człowiek
dodano: 2015-12-22
Halo! Mówi się!

NIEMOWLĘTA MAJĄ NIEZWYKŁY – I ULOTNY – DAR: zdolność do szybkiego opanowania języka. Sześciomiesięczne dziecko może zarówno nauczyć się rozróżniania dźwięków typowych dla ojczystej mowy, jak i przyswoić charakterystyczne akustyczne cechy głosek języka keczua bądź tagalog – jeśli tylko będzie miało z nim kontakt. Trzyletni maluch jest w stanie rozmawiać z rodzicem, towarzyszem zabaw bądź obcą osobą.

Choć od 40 lat przedmiotem mojej pracy badawczej jest rozwój dziecka, nadal nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak szybko maluchy uczą się mówić – w ciągu zaledwie kilku lat ich przypadkowe gaworzenie przechodzi w umiejętność artykułowania w pełni uformowanych słów i zdań. Żadnej innej złożonej czynności nie opanowujemy w trakcie naszego życia tak szybko, jak zdolności mówienia. Od niedawna neurobiolodzy rozumieją, co się dzieje w mózgu dziecka podczas procesu uczenia się, w którego wyniku zmienia się ono z gaworzącego niemowlęcia w cudownie absorbującego malca.

W chwili narodzin mózg dziecka może odbierać pełen zestaw około 800 dźwięków, zwanych fonemami, które można łączyć w słowa w każdym języku świata. Wyniki naszych badań pokazują, że w drugiej połowie pierwszego roku życia w mózgu człowieka otwiera się tajemnicza furtka. Neurobiolodzy nazywają ten etap w rozwoju „okresem szczególnej wrażliwości”, podczas którego mózg jest gotowy do przyswojenia pierwszych podstawowych lekcji języka.

Wiek, w którym mózg najlepiej chłonie dźwięki rodzimej mowy, to sześć miesięcy w przypadku samogłosek i dziewięć miesięcy dla spółgłosek. Okazuje się, że ten okres wrażliwości trwa zaledwie kilka miesięcy, lecz ulega wydłużeniu u dzieci, które słyszą również dźwięki w innym języku. Dziecko wciąż jest w stanie nauczyć się drugiego języka z dużą dozą płynności do siódmego roku życia.

Wrodzone zdolności językowe same w sobie nie wystarczają, by maluch poradził sobie z pierwszymi słowami: „mama” i „tata”. Osiągnięciu biegłości w tej najważniejszej ze wszystkich umiejętności społecznych sprzyja stały kontakt ze specyficzną, zabawnie brzmiącą odmianą języka, który posługują się rodzice (tzw. język nianiek bądź mowa matczyna). Przesadna modulacja głosu – „Jeeeesteeś przeeeślicznym bobaaaskiem” – ma niebagatelne znaczenie, ucząc dziecko intonacji i rytmu ojczystego języka. Wyniki naszych badań kładą kres odwiecznej dyskusji, co odgrywa większą rolę we wczesnej fazie rozwoju języka: geny czy środowisko. Okazuje się, że oba te czynniki są niezwykle ważne.

Wiedza na temat mechanizmu uczenia się języka we wczesnej fazie rozwoju dziecka jest już wystarczająco duża, by umożliwić psychologom i lekarzom opracowanie nowych narzędzi, które wspierałyby maluchy przejawiające problemy w tej dziedzinie. Dzięki badaniom można zacząć myśleć o wykorzystywaniu zapisu fal mózgowych w celu ustalenia, czy umiejętności językowe dziecka rozwijają się w sposób standardowy, czy też grozi mu autyzm, problem deficytu uwagi bądź też inne zaburzenia. W przyszłości podczas rutynowej wizyty u pediatry wśród świadczonych usług, oprócz zwykłych szczepień przeciwko odrze, śwince i różyczce, może znaleźć się badanie mózgu.

Patricia K. Kuhl

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 01/2016 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
19
W 1912 r. urodził się George Emil Palade, amerykański cytolog, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

dodano: 2015-12-22
Halo! Mówi się!

NIEMOWLĘTA MAJĄ NIEZWYKŁY – I ULOTNY – DAR: zdolność do szybkiego opanowania języka. Sześciomiesięczne dziecko może zarówno nauczyć się rozróżniania dźwięków typowych dla ojczystej mowy, jak i przyswoić charakterystyczne akustyczne cechy głosek języka keczua bądź tagalog – jeśli tylko będzie miało z nim kontakt. Trzyletni maluch jest w stanie rozmawiać z rodzicem, towarzyszem zabaw bądź obcą osobą.

Choć od 40 lat przedmiotem mojej pracy badawczej jest rozwój dziecka, nadal nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak szybko maluchy uczą się mówić – w ciągu zaledwie kilku lat ich przypadkowe gaworzenie przechodzi w umiejętność artykułowania w pełni uformowanych słów i zdań. Żadnej innej złożonej czynności nie opanowujemy w trakcie naszego życia tak szybko, jak zdolności mówienia. Od niedawna neurobiolodzy rozumieją, co się dzieje w mózgu dziecka podczas procesu uczenia się, w którego wyniku zmienia się ono z gaworzącego niemowlęcia w cudownie absorbującego malca.

W chwili narodzin mózg dziecka może odbierać pełen zestaw około 800 dźwięków, zwanych fonemami, które można łączyć w słowa w każdym języku świata. Wyniki naszych badań pokazują, że w drugiej połowie pierwszego roku życia w mózgu człowieka otwiera się tajemnicza furtka. Neurobiolodzy nazywają ten etap w rozwoju „okresem szczególnej wrażliwości”, podczas którego mózg jest gotowy do przyswojenia pierwszych podstawowych lekcji języka.

Wiek, w którym mózg najlepiej chłonie dźwięki rodzimej mowy, to sześć miesięcy w przypadku samogłosek i dziewięć miesięcy dla spółgłosek. Okazuje się, że ten okres wrażliwości trwa zaledwie kilka miesięcy, lecz ulega wydłużeniu u dzieci, które słyszą również dźwięki w innym języku. Dziecko wciąż jest w stanie nauczyć się drugiego języka z dużą dozą płynności do siódmego roku życia.

Wrodzone zdolności językowe same w sobie nie wystarczają, by maluch poradził sobie z pierwszymi słowami: „mama” i „tata”. Osiągnięciu biegłości w tej najważniejszej ze wszystkich umiejętności społecznych sprzyja stały kontakt ze specyficzną, zabawnie brzmiącą odmianą języka, który posługują się rodzice (tzw. język nianiek bądź mowa matczyna). Przesadna modulacja głosu – „Jeeeesteeś przeeeślicznym bobaaaskiem” – ma niebagatelne znaczenie, ucząc dziecko intonacji i rytmu ojczystego języka. Wyniki naszych badań kładą kres odwiecznej dyskusji, co odgrywa większą rolę we wczesnej fazie rozwoju języka: geny czy środowisko. Okazuje się, że oba te czynniki są niezwykle ważne.

Wiedza na temat mechanizmu uczenia się języka we wczesnej fazie rozwoju dziecka jest już wystarczająco duża, by umożliwić psychologom i lekarzom opracowanie nowych narzędzi, które wspierałyby maluchy przejawiające problemy w tej dziedzinie. Dzięki badaniom można zacząć myśleć o wykorzystywaniu zapisu fal mózgowych w celu ustalenia, czy umiejętności językowe dziecka rozwijają się w sposób standardowy, czy też grozi mu autyzm, problem deficytu uwagi bądź też inne zaburzenia. W przyszłości podczas rutynowej wizyty u pediatry wśród świadczonych usług, oprócz zwykłych szczepień przeciwko odrze, śwince i różyczce, może znaleźć się badanie mózgu.

Patricia K. Kuhl