człowiek
Autor: Matthieu Ricard, Antoine Lutz i Richard J. Davidson | dodano: 2014-11-20
Umysł medytującego















Kiedy stowarzyszenie neuronaukowców poprosiło Tenzina Gjaco, XIV Dalaj Lamę, by wygłosił przemówienie na dorocznym spotkaniu w Waszyngtonie w 2005 roku, kilkuset członków stowarzyszenia wniosło petycję o wycofanie zaproszenia. Konferencja naukowa nie była, w ich odczuciu, odpowiednim miejscem dla przywódcy religijnego. Tymczasem to właśnie on postawił prowokujące i w rezultacie produktywne pytanie. „Jaki związek – spytał – może zachodzić między buddyzmem, starożytną filozoficzną i duchową tradycją Indii a współczesną nauką?”

Dalaj Lama, przedkładający działanie nad retorykę, zaczął już sam znajdować odpowiedzi. W latach 80. wszczął debatę o nauce i buddyzmie, która doprowadziła do utworzenia Mind & Life Institute poświęconego badaniom naukowym nad kontemplacją. W 2000 roku z kolei utworzył subdyscyplinę „kontemplacyjnej neuronauki”, zapraszając naukowców do badań aktywności mózgu mistrzów medytacji – buddystów mających ponad 10 000 godzin praktyki.

Przez prawie 15 lat ponad 100 mnichów i świeckich praktykujących buddystów oraz wielu początkujących medytujących wzięło udział w eksperymentach naukowych na University of Wisconsin w Madison i przynajmniej 19 innych uniwersytetach. Ten tekst jest w gruncie rzeczy wynikiem współpracy pomiędzy dwoma neuronaukowcami z Wisconsin oraz mnichem buddyjskim, który początkowo zajmował się cytologią.

Wyjaśnianie, dlaczego ten sposób trenowania umysłu ma ogromny potencjał w zakresie poznawczym i emocjonalnym, rozpoczęliśmy od porównania skanów mózgu osób mających za sobą dziesiątki tysięcy godzin medytacji ze skanami neofitów i ludzi niemedytujących. Cele medytacji w gruncie rzeczy pokrywają się z wieloma celami psychologii klinicznej, psychiatrii, medycyny i edukacji. Jak zdaje się świadczyć wciąż rosnący materiał badawczy, medytacja może być skuteczna w leczeniu depresji i chronicznego bólu oraz utrzymywaniu dobrego samopoczucia.

Stwierdzenie tych korzyści zbiegło się z niedawnymi odkryciami neuronauki, wskazującymi, że mózg osoby dorosłej nadal może zmieniać się w wyniku doświadczeń. Badania wykazują, że kiedy uczymy się żonglować lub grać na instrumencie muzycznym, nasz mózg ulega zmianom w procesie zwanym neuro­plastycznością. Obszar mózgu, który kontroluje ruch palców skrzypka, staje się coraz większy wraz z postępami w grze na instrumencie. Podobny proces wydaje się zachodzić, kiedy medytujemy. Nic nie zmienia się w otaczającym nas środowisku, ale medytujący steruje umysłem, aby osiągnąć stan wewnętrznego wzbogacenia – wpłynąć na funkcjonowanie mózgu i jego fizyczną strukturę. Dowody wskazują, że medytacja może kształtować obwody neuronalne, korzystnie oddziaływać nie tylko na umysł i mózg, ale i na całe ciało.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 12/2014 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
19
W 1912 r. urodził się George Emil Palade, amerykański cytolog, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Matthieu Ricard, Antoine Lutz i Richard J. Davidson | dodano: 2014-11-20
Umysł medytującego















Kiedy stowarzyszenie neuronaukowców poprosiło Tenzina Gjaco, XIV Dalaj Lamę, by wygłosił przemówienie na dorocznym spotkaniu w Waszyngtonie w 2005 roku, kilkuset członków stowarzyszenia wniosło petycję o wycofanie zaproszenia. Konferencja naukowa nie była, w ich odczuciu, odpowiednim miejscem dla przywódcy religijnego. Tymczasem to właśnie on postawił prowokujące i w rezultacie produktywne pytanie. „Jaki związek – spytał – może zachodzić między buddyzmem, starożytną filozoficzną i duchową tradycją Indii a współczesną nauką?”

Dalaj Lama, przedkładający działanie nad retorykę, zaczął już sam znajdować odpowiedzi. W latach 80. wszczął debatę o nauce i buddyzmie, która doprowadziła do utworzenia Mind & Life Institute poświęconego badaniom naukowym nad kontemplacją. W 2000 roku z kolei utworzył subdyscyplinę „kontemplacyjnej neuronauki”, zapraszając naukowców do badań aktywności mózgu mistrzów medytacji – buddystów mających ponad 10 000 godzin praktyki.

Przez prawie 15 lat ponad 100 mnichów i świeckich praktykujących buddystów oraz wielu początkujących medytujących wzięło udział w eksperymentach naukowych na University of Wisconsin w Madison i przynajmniej 19 innych uniwersytetach. Ten tekst jest w gruncie rzeczy wynikiem współpracy pomiędzy dwoma neuronaukowcami z Wisconsin oraz mnichem buddyjskim, który początkowo zajmował się cytologią.

Wyjaśnianie, dlaczego ten sposób trenowania umysłu ma ogromny potencjał w zakresie poznawczym i emocjonalnym, rozpoczęliśmy od porównania skanów mózgu osób mających za sobą dziesiątki tysięcy godzin medytacji ze skanami neofitów i ludzi niemedytujących. Cele medytacji w gruncie rzeczy pokrywają się z wieloma celami psychologii klinicznej, psychiatrii, medycyny i edukacji. Jak zdaje się świadczyć wciąż rosnący materiał badawczy, medytacja może być skuteczna w leczeniu depresji i chronicznego bólu oraz utrzymywaniu dobrego samopoczucia.

Stwierdzenie tych korzyści zbiegło się z niedawnymi odkryciami neuronauki, wskazującymi, że mózg osoby dorosłej nadal może zmieniać się w wyniku doświadczeń. Badania wykazują, że kiedy uczymy się żonglować lub grać na instrumencie muzycznym, nasz mózg ulega zmianom w procesie zwanym neuro­plastycznością. Obszar mózgu, który kontroluje ruch palców skrzypka, staje się coraz większy wraz z postępami w grze na instrumencie. Podobny proces wydaje się zachodzić, kiedy medytujemy. Nic nie zmienia się w otaczającym nas środowisku, ale medytujący steruje umysłem, aby osiągnąć stan wewnętrznego wzbogacenia – wpłynąć na funkcjonowanie mózgu i jego fizyczną strukturę. Dowody wskazują, że medytacja może kształtować obwody neuronalne, korzystnie oddziaływać nie tylko na umysł i mózg, ale i na całe ciało.