człowiek
Autor: Stephani Sutherland | dodano: 2015-01-21
Ból, który nie chce minąć

Palący. Łamiący. Przeszywający. Niezależnie od postaci, przewlekły ból może utrzymywać się mimo leczenia. Świeże spojrzenie na jego przyczyny prowadzi do nowych pomysłów na jego pokonanie.

„Pamiętaj, żeby pojechać do sklepu spożywczego, nie do Burger Kinga – instruowała Jama Bond swojego męża przez telefon komórkowy, podczas gdy on w 2012 roku szukał w mieście kostek lodu. – Ich lód za szybko topnieje.” Bond miała wtedy 38 lat i była pod koniec ósmego miesiąca ciąży. Potrzebowała worków z lodem, aby utrzymać niską temperaturę kąpieli, w której trzymała nogi – czerwone, spuchnięte i bolesne. Chroniła je workami na śmieci, aby lodowata woda nie niszczyła skóry. Kilka miesięcy wcześniej pani Bond była zdrową młodą kobietą, pracującą w biurze firmy instalującej panele słoneczne i prowadzącą z grubsza normalne życie. Teraz praktycznie nie mogła obyć się bez kąpieli wodnej, z wyjątkiem czasu na prysznic, „który był torturą”.

Bond mieszka w Santa Rosa w stanie Kalifornia. Cierpiała z powodu schorzenia nazywanego bolesnym rumieniem kończyn (z gr. erythromelalgia, EM). W chorobie tej w obrębie dłoni lub stóp rozwija się silny, piekący ból, związany ze skrajną wrażliwością na nawet nieznaczne ciepło otoczenia oraz lekki nacisk. W przypadku większości pacjentów, tak jak u pani Bond, stan ten rozwija się bez znanej przyczyny (nie stwierdzono, aby miał związek z ciążą). Chociaż EM jest rzadką chorobą, dotykającą tylko około 13 osób na milion, przewlekły ból pod przeróżnymi postaciami występuje uderzająco powszechnie i często ma niejasne podłoże.

Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych z przewlekłym bólem zmaga się 100 mln osób. Najczęściej są to ból pleców, bóle głowy i stawów. Przewlekły ból dotyka większej liczby Amerykanów niż cukrzyca, nowotwory i choroby serca razem wzięte. Także koszty są wyższe: z analiz z 2012 roku wynika, że rocznie jest to 635 mld dolarów wydawanych na opiekę medyczną i traconych z powodu niezdolności do pracy. Samych cierpień nie sposób zmierzyć. Ludzie, którzy zmagają się z tym nieszczęściem, są w większym stopniu narażeni na depresję, wahania nastroju i zaburzenia snu, uzależnienie od leków lub alkoholu; częściej są niezdolni do pracy i mają skłonności samobójcze. Linda Porter, doradca w kwestiach polityki bólu w National Institute of Neurological Disorders and Stroke oraz dyrektor National Institutes of Health’s Pain Policy Office w Bethesda w stanie Maryland, określa przewlekły ból jako „poważny problem w dziedzinie zdrowia publicznego, który nie jest dostatecznie rozpoznawany i zwalczany”.

Ból pojawia się z różnych przyczyn, jest wewnętrznym sygnałem ostrzegawczym przed uszkodzeniem ciała, zmuszającym nas do wyciągnięcia ręki z rozgrzanego piekarnika, zanim dojdzie do jej spalenia, albo do unikania chodzenia na nodze, która jest złamana. Jednak czasem ból utrzymuje się jeszcze długo po ustąpieniu zagrożenia. Jakkolwiek ten przewlekły może pojawić się bez widomej przyczyny, można go generalnie podzielić na dwie kategorie: zapalny – na przykład ból wywołany przez choroby zwyrodnieniowe stawów – oraz neuropatyczny, najczęściej rozwijający się na skutek uszkodzenia nerwów z powodu kontuzji, choroby lub innego urazu.

Przewlekły ból jest trudny do leczenia, a typ neuropatyczny stanowi szczególne wyzwanie, częściowo dlatego, że popularne leki przeciwzapalne, takie jak ibuprofen i naproksen, praktycznie na niego nie działają. Morfina i inne opioidy stanowią złoty standard w przypadku silnego krótkotrwałego bólu. Jednak ich zażywanie wiąże się ze skutkami ubocznymi – od prozaicznych, takich jak zaparcia i senność, po zagrażające życiu jak zahamowanie oddychania. U ludzi, którzy stosują je przez dłuższy czas, stopniowo rozwija się tolerancja, w związku z czym wymagają oni większych dawek, co zwiększa niebezpieczeństwo. Uzależnienia i nadużywanie opioidów także stanowią poważny problem: obecnie więcej Amerykanów umiera z powodu przedawkowania sprzedawanych na receptę środków przeciwbólowych niż z powodu przedawkowania kokainy i heroiny razem wziętych. Do innych leków, stosowanych obecnie w leczeniu przewlekłego bólu, należą niektóre preparaty przepisywane początkowo w leczeniu napadów padaczkowych i depresji. One także mają pewne ograniczenia. Pomimo potencjalnych zagrożeń dla jej nienarodzonego dziecka pani Bond przypisano koktajl z opioidów, środków przeciwdrgawkowych i antydepresantów, aby umożliwić jej sen i obniżyć niebezpiecznie wysoki poziom stresu.

Wbrew ogromnym wysiłkom naukowców nie udawało się dotychczas znaleźć bezpieczniejszych i skuteczniejszych leków. Zaczyna się to jednak zmieniać. Dzięki najnowszym odkryciom pojawiło się kilka nowych, obiecujących możliwości rozwoju leków. „Naukowcy czynią obecnie wielkie postępy, koncentrując się na molekularnych drogach przekazywania sygnałów dotyczących bólu – mówi Porter. – Jest nadzieja.”

 

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 02/2015 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
20
W 1985 r. Microsoft zaprezentował system operacyjny Windows 1.0.
Warto przeczytać
Chwila bez biologii… nie istnieje. W nas i wokół nas kipi życie. Dlaczego by wobec tego nie poznać go bliżej, najlepiej we własnym laboratorium? By nie sięgać daleko, można zacząć od siebie.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Stephani Sutherland | dodano: 2015-01-21
Ból, który nie chce minąć

Palący. Łamiący. Przeszywający. Niezależnie od postaci, przewlekły ból może utrzymywać się mimo leczenia. Świeże spojrzenie na jego przyczyny prowadzi do nowych pomysłów na jego pokonanie.

„Pamiętaj, żeby pojechać do sklepu spożywczego, nie do Burger Kinga – instruowała Jama Bond swojego męża przez telefon komórkowy, podczas gdy on w 2012 roku szukał w mieście kostek lodu. – Ich lód za szybko topnieje.” Bond miała wtedy 38 lat i była pod koniec ósmego miesiąca ciąży. Potrzebowała worków z lodem, aby utrzymać niską temperaturę kąpieli, w której trzymała nogi – czerwone, spuchnięte i bolesne. Chroniła je workami na śmieci, aby lodowata woda nie niszczyła skóry. Kilka miesięcy wcześniej pani Bond była zdrową młodą kobietą, pracującą w biurze firmy instalującej panele słoneczne i prowadzącą z grubsza normalne życie. Teraz praktycznie nie mogła obyć się bez kąpieli wodnej, z wyjątkiem czasu na prysznic, „który był torturą”.

Bond mieszka w Santa Rosa w stanie Kalifornia. Cierpiała z powodu schorzenia nazywanego bolesnym rumieniem kończyn (z gr. erythromelalgia, EM). W chorobie tej w obrębie dłoni lub stóp rozwija się silny, piekący ból, związany ze skrajną wrażliwością na nawet nieznaczne ciepło otoczenia oraz lekki nacisk. W przypadku większości pacjentów, tak jak u pani Bond, stan ten rozwija się bez znanej przyczyny (nie stwierdzono, aby miał związek z ciążą). Chociaż EM jest rzadką chorobą, dotykającą tylko około 13 osób na milion, przewlekły ból pod przeróżnymi postaciami występuje uderzająco powszechnie i często ma niejasne podłoże.

Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych z przewlekłym bólem zmaga się 100 mln osób. Najczęściej są to ból pleców, bóle głowy i stawów. Przewlekły ból dotyka większej liczby Amerykanów niż cukrzyca, nowotwory i choroby serca razem wzięte. Także koszty są wyższe: z analiz z 2012 roku wynika, że rocznie jest to 635 mld dolarów wydawanych na opiekę medyczną i traconych z powodu niezdolności do pracy. Samych cierpień nie sposób zmierzyć. Ludzie, którzy zmagają się z tym nieszczęściem, są w większym stopniu narażeni na depresję, wahania nastroju i zaburzenia snu, uzależnienie od leków lub alkoholu; częściej są niezdolni do pracy i mają skłonności samobójcze. Linda Porter, doradca w kwestiach polityki bólu w National Institute of Neurological Disorders and Stroke oraz dyrektor National Institutes of Health’s Pain Policy Office w Bethesda w stanie Maryland, określa przewlekły ból jako „poważny problem w dziedzinie zdrowia publicznego, który nie jest dostatecznie rozpoznawany i zwalczany”.

Ból pojawia się z różnych przyczyn, jest wewnętrznym sygnałem ostrzegawczym przed uszkodzeniem ciała, zmuszającym nas do wyciągnięcia ręki z rozgrzanego piekarnika, zanim dojdzie do jej spalenia, albo do unikania chodzenia na nodze, która jest złamana. Jednak czasem ból utrzymuje się jeszcze długo po ustąpieniu zagrożenia. Jakkolwiek ten przewlekły może pojawić się bez widomej przyczyny, można go generalnie podzielić na dwie kategorie: zapalny – na przykład ból wywołany przez choroby zwyrodnieniowe stawów – oraz neuropatyczny, najczęściej rozwijający się na skutek uszkodzenia nerwów z powodu kontuzji, choroby lub innego urazu.

Przewlekły ból jest trudny do leczenia, a typ neuropatyczny stanowi szczególne wyzwanie, częściowo dlatego, że popularne leki przeciwzapalne, takie jak ibuprofen i naproksen, praktycznie na niego nie działają. Morfina i inne opioidy stanowią złoty standard w przypadku silnego krótkotrwałego bólu. Jednak ich zażywanie wiąże się ze skutkami ubocznymi – od prozaicznych, takich jak zaparcia i senność, po zagrażające życiu jak zahamowanie oddychania. U ludzi, którzy stosują je przez dłuższy czas, stopniowo rozwija się tolerancja, w związku z czym wymagają oni większych dawek, co zwiększa niebezpieczeństwo. Uzależnienia i nadużywanie opioidów także stanowią poważny problem: obecnie więcej Amerykanów umiera z powodu przedawkowania sprzedawanych na receptę środków przeciwbólowych niż z powodu przedawkowania kokainy i heroiny razem wziętych. Do innych leków, stosowanych obecnie w leczeniu przewlekłego bólu, należą niektóre preparaty przepisywane początkowo w leczeniu napadów padaczkowych i depresji. One także mają pewne ograniczenia. Pomimo potencjalnych zagrożeń dla jej nienarodzonego dziecka pani Bond przypisano koktajl z opioidów, środków przeciwdrgawkowych i antydepresantów, aby umożliwić jej sen i obniżyć niebezpiecznie wysoki poziom stresu.

Wbrew ogromnym wysiłkom naukowców nie udawało się dotychczas znaleźć bezpieczniejszych i skuteczniejszych leków. Zaczyna się to jednak zmieniać. Dzięki najnowszym odkryciom pojawiło się kilka nowych, obiecujących możliwości rozwoju leków. „Naukowcy czynią obecnie wielkie postępy, koncentrując się na molekularnych drogach przekazywania sygnałów dotyczących bólu – mówi Porter. – Jest nadzieja.”