ziemia
Autor: Shruti Ravindran | dodano: 2013-09-23
„Odrażający ptak” wymiera

Sęp Himalajski, fot. Matthias Zepper

Cieszące się złą sławą, ale niezwykle cenne sępy potrzebują społecznego wsparcia.

Sępy mają problem wizerunkowy. Karol Darwin nie był dla nich zbyt łaskawy – widząc sępa amerykańskiego z pokładu okrętu Beagle w 1835 roku nazwał go „odrażającym ptakiem”, którego łysa głowa jest „stworzona, by tarzać się w zgniliźnie.” Sępy odgrywają istotną rolę w oczyszczaniu środowiska, nie są jednak tak sympatyczne jak niedźwiedzie polarne i nie wzbudzają podobnego zainteresowania z powodu zagrażającej im ekstynkcji – a grozi ona 23 gatunkom, ponad połowie występujących na świecie.

W Azji wykładanie padliny zwierząt hodowlanych leczonych lekiem przeciwbólowym diclofenakiem wyniszczyło 95% populacji trzech gatunków sępów w ciągu 15 lat, do 2006 roku, kiedy to kraje azjatyckie zaczęły wprowadzać zakaz stosowania tego środka w weterynarii. Gwałtownie wymierają także sępy afrykańskie. W niedawnych badaniach oceniono, że roczny współczynnik śmiertelności dla niektórych gatunków w Afryce Wschodniej sięga 33%. Informacje te stały się bodźcem do zorganizowania w ubiegłym roku Panafrykańskiego Szczytu w sprawie sępów, jednak nie poszły za nim konkretne działania polityczne.

„Naukowiec z Kenya Wildlife Service oświadczył, że są już tak bardzo zajęci ocaleniem słoni i nosorożców, że nie starcza im sił na ochronę sępów” – mówi Darcy Ogada z pozarządowej organizacji Peregrine Fund. Ogada i jej koledzy udokumentowali zatrważające przypadki wymierania: np. w wiejskich obszarach Afryki Zachodniej populacje niemal wszystkich gatunków zmniejszyły się o 95% w ciągu 30 lat.

Ocalenie afrykańskich sępów wymaga więcej niż prostego zakazu stosowania trucizn. We wschodniej Afryce sępy są zabijane zarówno celowo (tępione przez kłusowników pozyskujących kość słoniową, aby nie dekonspirowały miejsc zabijania zwierząt), jak i przypadkowo (giną z rąk pasterzy, którzy wykładają trutki na wyrządzające szkody drapieżniki , takie jak hieny i lwy). Z kolei w Afryce Zachodniej handluje się sępami, sprzedając je na mięso lub do wyrobu stosowanych w tradycyjnej medycynie specyfików, mających wywoływać jasnowidzenie. Dodatkowymi zagrożeniami stały się elektrownie wiatrowe oraz linie energetyczne.

Ponieważ wymieranie sępów wciąż trwa, ornitolodzy zajmujący się ptakami drapieżnymi starają się ocenić konsekwencje. Wydaje się, że w Indiach proces ten przyczynił się do eksplozji populacji szczurów i zdziczałych psów, roznoszących leptospirozę i wściekliznę. Specjaliści od ekonomii ekologicznej oszacowali koszty ochrony zdrowia związane z zanikaniem sępów na 34 mld dolarów w ciągu 14 lat. Afrykańskie sępy zjadają padlinę zwierząt hodowlanych i migrujących gnu, ograniczając przy okazji występowanie takich patogenów jak wąglik. „Jeżeli one znikną, pozostaniemy z wielką tykającą mikrobiologiczną bombą” – mówi Munir Virani z Peregrine Fund.

Ze swej strony, Ogada opracowuje sposoby śledzenia rozwoju chorób lęgnących się w padlinie. Poprzez upublicznianie kosztów wymierania sępów dla publicznej ochrony zdrowia, ma nadzieję skłonić rządy do podjęcia konkretnych działań.

Więcej w miesięczniku „Świat Nauki" nr 10/2013 »
Drukuj »
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.
Aktualne numery
11/2017
10/2017 - specjalny
Kalendarium
Listopad
19
W 1912 r. urodził się George Emil Palade, amerykański cytolog, laureat Nagrody Nobla.
Warto przeczytać
Zmyl trop to użyteczna, ale i pełna powabu oraz przekonująca, kieszonkowa esencja wszystkiego, co chcielibyście wiedzieć o obronie przed inwigilacją.

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło

Autor: Shruti Ravindran | dodano: 2013-09-23
„Odrażający ptak” wymiera

Sęp Himalajski, fot. Matthias Zepper

Cieszące się złą sławą, ale niezwykle cenne sępy potrzebują społecznego wsparcia.

Sępy mają problem wizerunkowy. Karol Darwin nie był dla nich zbyt łaskawy – widząc sępa amerykańskiego z pokładu okrętu Beagle w 1835 roku nazwał go „odrażającym ptakiem”, którego łysa głowa jest „stworzona, by tarzać się w zgniliźnie.” Sępy odgrywają istotną rolę w oczyszczaniu środowiska, nie są jednak tak sympatyczne jak niedźwiedzie polarne i nie wzbudzają podobnego zainteresowania z powodu zagrażającej im ekstynkcji – a grozi ona 23 gatunkom, ponad połowie występujących na świecie.

W Azji wykładanie padliny zwierząt hodowlanych leczonych lekiem przeciwbólowym diclofenakiem wyniszczyło 95% populacji trzech gatunków sępów w ciągu 15 lat, do 2006 roku, kiedy to kraje azjatyckie zaczęły wprowadzać zakaz stosowania tego środka w weterynarii. Gwałtownie wymierają także sępy afrykańskie. W niedawnych badaniach oceniono, że roczny współczynnik śmiertelności dla niektórych gatunków w Afryce Wschodniej sięga 33%. Informacje te stały się bodźcem do zorganizowania w ubiegłym roku Panafrykańskiego Szczytu w sprawie sępów, jednak nie poszły za nim konkretne działania polityczne.

„Naukowiec z Kenya Wildlife Service oświadczył, że są już tak bardzo zajęci ocaleniem słoni i nosorożców, że nie starcza im sił na ochronę sępów” – mówi Darcy Ogada z pozarządowej organizacji Peregrine Fund. Ogada i jej koledzy udokumentowali zatrważające przypadki wymierania: np. w wiejskich obszarach Afryki Zachodniej populacje niemal wszystkich gatunków zmniejszyły się o 95% w ciągu 30 lat.

Ocalenie afrykańskich sępów wymaga więcej niż prostego zakazu stosowania trucizn. We wschodniej Afryce sępy są zabijane zarówno celowo (tępione przez kłusowników pozyskujących kość słoniową, aby nie dekonspirowały miejsc zabijania zwierząt), jak i przypadkowo (giną z rąk pasterzy, którzy wykładają trutki na wyrządzające szkody drapieżniki , takie jak hieny i lwy). Z kolei w Afryce Zachodniej handluje się sępami, sprzedając je na mięso lub do wyrobu stosowanych w tradycyjnej medycynie specyfików, mających wywoływać jasnowidzenie. Dodatkowymi zagrożeniami stały się elektrownie wiatrowe oraz linie energetyczne.

Ponieważ wymieranie sępów wciąż trwa, ornitolodzy zajmujący się ptakami drapieżnymi starają się ocenić konsekwencje. Wydaje się, że w Indiach proces ten przyczynił się do eksplozji populacji szczurów i zdziczałych psów, roznoszących leptospirozę i wściekliznę. Specjaliści od ekonomii ekologicznej oszacowali koszty ochrony zdrowia związane z zanikaniem sępów na 34 mld dolarów w ciągu 14 lat. Afrykańskie sępy zjadają padlinę zwierząt hodowlanych i migrujących gnu, ograniczając przy okazji występowanie takich patogenów jak wąglik. „Jeżeli one znikną, pozostaniemy z wielką tykającą mikrobiologiczną bombą” – mówi Munir Virani z Peregrine Fund.

Ze swej strony, Ogada opracowuje sposoby śledzenia rozwoju chorób lęgnących się w padlinie. Poprzez upublicznianie kosztów wymierania sępów dla publicznej ochrony zdrowia, ma nadzieję skłonić rządy do podjęcia konkretnych działań.