrznej od świata zewnętrznego. Natomiast gdy przejdzie w stan „hibernacji” – co następuje na przykład podczas głębokiego pogrążenia się w modlitwie lub podczas medytacji – granica ta zaciera się i nie rozróżniamy, co dzieje się wewnątrz naszego ciała, a co poza nim. Być może to właśnie dotyczy mnichów mających poczucie jedności ze Wszechświatem, zakonnic odczuwających fizyczną obecność Boga bądź też ludzi uprowadzonych przez istoty pozaziemskie, którzy są przekonani, że oto zostali przeniesieni z własnego łóżka na pokład statku kosmicznego.

Doznania tego rodzaju mogą też zostać wywołane przez dramatyczne wydarzenia. Lancet z 15 grudnia 2001 roku opublikował wyniki holenderskich badań, podczas których 12% z 344 pacjentów po zawale serca, przywróconych do życia ze stanu śmierci klinicznej, relacjonowało swoje przeżycia z krytycznych chwil. Jedni mieli poczucie wyzwolenia z własnego ciała, inni widzieli światełko na końcu długiego tunelu, a niektórzy opowiadali nawet, że rozmawiali ze zmarłymi członkami swojej rodziny. Ponieważ na co dzień odbieramy bodźce dochodzące z zewnątrz, to gdy jakaś część mózgu nie  funkcjonuje normalnie, wysyłając fałszywe sygnały, inna jego część interpretuje je jako wydarzenia zewnętrzne. W ten sposób to, co anormalne, uznane zostaje za paranormalne.

Powołałem się tu jedynie na najnowsze badania, które zadają kłam przekonaniu, jakoby umysł i cała sfera duchowa były czymś całkowicie odmiennym niż ciało i mózg. W rzeczywistości wszelka aktywność umysłowa polega na procesach zachodzących w obrębie mózgu. Duże obszary mózgu, jak kora mózgowa, koordynują sygnały z innych, mniejszych obszarów, jak płaty skroniowe, które z kolei zbierają impulsy neuronowe dochodzące z jeszcze mniejszych fragmentów mózgu, jak zakręt kątowy. Oczywiście, z funkcjonowania całego tego złożonego układu elektrochemicznego nie zdajemy sobie sprawy. Bezpośrednio dane jest nam to, co filozofowie nazywają qualiami, czyli subiektywnie przeżywanymi myślami i uczuciami, powstającymi w następstwie współgrania impulsów neuronowych.

To, co paranormalne i nadprzyrodzone, nieuchronnie sprowadzane jest do naturalnego porządku rzeczy. W rzeczywistości nie ma niczego paranormalnego ani nadprzyrodzonego. Istnieją wyłącznie rzeczy czy zjawiska normalne i naturalne oraz zagadki, których na razie nie potrafimy rozwiązać. I jest sprawa nauki, a nie pseudonauki, aby znaleźć na nie odpowiedzi odwołujące się do przyczyn naturalnych, a nie nadprzyrodzonych.