nauki ścisłe
Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-12
O fizykach i poławiaczach małży

Poniższe cytaty pochodzą z dwu opublikowanych w ostatnich latach własnym nakładem książek, które zdaniem ich autorów, zrewolucjonizują naukę:

„Książka ta stanowi uwieńczenie prawie 20 lat wysiłków, które włożyłem w stworzenie teorii naukowej całkowicie nowego typu. Nigdy nie przypuszczałem, że zajmie mi to aż tyle czasu, lecz jak się okazało, odkrycie moje miało znacznie szerszy zasięg, niż mogłem sądzić; w istocie to, czego dokonałem, ma znaczenie dla niemal wszystkich istniejących dziedzin nauki, a często poza nie wykracza [...]. Uważam, że jest to jedno z najważniejszych odkryć w dziejach nauk teoretycznych.”

„Opisane tu badania prowadziłem zupełnie sam przez ostatnich 30 lat. Jak się przekonacie, czytając tę książkę, takimi koncepcjami może się zajmować jedynie autsajder. Stanowią one tak radykalna rewizję  współczesnej myśli naukowej, że byłoby niezwykle trudno rozwinąć choćby część tego całościowego systemu teoretycznego osobie tkwiącej w sztywnych ramach nauki instytucjonalnej.”

Obaj autorzy pracowali przez lata w zupełnej izolacji. Obaj stworzywszy zadziwiająco spójne teorie, wygłaszają zuchwałe tezy podważające fundamenty nie tylko samej fizyki, ale i nauki w ogóle. Obaj nie poszli tradycyjna droga przedstawienia wyników swych prac do opublikowania w recenzowanych czasopismach naukowych, lecz postanowili zaprezentować swe koncepcje bezpośrednio opinii publicznej. Oba teksty zawierają wiele sporządzonych własnoręcznie wykresów i rysunków, które w zamierzeniu ich autorów przedstawiać mają fundamentalne prawdy o Świecie przyrody.

I tu podobieństwa się kończą. Jednemu autorowi Time, Newsweek i Wired poświęciły na swych łamach wiele miejsca, a recenzję jego książki zamieścił New York Times. Dzieło drugiego nie zostało praktycznie zauważone, nie licząc wystawy zorganizowanej w Santa Monica Museum of Art w Kalifornii. Ich życiorysy pozwalają zrozumieć, dlaczego spotkali się z tak odmiennym przyjściem.

Pierwszy autor uzyskał doktorat z fizyki w wieku 20 lat w California Institute of Technology, gdzie słynny fizyk Richard Feynman określił go jako „umysł wręcz zdumiewający”. Był też najmłodszym laureatem prestiżowego stypendium Fundacji MacArthura, zwanego „nagroda dla geniuszy”. Założył instytut zajmujący się prowadzeniem badań nad złożonością układów na jednym ze znanych uniwersytetów, by następnie porzucić go dla własnej firmy programistycznej, w której opracował cieszący się wielkim powodzeniem program komputerowy, używany obecnie przez miliony naukowców i inżynierów na całym świecie. Drugi autor zajmował się poławianiem małży, poszukiwaniem złota, robieniem filmów, speleologią, mechaniką samochodową, projektowaniem wynalazków i prowadzeniem kempingu. Czy potrafilibyście odgadnąć nazwiska obu autorów oraz wskazać, który cytat wyszedł spod czyjego pióra?

Autor pierwszego cytatu to Stephen Wolfram, który zrobił błyskotliwą karierę naukową w Caltechu. W swej książce A New Kind of Science (Nauka nowego typu) sprowadza on fundamentalna strukturę Wszechświata i wszystkiego, co w nim istnieje, do reguł obliczeniowych i algorytmów wyznaczających zachowanie się automatów komórkowych, narzędzi teoretycznych, które modelują ewolucję układów w kierunku większej złożoności. Drugi cytat pochodzi od Jamesa Cartera, poławiacza małży, który w książce The Other Theory of Physics (Fizyka alternatywna) zaproponował nowa teorię Wszechświata, głoszącą, że cała materia zbudowana jest z cząsteczek w formie pustego torusa, „cyrklonów”, które łączą się ze sobą w większe struktury. (W wydanym przez Prószyński i S-ka przekładzie książki Eda Regisa Kto odziedziczył gabinet Einsteina? autor wspomina o Wolframie i jego automatach komórkowych – przyp. tłum.)

Nie wiadomo, czy Wolfram ma rację. Jednak prędzej czy później się o tym przekonamy, ponieważ jego koncepcje będą raz po raz weryfikowane przez konkurentów ze środowiska naukowego. Natomiast tego, czy prawdziwe są koncepcje Cartera, być może nie dowiemy się nigdy. Dlaczego? Ponieważ, czy się to komuś podoba, czy nie, w nauce, i właściwie we wszystkich dziedzinach działalności intelektualnej od tego, co kto mówi, nie mniej ważne jest to, kto to mówi – przynajmniej na początku, jeśli chce się być wysłuchanym.

Nauka jest pod tym względem konserwatywna, często wręcz elitarna. I musi taka być, aby przetrwać napór tłumu chętnych do jej zrewolucjonizowania. Na każdego Stephena Wolframa przypada stu Jamesow Carterow. Trzeba stworzyć jakąś procedurę efektywnego odsiewu, która pozwoli wyłowic pomysły naprawdę rewolucyjne w gąszczu pseudonaukowego bełkotu. Oto zadanie dla nas, sceptyków. Interesują nas właśnie Carterowie tego świata, ponieważ niewykluczone, że następna wielka rewolucja naukowa narodzi się właśnie na styku nauki i pseudonauki. Chociaż większość owych przedziwnych hipotez wyląduje z czasem na śmietniku, aby je odrzucić, najpierw musimy z bliska się im przyjrzeć.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 12/2002 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
24
W 1859 r. Karol Darwin opublikował dzieło O powstaniu gatunków na drodze doboru naturalnego.
Warto przeczytać
Czy znasz powiedzenie że matematykowi do pracy wystarczy kartka, ołówek i kosz na śmieci? To nieprawda! Pasjonującą, efektowną i praktyczną matematykę poznaje się dopiero w laboratorium.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Michael Shermer | dodano: 2012-07-12
O fizykach i poławiaczach małży

Poniższe cytaty pochodzą z dwu opublikowanych w ostatnich latach własnym nakładem książek, które zdaniem ich autorów, zrewolucjonizują naukę:

„Książka ta stanowi uwieńczenie prawie 20 lat wysiłków, które włożyłem w stworzenie teorii naukowej całkowicie nowego typu. Nigdy nie przypuszczałem, że zajmie mi to aż tyle czasu, lecz jak się okazało, odkrycie moje miało znacznie szerszy zasięg, niż mogłem sądzić; w istocie to, czego dokonałem, ma znaczenie dla niemal wszystkich istniejących dziedzin nauki, a często poza nie wykracza [...]. Uważam, że jest to jedno z najważniejszych odkryć w dziejach nauk teoretycznych.”

„Opisane tu badania prowadziłem zupełnie sam przez ostatnich 30 lat. Jak się przekonacie, czytając tę książkę, takimi koncepcjami może się zajmować jedynie autsajder. Stanowią one tak radykalna rewizję  współczesnej myśli naukowej, że byłoby niezwykle trudno rozwinąć choćby część tego całościowego systemu teoretycznego osobie tkwiącej w sztywnych ramach nauki instytucjonalnej.”

Obaj autorzy pracowali przez lata w zupełnej izolacji. Obaj stworzywszy zadziwiająco spójne teorie, wygłaszają zuchwałe tezy podważające fundamenty nie tylko samej fizyki, ale i nauki w ogóle. Obaj nie poszli tradycyjna droga przedstawienia wyników swych prac do opublikowania w recenzowanych czasopismach naukowych, lecz postanowili zaprezentować swe koncepcje bezpośrednio opinii publicznej. Oba teksty zawierają wiele sporządzonych własnoręcznie wykresów i rysunków, które w zamierzeniu ich autorów przedstawiać mają fundamentalne prawdy o Świecie przyrody.

I tu podobieństwa się kończą. Jednemu autorowi Time, Newsweek i Wired poświęciły na swych łamach wiele miejsca, a recenzję jego książki zamieścił New York Times. Dzieło drugiego nie zostało praktycznie zauważone, nie licząc wystawy zorganizowanej w Santa Monica Museum of Art w Kalifornii. Ich życiorysy pozwalają zrozumieć, dlaczego spotkali się z tak odmiennym przyjściem.

Pierwszy autor uzyskał doktorat z fizyki w wieku 20 lat w California Institute of Technology, gdzie słynny fizyk Richard Feynman określił go jako „umysł wręcz zdumiewający”. Był też najmłodszym laureatem prestiżowego stypendium Fundacji MacArthura, zwanego „nagroda dla geniuszy”. Założył instytut zajmujący się prowadzeniem badań nad złożonością układów na jednym ze znanych uniwersytetów, by następnie porzucić go dla własnej firmy programistycznej, w której opracował cieszący się wielkim powodzeniem program komputerowy, używany obecnie przez miliony naukowców i inżynierów na całym świecie. Drugi autor zajmował się poławianiem małży, poszukiwaniem złota, robieniem filmów, speleologią, mechaniką samochodową, projektowaniem wynalazków i prowadzeniem kempingu. Czy potrafilibyście odgadnąć nazwiska obu autorów oraz wskazać, który cytat wyszedł spod czyjego pióra?

Autor pierwszego cytatu to Stephen Wolfram, który zrobił błyskotliwą karierę naukową w Caltechu. W swej książce A New Kind of Science (Nauka nowego typu) sprowadza on fundamentalna strukturę Wszechświata i wszystkiego, co w nim istnieje, do reguł obliczeniowych i algorytmów wyznaczających zachowanie się automatów komórkowych, narzędzi teoretycznych, które modelują ewolucję układów w kierunku większej złożoności. Drugi cytat pochodzi od Jamesa Cartera, poławiacza małży, który w książce The Other Theory of Physics (Fizyka alternatywna) zaproponował nowa teorię Wszechświata, głoszącą, że cała materia zbudowana jest z cząsteczek w formie pustego torusa, „cyrklonów”, które łączą się ze sobą w większe struktury. (W wydanym przez Prószyński i S-ka przekładzie książki Eda Regisa Kto odziedziczył gabinet Einsteina? autor wspomina o Wolframie i jego automatach komórkowych – przyp. tłum.)

Nie wiadomo, czy Wolfram ma rację. Jednak prędzej czy później się o tym przekonamy, ponieważ jego koncepcje będą raz po raz weryfikowane przez konkurentów ze środowiska naukowego. Natomiast tego, czy prawdziwe są koncepcje Cartera, być może nie dowiemy się nigdy. Dlaczego? Ponieważ, czy się to komuś podoba, czy nie, w nauce, i właściwie we wszystkich dziedzinach działalności intelektualnej od tego, co kto mówi, nie mniej ważne jest to, kto to mówi – przynajmniej na początku, jeśli chce się być wysłuchanym.

Nauka jest pod tym względem konserwatywna, często wręcz elitarna. I musi taka być, aby przetrwać napór tłumu chętnych do jej zrewolucjonizowania. Na każdego Stephena Wolframa przypada stu Jamesow Carterow. Trzeba stworzyć jakąś procedurę efektywnego odsiewu, która pozwoli wyłowic pomysły naprawdę rewolucyjne w gąszczu pseudonaukowego bełkotu. Oto zadanie dla nas, sceptyków. Interesują nas właśnie Carterowie tego świata, ponieważ niewykluczone, że następna wielka rewolucja naukowa narodzi się właśnie na styku nauki i pseudonauki. Chociaż większość owych przedziwnych hipotez wyląduje z czasem na śmietniku, aby je odrzucić, najpierw musimy z bliska się im przyjrzeć.