człowiek
Autor: Helen Branswell | dodano: 2015-04-22
Walka z ebolą

W jaki sposób największy wybuch epidemii w historii gwałtownie przyspieszył prace nad dwiema eksperymentalnymi szczepionkami i kilkoma obiecującymi metodami leczenia.

Naukowcy często mówią o wyścigu pomiędzy wirusem Ebola i ludźmi, których infekuje. Człowiek wygrywa ten wyścig tylko wtedy, kiedy układ odpornościowy zdoła pokonać wirusa, zanim ten zniszczy większość narządów pacjenta. Społeczeństwo wygrywa, jeśli uda się odizolować kilkoro pierwszych pacjentów, zanim choroba się rozprzestrzeni. Ludzkość wygra ten wyścig, jeśli uda się opracować metody leczenia, a wreszcie szczepionkę, zanim wirus na trwałe zadomowi się w miastach na całym świecie.

Przez lata wirus Ebola wykorzystywał swoją naturalną przewagę. Epidemie były zbyt małe (zwykle obejmowały mniej niż 100 osób) i trwały zbyt krótko (krócej niż pięć miesięcy), aby naukowcy mieli szansę przebadać potencjalne metody leczenia. Zanim było możliwe rozpoczęcie badań klinicznych, zagrożenie mijało. Firmy farmaceutyczne i grupy badawcze nie widziały sensu w inwestowaniu w badania nad chorobą, która choć przerażająca, w ciągu 40 lat zabiła 1600 ludzi. Inne choroby wydawały się większym problemem: malaria, gruźlica i AIDS pochłonęły w roku 2013 ponad trzy miliony ofiar.

Te kalkulacje zmieniły się w obliczu obecnego, niezwykłego wybuchu zakażeń wirusem Ebola w Afryce Zachodniej – największego i najdłużej trwającego w historii. Do połowy stycznia wirusem Ebola zaraziło się w Sierra Leone, Liberii i Gwinei co najmniej 21 000 osób, co doprowadziło do ponad 8500 zgonów. Światowi specjaliści zdrowia publicznego, świadomi, że dalsza bezczynność pozwoli na rozprzestrzenienie się wirusa poza strefę epidemii, wezwali społeczność międzynarodową do pełnej mobilizacji – działań obejmujących identyfikację i izolację osób, które mogły mieć kontakt z wirusem, tworzenie ośrodków, w których byliby leczeni chorzy, oraz zapewnienie dostatecznej liczby zespołów zajmujących się pochówkiem, aby w bezpieczny sposób usuwać zwłoki.

Po raz pierwszy w historii epidemia zakażeń wirusem Ebola była wystarczająco duża, by naukowcy mogli rozpocząć intensywne badania kliniczne ukierunkowane na poszukiwanie skuteczniejszych metod leczenia, a jej powstrzymanie bez opracowania szczepionek i nowych leków prawdopodobnie nie byłoby możliwe. Po raz pierwszy także uzyskano powszechną zgodę na sprawdzenie niektórych z eksperymentalnych metod terapii w warunkach polowych. Ten bezprecedensowy wysiłek może okazać się przydatniejszy w powstrzymaniu kolejnej epidemii infekcji wirusem Ebola niż stłumieniu trwającej. Jeśli jednak naukowcy odniosą sukces, wirus już nigdy nie utrzyma na długo przewagi, kiedy kolejny raz zaatakuje (a zrobi to z pewnością). 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 05/2015 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
12/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
24
W 1859 r. Karol Darwin opublikował dzieło O powstaniu gatunków na drodze doboru naturalnego.
Warto przeczytać
Odkrycia Svante Pääbo zrewolucjonizowały antropologię i doprowadziły do naniesienia poprawek w naszym drzewie genealogicznym. Stały się fundamentem, na którym jeszcze przez długie lata budować będą inni badacze

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Helen Branswell | dodano: 2015-04-22
Walka z ebolą

W jaki sposób największy wybuch epidemii w historii gwałtownie przyspieszył prace nad dwiema eksperymentalnymi szczepionkami i kilkoma obiecującymi metodami leczenia.

Naukowcy często mówią o wyścigu pomiędzy wirusem Ebola i ludźmi, których infekuje. Człowiek wygrywa ten wyścig tylko wtedy, kiedy układ odpornościowy zdoła pokonać wirusa, zanim ten zniszczy większość narządów pacjenta. Społeczeństwo wygrywa, jeśli uda się odizolować kilkoro pierwszych pacjentów, zanim choroba się rozprzestrzeni. Ludzkość wygra ten wyścig, jeśli uda się opracować metody leczenia, a wreszcie szczepionkę, zanim wirus na trwałe zadomowi się w miastach na całym świecie.

Przez lata wirus Ebola wykorzystywał swoją naturalną przewagę. Epidemie były zbyt małe (zwykle obejmowały mniej niż 100 osób) i trwały zbyt krótko (krócej niż pięć miesięcy), aby naukowcy mieli szansę przebadać potencjalne metody leczenia. Zanim było możliwe rozpoczęcie badań klinicznych, zagrożenie mijało. Firmy farmaceutyczne i grupy badawcze nie widziały sensu w inwestowaniu w badania nad chorobą, która choć przerażająca, w ciągu 40 lat zabiła 1600 ludzi. Inne choroby wydawały się większym problemem: malaria, gruźlica i AIDS pochłonęły w roku 2013 ponad trzy miliony ofiar.

Te kalkulacje zmieniły się w obliczu obecnego, niezwykłego wybuchu zakażeń wirusem Ebola w Afryce Zachodniej – największego i najdłużej trwającego w historii. Do połowy stycznia wirusem Ebola zaraziło się w Sierra Leone, Liberii i Gwinei co najmniej 21 000 osób, co doprowadziło do ponad 8500 zgonów. Światowi specjaliści zdrowia publicznego, świadomi, że dalsza bezczynność pozwoli na rozprzestrzenienie się wirusa poza strefę epidemii, wezwali społeczność międzynarodową do pełnej mobilizacji – działań obejmujących identyfikację i izolację osób, które mogły mieć kontakt z wirusem, tworzenie ośrodków, w których byliby leczeni chorzy, oraz zapewnienie dostatecznej liczby zespołów zajmujących się pochówkiem, aby w bezpieczny sposób usuwać zwłoki.

Po raz pierwszy w historii epidemia zakażeń wirusem Ebola była wystarczająco duża, by naukowcy mogli rozpocząć intensywne badania kliniczne ukierunkowane na poszukiwanie skuteczniejszych metod leczenia, a jej powstrzymanie bez opracowania szczepionek i nowych leków prawdopodobnie nie byłoby możliwe. Po raz pierwszy także uzyskano powszechną zgodę na sprawdzenie niektórych z eksperymentalnych metod terapii w warunkach polowych. Ten bezprecedensowy wysiłek może okazać się przydatniejszy w powstrzymaniu kolejnej epidemii infekcji wirusem Ebola niż stłumieniu trwającej. Jeśli jednak naukowcy odniosą sukces, wirus już nigdy nie utrzyma na długo przewagi, kiedy kolejny raz zaatakuje (a zrobi to z pewnością).