człowiek
Autor: Frans de Waal | dodano: 2014-09-22
Dlaczego jesteśmy wyjątkowi?

JEDEN ZA WSZYSTKICH

Zwykle w dyskusjach o tym, jak człowiek stał się dominującą formą życia z ustawicznie rosnącą populacją, na pierwszy plan wysuwa się kwestia współzawodnictwa. Powszechnie uważa się, że nasi przodkowie opanowali Ziemię, sprowadzili zagładę na inne gatunki – również naszych braci neandertalczyków – i przyczynili się do wymarcia wielkich drapieżników. Mieliśmy podbić świat natury za pomocą kłów i pazurów.

Jednak to mało prawdopodobny scenariusz. Nasi przodkowie byli zbyt mali i bezbronni, by rządzić sawanną. Musieli żyć w ciągłym strachu przed polującymi w stadach hienami, 10 różnymi gatunkami wielkich kotów i innymi niebezpiecznymi zwierzętami. Prawdopodobnie nasz sukces zawdzięczamy w większym stopniu umiejętności współpracy niż stosowaniu przemocy. Nasza skłonność do współdziałania jest mocno osadzona w procesie ewolucji, a przy tym jest bez wątpienia cechą typowo ludzką. Jedynie ludzie łączą się w grupy, które są zdolne do wielkich osiągnięć. Jedynie człowiek kieruje się złożonymi zasadami moralnymi, które każą mu wywiązywać się z obowiązków wobec innych i których przestrzeganie jest wymagane pod groźbą kary bądź utraty reputacji. Bywa, że nasze dokonania zadają kłam wyobrażeniu, że ludzie dbają jedynie o własny interes.

Weźmy choćby zdarzenie z 2007 roku: w nowojorskim metrze Wesley Autrey, pięćdziesięcioletni robotnik budowalny ocalił życie choremu na epilepsję człowiekowi, który spadł na tory tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Było za późno, by go wyciągnąć, więc Autrey wskoczył pomiędzy szyny i położył się na nim, przytrzymując go, podczas gdy wagony przejeżdżały nad ich głowami. Autreya okrzyknięto bohaterem, jednak on bagatelizował swój wyczyn.

Co nim powodowało, że gotów był narazić swoje życie, by pomóc nieznajomej osobie? Szukając odpowiedzi na to i inne pytania, np. jakie czynniki zadecydowały o tym, że zaczęliśmy współpracować na różnych płaszczyznach, należy przyjrzeć się podobnym zachowaniom u ewolucyjnych kuzynów człowieka, a w szczególności u naszych najbliższych żyjących krewnych: szympansów i bonobo.

 

 

Więcej w specjalnym wydaniu miesięcznika „Świat Nauki" nr 10/2014 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
22
W 1904 r. urodził się Louis Néel, francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Historia Polski pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki bywały w ciągu wieków retuszowane, poprawiane i wygładzane, by w końcu przybrać postać miłej dla ucha opowieści – stawały się narodowymi mitami.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Frans de Waal | dodano: 2014-09-22
Dlaczego jesteśmy wyjątkowi?

JEDEN ZA WSZYSTKICH

Zwykle w dyskusjach o tym, jak człowiek stał się dominującą formą życia z ustawicznie rosnącą populacją, na pierwszy plan wysuwa się kwestia współzawodnictwa. Powszechnie uważa się, że nasi przodkowie opanowali Ziemię, sprowadzili zagładę na inne gatunki – również naszych braci neandertalczyków – i przyczynili się do wymarcia wielkich drapieżników. Mieliśmy podbić świat natury za pomocą kłów i pazurów.

Jednak to mało prawdopodobny scenariusz. Nasi przodkowie byli zbyt mali i bezbronni, by rządzić sawanną. Musieli żyć w ciągłym strachu przed polującymi w stadach hienami, 10 różnymi gatunkami wielkich kotów i innymi niebezpiecznymi zwierzętami. Prawdopodobnie nasz sukces zawdzięczamy w większym stopniu umiejętności współpracy niż stosowaniu przemocy. Nasza skłonność do współdziałania jest mocno osadzona w procesie ewolucji, a przy tym jest bez wątpienia cechą typowo ludzką. Jedynie ludzie łączą się w grupy, które są zdolne do wielkich osiągnięć. Jedynie człowiek kieruje się złożonymi zasadami moralnymi, które każą mu wywiązywać się z obowiązków wobec innych i których przestrzeganie jest wymagane pod groźbą kary bądź utraty reputacji. Bywa, że nasze dokonania zadają kłam wyobrażeniu, że ludzie dbają jedynie o własny interes.

Weźmy choćby zdarzenie z 2007 roku: w nowojorskim metrze Wesley Autrey, pięćdziesięcioletni robotnik budowalny ocalił życie choremu na epilepsję człowiekowi, który spadł na tory tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Było za późno, by go wyciągnąć, więc Autrey wskoczył pomiędzy szyny i położył się na nim, przytrzymując go, podczas gdy wagony przejeżdżały nad ich głowami. Autreya okrzyknięto bohaterem, jednak on bagatelizował swój wyczyn.

Co nim powodowało, że gotów był narazić swoje życie, by pomóc nieznajomej osobie? Szukając odpowiedzi na to i inne pytania, np. jakie czynniki zadecydowały o tym, że zaczęliśmy współpracować na różnych płaszczyznach, należy przyjrzeć się podobnym zachowaniom u ewolucyjnych kuzynów człowieka, a w szczególności u naszych najbliższych żyjących krewnych: szympansów i bonobo.